#PoSezonie: Niedosyt Piasta Gliwice. Trener Vuković nie schodzi z pokładu

2021.12.15 Warszawa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2021/2022
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
N/z Aleksandar Vukovic (Trener, Head Coach)
Foto Tomasz Folta / PressFocus2021.12.15 Warszawa
Football PKO Ekstraklasa season 2021/2022
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
Aleksandar Vukovic (Trener, Head Coach)
Credit: Tomasz Folta / PressFocus

Piast Gliwice na przestrzeni ostatnich kilku lat zdążył przyzwyczaić swoich sympatyków do rewelacyjnej postawy w drugiej części sezonu. Tym razem było jednak nieco inaczej, gdyż dopiero w końcówce rundy rewanżowej gliwiczanie weszli na najwyższe obroty. Mimo to przedstawiciele klubu ze Śląska podjęli decyzję o kontynuowaniu współpracy z trenerem Aleksandarem Vukoviciem.

Piąte miejsce na koniec sezonu 2022/23 mocno rozbudziło apetyty gliwickich kibiców. Niektórzy liczyli nawet na to, że ich zespół włączy się do walki o medale. Rzeczywistość okazała się jednak zdecydowanie mniej przychylna dla popularnych Piastunek.

W trakcie rundy jesiennej Piast bezapelacyjne zapracował na miano „najlepszej” ekipy pod względem… remisów. Łącznie uzbierało się ich aż 12. Trener Vuković po ostatnim gwizdku sędziego niejednokrotnie łapał się za głowę, nie dowierzając, że jego zespół po raz kolejny nie był w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.

Był taki moment w sezonie, kiedy mówiłem głośno, że więcej punktów na moim miejscu zrobiłby pewnie nawet kierowca naszego autokaru – mówił przed kamerami Canal+Sport po meczu domowym z Jagiellonią Białystok.

Ostatecznie gliwiczanie w końcówce rundy zdołali pokonać kolejno Lecha Poznań (1:0) oraz Stal Mielec (1:0), co pozwoliło im wskoczyć na 9. miejsce ligowej tabeli. Strata do czołówki wydawała się jednak zbyt duża do odrobienia, z kolei przewaga nad 16. Koroną Kielce wynosiła zaledwie 6 punktów. Sympatycy Piasta próbowali pocieszać się faktem, że w ostatnich latach ich piłkarze spisywali się znacznie lepiej w trakcie rundy wiosennej.

Okazało się jednak, że historia nie zawsze lubi się powtarzać. W pierwszych dziewięciu meczach po zimowej przerwie Piastunki uzbierały raptem 5 punktów, osuwając się tym samym na 13. miejsce w ligowej tabeli. Niektórzy zaczęli nawet niepokoić się o ligowy byt mistrza Polski z 2019 roku. Podopieczni trenera Vukovicia zdołali jednak zmobilizować się na tyle, by w kolejnych pięciu spotkaniach zdobyć 13 oczek, dzięki czemu zdecydowanie oddalili się od strefy spadkowej. W ostatecznym rozrachunku zakończyli rozgrywki na 10. pozycji z przewagą 6 punktów nad poznańską Wartą, która po przegranym meczu z Jagiellonią pożegnała się z Ekstraklasą.

Znakomita końcówka rundy sprawiła, że sternicy Piasta ponownie nabrali zaufania do filozofii wyznawanej przez Aleksandara Vukovicia. W efekcie przedłużyli z nim kontrakt do końca sezonu 2024/25. A czy sam zainteresowany spodziewał się takiego obrotu wydarzeń?

Zdawałem sobie sprawę, że wyniki są poniżej jakiejkolwiek przyzwoitości, ale jednocześnie wierzyłem w wykonywaną przez siebie pracę i że karta może się odwrócić, jeśli będziemy konsekwentnie realizowali nakreślony plan. To jest sport, w którym nie zawsze wszystko układa się po twojej myśli. Oceniałem na chłodno to, co się działo z drużyną i jaka może być moja sytuacja jako człowieka biorącego odpowiedzialność za te wyniki. Ewentualne zwolnienie czy też brak przedłużenia kontraktu nie były dla mnie nigdy powodem do strachu. Robię po prostu wszystko, żeby dawać drużynie od siebie jak najwięcej – wyjawił we wspomnianym wcześniej wywiadzie.

Przedłużenie kontraktu z serbskim szkoleniowcem bardzo ucieszyło między innymi lidera klasyfikacji kanadyjskiej drużyny Piasta (7 goli, 7 asyst), Jorge Felixa.

Mamy bardzo dobrą relację. On wie, jak przekonać do siebie zawodników. Obdarzył mnie dużym zaufaniem, nawet w tych gorszych momentach, i teraz staram się to zaufanie odwzajemnić. Jego pozostanie w Piaście na przyszły rok to dobra wiadomość dla wszystkich – klubu, piłkarzy, kibiców – stwierdził w wywiadzie z Danielem Sobisem na łamach Przeglądu Sportowego.

Poza Hiszpanem na wyróżnienie zasłużyło jeszcze kilku innych zawodników. Piast dysponuje przede wszystkim bardzo mocnym środkiem linii pomocy w osobach Grzegorza Tomasiewicza, Michała Chrapka oraz Patryka Dziczka. Ten ostatni został nawet najskuteczniejszym graczem swojej drużyny z 8 golami na koncie. Przy okazji jesienią ubiegłego roku zapracował na powołanie do reprezentacji Polski na październikowe mecze z Wyspami Owczymi oraz Mołdawią (zagrał w obu).

Środek linii obrony również prezentuje się całkiem okazale. Duet Jakub Czerwiński-Ariel Mosór tworzy idealną mieszankę rutyny z młodzieńczą odwagą oraz nieprzeciętnym talentem. Drugi z wymienionych najprawdopodobniej opuści niebawem gliwickie szeregi, aby rozwijać swoją karierę w jednej z mocniejszych lig europejksich. Na wyróżnienie zasłużył też Michael Ameyaw, który jako skrzydłowy wielokrotnie siał popłoch wśród zagubionych defensorów rywali. Z kolei Frantisek Plach, który w dziesięciu meczach zachował czyste konto nie znalazł się co prawda w gronie pięciu najlepszych bramkarzy Ekstraklasy, lecz i tak stanowił wartość dodaną dla swojej drużyny.

Warto również podkreślić, że Piast Gliwice bez większych problemów wypełnił limit minut, jakie młodzieżowcy muszą spędzić na boisku w trakcie całego sezonu. Co prawda klub ze Śląska stawia głównie na młodych zawodników sprowadzonych z innych ośrodków. Niemniej stwarza im tym samym możliwość dalszego rozwoju, czego najlepszym przykładem jest grający na prawej stronie defensywy Arkadiusz Pyrka.

Jaka przyszłość czeka zespół z Gliwic? Wiele zależy od pracy, jaką trener Vuković wykona latem wraz ze swoimi podopiecznymi. Jeśli szkoleniowiec wyciągnie właściwe wnioski z wcześniejszych niepowodzeń, Piast może stać się nawet czarnym koniem nadchodzących rozgrywek. Potencjał drzemiący w śląskiej ekipie jest bowiem olbrzymi, należy jedynie w odpowiedni sposób go wykorzystać.

Jordan Tomczyk

POLECANE

tagi