Pozdrowienia z zaplecza #27 21/22

Share on facebook
Share on twitter
2021.08.20 Niepolomice
Pilka nozna, Fortuna I liga, sezon 2021/2022
Puszcza Niepolomice - Miedz Legnica
N/z Pilkarze Miedzi, radosc po bramce na 0-1, gol, bramka
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2021.08.20 Niepolomice
Football, Polish first league - second level, 2021/22 season
Puszcza Niepolomice - Miedz Legnica
Pilkarze Miedzi, radosc po bramce na 0-1, gol, bramka
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus

Jesteśmy już coraz bliżej końcowych rozstrzygnięć w rozgrywkach I ligi. Po 31. kolejce wiemy, że w przyszłym sezonie w Ekstraklasie zagrają piłkarze Miedzi Legnica, o drugie miejsce premiowane awansem walczą natomiast Widzew Łódź, Arka Gdynia i Korona Kielce. Do II ligi spada GKS Jastrzębie, po następnej serii spotkań formalnie drugim spadkowiczem powinien zostać Górnik Polkowice. Zapraszamy serdecznie do lektury najnowszych Pozdrowień z zaplecza!

Miedź Legnica – Chrobry Głogów 1:0 (0:0)

Bramka: Patryk Makuch (65’)

Nie można powiedzieć, by pierwsza połowa derbowego meczu pomiędzy Miedzią Legnica a Chrobrym Głogów była powalającym widowiskiem. Mimo optycznej przewagi gospodarzy, to goście jako pierwsi stworzyli groźną sytuację. W 17. minucie ze skraju pola karnego uderzał Żukowski, piłkę podbił obrońca Miedzi Piotr Azikiewicz i znakomitym refleksem popisał się bramkarz Paweł Lenarcik. Piłkarze Miedzianki właściwie tylko raz w pierwszych czterdziestu pięciu minutach zagrozili bramce Chrobrego. Po ładnej akcji futbolówkę w polu karnym przyjął Dominguez, lecz jego strzał minimalnie minął poprzeczkę. Dobrze dysponowany tego dnia był duet środkowych obrońców głogowskiej drużyny i w dużej mierze dzięki nim faworyzowani przed tym spotkaniem Legniczanie oddali mało strzałów.

Po przerwie dwukrotnie swoje szansę marnował Chuca. Jedynego gola, po niemal identycznym błędzie obrońcy, jak w meczu Polska-Szwecja zdobył Patryk Makuch.

Wygrana Miedzi awansu do Ekstraklasy jeszcze nie dała, ten przyszedł dzień później po porażce Arki Gdynia z Resovią. Miedzianka wchodzi do elity z przytupem i w pełni zasłużenie, choć mecz derbowy pokazał, że nie jest jeszcze idealnie. Zawodnicy Miedzi bardzo często konstruują swoje akcje na zasadzie bicia głową w mur i oddają mało strzałów z dalszej odległości. Pod koniec rundy złapali zadyszkę, lecz na szczęście dla kibiców, awans został zaklepany już na trzy mecze przed końcem. Co ciekawe karty w grze o Ekstraklasę dalej będzie rozgrywała Miedź, gdyż gra kolejka po kolejce z Arką oraz Widzewem.

Korona Kielce – Górnik Polkowice 2:1 (0:1)

Bramki: Roberto Corral (53’), Marcin Szpakowski (90+2’) – Robert Hehedosz (33’)

Czerwona kartka: Adrian Purzycki (56’)

Długo w tym meczu zanosiło się na sensację. Górnik, będący bardzo blisko spadku, prowadził z walczącą o awans do Ekstraklasy Koroną Kielce. Bramkę dla gości zdobył Robert Hehedosz. Kielczanie w pierwszej części meczu nie potrafili skutecznie zagrozić bramce Marcina Furtaka.

Po przerwie spotkanie lepiej zaczęło układać się dla gospodarzy. Najpierw wyrównującą bramkę zdobył Roberto Corral, a kilka minut później Adrian Purzycki osłabił swoją drużynę. Zawodnik Górnika w ciągu dziesięciu minut zarobił dwie żółte kartki i postawił kolegów w trudnej sytuacji. Grę w przewadze wykorzystali gracze Korony. Procent posiadania przez nich piłki zdecydowanie się zwiększył, długo nie przekładało się to jednak na zmianę wyniku. Trzy oczka kielczanom zapewnił dopiero w doliczonym czasie gry Marcin Szpakowski. Po tym spotkaniu Górnik ma już tylko matematyczne szanse na utrzymanie w lidze. Korona natomiast nadal liczy na bezpośredni awans do Ekstraklasy. Nie będzie to jednak łatwe, gdyż strata do drugiego Widzewa wynosi cztery punkty, a do zakończenia sezonu pozostały już tylko trzy kolejki.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zagłębie Sosnowiec 0:2 (0:0)

Bramki: Michał Masłowski (51’), Szymon Sobczak (64’)

W poprzedniej kolejce można było odnieść wrażenie, że po zmianie szkoleniowca w Podbeskidziu coś w tej ekipie drgnęło. Bielszczanie zanotowali wówczas pierwsze zwycięstwo w tym roku, pokonując na wyjeździe Sandecję Nowy Sącz. W ostatnim spotkaniu podopieczni Mirosława Smyły wrócili do wyników, jakie regularnie wiosną fundują swoim kibicom. Był to sławy mecz w ich wykonaniu, dość powiedzieć, że przez pierwsze 45 minut nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę rywala.

W drugiej połowie zwycięstwo gościom zapewnili Michał Masłowski i Szymon Sobczak, przerywając tym samym passę czterech spotkań bez wygranej. Kto wie, czy punkty wywiezione z Bielska-Białej nie okażą się kluczowe w kontekście utrzymania Zagłębia. Podbeskidzie natomiast nie daje żadnych argumentów, aby myśleć o nich jako drużynie walczącej w barażach o Ekstraklasę. Na ten moment do szóstego miejsca tracą cztery punktów, których może nie udać się odrobić w pozostałych do końca sezonu kolejkach.

Resovia – Arka Gdynia 1:4 (0:1)

Bramki: Bartosz Jaroch (63’), Marek Mróz (66’), Bartłomiej Eizenchart (75’), Dawid Kubowicz (90’) – Mateusz Kuzimski (37’)

Czerwona kartka: Gordan Bunoza (11’)

Nie od dzisiaj wiadomo, że Resovia znacznie lepiej punktuje w meczach u siebie. Z wyjazdów do Rzeszowa na tarczy wracały w tym sezonie już ekipy Widzewa Łódź, Chrobrego Głogów czy GKS-u Tychy. Takiego pogromu, jak w niedzielne popołudnie nie spodziewał się chyba jednak nikt. Pierwszy cios dla Arki przyszedł w 11. minucie, kiedy czerwoną kartkę obejrzał Gordan Bunoza. Mimo to, jeszcze przed przerwą goście wyszli na prowadzenie za sprawą Mateusza Kuzimskiego. W drugiej połowie prawdziwą strzelaninę urządzili sobie piłkarze Resovii. Niewiele ponad dwadzieścia minut tej części gry wystarczyło, aby najpierw wyrównać stan meczu, a potem wyjść na prowadzenie. Bohaterem obu akcji bramkowych był Bartosz Jaroch. Prawy obrońca wpisał się na listę strzelców w 63. minucie, a po chwili asystował przy bramce Marka Mroza. Dzieła zniszczenia dokonali Bartłomiej Eizenchart i Dawid Kubowicz.

Gdynianie nie byli w stanie już odpowiedzieć i chociaż jeszcze raz pokonać Branislava Pindrocha. Porażka graczy znad morza, wobec zwycięstwa Widzewa w spotkaniu derbowym, powoduje że spadli oni z powrotem na trzecie miejsce w tabeli. Marząc o bezpośrednim awansie do Ekstraklasy muszą znów liczyć na stratę punktów przez łódzką drużynę.

GKS Jastrzębie – Odra Opole 1:3 (0:2)

Bramki: Daniel Stanclik (90+1’, k.) – Remigiusz Borkała (1’), Tomas Mikinic (34’), Mateusz Spychała (55’)

Piłkarze Odry mimo nie najlepszej formy w ostatnim czasie, nadal liczą się w grze o miejsce barażowe. Ekipa z Jastrzębia przed tym spotkaniem miała już tylko iluzoryczne szanse na utrzymanie się w lidze. W związku z tym to opolanom powinno bardziej zależeć na tym, aby zainkasować trzy punkty. Tak też się stało. Po bramkach Remigiusza Borkały, Tomasa Mikinicia i Mateusza Spychały goście po niespełna godzinie gry prowadzili już 3-0. Gospodarze byli w stanie odpowiedzieć jedynie trafieniem Daniela Stanclika z rzutu karnego w doliczonym czasie gry. Porażka z Odrą, wobec wygranej Zagłębia Sosnowiec, ostatecznie zamyka przez GKS-em drzwi z napisem I liga. Piłkarze z Opola są w niezłej sytuacji w tabeli, aczkolwiek mają trudny terminarz do końca sezonu.

W najbliższych kolejkach zagrają z Koroną Kielce, ŁKS-em i Resovią. Pomijając klub z Rzeszowa pozostałe ekipy mają jeszcze o co walczyć i zawodnicy Odry nie mogą liczyć na łatwą przeprawę.

Puszcza Niepołomice – GKS Katowice 1:1 (0:0)

Bramki: Rok Kidrić (68’) – Arkadiusz Woźniak (80’)

Mecz drużyn z dołu tabeli. Bardziej zmotywowani przed spotkaniem powinni być gracze Puszczy, bo to oni są bliżej strefy spadkowej. Nie było tego jednak widać na boisku. Pierwsza połowa była dosyć nudna, bez okazji bramkowych dla któregokolwiek z zespołów. W drugiej części gry gospodarzy na prowadzenie wyprowadził strzałem z szesnastego metra Rok Kidrić. Korzystny dla niepołomiczan wynik utrzymał się jednak tylko niewiele ponad dziesięć minut. Wyrównującą bramkę zdobył Arkadiusz Woźniak, wykorzystując wrzutkę Adriana Błąda.

Z remisu bardziej usatysfakcjonowani mogą być gracze z Katowic. W tej chwili mają już siedem punktów przewagi nad Stomilem Olsztyn i praktycznie pewne pozostanie w lidze na przyszły sezon. Zawodnicy z Małopolski takiego komfortu nie mają, do ostatniej kolejki muszą kontrolować to, co zrobią piłkarze z Olsztyna.

Sandecja Nowy Sącz – Stomil Olsztyn 1:0 (1:0)

Bramka: Łukasz Zjawiński (6’)

Sandecja przełamała swoją niemoc i zwyciężyła po serii czterech spotkań bez wygranej. Trzy oczka zapewnił niezawodny w tym sezonie Łukasz Zjawiński, dla którego było to już ósme trafienie w rozgrywkach I ligi. Ekipa z Nowego Sącza zajmuje obecnie szóste, ostanie miejsce gwarantujące udział w barażach o awans do Ekstraklasy. Miejsca na stratę punktów już nie ma, gdyż na jej potknięcia czeka głównie ŁKS i Odra Opole. Olsztynianie, mimo najgorszej (wspólnie z GKS-em Jastrzębie) defensywy  w całej lidze w ostatnim czasie punktują całkiem nieźle.

Po rundzie jesiennej byli uważani za pewnego spadkowicza, wiosną jednak zaciekle walczą o pierwszoligowy byt. Nie będzie o to łatwo, choć Stomil będzie mierzył się jeszcze z Puszczą i Zagłębiem, czyli dwiema ekipami które są bezpośrednio przed nimi w tabeli.

Skra Częstochowa – GKS Tychy 1:0 (1:0)

Bramka: Maciej Mas (41’)

Beniaminek ligi, który ma najmniej skuteczną ofensywę w całej lidze, przez długi czas był typową ekipą środka tabeli. Ostatnimi czasy Skrze przydarzyły się jednak problemy z regularnym zdobywaniem punktów i niespodziewanie znalazła się blisko strefy spadkowej. Spotkanie z GKS-em Tychy było więc bardzo ważne. Okazało się także zwycięskie dzięki trafieniu Macieja Masa.

Na trzy kolejki przed końcem sezonu możemy już chyba powiedzieć, że częstochowianie pozostaną na tym samym poziomie rozgrywkowym na przyszły rok. Podobny los czeka prawdopodobnie GKS. Tyszanie przez długi czas walczyli o grę w barażach. Słaba dyspozycja na wiosnę spowodowała, że obecnie szanse na to są jedynie matematyczne, bo do szóstej Sandecji tracą już pięć punktów. Wydaje się, że jest to jest różnica nie do odrobienia.

Obszerną relację z derbowego spotkania pomiędzy ŁKS-em, a Widzewem Łódź można znaleźć TUTAJ.

Tabela Fortuna I ligi po 31. kolejce:

Źródło: https://gol24.pl/1-liga/tabela/

Patrycja Rychlewicz i Michał Piwowarczyk