#PoRundzie Wisła Kraków – wybór utartych ścieżek

Wisla Krakow

Przed sezonem w Krakowie mówiono o zerwaniu z tradycją niechlubnych serii porażek, które spychały klub na samo dno. Zapoczątkował ją Maciej Stolarczyk, kontynuował na trochę mniejszą skalę Artur Skowronek, podtrzymał Peter Hyballa, a teraz kultywuje Adrian Gula. Oczywiście nie są to same klęski, jednak gra Wisły pozostawia wiele do życzenia. W letnim okienku transferowym “Biała Gwiazda” sprowadziła wielu solidnych zawodników, którzy mieli dać jakość zarówno drużynie, jak i całej lidze. Zostali jednak brutalnie zweryfikowani. 

Od 3:0 do 3:0, a co pomiędzy przemilczmy

Wisła zaczęła sezon bardzo przyzwoicie. W inauguracyjnym meczu z Zagłębiem Lubin, podopieczni Adriana Guli zademonstrowali swoją siłę, gromiąc “Miedziowych” 3:0. Wydawało się, że taki mecz to zapowiedź renesansu Wisły, która swoją grą miała nawiązywać do wzorów antycznej drużyny sprzed kilkunastu lat. Jednak Biała Gwiazda wpadła w ciąg meczów w kratkę: remis, dwie porażki, dwa zwycięstwa i tak w kółko w różnych proporcjach. Tak nie może grać zespół, który zapowiadał, że celuje w miejsce w środku tabeli. 

We wrześniu Adrian Gula wpadł w potężny kryzys. Po remisie z Lechią Gdańsk, po szalonym meczu i dublecie Frydrycha, Biała Gwiazda zaczęła spadać po równi pochyłej.  Dwie porażki 0:5 z Lechem i Śląskiem, słaba forma wszystkich zawodników, strzelecka niemoc napastników, brak pomysłu na grę. To wszystko, przeplecione trzema zwycięstwami, w tym triumfem w Derbach Krakowa oraz zwycięstwami w Pucharze Polski, stanowi historię Wisły z tej rundy. Stanowi również przyczynę, dlaczego Wisła okupuje 13. miejsce w tabeli i z niepokojem musi zerkać za swoje plecy, śledząc poczynania Górnika Łęczna czy Legii Warszawa. 

Największy plus? Stawianie na młodzież i Aschraf el Mahdioui

Generalnie rundy jesienno-zimowej Wisła nie może zaliczyć do udanych, jednak nie była ona tak tragiczna, żeby nie móc znaleźć pozytywów. Z pewnością na pochwały zasługuje młodzież, która wywalczyła sobie miejsce w pierwszym składzie i nie potrzebowała do tego, żadnych nakazów klubowych. 

W tabeli Pro Junior System Wisła Kraków zajmuje drugie miejsce z dorobkiem 3843 punktów, tracąc do liderującego Lecha 97 punktów. 

Szansę dostał Mikołaj Biegański, który w tym sezonie rozegrał 10 spotkań. Pierwszym wyborem trenera Guli na prawej obronie jest Konrad Gruszkowski, którego dostrzegł również Maciej Stolarczyk – selekcjoner kadry U-21. Podobny kazus tyczy się Mateusza Młyńskiego, który jednak nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Jedna bramka w 16 występach to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań.  

Adrian Gula rozwija młodzież, tym samym realizując cel, który został mu postawiony przez zarząd. Młodzi popełnili swoje błędy, zapłacili frycowe, jednak widać, że w piłkę grać potrafią. Kiedy starszyzna, że tak sobie pozwolę nazwać zawodników bardziej doświadczonych, złapie formę i młodzi będą mieli wokół siebie piłkarzy z większą jakością, będą mogli jeszcze lepiej uwypuklać swoje zalety. Więcej na pewno może dawać Młyński, który za czasów gry w Arce prezentował się naprawdę przyzwoicie i oczekiwano po nim pod Wawelem zdecydowanie więcej. Zgasł Patryk Plewka, który bardzo sprzeciętniał, stracił swoje atuty, takie jak: doskok do rywala, przebojowość w akcjach ofensywnych czy dobre utrzymanie się przy futbolówce. 

Pomimo wahania formy młodych piłkarzy widać trend, ku któremu chce dążyć Wisła. Na pewno jest ona faworytką do wygrania PJS, co może przynieść klubowi wymierne profity finansowe. 

Aschraf El Mahdioui

Linia pomocy była chyba najlepiej funkcjonującą formacją w minionej rundzie. Bramkarze podlegali częstej rotacji i oraz popełniali opłakane w skutkach błędy. Obrona była dziurawa niczym ser szwajcarski (30 straconych bramek – ex aequo trzecia najgorsza defensywa ligi). Atak stał pod znakiem strzeleckiej impotencji napastników, którzy w sumie strzelili cztery gole, z czego ostatnia przez nich zdobyta bramka miała miejsce jeszcze w wakacje. 

Aschraf był liderem środka pola Wisły, a w pewnych momentach liderem całego zespołu. Brak Holendra widać było podczas jego absencji, kiedy na jego pozycji zmuszony był grać Frydrych, co nie wychodziło najlepiej. El Mahdioui do 18. kolejki wykonał 1085 podań – najwięcej w całej lidze. Zanotował jedną asystę i strzelił jednego gola, w ostatniej kolejce przeciwko Bruk-Betowi. 25-latek był spoiwem zespołu, którego gra była bardzo efektowna dla widza. Po boisku poruszał się z gracją. Regulował tempo gry Wisły. Każda piłka musiała przejść przez niego. To on rozdysponowywał ją w różne sektory boiska. Gdy go brakowało lub miał gorszy dzień, w grze Białej Gwiazdy panował chaos i brak elementarnej logiki w jej poczynaniach. 

Transfer El Mahdioui’ego prezes Błaszczykowski może zapisać w swoich służbowych osiągnięciach, gdyż jest on po prostu piłkarzem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania drużyny i strzałem w dziesiątkę na transferowej tarczy. 

Wiślaków należy pochwalić za formę w Pucharze Polski. Można odnieść wrażenie, że pierwszy raz od jakiegoś czasu te rozgrywki zostały przez Wisłę potraktowane poważnie. Trzy zwycięstwa, każde w takim samym rozmiarze 3-1, dały miejsce w ćwierćfinale. Krakowian od trofeum dzielą trzy mecze, co jest założeniem optymistycznym, jednakże półfinał jest jak najbardziej realny, jeśli Olimpia Grudziądz nie zostanie zlekceważona. 

Największy minus? Dziurawa obrona i łamliwa ofensywa

Nadszedł czas na kilka gorzkich słów na temat największych problemów zespołu Guli. Wołająca o pomstę do nieba defensywa i napastnicy- indolenci. Ale zacznijmy od początku.

30 straconych goli w 19 meczach daje średnią 1,57 straconej bramki na mecz. Trzecia najgorsza defensywa ligi. Chyba nie tego oczekiwano po trenerze. Ściągnięto Pawła Kieszka, który miał wnieść doświadczenie do bramki. Poza jednym bardzo dobrym meczem z Legią, reszta przeciętna lub fatalna – jak chociażby spotkanie z Piastem, gdzie z jego winy Wisła przegrała. Na stare śmieci wrócił Alan Uryga, jednak jego obecność odczuła tylko księgowa, gdyż Uryga jest wiecznie kontuzjowany i rozegrał tylko trzy mecze, w czasie których Wisła straciła siedem bramek i dwa z tych trzech meczów przegrała. Pod koniec rundy do składu wskoczył Maciej Sadlok, który dwukrotnie wsadził Frydrycha na minę, przez co ten dostał dwie czerwone kartki. Oczywiście, stoperzy ulegli słabej formie całego zespołu, czego smutnym rezultatem jest tak mizerny stan straconych bramek. 

Dochodzimy do napastników, którzy z dochodzeniem do sytuacji mieli, jak to pisał na swoim Facebooku Piotr Zieliński, ciężary. Wisła Kraków pozyskała Jana Klimenta, który w poprzednim sezonie w barwach FC Slovacko zdobył 10 bramek. Przed sezonem ta liczba mogła robić wrażenie na kibicach. Po kilku pierwszych kolejkach, wydawało się, że będzie on pierwszym napastnikiem i posadzi na ławce Brown-Forbesa. Jednak bardzo szybko nadszedł kryzys formy Czecha, doszła kontuzja i Adrian Gula musiał postawić na Kostarykanina, który swoją drogą grą na kolana widzów nie rzucił. 

Generalnie, od czasów Marko Kolara, Wisła nie miała dobrego napastnika. Pamiętamy asów pokroju Becziraja czy Medveda. Forbes jest przeciętnym napastnikiem, który miewa momenty lepszej dyspozycji. Z Klimentem sprawa jest o tyle ciekawa, że ma on często po prostu pecha. Nie trafia w prostych sytuacjach, blokuje strzały kolegów. Kibice Wisły muszą mieć nadzieję, że podczas przygotowań zimowych obaj dojdą do jakiejkolwiek formy i strzelą przynajmniej kilka goli w rundzie wiosennej. 

Transfery

Adrian Gula w jednym z wywiadów stwierdził, że potrzebuje jeszcze plus minus czterech zawodników. Jednego już dostał – jest nim Sebastian Ring, szwedzki lewy obrońca, który ma stanowić konkurencję dla Mateja Hanouska. Przydałby się typowy defensywny pomocnik, którego zadaniem byłoby zabezpieczenie drużyny w fazie ataku, tym samym odciążając od tych zadań El Mahdioui’ego. Na Reymonta na pewno nie pogardziliby lewym skrzydłowym z dobrym dośrodkowaniem, gdyż Młyński i Starzyński zawiedli w tej rundzie, a Hugi pokazał, że dysponuje dobrą wrzutką, jednak nie zaskarbił sobie sympatii szkoleniowca. No i napastnik z prawdziwego zdarzenia, który strzeli te 12-15 goli w sezonie, a nie będzie tylko wykonywał pracy taktycznej.

O trenerze słów kilka

Jaka to była runda dla Wisły już mniej więcej wiemy. Ale jaka była dla trenera? Na pewno trudna, gdyż zespół był na sinusoidzie i to często na dole. Na głowę szkoleniowca leciały gromy po porażkach, ale również słowa pochwały po dobrym meczu. Można uznać, że Gula miał już swój pierwszy poważniejszy kryzys, z którego zaczął powoli się odkopywać. Z pozytywów to stawianie na młodzież, ale również odwaga przed rotacjami. Na minus uparte przystawanie przy nietrafionym pomyśle jak chociażby Frydrych na pozycji defensywnego pomocnika. Wypada odnieść się do głosów mówiących, że należy zwolnić Gule, gdyż takie pojawiały się w czasie serii porażek i zatrważającej gry Wisły. Podjęcie takiej decyzji przez zarząd byłoby idiotyczne. Przekreślałoby to szanse na budowanie jakiejkolwiek spójności i trwałości w tym klubie. Na szczęście taka decyzja nie zostanie podjęta.

Opinia

Minionej rundy summa summarum Wiślacy nie mogą uznać za udaną, jednak nie mogą uznać jej również za kompletną klęskę. Każdy, począwszy od zawodników, przez sztab szkoleniowy, właścicieli i osoby decyzyjne oraz kibiców musi samemu wyrobić sobie zdanie. Według mnie wynik w lidze jest trochę poniżej oczekiwać, gra momentami przyprawiała o mdłości, natomiast chwilami o motyle w brzuchu. Była to runda zróżnicowana na wielu płaszczyznach i w wielu aspektach. Oby druga część sezonu była spokojniejsza i stabilniejsza, bo każda osoba związana z Wisłą o tym marzy.

Jakub Skorupka