W Gliwicach nie kryją rozczarowania po ostatnim półroczu. Były nadzieje na coś lepszego niż 12. miejsce w tabeli. Zarząd liczył, że drużyna, podobnie jak w poprzednich sezonach, powalczy o europejskie puchary, a tymczasem wydaje się, że jedyną drogą do tego może być Puchar Polski. W Ekstraklasie strata do podium wynosi już kilkanaście punktów, które ciężko będzie odrobić, ale przy Okrzei wierzą, że wiosna będzie dużo bardziej udana od jesieni. Były momenty lepsze i gorsze, ale na ogół zespół Waldemara Fornalika plasował się w środku tabeli. Co ciekawe, „Piastunki” nie były w stanie ani razu wygrać dwa razy pod rząd, co pokazuje, iż do najlepszych dzieli ich naprawdę dużo.
Największy plus – Damian Kądzior
Saga z powrotem do rodzimej ligi byłego reprezentanta Polski trwała długo. Najpierw mówiło się o Legii, następnie Jagiellonii, potem wydawało się, że ostatecznie trafi do Lecha, a tu ni stąd, ni zowąd do akcji wkroczył Piast. To on był najkonkretniejszy i wyłożył na stół odpowiednie pieniądze (500 tys. €) i tym samym Kądzior stał się jego nowym piłkarzem. Oczywiście minęło trochę czasu aż wkomponował się w zespół, bo w podstawowym składzie wyszedł dopiero w 7. kolejce,. Koniec końców był najjaśniejszą postacią w Piaście. Ma najwięcej asyst w lidze (7), 25 kluczowych podań i ponad 30% udziału przy wszystkich strzelonych golach przez drużynę. Może i nie zdobywa dużo bramek (tylko dwie), ale ma bardzo duży wpływ na grę ofensywną. Jeśli poprawi skuteczność, to Piast będzie miał naprawdę niezłego kozaka.
Najlepszy asystent pierwszej części sezonu gra dla @PiastGliwiceSA! 🎯
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) December 21, 2021
Drugim najlepszym graczem gliwiczan w minionej rundzie był Patryk Sokołowski. Nieprzypadkowo Legia sondowała możliwość jego powrotu do Warszawy. On sam pokazał, że jego ambicję sięgają dużo dalej, niż Ekstraklasa. Strzelił aż pięć goli, co na defensywnego pomocnika jest świetnym wynikiem. Ponadto, cechuje go też dobra skuteczność celnych podań (83%) oraz przechwyty piłki (2,3 na mecz). Brał ciężar gry na siebie i za to trzeba go pochwalić. W kuluarach mówi się, że 27-latek nie przedłuży wygasającego za kilka dni kontraktu, więc niewykluczone, że dla Sokołowskiego miniona jesień była ostatnią w koszulce Piasta Gliwice.
Największy minus – brak następcy Jakuba Świerczoka
Nowo pozyskani napastnicy Alberto Toril i Nikola Stojiljković łącznie dla mistrza Polski z 2019 roku rozegrali 27 meczów i strzelili w nich ledwie sześć goli, z czego połowa tego dorobku została osiągnięta przez Hiszpana w meczu z Legią. Gołym okiem widać więc, że luka po Świerczoku nie została wypełniona. Oczywiście mało kto spodziewał się tutaj snajpera pokroju Kamila Wilczka czy Rubena Jurado, ale kibice liczyli, że nowy napastnik choć trochę dorówna 29-latkowi. Tymczasem drużyna po jego odejściu znacząco straciła na jakości w przodzie. Niech świadczy o tym fakt, że najlepszym strzelcem zespołu jest… defensywny pomocnik. Nie jest też tak, że w Gliwicach skreślono już na dobre Torila. 24-latek mocno przypodobał się kibicom, zdobywając hat-tricka w meczu z „Legionistami”, gdzie naprawdę momentami wyglądał na „Pana Piłkarza”. Wszyscy myśleli, że „nowy Świerczok” po tym spotkaniu rzeczywiście odpali, a drużyna rozpocznie marsz w górę tabeli. Jak wiemy, był to jedynie wypadek przy pracy. Toril od meczu życia nie zdołał wpisać się na listę strzelców, a Piast wygrał zaledwie raz.
Czy są potrzebne transfery?
Pierwsze ruchy kadrowe już zostały dokonane. Do klubu dołączy środkowy pomocnik Tihomir Kostadinov oraz napastnik Rauno Sapinen. Ten pierwszy to reprezentant Macedonii Północnej. Jego ostatnim klubem było słowackie MFK Ružomberok. Dużo więcej możemy powiedzieć o Estończyku. 26-latek dał się poznać z dobrej strony w dwumeczu z Legią, kiedy był jeszcze graczem Flory Tallinn. Dla mistrza Estonii rozegrał 248 meczów, w których strzelił aż 146 goli. Czy będzie lepszy od Świerczoka? Przekonamy się za kilka tygodni. Jeśli odejdzie Patryk Sokołowski, to koniecznie trzeba kogoś ściągnąć do środka pola. Być może kogoś bardziej kreatywnego? W kilku meczach szwankowała defensywa. Ariel Mosór dopiero uczy się seniorskiej piłki, dlatego nie zawsze był pewnym punktem zespołu. Kto wie, czy klub nie będzie szukał nowych młodzieżowców?
🗣 "Jestem napastnikiem i chciałbym zdobywać bramkę w każdym spotkaniu, w którym gram. Zdaję sobie sprawę, że moja skuteczność może wpływać na zdobycz punktową" – przyznał w pierwszej rozmowie Rauno Sappinen, nowy napastnik Piasta.
— Piast Gliwice (@PiastGliwiceSA) December 28, 2021
Cała rozmowa ➡️ https://t.co/twhQEJOiGn pic.twitter.com/WsjOmYJ2Ym
Czy można krytykować Waldemara Fornalika?
Porównajmy sobie teraz trenera Radomiaka Dariusza Banasika z trenerem Fornalikiem. Nie ulega wątpliwości, że ten pierwszy wyciska maksa ze swojej kadry, która wcale nie jest jakościowo lepsza od Piasta. Czy były selekcjoner w pełni wykorzystuje potencjał swoich zawodników? No i tutaj mamy dylemat. Bo o ile w poprzednich sezonach wyglądało to tak, jak w przypadku Radomiaka, to w obecnym wygląda na to, że drużyna jest pod ścianą i trochę popadła w przeciętność. Oczywiście nie jest tak, że tylko trener jest winny słabej rundzie, ale gołym okiem widać, że popularny „Waldek King” troszkę się w tym pogubił i zaczyna mu brakować pomysłu na tę drużynę. Dochodzi również frustracja, co wskazuje ostatnia czerwona kartka i zawieszenie. Rzecz jasna nikt nie mówi o zwolnieniu, ale kolejnych słabych miesięcy Fornalik może po prostu nie przetrwać.
Waldemar Fornalik zdyskwalifikowany na dwa mecze https://t.co/tMA1DOEBsl
— 90minut.pl (@90minut_pl) December 14, 2021
Jakie są rokowania na wiosnę?
Mimo tego, że Piast nie będzie walczył o czołowe lokaty, to rokowania są dość dobre. Jeszcze w „starym” roku sprowadził dwóch zawodników, którzy mogą odgrywać kluczowe role w zespole, a dodajmy, że przecież okienko transferowe się jeszcze nie rozpoczęło. Jak to mówią – skoro sprzedają, to będą kupować. Ubytki też zapewne będą, ale trener Fornalik ma wystarczająco dużo czasu, aby brzydko mówiąc to „ogarnąć”. W Gliwicach muszą zrobić wszystko, żeby trwającego sezonu nie zaliczyć do nieudanych. Budujące może być to, że Piast pod batutą Fornalika z kryzysów zawsze wychodził zwycięsko. Wiele wskazuje na to, że teraz też tak będzie.