#PolskiAkcent20/21 – Anglia

Share on facebook
Share on twitter
Southampton's Jan Bednarek during the Premier League match between Southampton and Chelsea at St Mary's Stadium, Southampton, England on 6 October 2019. Photo by Stuart Martin.
2019.10.06 Southampton
Pilka nozna liga angielska
Southampton - Chelsea
Foto Stuart Martin/Digital South/MB Media/PressFocus

Zakończył się wyjątkowy sezon ligowy, którego przebieg był mocno uwarunkowany przez pandemię koronawirusa. Wielu naszych piłkarzy rywalizowało w rozgrywkach poza granicami naszego kraju. Jak sobie radzili?

Polska Ekstraklasa w ostatnim czasie regularnie wypuszcza w świat kolejne piłkarskie talenty. Kluby zza granicy chętnie zaglądają na nasze podwórko w poszukiwaniu wzmocnień, gdyż większość zawodników prezentuje określoną jakość za stosunkowo niewielkie pieniądze. Dzięki temu wielu naszych zawodników występuje w najmocniejszych ligach europejskich. Jak im poszło w sezonie 20/21? Czas podsumować sezon biało-czerwonych na emigracji!

Premier League

Zaczynamy od królowej wśród piłkarskich lig, która długo wydawała się niedostępna dla polskich piłkarzy. Nasi bramkarze byli cenieni na Wyspach, ale zdecydowanie gorzej wyglądała sprawa z zawodnikami występującymi w polu. Na szczęście w ostatnich latach sytuacja się zmieniła i również w tym sezonie mieliśmy okazję oglądać kilku naszych piłkarzy na boiskach Premier League!

Jan Bednarek – Southampton

To był już czwarty pełny sezon polskiego obrońcy na boiskach Premier League. W tym czasie rozegrał okrągłe 100 spotkań na najwyższym angielskim poziomie rozgrywkowym, w których strzelił trzy gole. Od dwóch lat Janek jest podstawowym zawodnikiem “Świętych”, a w tym sezonie opuścił zaledwie dwa ligowe mecze. Ta edycja nie była jednak dla polskiego obrońcy do końca udana, podobnie zresztą jak dla całego zespołu Southampton. Polak w najlepszej dyspozycji był na początku rozgrywek, momentami wydawał się ścianą niemożliwą do przejścia. Najlepszy mecz w tym sezonie? Wygrana z Liverpoolem. Dysponujący niesamowitym potencjałem ofensywnym The Reds nie zdobyli w tym meczu bramki, a ogromna w tym zasługa Bednarka, który czasami wyrastał przed przeciwnikami jak z podziemi.

Im dalej w las, tym było gorzej. Bednarkowi przytrafiały się słabsze momenty, a razem ze spadkiem jego dyspozycji, całe Southampton zaczęło sobie kiepsko radzić. W efekcie Święci zajęli dopiero piętnaste miejsce w lidze. Polski obrońca wygrał jednak dosyć istotną klasyfikację, a mianowicie zaliczył najwięcej odbiorów piłki w całej Premier League. W całym sezonie zaliczył 84 przechwyty piłki i wygrał tę klasyfikację mając ich o 15 więcej od drugiego w rankingu Josha Brownhilla z Burnley.

Biorąc pod uwagę jak wielu obrońców i defensywnych pomocników wysokiej klasy występuje na co dzień w Premier League, to polski defensor naprawdę pokazał klasę. W tym sezonie ligowym, z Bednarkiem w składzie, Southampton dziewięć razy kończyło mecz bez straty bramki. Mimo wahań formy, oceniając sezon Bednarka jako całokształt, trzeba postawić przy jego nazwisku duży plus.

Łukasz Fabiański – West Ham United

Polski weteran na angielskich boiskach. Podobnie jak Bednarek regularnie występował w podstawowym składzie swojej drużyny. Fabiański w tym sezonie zagrał w 35 meczach Premier League, każdy w pełnym wymiarze czasowym. W tej edycji drużyna West Hamu była ligową rewelacją. Zespół, który w ostatnich latach regularnie bił się o utrzymanie, tym razem do końca pozostawał w grze Ligę Mistrzów. Ostatecznie skończyło się na szóstym miejscu gwarantującym udział w Lidze Europy, ale to i tak duży sukces londyńskiego klubu. Duży w nim udział Fabiańskiego, który wiele razy ratował swoją ekipę przed stratą bramki.

Ten sezon jest nie tylko dla klubu, ale i dla niego samego miłą odskocznią od ciągłej walki o ligowy byt. Wcześniej w barwach Swansea Polak również musiał bić się o utrzymanie, a nie o puchary. 44 puszczone bramki i 10 meczów z zachowanym czystym kontem to dobry wynik, choć daleki od najlepszych w lidze.  Przez cały sezon jego forma była stabilna. Jak to Łukasz ma w zwyczaju, regularnie zapewniał spokój tylnej formacji West Hamu. Obrońcy mogą grać spokojnie wiedząc, że mają za plecami Fabiana.

Polak tak naprawdę zawiódł tylko raz, popełniając dwa błędy w wyjazdowym meczu z Newcastle. Łukasz natychmiast wziął winę na siebie i w mediach społecznościowych przeprosił kibiców za swoją postawę. Ta chwila pokazała jak wiele Fabiański znaczy dla fanów Młotów. Polski bramkarz otrzymał wiele słów wsparcia. Kibice jednomyślnie stwierdzili, że gdyby nie Łukasz, zespół nie zaszedłby tak wysoko.

Mateusz Klich – Leeds United

To był debiutancki sezon Mateusza na boiskach Premier League. Żelazny żołnierz Marcelo Bielsy, któremu wszyscy wróżyli, że wyląduje na ławce rezerwowych, w najlepszy możliwy sposób odpowiedział krytykom – zameldował się w podstawowym składzie już w pierwszej kolejce i zdobył bramkę przeciwko nie byle jakiemu rywalowi, bo mistrzowi kraju, i to jeszcze na Anfield! Jakby tego było mało, Mateusz w drugiej kolejce ponownie trafił do siatki, tym razem w rywalizacji z Fulham.

Źródło: Canal+Sport

Klich zaliczył łącznie 35 spotkań w całym sezonie, w których strzelił cztery gole i dołożył pięć asyst. Choć w końcówce sezonu częściej zaczynał mecz na ławce rezerwowych, to wciąż był ważnym ogniwem układanki Marcelo Bielsy. Niech świadczy o tym fakt, że w kadrze meczowej zabrakło go tylko trzy razy, z czego w dwóch ostatnich meczach dostał wolne od trenera, by mógł odpocząć przed Mistrzostwami Europy. Mateusz Klich przeżywa swój najlepszy czas w dotychczasowej karierze i znacząco przyczynił się do wysokiego, dziewiątego miejsca beniaminka na zakończenie sezonu. Czas pokaże, czy to już szczyt możliwości Polaka.

Jakub Moder– Brighton

Kuba w Premier League pojawił się dopiero w połowie sezonu, po tym jak klub skrócił jego wypożyczenie do Lecha Poznań. Ta decyzja wyszła zawodnikowi na dobre, bo zamiast grać w fatalnie spisującym się w Ekstraklasie Lechu, zebrał pierwsze szlify w Premier League i pomógł swojej drużynie w utrzymaniu. To czyni go już pełnoprawną częścią zespołu Mew, a wkrótce może okazać się również ważnym elementem układanki trenera Grahama Pottera. Na okazję do debiutu musiał trochę poczekać, obserwując rywalizację z wysokości ławki rezerwowych. Kiedy dostał szansę, nie zawiódł i z każdym meczem zbierał pochlebne opinie. 12 rozegranych spotkań to na początek cenny bagaż doświadczeń, który może zaprocentować w nowym sezonie. Kuba wciąż czeka na otwarcie statystyk, bo nie udało mu się zdobyć żadnej bramki ani zaliczyć asysty. Postawił fundamenty i zdobył zaufanie, teraz musi rozwijać się dalej, bo w klubie dużo sobie po nim obiecują i oczekiwania będą coraz większe.

Kamil Grosicki – WBA

Kamil marzył o występach w Premier League, ale ma za sobą beznadziejny sezon i bez wątpienia jest jednym z przegranych kampanii 2020/21. Już w Championship nie cieszył się dużym zaufaniem trenera Slavena Bilicia, po awansie wyżej jego sytuacja była jeszcze gorsza. Nic nie zmieniło się również po zmianie szkoleniowca. Sam Allardyce również nie widział dla Polaka miejsca w składzie i regularnie pomijał go przy ustalaniu kadry meczowej. Tym smutniejszy to fakt, że West Brom na boisku zawodził, a mimo to Polak nie otrzymywał szans. Trzy spotkania rozegrane przez cały sezon to zdecydowanie nie powód do radości dla reprezentanta Polski. Brak występów przełożył się na brak powołania na Mistrzostwa Europy, co jest chyba największą porażką Kamila i puentą beznadziejnego sezonu. Mógł zimą zmienić barwy klubowe, ale zdecydował się pozostać i walczyć o miejsce w składzie. Teraz jego kontrakt wygasł i już raczej nie zobaczymy go więcej w Premier League.

Championship

Na drugim poziomie rozgrywek w Anglii również mamy kilku przedstawicieli, którzy w tym sezonie byli ważnymi postaciami w swoich klubach.

Bartosz Białkowski – Millwall

Były bramkarz Górnika Zabrze to już weteran angielskich boisk. W tym sezonie był bardzo ważną postacią Millwall, które ostatecznie skończyło na jedenastym miejscu. Polski bramkarz rozegrał już blisko trzysta spotkań na poziomie Championship, a w tym sezonie wystąpił w podstawowym składzie we wszystkich 46 meczach. Poprawił także swój wynik z poprzedniego sezonu pod względem czystych kont, które w tej kampanii zachował 17 razy! Tym razem nie wystarczyło to jednak do zdobycia złotych rękawic. Po raz drugi z rzędu został natomiast wybrany piłkarzem sezonu w Millwall. Bartek w reprezentacji zagrał tylko raz w towarzyskim meczu z Nigerią. Doświadczony bramkarz ma pecha, że akurat na tej pozycji mamy kłopot bogactwa. Pojechał jednak na Mistrzostwa Świata do Rosji, gdzie pełnił funkcję trzeciego bramkarza.

Przemysław Płacheta – Norwich

Debiutancki sezon młodego pomocnika zakończył się sukcesem, gdyż Norwich po roku banicji wraca do Premier League. Polski pomocnik może czuć się częścią tego sukcesu dokładając swoją cegiełkę w postaci gola i dwóch asyst. Płacheta w Championship rozegrał 26 spotkań i jak na pierwszy sezon w Anglii wygląda to całkiem przyzwoicie. Dla ofensywnego piłkarza liczby mogłyby jednak wyglądać lepiej. Początki byłego pomocnika Śląska wyglądały całkiem obiecująco, już w drugiej kolejce zdobył bramkę, później grał regularnie i dołożył dwie asysty. Z czasem jego pozycja osłabła i trener Daniel Farke zaczął pomijać naszego reprezentanta przy ustalaniu składu. Polak stracił cały grudzień, później wrócił do składu w styczniu, by na początku lutego wypaść z niego na całe dwa miesiące…

Ten sezon był dla Przemka cennym doświadczeniem – Championship go nie zjadła, choć ligi nie podbił. Aktualna dyspozycja wystarczyła jednak do otrzymania powołania na Euro. Po powrocie Płacheta będzie zapewne marzył o debiucie w Premier League, lecz w Anglii ptaszki ćwierkają o możliwym wypożyczeniu Przemka do jednego z klubów Championship, by dalej ogrywał się na drugim poziomie angielskiej piłki.

– Płacheta pewnie będzie chciał spróbować swoich sił w Premier League, ale naprawdę wątpię, żeby Norwich było w stanie zaoferować mu czas gry, którego oczekuje. Dlatego nie wykluczałbym wypożyczenia powrotnego do Championship. – powiedział w rozmowie z WP Jacob Potter, dziennikarz “Snack Media”.

Michał Helik – Barnsley

Kolejny świeżo upieczony reprezentant Polski, który z buta wszedł w rozgrywki Championship. Helik w barwach Barnsley zagrał 45 na 48 możliwych spotkań, zdobył pięć bramek i zaliczył dwie asysty. Jak na środkowego obrońcę, to bardzo dobre liczby. Przyczynił się do awansu swojej drużyny do baraży o Premier League, lecz w półfinale ulegli w dwumeczu drużynie Swansea. 25-latek w swoim pierwszym sezonie został wybrany przez kibiców Piłkarzem Roku, co jest dowodem na to, że zaimponował angielskiej publiczności. Dobrą formą zapracował sobie na wyjazd na Mistrzostwa Europy i oby tam również zachwycił publiczność swoją grą.

Kamil Jóźwiak – Derby

Kolejny debiutant z Ekstraklasy w rozgrywkach Championship. Sezon Kamila można opisać podobnie do tego w wykonaniu Płachety. Liczby wypracowane przez byłego zawodnika Lecha nie powalają na kolana. Zaledwie jedna zdobyta bramka i trzy asysty to zdecydowanie za mało jak na piłkarza formacji ofensywnej. Choć Jóźwiak grał regularnie, z biegiem czasu stracił swoją pozycję w wyjściowej jedenastce i zaczął pojawiać się na boisku jako rezerwowy. Trener Wayne Rooney nie skreślił naszego rodaka, lecz nie widział w nim już zawodnika pierwszego składu. Derby z trudem utrzymało się na zapleczu Premier League. Kamil spotykał się z zarzutami, że nie spełnił oczekiwań piłkarza, za którego zapłacono sporą sumę.

– Tych 4 milionów funtów po prostu nie widać – twierdzi w rozmowie z WP Sporotwe Fakty dziennikarz „Snack Media” oraz „Football League World”, Jacob Potter.

Sezon przeciętny, którym Kamil nie rzucił na kolana, ale też nie zawiódł na całej linii. Pierwsze doświadczenie zebrane, teraz może być tylko lepiej.

Źródło: Eleven Sports

Krystian Bielik – Derby

Jeden z najbardziej utalentowanych polskich pomocników w ostatnich latach. Od kilku sezonów na angielskich boiskach. Niestety, nie ma szczęścia w kwestiach zdrowotnych. Kolejny sezon spisany na straty przez zerwanie więzadeł. To już druga tego typu kontuzja 23-letniego pomocnika. W czasie między jedną a drugą kontuzją Krystian udowodnił jednak swoją wartość dla drużyny Rooneya. Najlepszy okres tego sezonu dla drużyny Derby przypada na czas, kiedy do składu wrócił właśnie Bielik. Młody pomocnik odmienił oblicze Baranów, zdążył rozegrać 13 meczów, w których zdobył dwie bramki. Teraz Krystian wraca do zdrowia i przygotowuje się do nowego sezonu.

Podsumowując, w Anglii największą furorę wciąż robią polscy bramkarze, ale dyspozycja pozostałych zawodników również napawa optymizmem i pozwala wierzyć, że nie tylko będą spisywać się lepiej, ale swoją grą przekonają kluby, żeby szansę przenosin na Wyspy Brytyjskie otrzymali kolejni Polacy.

Łukasz Czerwiński