Powtórka z rozrywki, czyli czy mamy czego szukać na Euro?

Share on facebook
Share on twitter
2021.06.08 Poznan
Pilka nozna Reprezentacja Mecz towarzyski
Polska - Islandia
N/z selekcjoner kadry Paulo Sousa
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2021.06.08 Poznan
Football Friendly Match
Poland - Island
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus

Na konferencji prasowej po meczu Polski z Rosją Paulo Sousa powiedział bardzo ciekawe zdanie, które w pewien sposób ilustruje część problemów naszej kadry. Zdaniem selekcjonera: “niektóre zachowania z przeszłości nie mogą się powtarzać”.

Oduczanie pewnych manier będzie jak widać procesem niezwykle długotrwałym, bowiem mecz z Islandią można by opisać najprościej jako “mecz powtarzanych zachowań z przeszłości”.

Do kanonu polskiej piłki przeszły takie zachowania, jak chociażby bezmyślnie posłane podanie z linii obrony, zbyt długie prowadzenie futbolówki, czy też kwestia samego ruchu bez piłki. Tego wszystkiego nie szkolimy, co powoduje, że później tych umiejętności nie posiadają nasi reprezentanci. Sousa chce nauczyć naszych piłkarzy innej gry, uważając elementy takie jak gra na jeden kontakt, pressing, ruch bez piłki czy zwykłe rozegranie piłki z udziałem wszystkich formacji za niezbędne w dzisiejszej piłce.

Jest to całkiem słuszne podejście, tyle że w sytuacji, w której zgrupowania trwają dwa tygodnie i odbywają się co kilka miesięcy, próba wpojenia naszym zawodnikom nowoczesnej gry przypomina Don Kichota i jego walkę z wiatrakami.

Wydaje mi się, że to właśnie stąd biorą się te wszystkie kombinacje, na które tak narzeka opinia publiczna. Wobec braku czasu i kilku pechowych kontuzji wszystkie mecze przed EURO trzeba było poświęcić na szukanie możliwie jak najbardziej optymalnego ustawienia.

Nie można zatem jednoznacznie stwierdzić, czy jesteśmy gotowi na EURO, choć pierwszy mecz gramy już za sześć dni. Mecz z Islandią nie dostarczył odpowiedzi na praktycznie żadne pytania. Dalej nie wiadomo właściwie jakim składem zagramy chociażby w meczu ze Słowacją.

I – choć to kontrowersyjna opinia – moim zdaniem nie można winić za to Sousy. Obawiam się wręcz, że w razie braku awansu do fazy pucharowej mistrzostw Europy Sousa stanie się w kimś w rodzaju kozła ofiarnego.

A niesłusznie, bowiem największą odpowiedzialność za wynik tegorocznych mistrzostw Europy ponosić będzie Zbigniew Boniek.

Można wyróżnić jedną decyzję, która w sposób znaczny wpłynęła na dalsze losy kadry. Mowa tu oczywiście o zwolnieniu Jerzego Brzęczka, które miało miejsce w styczniu.

Samo zwolnienie nie było błędem – błędem był jedynie jego timing, i to z dwóch powodów. Po pierwsze, Brzęczek powinien był zostać zwolniony w listopadzie, zaraz po haniebnym meczu z Włochami. Po drugie, zwalniając Brzęczka w styczniu, doprowadził do sytuacji, w której następny selekcjoner dostał tylko 5 meczów przetarcia przed Euro. A 5 meczów to przecież tyle, co nic. Nie da się w takim czasie ani ustalić wyjściowej jedenastki, ani wykształcić jakichkolwiek automatyzmów.

Można powiedzieć, że Boniek wrzucił Sousę na minę.

Zbigniew Boniek/ Fot. PressFocus

Szczerze, trochę mi teraz Portugalczyka żal. Trenerzy o jego charakterystyce raczej nie biorą się za piłkę reprezentacyjną. Decydują się na taki krok tylko jeśli mogą współpracować z zawodnikiem światowej klasy, albo jeśli uznają że ewentualny sukces będzie dobrze wyglądał w CV. Sousa przejął kadrę dlatego, że akurat spełniły się te dwa warunki. Teraz ma za zadanie wyjść z naszą reprezentacją z grupy na ME, a prawda jest taka, że dostał “za pięć dwunasta” naszpikowaną kontuzjami kadrę, która w dodatku w żadnym stopniu nie jest przystosowana do nowoczesnej piłki, Wpisów do CV to z tego raczej nie będzie.

No właśnie, skoro już mowa o nowoczesnej piłce. By znaleźć przyczyny tego, że gra naszej reprezentacji wygląda tak mizernie i archaicznie, należy cofnąć się do problemu leżącego u podstaw polskiej pilki, a mianowicie do szkolenia. Tu można by wrzucić kolejny kamyczek do ogródka Zbigniewa Bońka, choć trzeba uczciwie przyznać, że duża część reprezentantów szkoliła się w akademiach jeszcze gdy prezesem PZPN był Grzegorz Lato.

Jedno jest pewne – za kadencji Bońka nie zmieniło się nic. Dalej stoimy w miejscu. Młodzi polscy piłkarze – może za wyjątkiem świetnego dziś Kacpra Kozłowskiego – w dalszym ciągu odstają, jeśli chodzi o szybkość myślenia, precyzję podań, czy nawet elementy tak podstawowe, jak przyjęcie piłki. To efekt zaniedbań w systemie szkolenia, za które odpowiedzialny jest Zbigniew Boniek.

Dlatego jeśli chcemy zatrudniać trenerów takich jak Sousa, należy wcześniej zapewnić im odpowiednie narzędzia do pracy. Inaczej nie ma to po prostu sensu.

Do naszego pierwszego meczu na mistrzostwach Europy zostało już tylko 6 dni. Mecz z Islandią dobitnie pokazał, że nasza kadra dalej nie ma tożsamości, a na horyzoncie widać znacznie więcej znaków ostrzegawczych, niż powodów do optymizmu. Nie chciałbym siać defetyzmu, ale ten projekt niestety nie ma większych szans na powodzenie…

Stanisław Pisarzewski