Pozdrowienia z zaplecza #13

Share on facebook
Share on twitter
2020.11.21 Tychy
Pilka nozna Fortuna 1 Liga sezon 2020/2021
GKS Tychy - Miedz Legnica
N/z Bramka gol radosc Kamil Zapolnik
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2020.11.21 Tychy
Football Polish Fortuna First League season 2020/2021
GKS Tychy - Miedz Legnica
Bramka gol radosc Kamil Zapolnik
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus

Choć podsumowanie się spóźniło, to pierwszoligowe rozgrywki tylko przyspieszają. 1/3 sezonu za nami, sytuacja w tabeli powoli się klaruje, panta rhei, tylko Sandecja wciąż bez wygranej. Miniony weekend miał i antyfutbol, i wielkie widowiska. Czego więcej potrzebuje fan piłki kopanej? Zapraszam do lektury.

8 bramek i 2 hat-tricki, a to wszystko w jednym spotkaniu. Oto wizytówka Fortuny 1 Ligi. Oczywiście, nie wszystko mogło być tak piękne, ale w 13. kolejce nie zabrakło ciekawych wydarzeń. Można śmiało rzec, że zmienił się lider, „eŁKSiacy” nie wytrzymali narzuconego przez siebie tempa, a reszta peletonu też niekoniecznie sobie radzi. W dole tabeli równie interesująco. Spod dna wygrzebuje się GKS Jastrzębie, a na drogę potknięć wraca Stomil. Co dokładnie zmieniło się w krajobrazie zaplecza Ekstraklasy?

Termalica rani Łódź dwukrotnie

Bruk-Bet Termalica – Widzew Łódź 2:0

Bramki: Adam Radwański 9’, Patrik Mišák 89’

Sąsiedzi ŁKSu nie zatrzymali „Słoników” przed rozgoszczeniem się na fotelu lidera. Podopieczni Mariusza Lewandowskiego kolejny raz zaprezentowali taktyczną konsekwencję oraz chłodną głowę. Pierwszy na listę strzelców wpisał się Adam Radwański. W 9. minucie ściął z piłką do środka i huknął zewnętrzną częścią prawej stopy z 20 metrów. Radwański tym samym zemścił się na klubie, z którego odszedł w złych okolicznościach. To właśnie on był jednym z graczy zaatakowanych przez kibiców Widzewa po ostatnim meczu II ligi ze Zniczem Pruszków.

Termalica wyraźnie dominowała, co było widoczne i gołym okiem, i w statystykach. Gospodarze postanowili udokumentować to jeszcze jednym golem. Szybka kontra, Zeman wrzuca futbolówkę na dalszy słupek, a tam z najbliższej odległości trafia Mišák. Bardzo słaby mecz w wykonaniu „Widzewiaków”, mocno odstawali od lidera. Z pewnością sprowadzi to na ziemię i kibiców, i włodarzy pod względem oczekiwań.

Arka z 3 punktami, ale bez konkretów

Apklan Resovia – Arka Gdynia 1:2

Bramki: Maksymilian Hebel 94’ – Adam Deja 43’, Juliusz Letniowski 48’ (k)

Niby wygrana, niby dominacja, ale i niby-radość. Ireneusz Mamrot póki co zawodzi jako trener gdyńskiego zespołu, choć stale utrzymuje się w top 6 ligi. Patrząc na Termalikę i ŁKS trudno nie odnieść wrażenia, że „Arkowcy” grają dużo mniej ambitnie, a sobotnie spotkanie jedynie to udowodniło. Goście wyszli na prowadzenie po bramce „stadiony świata” w wykonaniu Adama Deji. Pomocnik bezbłędnie uderzył z 25 metrów bez przyjęcia odbitą piłkę. Nie minęło długo od gwizdka rozpoczynającego drugą część spotkania, a „Żółto-Niebiescy” podwyższyli wynik po jedenastce wykorzystanej przez Letniowskiego. Resovia mogła jedynie otrzeć łzy trafieniem w doliczonym czasie gry Maksymiliana Hebla z 11. metrów. Gdyby spadkowicz nie osiadł na laurach, to mógłby co najmniej zachować czyste konto.

Nieodpowiedzialność w obronie skarcona

GKS Tychy – Miedź Legnica 0:2

Bramki: Kamil Zapolnik 34’, Szymon Matuszek 54’

Fajnie szła ta tyska maszyna w pewnym czasie. Niestety, jakoś dwie kolejki temu coś jej wpadło w szprychy i dotąd nie może się wydostać. Postanowiła to wykorzystać chimeryczna Miedź. Legniczanie zaprezentowali się dużo lepiej i śmiało mogli wygrać wyższym wynikiem. Pierwsza bramka padła w 34. minucie. Kamil Zapolnik dostał niezłe zagranie wprost na nos i główką pokonał Konrada Jałochę. Na podwyższenie czekaliśmy do drugiej połowy, gdy to Pinillos świetnie zagrał do Matuszka, a ten z bliska skierował piłkę do bramki. W ostatnich 20 minutach do głosu doszli tyszanie, jednakże nie zdołali uzyskać nawet gola kontaktowego. Tym samym nie wykorzystali okazji do przeskoczenia Radomiaka i wbicie się do topowej szóstki.

8 bramek, 2 hat-tricki, 1 punkt

ŁKS Łódź – Puszcza Niepołomice 4:4

Bramki: Antonio Domínguez 9’ (k), 37’ (k), 59’, Maciej Wolski 11’ – Wiktor Żytek 28’, 70, 75’, Łukasz Spławski 56’

Działo się, oj, działo. Sam fakt, że ŁKS został zmuszony do podziału punktów na własnym terenie jest czymś nieczęsto spotykanym, a co dopiero przy wyniku 4:4? Łatwiej chyba trafić w Totka, niż coś takiego wytypować. Już w 9. minucie Antonio Dominguez zamienił sprokurowaną jedenastkę na gola. Chwilę później Maciej Wolski dołożył dobitkę po odbiciu strzału Sajdaka przez Kobylaka.

Ten sam Wolski został antybohaterem ŁKSu, gdyż w 27. minucie wyleciał z boiska za faul taktyczny. Nawet nie uratował kolegów od utraty gola. Żytek uderzył płasko z wolnego, a przez kiks Malarza trafił do siatki. Hiszpan w 37. minucie ponownie wykorzystał rzut karny, tym razem Kobylak faulował Sajdaka. W drugiej połowy gola kontaktowego zaliczyli niepołomiczanie, dzięki trafieniu Spławskiego i żenującemu kryciu Dąbrowskiego. 3 minuty później Dominguez skompletował hat-tricka, tym razem po golu z gry, ba, zza pola karnego!

Żytek w 70. minucie pokonał główką Malarza, a w 75. dorzucił trzecią bramkę na konto po urwaniu się miernej defensywie wicelidera. Były ełkaesiak został katem klubu, którego jest wychowankiem.

Za plecami liderów podział punktów

Odra Opole – Górnik Łęczna 1:1

Bramki: Łukasz Winiarczyk 54’ – Serhij Krykun 21’

Skłamałbym mówiąc, że ciekawie zapowiadało się to spotkanie. Niby mierzyły się drużyny zbliżone do czubu tabeli, to jednocześnie zbliżone do czubu tych najnudniej kopiących piłkę. Efektowniej grać postanowili podopieczni Kamila Kieresia, przynajmniej efektownie na tle Odry Opole. Zaowocowało to strzeloną w 21. minucie bramką przez Serhija Krykuna. Obcokrajowiec pięknie „szczupakiem” zamknął dośrodkowanie Pawła Wojciechowskiego. Opolanie w drugiej połowie zdecydowali się przycisnąć od początku rywala i głową piłkę po rzucie rożnym skierował do siatki Łukasz Winiarczyk. Goście zdecydowali na powrót do ataku pozycyjnego, jednakże na nic się to nie zdało, gdyż spojona obrona „Oderki” niwelowała ich zakusy.

Wywrotka Radomiaka

Sandecja Nowy Sącz – Radomiak Radom 1:1

Bramki: Damir Šovšić 10’ – Mateusz Bodzioch 25’

Pierwsza liga to definitywnie styl życia. W przeciągu dwóch kolejek Radomiak jako pierwszy pokonał ŁKS, a teraz pozwolił zapunktować czerwonej latarni rozgrywek. Istny Robin Hood. Sądeczanie zaskoczyli gości i szybko wyszli na prowadzenie po strzale z 9. metra Šovšicia. Ten kubeł zimnej wody przebudził radomian, którzy po precyzyjnym dośrodkowaniu Banasiaka z wolnego i główce Bodziocha wyrównali. Emocje opadły, jedynie Karol Angielski przed końcem pierwszych 45 minut uderzył w poprzeczkę. Dariusz Banasik chyba nie zdołał odpowiednio zmotywować podopiecznych do gry z ostatnią drużyną tabeli.

Reszta stawki

Stomil Olsztyn – GKS Jastrzębie 0:1

Bramki: Farid Ali 9’

Szaleje nam ten GKS. Jeszcze niedawno garowało razem z sosnowiczanami, a teraz goni i Resovię, i Zagłębie. Wygrana ze Stomilem, który po zmianie prezesa miał niezłą passę, może być ważnym wydarzeniem w kontekście całego sezonu. Jastrzębianie od razu ruszyli do ataku i w 9. minucie Farid Ali wykończył wyśmienitą akcję gości. Mimo niemrawego zestawienia, to spotkanie było naprawdę emocjonujące. Obie strony miały wiele dogodnych sytuacja, ale albo kulała skuteczność, albo golkiperzy stawali na wysokości zadania.

Zagłębie Sosnowiec – Chrobry Głogów 1:2

Bramki: Filip Karbowy 27’ – Jaka Kolenc 9’, Mikołaj Lebedyński 65’

Głogowianie powoli wychodzą z dołka. Trzeba jednak przyznać, że Zagłębie w tym sezonie trudnym rywalem, lekko mówiąc, nie jest. Zmiana szkoleniowca nowego wspaniałego świata nie przyniosła. Dostaliśmy za to fajne spotkanie. Na niewykorzystaną okazję Małeckiego golem w 9. minucie odpowiedział Jaka Kolenc. Wykorzystał on podanie Bryły wzdłuż linii bramkowej. Jeszcze w pierwszej połowie odpowiedzieć zdołali gospodarze. Karbowy dopadł do dośrodkowania Gojnego, huknął w stronę bramki, piłka zaliczyła rykoszet i myląc Karbowego wpadła do siatki. Druga część spotkania to już dominacja Chrobrego, udokumentowana wyjściem na prowadzenie w 65. minucie. Banaszewski zagrał do Ziemanna, ten zagrał górą do Lebedyńskiego, a napastnik sprawnie pokonał Chorążkę.

GKS Bełchatów – Korona Kielce 0:1

Bramki: Jacek Podgórski 85’ (k)

Byłby to mecz bez historii, gdyby nie pokazy ze strony Bartoszka i Kiełba. Ten pierwszy w 35. minucie wyleciał z boiska za dyskusje z arbitrem. Ten drugi w 57. minucie przegrał pojedynek z Lenarcikiem podczas wykonywania rzutu karnego. Bełchatowianie zaprezentowali się w spotkaniu lepiej, jednakże to Koronie sprzyjało szczęście i wysoka forma Marka Kozioła. Spadkowiczowi udało się wyszarpać 3 punkty po kolejnej jedenastce. Iwo Kaczmarski został sfaulowany w polu karnym, a stały fragment gry pewnie w 85. minucie wykorzystał niezawodny Jacek Podgórski.

Wyniki:

Bruk-Bet Termalica – Widzew Łódź 2:0

Apklan Resovia – Arka Gdynia 1:2

Stomil Olsztyn – GKS Jastrzębie 0:1

GKS Tychy – Miedź Legnica 0:2

Zagłębie Sosnowiec – Chrobry Głogów 1:2

GKS Bełchatów – Korona Kielce 0:1

ŁKS Łódź – Puszcza Niepołomice 4:4

Odra Opole – Górnik Łęczna 1:1

Sandecja Nowy Sącz – Radomiak Radom 1:1

TABELA FORTUNA 1 LIGI: