#PoSezonie: Lechia Gdańsk – Tak blisko, tak daleko

06.03.2021 Bielsko - Biala  
Pilka nozna,
PKO BP Ekstraklasa sezon 2020/2021,Podbeskidzie Bielsko Biala - Lechia Gdansk 
n/z Flavio Piaxao 
foto Krzysztof Dzierzawa / Pressfocus
06.03.01.2021 Bielsko - Biala
Football,
Polish PKO Ekstraklasa season 2020/2021,
Podbeskidzie Bielsko Biala - Lechia Gdansk 
n/z Flavio Piaxao 
foto Krzysztof Dzierzawa / Pressfocus

Gorycz to jedyny smak, który kibice Lechii mogą czuć po tym sezonie. Do ostatnich minut trwała walka o europejskie puchary, ale koszmarny błąd sędziowski przesądził o tym, że to nie podopieczni Piotra Stokowca będą reprezentować Polskę w Europie. Jednak nawet gdyby gdańszczanom udałoby się skończyć rozgrywki na 4. miejscu, nie przysłoniłoby to słabej gry, którą Biało-Zieloni prezentowali przez cały rok.

Przed sezonem Piotr Stokowiec bardzo ostrożnie wypowiadał się na temat celów, które jego drużyna chce zrealizować. Nie wskazywał konkretnego miejsca, ponieważ czuł, że sytuacja jest dynamiczna, skład nie jest jeszcze w pełni skompletowany, a wszystko może zmącić koronawirus, który zresztą kilka razy w Gdańsku dał o sobie znać. Na konferencji prasowej przed pierwszym meczem ligowym z Wartą Poznań, wspomniał jednak o dwóch aspektach gry, które chciałby poprawić: liczba zdobytych i straconych bramek. Zobaczmy, czy faktycznie te cele zostały zrealizowane.

Lechia sezon 2019/20 zakończyła z bilansem 48:50. Jako jedyna drużyna w górnej ósemce straciła więcej goli niż strzeliła. Latem Stokowiec położył nacisk na poprawienie gry defensywnej swojej drużyny i to się bardzo dobrze udało. Biało-Zieloni w minionych rozgrywkach już „tylko” 37 razy dali rywalom wbić piłkę do własnej bramki. Pamiętajmy, że ten sezon był wyjątkowy, bo krótszy o siedem meczów. Trudno jednak wyobrazić sobie scenariusz, w którym Lechia traciłaby minimum dwa gole w każdym z ostatnich siedmiu spotkań. Gorzej jest, gdy spojrzymy na statystyki ofensywne. 48-letni szkoleniowiec wiele razy przekonywał kibiców, że jego zespół będzie grał ofensywnie, efektywnie, ale również efektownie. W tym sezonie gdańszczanie strzelili 40 goli, czyli o 10 mniej w porównaniu z poprzednią edycją.

Lechia to zespół, który ma ambicje na czołówkę ligi. Słusznie, bo w gdańskim zespole znajdziemy niezłych piłkarzy, którzy grają na pięknym stadionie w jednym z najwspanialszych miast Polski. Warunki do życia, trenowania i grania są więc wymarzone. W związku z pandemią koronawirusa, zarząd klubu przed sezonem 2020/21 zdecydował się uszczuplić budżet Lechii o 10 milionów złotych. Pozwoliło to nabrać płynności finansowej i od jakiegoś czasu słychać zewsząd głosy, że opóźnienia w wypłatach, problemy z licencją czy kłopoty finansowe to tylko przykre bajki przeszłości, o których kibice Lechii nie muszą już słuchać. Coś za coś – chudszy portfel, to i mniejsze możliwości. Latem do Gdańska przyszło tylko dwóch nowych piłkarzy, w dodatku jeden został tylko ponownie wypożyczony, a drugi kontrakt z Biało-Zielonymi podpisał już w styczniu 2020 roku. Lechia nie mogła sobie pozwolić na poważne zakupy, zmuszona była zatem poczekać do zimy, podczas której sprowadziła w sumie trzech nowych zawodników.

Cały sezon w wykonaniu Lechii można nazwać rozczarowaniem. Gdyby nie głupie straty punktów, Biało-Zieloni spokojnie zakończyliby sezon na czwartym miejscu, a może i nawet wyżej. Podopieczni Piotra Stokowca przez większość rozgrywek grali toporny futbol, który ciężko się oglądało, a często nawet nie było pocieszenia w postaci trzech punktów. Lechia zatraciła swoją umiejętność wygrywania spotkań, w których jest gorszą drużyną lub przez cały czas się broni. Szkoleniowiec Lechii wielokrotnie zapewniał, że jego drużyna będzie grać ofensywnie, tymczasem sygnał do ataku zwykle dawała dopiero stracona bramka, a nie na tym to powinno polegać. Gdańszczanie zakończyli sezon na siódmym miejscu. Biorąc pod uwagę fakt, co mogli zdobyć, ta pozycja to duży niedosyt.

Foto Rafal Rusek / PressFocus

Lechia przechodziła różne problemy. Drużynę często atakował koronawirus, absencje poszczególnych piłkarzy trafiały się w najmniej odpowiednim momencie sezonu, a mniejszy budżet przeszkodził w przeprowadzeniu jakościowych transferów, które temu zespołowi są niezwykle potrzebne. W środku pola nie ma typowego „playmakera”, za którym wszyscy w Gdańsku tak tęsknią. Przez wiele osób, ta edycja ekstraklasy była określany mianem „przejściowej” – spadała tylko jedna drużyna, więc można było sobie pozwolić na eksperymenty. W Lechii z pewnością nikt na takie nie miał ochoty, bo jak już wspomniałem, ten klub zawsze ma apetyt na ligową czołówkę, ale patrząc na to, jak wyglądały te rozgrywki w wykonaniu Biało-Zielonych, można śmiało powiedzieć, że rzeczywiście był to sezon eksperymentalny. Gdańscy kibice mają jednak nadzieję, że wszystko, co złe, już za nimi, a w lipcu drużyna, wolna od powyższych problemów, na poważnie stanie do walki o najwyższe laury. Na to zasługuje miasto, kibice i klub.

Najlepszy piłkarz

To nie był trudny wybór. Nie wyobrażamy sobie scenariusza, w którym piłkarzem sezonu zostałby inny zawodnik niż Dusan Kuciak. Słowak w tych rozgrywkach był wprost bezkonkurencyjny! Jesteśmy pewni, że gdyby nie on, Lechia miałaby na swoim koncie przynajmniej kilka „oczek” mniej. Słowak w mijających rozgrywkach wielokrotnie ratował swój zespół. Największy pik jego formy nastąpił wiosną, kiedy nie było meczu, w którym nie popisał się efektowną i co najważniejsze – efektywną interwencją. Wybronił Lechii wiele punktów, regularnie potwierdzał, że jest w ścisłej czołówce bramkarzy ligi. Fenomenalna forma pozwoliła mu wrócić do słowackiej kadry, pojedzie również na zbliżające się mistrzostwa Europy.

Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

Najgorszy piłkarz

Bolesny tytuł, ale przyznać go trzeba. Naszym zdaniem najsłabiej prezentował się Maciej Gajos. Pomocnik Lechii zupełnie nie przypominał swojej wersji z Jagiellonii Białystok, kiedy był jednym z najbardziej wyróżniających się zawodników w zespole z Podlasia. W Gdańsku obsada środka pola pozostawia wiele do życzenia, bo nie ma typowego ofensywnego pomocnika, więc takie zadania często otrzymywał Gajos. Miał konstruować akcje, rozprowadzać piłkę i stanowić o sile zespołu w tej strefie boiska. Oczekiwań nie spełnił, na murawie często sprawiał wrażenie zagubionego. Nie tylko nie pomagał drużynie „z przodu”, ale również na potęgę tracił piłki, podawał do rywala czy w ogóle zagrywał „do nikogo”, pozbywając się futbolówki i udaremniając szansę Lechii na przeprowadzenie ataku. Jeśli do ekipy Piotra Stokowca przyjdzie typowa „10”, to Gajos na grę nie ma co liczyć.

Największa niespodzianka

Mimo że w Gdańsku przebywa dopiero od stycznia, to już swoimi występami zdążył zaskarbić sobie serca fanów Lechii. Jan Biegański, bo o nim mowa, wszedł do ekstraklasy z drzwiami i futryną. Bramki co prawda jeszcze nie zdobył, choć w każdym meczu oddaje kilka strzałów z dystansu, ale jest pewnym punktem Biało-Zielonych w drugiej linii, a jak wiadomo – jeśli środek pola dobrze funkcjonuje, to cała drużyna również. Zdecydowany w odbiorze, pewny w rozegraniu, odważny w swoich decyzjach. Biegański to jedna z perełek Lechii, o którą teraz trzeba dbać.

Największe rozczarowanie

Tutaj wybór padł na Kennego Saiefa. Amerykanin latem został ponownie wypożyczony do Gdańska. Po 27-latku wszyscy obiecywali sobie wiele, bo wiosną 2020 roku pokazał, że jego umiejętności przewyższają ekstraklasę i może zostać wyróżniającą się postacią w zespole Piotra Stokowca. Niestety dobrą formę Saief pokazał tylko w kilku meczach. Często był widoczny, ale jego gra nie wywierała na zespole żadnego wpływu. Fani Lechii spodziewali się, że w końcu nad morzem zamelduje się ofensywny piłkarz z prawdziwego zdarzenia, który nie tylko będzie dostarczał goli i asyst, ale również zaczaruje obrońców swoim dryblingiem. Saief, którego oglądaliśmy przez cały sezon 2020/21, to tylko 50% możliwości Amerykanina. Biorąc pod uwagę gażę, jaką inkasuje w Gdańsku, to zdecydowanie za mało.

Co ludzie powiedzą?

Postanowiliśmy zapytać samych kibiców Lechii Gdańsk, co sądzą na temat obecnego sezonu. Oto komplet pytań, jakie im zadaliśmy:

W skali od 1-10 jak ocenił(a)by pan/i sezon w wykonaniu Lechii?

Tomasz Hatta: Maksymalnie dałbym ocenę 5. To obrazuje średni sezon w wykonaniu Lechii. Dużo przestojów w grze, pamiętny kryzys i seria porażek. W końcówce sezonu też o punktowanie było bardzo ciężko, a mimo to była walka do końca o puchary. Inaczej ocena byłaby niższa.

Agnieszka Purcelewska: Myślę, że na 5. Lechia nie wykorzystała swojego potencjału, popełniała głupie błędy, zmarnowała co najmniej dwie okazje na awans do pucharów.

Maciej Nierzwicki, skaut utalentowanych zawodników z Woj. Pomorskiego: Sezon w 100% stracony. Mocne 2 na 10 za ligę i pała za puchar.

Karolina Jaskulska: Ja myślę, że ciężko ocenić ten sezon obiektywnie. Zajęliśmy 7. lokatę, a do ostatnich sekund mieliśmy szansę na 4. miejsce i puchary. Sądzę, że w gruncie rzeczy sezon nie był aż tak zły – ale wiadomo, że też nie rewelacyjny. Oceniłabym na 6-7, aczkolwiek tak, jak mówiłam – ciężko oceniać ten sezon.

Steven Icke: To rozczarowanie. Lechia miała tyle okazji, by znaleźć się w TOP4.

Mariusz Kordek: 5

Anonimowy kibic: Na 3 – porażka w pucharze Polski z Puszczą Niepołomice, brak charakteru w końcówce sezonu. Od dawna ta drużyna zawsze liczy na innych, a nie na siebie. Nawet w ostatniej kolejce liczyliśmy, że Stal strzeli, my może uratujemy remis i będziemy na 4. miejscu. Tylko to, zakłamałoby obraz, jaki mamy. Na Lechię ciężko patrzeć.

Eryk Lama: Szczerze mówiąc, ten sezon był dużym rozczarowaniem. Często, gdy oglądałem mecze Lechii, jej gra wyglądała nijako, była powolna i wyglądało to tak, jakby piłkarze nie chcieli wygrać. Jednakże, były spotkania, w których drużyna grała naprawdę nieźle. Coś po prostu nie zagrało, żeby Lechia walczyła w tym sezonie o podium.

Czy uważa pan/i, że miejsce zajęte przez Lechię realistycznie odzwierciedla możliwości drużyny?

Tomasz Hatta: Zdecydowanie nie. Siódme miejsce, mając na uwadze fakt, że niewiele trzeba było do tego by zakwalifikować się do europejskich pucharów, jest poniżej możliwości. Lechia w siedmu ostatnich meczach sezonu wygrała jeden – a nadal się liczyła w walce o czwarte miejsce.

Agnieszka Purcelewska: Zdecydowanie nie. Mamy dobrą kadrę, jednak coś ewidentnie się w niej zacięło i drużyna zaczęła wręcz się cofać.

Maciej Nierzwicki: Tak, ale to też dużo mówi o jakości całej ligi.

Karolina Jaskulska: I tak, i nie. Patrząc na skład mamy piłkarzy z potencjałem na walkę o podium i puchary. Jednak wyniki i ten sezon, ale też styl jaki Lechia pokazywala w wielu meczach pokazały, że to 5-6 miejsce to takie maksimum. Kończymy na siódmym, w trudnych okolicznościach. Wydaje mi się, że mogliśmy być nieco wyżej, ale z drugiej strony trzeba uszanować to co mamy.

Steven Icke: Tak, pozycja końcowa jest w porządku, mogło być o wiele gorzej, mogliśmy łatwo przegrać więcej spotkań i znaleźć się w dolnej połowie ligi.

Mariusz Kordek: Tak.

Anonimowy kibic: Nie, zdecydowanie kadra zespołu była mocniejsza i spokojnie 2,3 miejsca wyżej powinniśmy zakończyć sezon.

Eryk Lama: 4. lub 5. miejsce rzeczywiście odzwierciedlają potencjał drużyny. To byłoby spore osiągnięcie. Ta drużyna jest zdolna do bycia konkurencją dla najlepszych w lidze, ale myślę, że nie pokazali tego w tym sezonie.

Jaką notę w skali od 1-10 przydzielił(a)by pan/i trenerowi Lechii, Piotrowi Stokowcowi?

Tomasz Hatta: Jak już trzeba wystawić notę, to maksymalnie 4. Odpadnięcie z Pucharu Polski i zajęcie siódmego miejsca to wyniki poniżej planu na ten sezon. Jedynym pozytywem w pracy trenera Stokowca było wyciągnięcie drużyny z kryzysu wiosną. Ale jednak ten kryzys z jakichś powodów nadszedł, a potem rozczarowało mnie to, że nie potrafił wykorzystać dobrych wyników. Nie przełożyło się to na końcówkę sezonu, która była bardzo zła. Zabrakło odwagi, nieco lepszego dopasowania zawodników. Drużyna się nie rozwijała, popadła w marazm.

Agnieszka Purcelewska: Ciężko ocenić, ale dałabym 5. Nadal uważam, że to dobry fachowiec, jednak wydaje się, że stracił pomysł na tę drużynę.

Maciej Nierzwicki: Jako głowa projektu sportowego, który się nie powiódł 1 na 10 – brak stylu, minimalizm, gra bez pomysłu, to tak na szybko tylko 3 cechy drużyny z tego sezonu. Nie można tu tłumaczyć własnych braków decyzjami sędziów, krótką ławką czy covidem. To trener przygotował zespół. Drużyna kadrowa dokładnie taka, na jaką się zgodził. Pracuje tu już tyle okienek transferowych, że niemal każdy piłkarz z pierwszego składu doszedł do drużyny po przysłowiowym przybiciu stempla przez 1 trenera.

Karolina Jaskulska: Myślę, że mimo wszystko Piotr Stokowiec to nadal odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Najbardziej utytułowany trener Lechii w historii. Wiadomo, że popełnia błędy, jak każdy. Styl Lechii Stokowca nie każdemu może się podobać, podobnie jak wiele decyzji. Ten sezon? Myślę, że podobnie jak drużyna – na 6-7.

Steven Icke: 5

Mariusz Kordek: 6

Anonimowy kibic: 3 i to tylko za ten zryw i chwilową odbudowę po wizycie kibiców w szatni. To jedyny plus.

Eryk Lama: Sądzę, że byłoby to 5 lub 6. Cztery porażki bez strzelonego gola to oczywiście coś, co jest złe, w kontekście pracy Piotra Stokowca. Jednak forma Lechii po tym kryzysie nieco go zrehabilitowała. Nie był to dla niego wybitny sezon, ale nie był też koszmarny, więc powiem, że było po prostu średni.

Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

Czy uważa pan/i, że w następnym sezonie Lechię powinien prowadzić inny szkoleniowiec? (jeśli tak, dlaczego i kto?)

Tomasz Hatta: Jak dobrze wiemy, Lechia nie zamierza latem znacznie przebudować obecnej kadry. Z racji tego, najlepszym impulsem byłaby tu w mojej opinii zmiana trenera. A dlaczego? Coraz mocniej widać, że trener Stokowiec może już bardziej do tych zawodników nie dotrzeć, coś się wypalało w trakcie sezonu. Zawsze przychodzi pewien moment na zmiany i trzeba to bardzo rozważyć. Kto ewentualnie miałby trenera Stokowca zastąpić? Nie podejmę się wytypowania nazwiska.

Agnieszka Purcelewska: Ja osobiście jestem za pozostawieniem tego trenera, ale widzę też, że potrzebna jest nam zmiana.

Maciej Nierzwicki: Formuła Lechia i Stokowiec się wyczerpała. Brakuje tu iskry, nastąpiło wypalenie i trener pomimo mocnych zapowiedzi żeby dać mu wyjść z kryzysu bo zna ten zespół i wie jak to zrobić tego nie dźwignął. Dlaczego? Bo brakuje tu jakiegokolwiek skoku jakościowego po zdobyciu krajowego pucharu, który miał być przystankiem, nie celem samym w sobie. Wydaje mi się, że trener tak mocno uwierzył w siebie po zdobyciu pucharu, że zaczął żyć w innej rzeczywistości – mówię tu o wielu konferencjach prasowych, na których opowiadał niesamowite historie z pogranicza fantastyki i komedii. Kto za niego? Ktoś, kto będzie potrafił żyć i odnajdywać się w chorym środowisku lub osoba o wystarczająco silnej osobowości, żeby się temu sprzeciwić i spróbować podnieść klub z kolan, bo w takiej pozycji się teraz znajduje. Z naszej mocno ograniczonej karuzeli nie widzę nikogo spełniającego któreś z kryteriów w stopniu wystarczającym. Z trenerów zagranicznych dałbym jeszcze raz szansę Ricardo Monizowi – chciałbym zobaczyć, jak wyglądałby zespół pod jego wodzą w dłuższym wymiarze czasu.

Karolina Jaskulska: Nie byłam i nie jestem zwolennikiem zwolnienia Piotra Stokowca. Powinien zostać.

Steven Icke: To trudne pytanie. Chciałbym zobaczyć świeżą twarz. Kogoś, kto przyszedłby i wypróbowałby inne rozwiązania taktyczne, które skupiają się bardziej na atakowaniu. Jednak nikogo takiego nie widzę.

Mariusz Kordek: Nie.

Anonimowy kibic: Zdecydowanie zakończyła się era trenera Stokowca. Coś się wypaliło. Ten sezon pokazał, że nie ma koncepcji na to, jak Lechia ma grać. Wynalazki z cyklu Gajos na 10 czy Zwoliński na skrzydle to trochę misja samobójcza. Gdzie jest ten Stokowiec stawiający na młodych Polaków? Urbański taki talent, że u nas nie dostał praktycznie szansy, a we Włoszech już zdążył zadebiutować – tak wygląda stawianie na młodych Kto za niego? Zarząd i Prezes mają na tyle doświadczenia, że z pewnością znajdą kogoś, kto będzie miał pomysł na Lechię, bo na dziś go nie widzę. Z zazdrością patrzę na Raków Częstochowa.

Eryk Lama: Nie. Myślę, że Piotr Stokowiec potrafi dobrze pracować, zresztą już to pokazał. Musi po prostu częściej mieć warunki, żeby wyciągnąć z zawodników ich cały potencjał.

Co jest teraz największym problemem Lechii?

Tomasz Hatta: Brak zaskoczenia rywala. Wydaje się, że trener Stokowiec nie ma już pomysłów, które by na dłuższą metę poprawiły grę drużyny.

Agnieszka Purcelewska: Ogólnie styl gry i głupio tracone bramki.

Maciej Nierzwicki: Niewątpliwie organizacja i brak pomysłu na prowadzenie klubu piłkarskiego. Są zespoły, często z mniejszych miast, z archaicznymi stadionami czy bez kibiców, a jednak radzące sobie przynajmniej dwie klasy lepiej z organizacją życia bieżącego, akademii i projektem tego, jak klub ma funkcjonować i do czego dążyć. Tutaj brakuje spójnej wizji i postawienia na zdrowe fundamenty dające w przyszłości możliwość budowy silnej struktury. Prezes/przewodniczący rady/ prokurent/właściciel czy kimkolwiek się nie mianuje Adam Mandziara, nie zbudował w Gdańsku niczego trwałego przez cały okres trwania swoich rządów.

Karolina Jaskulska: Pół żartem pół serio powiem, że chyba sędzia Daniel Stefański ;), ale na poważnie to jest sporo kwestii w Lechii, które nie grają tak, jak powinny. Ostatnie tygodnie to problemy ze skutecznością, ale też dziurawa obrona. Ponadto krótka ławka rezerwowych – myślę, że potrzeba kilku wzmocnień.

Steven Icke: To kombinacja słabej pewności siebie, szalonych decyzji sędziów i braku kibiców na stadionach.

Mariusz Kordek: Stabilizacja składu oraz wartościowi skrzydłowi. Brakuje większej liczby zawodników, którzy zdobywali bramki. Jest Flavio, Łukasz Zwoliński i potem długo nic. Brak konkurencji.

Anonimowy kibic: Brak stylu i liczenie, że znowu coś wygramy „na farcie”. Zawodnicy grający nie na swoich pozycjach.

Eryk Lama: Może to będzie kontrowersyjna teza, ale myślę, że zawodnicy ofensywni. Uwielbiam Flavio i Łukasza Zwolińskiego, ale Portugalczyk robi się coraz starszy, a „Zwolak” nie był w tak wysokiej formie, w jakiej oglądaliśmy go w zeszłym sezonie. Kiedy nikt z nich nie może grać, również pojawia się problem. Rezerwowi tacy, jak Mateusz Żukowski, nie są moim zdaniem wystarczająco dobrzy.

Z czego jest pan/i zadowolony po tym sezonie?

Tomasz Hatta: Tak szczerze mówiąc to nie ma wielkich powodów do zadowolenia. Apetyty były minimum na TOP 5 ligi i na zajście dalej w Pucharze Polski. Zrobiliśmy krok w tył, co jest niepokojące.

Agnieszka Purcelewska: Z tego, że mamy naprawdę świetnego bramkarza. Dusan Kuciak to absolutny top tej ligi, nie raz nam ratował skórę.

Maciej Nierzwicki: Z tego, że już się skończył.

Karolina Jaskulska: Było kilka bardzo ładnych spotkań. Ponadto, na plus odkrycie młodych piłkarzy jak Biegański czy Kałuziński. Cieszy fajna forma Kuciaka oraz to, że Flavio nadal strzela. Myślę, że w gruncie rzeczy było wiele aspektów, które kibicom mogły się podobać.

Steven Icke: Jestem zadowolony z tego, że Flavio wciąż gra świetnie i niektórzy zawodnicy się rozwinęli. Jestem również szczęśliwy, że nie musieliśmy grać o utrzymanie.

Mariusz Kordek: To, że do końca sezonu walczyliśmy o puchary.

Anonimowy kibic: Z Dusana Kuciaka i przedłużenia z nim kontraktu oraz z tego, że można liczyć na Flavio.

Eryk Lama: Drużyna momentami pokazywała, że potrafi grać dobrze, ale byłbym bardziej zadowolony, gdyby robiła to częściej. Jestem również szczęśliwy z indywidualnych osiągnięć takich, jak 100 goli w Polsce Flavio, 200 występów dla Lechii czy 250 występów w ekstraklasie. To miłe, gdy piłkarze są nagradzani za ich lojalność dla klubu.

Który z zawodników był pana/i zdaniem największą pozytywną niespodzianką w tym sezonie?

Tomasz Hatta: Jan Biegański. Z drzwiami wszedł do ekstraklasy po zimowym transferze.

Agnieszka Purcelewska: Myślę, że Jan Biegański. Będzie z niego duży pożytek.

Maciej Nierzwicki: Wczesny Jan Biegański, zanim trener przyrównał go do siebie z czasów kariery.

Karolina Jaskulska: Na plus na pewno Kuciak, który nas wiele razy ratował. W środku pola solidny Kubicki i niezawodny Flavio na ataku. Ponadto, tak, jak wspomniałam, Janek Biegański, który miał świetne wejście w ligę. Wyróżniłabym też Michała Nalepę, który, gdy grał, był prawdziwym liderem. Cieszy zwyżkująca forma Tobersa i Malocy.

Steven Icke: Joseph Ceesay. Bardzo szybki piłkarz, czasami za szybki dla obrońców, którzy nie zdążą zareagować. Pewnego dnia zostanie dobrym piłkarzem.

Mariusz Kordek: Jan Biegański.

Anonimowy kibic: Jan Biegański.

Eryk Lama: Forma Żarko Udovicicia zaskoczyła mnie w tym sezonie. Wywarł pozytywny wpływ na zespół. Dodam jeszcze Jarosława Kubickiego, który jako środkowy pomocnik grał w tym sezonie bardzo dobrze.

Kto był najlepszym piłkarzem w mijającym sezonie?

Tomasz Hatta: Bartosz Kopacz na tle całego sezonu wydaje mi się najsolidniejszy. Owszem, nie ustrzegł się błędów, ale zaimponował nawet po przestawieniu go na prawą obronę. Dobra uniwersalność w defensywie.

Agnieszka Purcelewska: Zdecydowanie Dusan Kuciak.

Maciej Nierzwicki: Dusan Kuciak.

Karolina Jaskulska: Trudno mi ocenić jednoznacznie, ale chyba postawię na Dusana Kuciaka.

Steven Icke: Flavio Paixao. Nie strzelił tak dużo goli, jak wszyscy by chcieli, ale jego poświęcenie sprawie czyni z niego zawodnika, jakim jest.

Mariusz Kordek: Dusan Kuciak.

Anonimowy kibic: Dusan Kuciak i Flavio, a wiosną podobał mi się Biegański.

Eryk Lama: Trudno powiedzieć, kto był najlepszym piłkarzem.

Fot. Piast Gliwice

Kto był najgorszym piłkarzem w mijającym sezonie?

Tomasz Hatta: Omran Haydary. Bardzo mnie zawiódł, gdyż nie uważam go za złego piłkarza. Na początku roku wypadł ze składu i bardzo długo trener Stokowiec go pomijał, oczywiście słusznie.

Agnieszka Purcelewska: Nie chcę odpowiadać na to pytanie.

Maciej Nierzwicki: Nie będę oryginalny, ale Maciej Gajos. Tuż za nim niestety jest łańcuszek rozczarowań, ale stanowczym numerem 1 zdecydowanie Gajos.

Karolina Jaskulska: Cóż, słabych punktów, podobnie jak dobrych, było sporo. Ale chyba nie jestem w stanie wskazać jednego najgorszego piłkarza. Każdy miał lepsze i gorsze momenty.

Steven Icke: Myślę, że Kenny Saief był rozczarowaniem. Widać, że jest dobrym piłkarzem, ale czasami wyglądał, jakby mu się nie chciało.

Mariusz Kordek: Więcej się spodziewałem po Omranie Haydarym.

Anonimowy kibic: Z tych, którzy grali więcej (na tyle żeby móc ocenić), to zdecydowanie największe rozczarowanie to Gajos i Musolitin.

Eryk Lama: Zawsze trudno jest mówić o złej formie poszczególnych piłkarzy, ponieważ spodziewasz się, kto przeczyta ten tekst. W mojej opinii jednak Mateusz Żukowski nic nie daje zespołowi. Jeszcze Kenny Saief, ponieważ nie czułem, że jego wkład w zespół był dobry.

Jakie pozycje, pana/i zdaniem, należałoby wzmocnić?

Tomasz Hatta: Potrzebujemy wzmocnień na skrzydłach, to powinien być priorytet. Do tego znalezienie bardzo dobrej dziesiątki, bo Maciej Gajos nie jest odpowiednim zawodnikiem na tę pozycję.

Agnieszka Purcelewska: Myślę, że każda poza bramką.

Maciej Nierzwicki: Żadną – niech Ci którzy są pokażą że to był wypadek przy pracy i w rzeczywistości nie są takimi dziadami.

Karolina Jaskulska: Jak mówiłam, potrzeba nam ławki. Oprócz tego przyda się ktoś na skrzydło i do obrony. Zwiększona rywalizacja nigdy nie zaszkodzi. Wierzę, że kolejny sezon będzie lepszy. I bardzo żałuję, że w Białymstoku zostaliśmy nieco pokrzywdzeni.

Steven Icke: Potrzebujemy „skały”” w defensywie oraz skrzydłowego, na przykład o podobnej jakości, którą prezentował Haraslin.

Mariusz Kordek: Głównie skrzydła, środek pola, napastnik.

Anonimowy kibic: Z pewnością potrzebujemy typowej 10 a najlepiej dwóch – to największy kłopot. Dodatkowo lewa pomoc, prawa i lewa obrona.

Eryk Lama: Tak jak wspomniałem, myślę, że powinno się zwrócić uwagę na pozycje ofensywne. W zespole jest również wielu starszych zawodników.

Werdykt

Lechia ma za sobą trudny sezon, pełen rozczarowań i goryczy porażki. Kończy go na siódmym miejscu, co pozostawia spory niedosyt, patrząc na szansę awansu do eliminacji europejskich pucharów. Gra Biało-Zielonych pozostawiała czasem wiele do życzenia, jedynie w kilku spotkaniach podopieczni Piotra Stokowca zagrali na miarę oczekiwań. Po tym sezonie pozostaje gorzki smak, bo do pucharów było tak blisko, a jak daleko od nich wylądowali gdańszczanie na koniec rozgrywek.

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!