fbpx

Porozmawiajmy o Lidze Mistrzów – panel dyskusyjny

Share on facebook
Share on twitter
1140

W kalendarzu luty, dziesięć dni temu powróciła Ekstraklasa a dzisiaj mamy kolejny powrót. Rozgrywek może nie tak przaśnych, rozgrywek może nieco poważniejszych niż nasze rodzime rozrywki ligowe, wreszcie rozgrywek, w które w zeszłorocznej edycji pucharowej przyniosły wszystkim kibicom futbolu wiele niezapomnianych wrażeń i emocji. Ligo Mistrzów, oby warto było czekać sześćdziesiąt dziewięć dni, fajnie, że znowu jesteś.

Podobnie jak w przypadku naszej ukochanej, o powrocie której porozmawiałem z ekspertkami i ekspertami zapraszam do sprawdzenia, co zdaniem moich dzisiejszych ekspertów wydarzy się tej zimy i wiosny na europejskich boiskach. Otwieram kolejny panel dyskusyjny, ja nazywam sę Maciejo Szczęsny i witam przybyłych gości, a gości nie byle jakich, gdyż są ze mną, alfabetycznie:
Marcin Borzęcki – dziennikarz TVP Sport, ekspert od ligi niemieckiej;
Mikołaj Kruk – dziennikarz Eleven Sports, ekspert od ligi włoskiej;
Dominik Piechota – dziennikarz newonce sport, ekspert od ligi hiszpańskiej;
Michał „Futboholik” Mączka – mój serdeczny znajomy, ekspert od spraw wszelakich, dzień dobry.

M.Sz: Mili panowie, tak zacznę, żeby zrobiło się sympatycznie. Niestety, na dzisiejszy panel ponownie nie wziąłem ciastek, nie mniej, chciałbym zacząć od tematu, który mnie osobiście zastanawia. W latach siedemdziesiątych w rozgrywkach o Puchar Europejskich Mistrzów Krajowych, mieliśmy dwie trzyletnie supremacje w zdobywaniu tego trofeum – Ajax Amsterdam w latach 1971-73 oraz Bayern Monachium w latach 1974-76. Czy po trzech latach panowania w Europie Realu Madryt w latach 2016-18 jest możliwe powtórzenie serii trzech zwycięstw przez kolejny klub a mam tutaj na myśli konkretnie Liverpool FC? Marcinie, wspomniałem tu o dominacji zespołu z Niemiec, Liverpool ma niemieckiego trenera, zacznij więc proszę.
M.B: Możliwe jest, choć prawdopodobieństwo oceniam nisko. Dla mnie fenomen trenerski Zinedine’a Zidane’a jest jedną z największych zagadek i tak jak wiele rzeczy w piłce jestem w stanie zrozumieć i sobie wytłumaczyć, tak wyczynu Francuza ni w ząb. Generalnie jednak intensywność obecnej piłki i w tym przypadku drużyny Kloppa jest tak wysoka, że wątpie w ustrzelenie przez nich takiego hat-tricka. Jeśli miałbym stawiać to osiągnięcia Realu nie powtórzy nikt nie tylko w najbliższych latach, ale też w najbliższych dekadach i to nie dlatego, że zaraz może powstać Superliga i rytmiczną kaszankę skasować ze stadionów.
M.Sz: Dla Ciebie Mikołaju przed Liverpoolem również zadanie awykonalne?
M.K: Ciężko będzie powtórzyć wyczyn Realu, ale jest to możliwe i jeśli ktoś ma to zrobić lub przebić to osiągnięcie, to aktualnie może tego dokonać chyba tylko Jürgen Klopp. Wydaje mi się, że decydujący będzie ten sezon. Jeśli Liverpool obroni tytuł, to może zgarnąć Ligę Mistrzów także w przyszłym roku. Real Madryt wygrywał Champions League trzy razy z rzędu doświadczeniem i pewnością siebie. Popularni The Reds mają już know how, a pewności siebie z takim trenerem im nie zabraknie.
D.P: Dalekie wybieganie w przyszłość. Myślę, że dokonanie Realu Madryt było ewenementem naszych czasów, nie do powtórzenia w najbliższych latach. Liverpool oczywiście naznacza dzisiejszą erę futbolu, nikt nie gra tak pięknie w piłkę, ale zwycięstwo w Champions League to zbyt wiele składowych, gdzie musi zagrać losowanie, zdrowie piłkarzy, szczęście i mnóstwo innych czynników. Tam w 20 minut możesz zaprzepaścić wszystko, dlatego w życiu nie rzuciłbym się na tak odważne stwierdzenie. Nie wiem nawet, czy Liverpool zdoła wygrać po raz drugi.
M.M: Myślę trochę inaczej, ale w tym samym kierunku. Nie trzeba koniecznie trzy razy z rzędu skosić LM by być dominatorem na miarę Pudziana w rzucaniu kulami i innym żelastwem, pamiętaj, że wtedy to był idealny wyznacznik bo Puchar Mistrzów grał wyłącznie fazą pucharową, meczów było mniej, a rywale losowani randomowo plus grali niemal tylko mistrzowie. No jak ktoś jeszcze nie złapał było łatwiej. Wracając do meritum, myślę, ze Liverpool ma szansę zostać takimi drużynami nawet bez wygranych w Lidze Mistrzów, być czymś bardziej na wzór Barcelony za Guardioli czyli bezsprzecznie najlepszym teamem, nie koniecznie z medalem na szyi. Bezpośrendio odpowiadając – tak, ma realne szanse na trzy triumfy w Champions League, a na pewno na kolejny, bo poza PSG jako jedyny zespół ma spokojną ligę i może skupić siły na pucharach. 

M.Sz: Czterech ekspertów, podzielone opinie, to lubię. Panowie, teraz poruszymy temat ciekawy, bo historyczny. Po raz pierwszy od startu formuły Ligi Mistrzów mamy w fazie pucharowej drużyny wyłącznie z pięciu najsilniejszych lig Europy. Waszym zdaniem to dobrze, czy źle? Futbolowy romantyzm, więc musi zacząć Dominik.
D.P: Niedobrze, bo czym większe rozwarstwienie, czym więcej nietypowych kierunków i słabszych lig, tym lepiej. Nie chodzi tylko o romantyczne historie, ale sam rozwój, przykład dla innych i dochody. Niestety spodziewam się, że takich sytuacji będzie tylko więcej. Rozwarstwienie między ligami TOP5 a resztą będzie stawało się coraz bardziej widoczne i najpewniej już tego nie powstrzymamy. Kwestią czasu jest Superliga albo inne elitarne rozgrywki z zamkniętym dostępem. Drzwi do Ligi Mistrzów dla mniejszych krajów są zamykane coraz szczelniej.
M.K: Wybrnę z tego jak Robert Kubica w rozmowach z dziennikarzami: I dobrze i źle. Dobrze, bo najlepsze zespoły z najlpeszych lig gwarantują jakość. Źle, ponieważ w ten sposób maleją szansę na piękne, romantyczne futbolowe historie jakie fundowały nam w tych rozgrywkach Ajax, AS Monaco czy FC Porto.
M.M: Dla również mnie ani dobrze ani źle. Odpowiem inaczej, słynnym wymęczonym cytatem z kabaretu: ja wiedziałem, że tak będzie. Sama UEFA dała na to przykaz gdy przestraszyła się Superligi i przydzieliła największym po cztery miejsca w LM. Dziś oczywiście mądry polak po szkodzie, ale to prędzej czy później było nieuniknione. Ja jako futbolowy romantyk, człowiek lubiący na oko z 70 klubów w Europie nigdy nie będę się cieszył, ale albo bujamy na hamaku romantycznych futbolowych oczekiwań, albo stąpamy twardo po ziemi i tu odsyłam do pierwszych swoich zdań. 
M.Sz: Marcinie, czy Ty w oparciu o niemiecki pragmatyzm może jako jedyny wyłamiesz się i wskażesz, że to pozytywna zmiana?
M.B: Podzielam zdanie przedmówców – ani dobrze, ani źle. Raz są to drużyny z pięciu najsilniejszych lig Europy, raz będą to drużyny z siedmiu różnych krajów. Oczywiście ogólna tendencja jest niepokojąca, rozwarstwienie w futbolu się pogłębia i towarzystwo stanowiące futbolową elitę staje się coraz bardziej hermetyczne, ale nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków tylko z tej edycji.

M.Sz: Mamy więc trzy razy opcję pół na pół i jedną opinię negatywną. Dobrze, koniec z romantyzmem, przejdźmy do Waszych oczekiwań – postawa którego z zespołów nas, kibiców, pozytywnie zaskoczy, a którego rozczaruje? Panie Futboholiku, co pan myślisz?
M.M: Wierzę, że najbardziej zaskoczy Atalanta. Serio, trzeba mieć mało serca, by tego klubu nie doceniać, jedyny romantyczny powiew tej szesnastki, bo nowicjusz, ale zawsze z podniesioną gardą. Asekuracyjnie, na wszelki wypadek, zagram kupon na ostateczną wygraną. No przecież historia mówi wyraźnie, że raz na jakiś czas Porto, Monaco, Valencia, Crvena Zvezda i inni meldują się w finale. Kto mnie najbardziej rozczaruje? Chciałbym by była to Barcelona. Lekcja pokory, nauczka dla innych jak dwa, słownie dwa nietrafione transfery i kilka decyzji plus wypalenie materiału, mogą pogrążyć w kryzysie największy zespół tego wieku. Najgorszy oczywiście wynikowo będzie Lyon. 
M.Sz: A jednak dalej pozostał romantyzm. Dominiku, u Ciebie również Atalanta czy, co mnie nie zaskoczy, Valencia?
D.P: Tak, zwróciłbym uwagę na parę Atalanta – Valencia. Niepozorną, nie tak medialną, ale z dwiema ekipami, które mogą sprawić niespodziankę. Myślę, że tam szukałbym jakiejś rewelacji tych rozgrywek i to bardziej po stronie debiutanta.
M.Sz: Jestem zaskoczony. A kto nas rozczaruje?
D.P: Z pewnością ktoś z duetu Real Madryt – Manchester City, bo dla tak wielkich, bogatych klubów z tak mocarstwowymi planami klęską będzie odpadnięcie już w 1/8 finału rozgrywek. Ale kogoś pożegnać trzeba. To im przez najbliższy rok będzie wytykane rozstanie z Champions League przy pierwszej, lepszej okazji, nawet jeśli pożegnają się w heroicznym stylu.
M.B: Rozczaruje nas Juventus, który może i poradzi sobie z Lyonem, ale jeśli losowanie nie będzie sprzyjało w kolejnej fazie to moim zdaniem może mieć problemy z przebrnięciem ćwierćfinału. Spodziewam się też Barcelony w tarapatach. Szczerze mówiąć to z przymrużeniem oka czytam zachwyty nad Quique Setienem zakochanym w Cruyffie, w szachach i tiki-tace. Tak, to wszystko piękne frazy, urocze historie i wielkie idee, ale nie zapominajmy że mówimy o trenerze, który nigdy nie poprowadził zespołu w meczu europejskich pucharów, choć w zawodzie jest od dwóch dekad. Gdyby nie łatka szkoleniowca, którego zespoły grają w piłkę ładnie to nigdy na Camp Nou by nie trafił. Zapominamy jednak przy tym, że za wrażenia artystyczne można wygrywać, ale w łyżwiarstwie figurowym.
M.Sz: Było o Atalancie, więc ze strony eksperta od Serie A nie spodziewam się innego zdania. Mikołaju?
M.K: Jako wnikliwy obserwator Serie A liczę na błysk Atalanty. To mogłaby być właśnie taka piękna przygoda, o której wspomniałem w poprzednim pytaniu. Drużyna Gasperiniego jest obecnie w ścisłej czołówce jeżeli chodzi o ofensywną grę w Europie. Świadczą o tym: liczba bramek, strzałów, kontaktów z piłką w polu karnym rywala. Tylko w przypadku ekipy z Bergamo, to co wypracują z przodu, może w kwadrans zniknąć przez braki z tyłu. Co do rozczarowań to boje się brzydkiego Atletico. Mordowaniu futbolu mówię stanowcze nie!

M.Sz: Z kolei ja stanowcze tak mówię jak najlepszej dyspozycji strzeleckiej Roberta Lewandowskiego, który z dziesięcioma bramkami po fazie grupowej, szykuje się pierwszy od 2007 roku król strzelców spoza duetu Messi/Ronaldo. Nie pytam realnie kto jest w stanie zagrozić naszemu rodakowi, tylko Lewandowski da radę jeszcze w tym sezonie prześcignąć Benzemę w klasyfikacji wszechczasów?
M.K: Chyba nie będzie zaskoczenia, jeżeli tak się stanie. Robert Lewandowski osiągnął pewien poziom i od kliku sezonów się na nim utrzymuje. Poza tym nasz napastnik może mieć więcej szans do zdobycia bramek niż Benzema, bo wydaje mi się, że Bayern rozegra w tym sezonie więcej spotkań fazy pucharowej niż Real.
D.P: Lewandowski ma Benzemę na wyciągnięcie ręki, więc nawet w 1/8 finału może wskoczyć jeszcze przed niego. Ostatecznie jak zakończy się klasyfikacja w tej edycji będzie zależało od sukcesu drużynowego. Wyobrażam sobie, że jeśli rządzi Real, to strzela Benzema i analogicznie w przypadku Bawarczyków. W takiej formie Lewandowskiego myślę, że od kolejnego sezonu zostaną przed nim tylko Raul, Messi i Cristiano.
M.Sz: Panowie Marcin i Michał również trzymają kciuki za Roberta?
M.B: Wiele powiedziano już o postawie Roberta Lewandowskiego w kolejnych wiosennych edycjach Ligi Mistrzów, ale uważam że w końcu nastąpi przełamanie i Polak sieknie wiosną co najmniej trzy gole i być może zostanie królem strzelców. Bayern Hansiego Flicka gra piłkę ofensywną, widowiskową i dającą mu wiele okazji, a on sam osiągnął formę życia – jak nie teraz, to kiedy?
M.M: Biorąc pod uwagę, że w moim typowaniu Real odpadnie z City odpowiem tak. Z Bayernem jest prosta sprawa, to klub na wygrywanie z każdym, ale w stawce jest takich kilka, a poprzednia edycja Ligi Mistrzów pokazała jasno, że nie ma rzeczy niemożliwych. Zbyt dużo wróżenia z fusów, gwiazdy wielkiego kalibru, mecze których scenariusza nie przewidziałby nawet wróżbita Maciej.
M.Sz: Przepraszam, ale przypomnę tylko, że na tym portalu obowiązuje wyłącznie wróżbita Maciejo!
M.M: Generalnie to wszystko sprawia że tak naprawdę tylko intuicja może tu coś podpowiedzieć. Moja intuicja mówi jednak jasno – Lewy łyka Karima. 

M.Sz: Jest wiara w narodzie! Panowie, przy wierze w narodzie pośrednio pozostaniemy. Powiedzcie mi zatem, który z piłkarzy indywidualnie kto pokaże klasę? Czy właśnie patriotycznie, in plus zaskoczy nas któryś z Polaków rodaków?
M.B: Neymar. W końcu. Być może już spokojniejszy, być może rozsądniejszy, pragnący udowodnić niedowiarkom, że nie tylko urodziny siostry i wszelkiej maści libacji mu w głowie. Mam wrażenie, że pokaże klasę sfrustrowany już tym, jak jest traktowany, że wielu ma go za pajaca i jakąś latynoską marionetkę i poprowadzi Paris Saint-Germain do… Nie wiem do czego, ale mam wrażenie że w tej edycji LM daleko.
M.Sz: No to Marcin wierzy chyba tylko w Roberta, co nakreślił wcześniej. A reszta?
M.M: To złożone pytanie, nie wytypuje jednego kopacza. Zacznę od tyłu. Chciałbym by był to Szczęsny.
M.Sz: Dziękuję.
M.M: Wojciech Szczęsny. Każdy kto piłką interesuję się bardziej niż jaranie się filmikami z Out of context Ekstraklasa wie, że Wojtek to już jest naprawdę światowa czołówka. Brakuję takiego stempla, potwierdzenia, wysłania w świat fotki ze skalpem po polowaniu w postaci genialnego meczu dającego awans, ratującemu Juve dupę jak Oliver Kahn Niemcom na Mundialu w Korei i Japonii. O co mi chodzi? Szczęsny musi potwierdzić to co wszyscy wiemy, ale dzisiejszy świat social mediów i łatek przyklejonych innych kiperom oczekuje tego koronnego występu czy awansu, którego potrzebuje, by w mentalności przeciętnego kibica wywindować Wojtka w okolice Oblak i Alissona. Z prywaty chciałbym by był to Papu Gomez, Można mnie uznać za wariata, ale mi ten gosć przypomina … Leo Messiego. Oczywiście kwestia skali, zarówno indywidualna, jak drużynowa. Zdrowy rozsądek podpowiada oczywiście Halland, w kontekście niespodzianki, ale jako że PSG jest drugim obok Manchesterze City z typowanych zwycięzców to odpowiem również Neymar. Nie mogę się napatrzeć co robi we Francji, grzeję popcorn i czekam czy powtórzy to w meczach Ligi Mistrzów.
M.K: Fajerwerki mogą odpalić Neymar i Mbappe – grupowo i indywidualnie. Szans na wygranie Ligi Mistrzów PSG wielkich nie ma, ale są tam gwiazdy, które lubią błyszczeć. Fajnie, że drużyna z Paryża trafiła w 1/8 finału na BVB, bo to może być też czas Erlinga Haalanda. Co do naszych zawodników to pewni możemy być goli Lewandowskiego w Bayernie i dobrej gry Szczęsnego w bramce Juve. Na plus byłyby na pewno sceny w stylu: gole Milika lub Zielińskiego w meczach z Barceloną.
D.P: Najbardziej mogłaby zaskoczyć nas dwójka z Napoli, gdyby udało jej się wyrządzić krzywdę Barcelonie. I nie jest to scenariusz z kosmosu. Wiele obiecuję sobie po Wojciechu Szczęsnym, bo jego postawa może być kluczowa dla Juventusu ze zwycięskimi aspiracjami. Może się wykazać w tej edycji. A tak globalnie, to myślę, że Neymar odczaruje nieco famę człowieka, który nie potrafi poprowadzić PSG do sukcesu. Jest zdrowy, jest w formie, urodziny ma za sobą, liczę, że odpali.  

M.Sz: Po panów opiniach w sprawach indywidualnych przejdźmy może do rozstrzygnięć końcowych. Co powiecie w temacie czy mamy szansę na drugi z rzędu angielski finał tych rozgrywek?
D.P: Musiałyby się spotkać Liverpool z Manchesterem City. Nie jest to odległa wizja, ale raczej ten angielski rok widziałem jako wyskok niż tendencję. Myślę, że w tym roku rywalizacja się wyrówna.
M.M: Zachowam się zbyt asekuracyjnie, ale wszystko zależy od losowania. Odpowiem inaczej. Widziałem w życiu dominację Serie A, potem La Liga i wieszczę teraz hegemonię Premier League, więc odpowiem tak. Martwi mnie jednak o tyle moja odpowiedź o ile, że gdyby do takiego finału doszło – mimo szacunku do nieprzewidywalności finałów – to Liverpool byłby ultra faworytem każdej takiej konfrontacji. Zapytasz jaki?
M.Sz: Owszem zapytam. Jaki?
M.M: Tylko LFC – Chelsea. Na inny nie daję szans. 
M.Sz: Panowie, a co wy sądzicie? Mamy szanse?
M.B: Mamy, ale niewielkie. Bayern odprawi Chelsea, Lipsk poradzi sobie z Tottenhamem, Manchester City nie jest w tak wielkiej formie, by dojechać do finału. Nawet złotówki bym na angielski finał nie postawił.
M.K: Mamy, a myślę tu konkretnie o parze Liverpool – Manchester City. Drużyna Kloppa może osiągnąć finał z wiadomych powodów. To aktualnie najlepszy zespół w Europie. Za City może przemawiać podstęp. W Premier League na tytuł nie mają szans, więc wajcha pójdzie na stronę Champions League. Poza tym, wiemy że Guardiola to pechowiec, ale nikt normalny takiego trenera nie może zlekceważyć.

M.Sz: Teraz ciekawy wątek, który podsunął mi inny redaktor naszego portalu, Mateusz Rył, prywatnie sympatyk Realu Madryt. Mi wątek wydaje się szalenie ciekawy – czy przy założeniu, że Barcelona nie wygra La Liga, piąte z rzędu rozczarowanie Leo Messiego wpłynie na jego dalsze losy w barwach Blaugrany? Michał, Ty chyba nie życzysz Barcelonie w tej edycji najlepiej, zacznij więc i wyżyj się.
M.M: Jestem piłkarskim czymś pomiędzy romantyzmem, a pragmatyzmem. Odpowiem tak, bo widzę do czego dążysz. Tak chciałbym zobaczyć Leo Messiego w innej lidze, a nie oszukujmy się – możliwe jest to tylko na Wyspach. Więc jeżeli chcesz zapytać mnie, czy gdyby Barcelona spaliła mistrza Hiszpanii oraz Ligę Mistrzów i Messi miałby odejść chciałbym tego. Nie jestem kibicem Barcelony, niech kolejna piękna historia pisze się na moich oczach. 
M.K: Barcelonie dzieją się dziwne rzeczy. Zespół jest zdekoncentrowany w lidze i niepewny w europejskich rozgrywkach. Zmiana trenera w trakcie sezonu, jakieś trupy wypadające z szaf dyrektorskich – to wszystko ma ogromny wpływ na całościowe funkcjonowanie klubu. Osobiście chciałbym zobaczyć Messiego w innej drużynie, w innej lidze, ale chyba jest już po ptakach i niezależnie od tego co się stanie, Messi w Barcelonie zostanie.
M.Sz: Dominik, jako eksperta od La Liga szalenie ciekawi mnie Twoja opinia w tym temacie.
D.P: Kropla drąży skałę. Zależy mu niesamowicie na sukcesie, więc dużo też będzie zależne od stylu. Może dojść do tego, że kiedyś czara goryczy się przeleje. Messi będzie miał dość działań nieudolnego zarządu, skończy mu się cierpliwość do zachowań swoich szefów, może zareaguje emocjonalnie, gdy ktoś powie o trzy słowa za dużo. Wszystkie karty są po jego stronie, więc może rządać czego chcę. Wydaje mi się, że skończy karierę w Barcelonie, ale takie decyzje czasem zapadają błyskawicznie, gdy ktoś uniesie się honorem lub zsumują się wszystkie denerwujące czynniki. Liga Mistrzów jest w tym przypadku bardzo istotna.
M.B: Powinno, bo to skandal i uważam że historia godna wytoczenia sprawy w sądzie. Ostatnie osiem sezonów Barcelony w Lidze Mistrzów – tylko jeden finał. No przecież to jest skandal, zbrodnia marnować najlepsze lata w życiu najlepszego piłkarza w historii tej dyscypliny. Koniec końców nie wyobrażam sobie jednak Messiego w innej koszulce i myślę, że prędzej tupnie latem nogę, pozwalnia na Camp Nou wszystkich świętych, doprowadzi do zmiany trenera niż rzeczywiście czmychnie do innego klubu.

M.Sz: Mam tylko nadzieję, że wytoczenia sprawy w sądzie nie będzie wymagała Wasza odpowiedź na ostatnie pytanie. Panowie, zwycięzca Ligi Mistzów A.D. 2020 to …
M.K:
Liverpool albo… niespodzianka.
M.B:
Paris Saint-Germain. Thomasie Tuchelu, wierzę w ciebie.
D.P:
Real Madryt, a z bardziej zaskakujących teorii to widzę tam PSG.
M.M:
PSG lub Manchester City. Jak to mawiał klasyk zapisz to.
M.Sz: Zapisane, faken.
M.M: Dodam tylko, życzeniowo oczywiście wygra Atalanta. 
M.Sz Dziękuję serdecznie za Wasze opinie. Państwu również dziękuję za uwagę i życzę wielu piłkarskich uczt.

Zaobserwuj autora na Twitterze i zapytaj go czy jak Quebonafide jest rozbisurmaniony i usunie swoje tatuaże

This image has an empty alt attribute; its file name is Maciejo-Szczęsny.jpg-300x300.png