Pozdrowienia z zaplecza #12

Share on facebook
Share on twitter
2020.11.13 Gdynia
Pilka nozna Fortuna 1 Liga sezon 2020/2021
Arka Gdynia - GKS Belchatow
N/z Przemyslaw Zdybowicz gol bramka radosc
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2020.11.13 Gdynia
Football Polish First League season 2020/2021
Arka Gdynia - GKS Belchatow
Przemyslaw Zdybowicz gol bramka radosc
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Wjeżdżamy w 12. kolejkę Fortuny 1 Ligi jak Jacek Góralski w zawodników włoskiej kadry narodowej. Znowu koronawirus postanowił odpuścić pierwszoligowym klubom i dał rozegrać pełną kolejkę bez żadnych wykolejeni. Meczów coraz więcej, robionych testów coraz mniej, tylko się cieszyć. zapraszam na podsumowanie!

Nie powiem, znalazłyby się kolejki, gdzie padło mniej goli. Z drugiej strony, znalazłyby się kolejki, na których trudniej byłoby zasnąć. Niby padł tylko jeden bezbramkowy remis, ale poziom niektórych potyczek i tak nie zachwycał, lekko mówiąc. Znalazło się z tej serii rozgrywek kilka ciekawych zestawień, przede wszystkim Termalica z Miedzią i Górnik z GKSem Tychy. Jak wyszło? Przekonajcie się.

Bełchatów podtapia Arkę

Arka Gdynia – GKS Bełchatów 1:2

Bramki: Juliusz Letniowski 74’ (k) – Przemysław Zdybowicz 20’, 51’

Ależ potężna wpadka Arki. Drużyna miała dosyć prostą drogę do przeskoczenia w tabeli GKSu Tychy i Odry Opole, a tymczasem duet Zdybowicz – Wroński zmasakrował ich z zaskoczenia. Szybkie i efektywne kontry były kluczem do sukcesu. Gdynianie mieli więcej okazji, ale na bramki to się nie przykładało. W 20. minucie Najemski przerzucił piłkę ze środka na prawe skrzydło, gdzie w pole karne zagrał Wroński, a z 10. metra Kajzera pokonał Zdybowicz. Mimo ataków Arki, to GKS podwyższył prowadzenie. Wroński ponownie zacentrował z prawego skrzydła, a Zdybowicz ponownie umieścił futbolówkę w siatce. Wkrótce napastnik po zagraniu Wrońskiego znowu uderzał, ale tym razem golkipera uratowała poprzeczka.

„Arkowcom” udało się zdobyć tylko bramkę kontaktową po rzucie karnym wykonywanym przez Letniowskiego. Przerwana została passa ponad 500 minut z czystym kontem bełchatowian, jednakże fakt wygranej z gdynianami z pewnością to rekompensuje.Spadkowicz starał się jak mógł, aby wywalczyć chociaż remis, ale dzisiaj byli kompletnie bez formy i mogli dostać jeszcze większe bęcki.

Jastrzębie wraca na ziemię

GKS Jastrzębie – ŁKS Łódź 0:3

Bramki: Antonio Domínguez 19’, Tomasz Nawotka 76’, Łukasz Sekulski 88’ (k)

Tydzień temu gospodarze mocno zaskakująco zwyciężyli nad Odrą Opole. Cóż, okazało się, że bliżej było temu wypadkowi przy pracy, niźli faktycznemu odbiciu się od dna. Już w 19. minucie Antonio Dominguez otworzył wynik przepięknym strzałem w okienko z dystansu. Gospodarze nijak nie potrafili utrzymywać się przy piłce, przez co brakowało jakichkolwiek akcji z ich strony. Jedyne szanse do popisu miał Mariusz Pawełek. Następne gole przyszły dopiero w ostatnim kwadransie gry. Tomasz Nawotka wykorzystał minięcie się z piłką golkipera przeciwnego zespołu i wpakował piłkę do pustej bramk. Ach, pawełkowanie. Wszystko okrasił jeszcze skutecznie wykonaną jedenastką Łukasz Sekulski.

Odra w opałach

Puszcza Niepołomice – Odra Opole 1:0

Bramki: Jakub Serafin 68’

Zacięła się maszyna opolan. Po naprawdę dobrej serii przyszła obniżka forma, a ubiegłokolejkowy mecz tylko to potwierdza. Nie powalał poziom gry, ale to już stały element widowisk związanych Odrą. Goście mogą pluć sobie w brodę, bo w 66. minucie Bonecki z 4. metrów uderzył wprost w bramkarza po dośrodkowaniu Matuszewskiego. Niewykorzystana okazja zemściła się jak nigdy, bo 2 minuty później Jakub Serafin wykorzystał z pierwszej piłki zagranie Jakuba Bartosza. Swojej własnej nieskuteczności podopieczni Brehmara mogą zawdzięczać utratę punktów.

Szaleństwo w Legnicy

Miedź Legnica – Bruk-Bet Termalica 2:3

Bramki: Szymon Matuszek 62’, Kamil Zapolnik 71’ (k) – Kacper Śpiewak 60’, Piotr Wlazło 65’ (k), Martin Zeman 77’

Cóż tutaj się działo! Pościgi, strzały, wybuchy, Matuszek z bramką. 5 goli w 17 minut, a do tego rzut karny obroniony w doliczonym czasie. Pierwsza połowa nie była taka ciekawa. Co prawda „Miedzianka” próbowała podgryzać kilka razy wicelidera, ale udało im się tylko obić słupek po indywidualnej akcji Davida Panki. Dopiero w 60 minucie rozwiązał się worek z bramkami. Kacper Śpiewak wykorzystał świetne podanie prostopadłe Adama Radwańskiego. Szybko odpowiedział Matuszek, który wykończył kombinacyjnie rozegrany rzut wolny. Chwilę później strzelec bramki dla Termaliki został sfaulowany przez rywala, a jedenastkę na gola zamienił Wlazło. Wyrównanie w 71. minucie również przyszło za karnym, tym razem górą był Zapolnik. Strzelaninę na stadionie Stadionie im. Orła Białego zakończył Martin Zeman. W 77. minucie. okrasił mecz pięknym uderzeniem z rzutu wolnego.

Końcówka spotkania miała wręcz absurdalny przebieg. Najpierw Tomasz Loska wygrał pojedynek sam na sam z Kamilem Zapolnikiem. Chwilę później Marcin Biernat, stoper Miedzi, niczym Ronaldinho wykonał trzy piętki w powietrzu po czym jak rażony prądem padł na murawę. Sędzia Malec dał się nabrać na to absurdalne padolino i w doliczonym czasie gry wskazał na wapno. Na szczęście pomyłkę arbitra naprawił Tomasz Loska, który wybronił jedenastkę wykonaną przez Kamila Zapolnika.

Bramkarze ścianą trwalszą niż ze spiżu

Górnik Łęczna – GKS Tychy 1:1

Bramki: Bartłomiej Kalinkowski 54’ – Nemanja Nedić 58’

Zawodnicy powinni całować po rękach i rękawicach swoich golkiperów. Gostomski w pierwszej połowie był pod ostrzałem godnym Polski w 1939. W przeciągu 3 minut 2 razy zaliczał interwencje klasy światowej (świetnie wyliczone piąstkowanie i wybronienie strzału z dystansu mimo bycia zasłoniętym), a do tego uratował go słupek, gdy Baranowski był bliski samobója. Dzięki grze byłego z zawodnika Rangers FC Górnik miał szanse na zwycięstwo. W 54. minucie Krykun przejął futbolówkę na połowie, pomknął w kierunku szesnastki i mimo przegranej w pojedynku z Cierpką zostaje architektem gola Kalinkowskiego, który odnalazł się w polu karnym. Z prowadzenia gospodarze nie mogli się długo cieszyć, wkrótce Nedić po błędach defensywy przeciwnika wyrównał z najbliższej odległości. Wtedy do akcji wkroczył Jałocha i swoimi paradami utrzymał remis. Najpierw wygrał pojedynek sam na sam z Krykunem, a na koniec wybronił dobitkę Śpiączki. Zasłużony podział punktów.

Reszta stawki

Chrobry Głogów – Stomil Olsztyn 3:0

Bramki: Mateusz Machaj 33’ (k), Mikołaj Lebedyński 63’, Maksymilian Banaszewski 72’ (k)

Djurdjević choć na chwilę odbił się od dołka, do którego wpadł. 5 porażek i 2 remisy – oto bilans 7 ostatnich spotkań w wykonaniu Chrobrego. Stomil wydawał się niełatwym orzechem do gryzienia, a okazało się, że skończyło jako mięso do mielenia. W 33. minucie Byrtek sfaulował w polu karnym Cywkę, a jedenastkę pewnie wykorzystał Mateusz Machaj. W drugiej połowie strzelanie trwało dzięki Lebedyńskiemu. W 63. minucie napastnik wykończył świetną indywidualną akcję, podczas której zakręcił jednym z obrońców. Wszystko skończyło się w 72. minucie, kiedy to Banaszewski został sfaulowany, a potem odpłacił się golem z 11 metrów. Pierwsze prawdziwe lanie od czasu objęcia fotela prezesa przez Grzegorza Lecha.

Widzew Łódź – Apklan Resovia 2:0

Bramki: Patryk Mucha 64’, Marcin Robak 82’

Resovia nieźle rozpoczęła spotkanie. Była poprzeczka, była niezła okazja z 6. metrów, ale po 30 minutach adrenalina opadła i zaczęła się dominacja „Widzewiaków”. Wojciech Daniel musiał prężyć się jak żbik między słupkami, aby wybraniać sytuacje sam na sam i dobitki. Koniec końców 65. minucie uległ Patrykowi Musze, gdy po błędzie Zalepy zawodnik Widzewa znalazł się w stuprocentowej sytuacji. Resovię dobił jeszcze Marcin Robak w 82. minucie po ładnej dwójkowej akcji z Możdżeniem, gdzie wystarczyło mu już tylko dostawić nogę. Różnica poziomów była w tym spotkaniu aż nadto widoczna. Z takim składem trudno będzie Resovii o cokolwiek innego niż walka o utrzymanie.

Radomiak Radom – Zagłębie Sosnowiec 0:0

Radomiak z Zagłębiem zaprezentowali nam pokaz najnudniejszego futbolu w tej kolejce. Fakt, przynajmniej jakoś się wyróżnili, ale nie wiem, czy ten sposób był najlepszy. Pierwsza połowa jeszcze nadawała się do oglądania. Ot, po jednym rzucie rożnym piłka znalazła się w bramce Zagłębia, ale sędzia odgwizdał faul na golkiperze, później Chorążka popisał się interwencją przy strzale Angielskiego, a do Filip Karbowy uderzył raz w słupek. Drugie zostanie zapamiętana tylko z przedziwnej czerwonej kartki dla Damiana Jakubika. Podsumowując: antyfutbol dla konesera.

Korona Kielce – Sandecja Nowy Sącz 1:0

Bramki: Jacek Kiełb 17’

Dariusz Dudek cudów w Nowym Sączu póki co nie zrobił. Kolejne spotkanie i kolejna przegrana. Tym razem 3 punkty z czerwoną latarnią zdobyli kielczanie. Spotkanie, jak zestawienie, nie powalało. Sądeczanie nie stworzyli żadnych groźnych sytuacji, więc „Koroniarze” bez większych trudności sobie poradzili. Jakub Kiełb już w 17. minucie wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Wiktor Długosz zagrał mu piłkę ze skrzydła, a legenda Korony sprytnie ją przyjęła, obróciła się i huknęła lewą nogą wprost do siatki. Meczu nie dokończył Dawid Szufryn, który za dwie żółte kartki wyleciał w 87. minucie z murawy.

Wyniki:

Arka Gdynia – GKS Bełchatów 1:2

Chrobry Głogów – Stomil Olsztyn 3:0

GKS Jastrzębie – ŁKS Łódź 0:3

Puszcza Niepołomice – Odra Opole 1:0

Widzew Łódź – Apklan Resovia 2:0

Radomiak Radom – Zagłębie Sosnowiec 0:0

Korona Kielce – Sandecja Nowy Sącz 1:0

Miedź Legnica – Bruk-Bet Termalica 2:3

Górnik Łęczna – GKS Tychy 1:1

TABELA FORTUNA 1. LIGI: