#PolskiAkcent 20/21 – Włochy

Share on facebook
Share on twitter
Piotr Zielinski (Napoli) during Hellas Verona vs SSC Napoli, Italian football Serie A match in Verona, Italy, January 24 2021//IPAPRESSITALY_IPA011447/2101260916
2021.01.24 Verona
Pilka nozna, Liga Wloska
Serie A
Hellas Verona vs SSC Napoli
Foto LiveMedia/A Tarpini / IPA/SIPA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

W kolejnej części cyklu przenosimy się na Półwysep Apeniński, który jest ostatnio modnym kierunkiem dla polskich piłkarzy. Kolejni zawodnicy potwierdzają swoją jakość na boiskach Serie A torując drogę następnym piłkarzom ruszającym na podbój Europy.

Serie A

Jeszcze kilka lat temu na palcach jednej ręki mogliśmy wyliczyć zawodników z naszego kraju biegających po ligowych boiskach we Włoszech. Teraz można by z nich stworzyć całkiem mocny zespół, a każdy odgrywa ważną rolę w swoim klubie.

Piotr Zieliński – Napoli

Kiedy cała Polska czekała aż Zielińskiemu “coś przeskoczy”, ten z każdym kolejnym meczem w Napoli udowadniał, że jest jednym z najlepszych pomocników w lidze. Ma za sobą najlepszy sezon w Serie A pod względem wykręconych liczb. Pobił swój rekord zarówno w ilości strzelonych bramek (8) jak i asyst (11). W całym sezonie opuścił tylko dwa ligowe mecze ze względu na zakażenie koronawirusem. Regularnie pojawiał się w wyjściowej jedenastce będąc liderem ofensywy Napoli. Dwukrotnie zagrał nawet z opaską kapitana. Trener Gennaro Gattuso wychwalał naszego pomocnika, choć zwrócił uwagę, że ma problemy z utrzymaniem równej formy:

– Piotr Zieliński to nieprawdopodobnie utalentowany piłkarz, który tańczy z piłką. To jeden z najbardziej utalentowanych piłkarzy, jakich widziałem w swojej karierze zarówno trenerskiej, jak i wcześniej zawodniczej  – powiedział Gattuso zapytany o pomocnika reprezentacji Polski w rozmowie z Marcinem Lepą z Polsat Sport.

– Nie może być tak, że zagra dwa, trzy dobre mecze, a potem popada w przeciętność, przestaje zachwycać. Brakuje mu takiego przekonania, że jest w stanie zostać jednym z najlepszych piłkarzy na świecie – dodał.

Zieliński wyrobił już sobie markę na włoskiej ziemi, lecz wciąż niewiele wygrał jak na piłkarza jego formatu. Jeśli chce dopełnić swoją karierę trofeami i zyskać przekonanie, o którym mówił Gattuso, to chyba czas na zmianę barw klubowych.

Wojciech Szczęsny – Juventus

Kolejna z gwiazd naszej reprezentacji. Bramkarz Juventusu podobnie jak cały klub nie może zaliczyć tego sezonu do wyjątkowo udanych. Stara Dama po dziewięciu latach została zdetronizowana i oddała mistrzowski tytuł na rzecz Interu Mediolan. W ostatniej kolejce udało się wywalczyć miejsce w Lidze Mistrzów, co uratowało i tak beznadziejny sezon. Juventus często grał rozczarowująco, a nasz bramkarz kilka razy pomógł rywalom w zdobywaniu bramek. W poprzednim sezonie wybrano go najlepszym bramkarzem Serie A, w tym wiele spotkań zagrał na swoim poziomie, lecz błędów się nie ustrzegł. Tylko sześć meczów na zero z tyłu w całym sezonie, to najgorszy wynik Wojtka, odkąd trafił do ligi włoskiej. Gorszy sezon Polaka wpłynął na powielające się plotki transferowe, mówiące o rychłym końcu Szczęsnego w drużynie Starej Damy. Wszystko rozstrzygnie się pewnie po Mistrzostwach Europy.

Bartłomiej Drągowski – Fiorentina

W przeciwieństwie do Szczęsnego drugi z naszych bramkarzy ma wiele powodów do zadowolenia. Choć długo czekał na swoją szansę w bramce “Violi” udowodnił, że jest wartościowym numerem jeden. Regularnie wychwalany i wznoszony do miana bohatera swojego zespołu. Po meczu z Romą „La Gazetta dello Sport” napisała, że „jeśli Fiorentina nie utonie, to tylko dzięki jego interwencjom”. Drągowski za kolejne mecze zbierał pochwały, obronił rzut karny z Milanem, dwoił się i troił, lecz Fiorentina przez kiepską postawę reszty zespołu regularnie przegrywała. Były mecze, kiedy Drągowski cierpiał na boisku, gdy Napoli aplikowało mu sześć bramek, a on nie miał szans na skuteczne interwencje. Drużyna z Florencji uchroniła się przed spadkiem głównie dzięki wielu skutecznym interwencjom Polaka. 23-letni bramkarz stał się łakomym kąskiem na rynku transferowym, ze względu na młody wiek i wysokie umiejętności, przyciągnął uwagę topowych klubów, lecz barierą mogą okazać się wymagania finansowe, gdyż Fiorentina żąda za swojego asa 30 mln.  Fenomenalny sezon w wykonaniu Drągowskiego nie wystarczył jednak do powołania na zbliżające się Mistrzostwa Europy. Nawet przy tak fatalnie spisującej się defensywie był bramkarz Jagielloni osiem razy zachował czyste konto, co jest wynikiem lepszym od Wojtka Szczęsnego.

Kamil Glik – Benevento

Doświadczony polski obrońca powrócił do Serie A po przygodzie w AS Monaco, ale mijającego sezonu nie może zaliczyć do udanych. Co prawda grał regularnie i to za każdym razem w pełnym wymiarze czasowym. Tylko raz opuścił boisko przedwcześnie, za dwie żółte kartki w meczu z Romą, za który spadło na niego trochę krytyki. Benevento potrafiło zaskoczyć remisując z Romą czy Juventusem, ale zaliczyło też wysokie porażki z Interem, Lazio, czy właśnie Romą. Kamil Glik gwarantował solidność, ale ostatecznie Benevento spadło z ligi zaliczając trzeci najgorszy wynik pod względem straconych goli, co obrońcy chluby nie przynosi. Jednak w przyszłym sezonie prawdopodobnie znów zobaczymy Kamila na boiskach Serie A. Wszystko wskazuje, że wróci do Torino, którego jest żywą legendą.

Sebastian Walukiewicz – Cagliari

W przypadku Sebastiana ubiegły sezon można podzielić na dwie części: świetną i beznadziejną. Początek rozgrywek był dla niego niezwykle udany. Były obrońca Pogoni regularnie wychodził w podstawowym składzie i grał “od deski do deski”. Dobra forma zaowocowała powołaniem i debiutem w reprezentacji Polski, jeszcze za kadencji Jerzego Brzęczka. Zimą mówiło się nawet o zainteresowaniu Walukiewiczem ze strony Jurgena Kloppa, który był zmuszony uzupełniać luki w defensywie The Reds. Do transferu nie doszło, a Sebastian w lutym stracił miejsce w składzie Cagliari i do końca sezonu już nie zagrał. Cagliari popadło w kryzys, zaliczyło szesnaście spotkań z rzędu bez wygranej. Defensywa zaczęła być krytykowana za popełniane błędy, których nie wystrzegał się również polski obrońca. Był chwalony za zmysł rozgrywania i wyprowadzenia piłki, lecz krytykowany za braki w grze defensywnej. 22 lutego nowym trenerem Cagliari został Fabio Semplicio, który otrzymał misję utrzymania klubu w Serie A za wszelką cenę. Tą cenę musiał zapłacić Sebastian, stał się ofiarą braku wyników i u nowego trenera nie zagrał ani minuty. Jego licznik występów w tym sezonie zatrzymał się na dziewiętnastu. Brak gry pozbawił go wyjazdu na Euro. 21 – letni obrońca przebył drogę z nieba do piekła. Pozostaje pytanie co czeka go w przyszłym sezonie?

Bartosz Bereszyński – Sampdoria

Kluczowa postać Sampdorii w tym sezonie. Regularnie pojawiał się w wyjściowej jedenastce i tylko trzy razy nie wystąpił w pełnym wymiarze czasowym. Trzydzieści jeden spotkań w Serie A i jedna zdobyta bramka to pełny bilans Bereszyńskiego, który prawdopodobnie będzie podstawowym obrońcą kadry na zbliżających się Mistrzostwach. Gol zdobyty w rywalizacji z Cagliari był pierwszym trafieniem byłego zawodnika Legii w rozgrywkach Serie A.

Karol Linetty – Torino

Przed startem sezonu Karol został bohaterem zaskakującego transferu i zamienił Sampdorię na Torino. Został sprowadzony przez trenera, z którym wcześniej współpracował w Genui – Marco Giampaolo. Były pomocnik Lecha świetnie spisywał się w poprzednim klubie i liczył, że w Torino będzie kluczowym ogniwem. W Turynie natomiast liczyli, że Polak pomoże drużynie w walce o europejskie puchary. Linetty rzeczywiście od początku sezonu regularnie pojawiał się w pierwszym składzie, a w czwartej kolejce zdobył nawet bramkę z Sassuolo. Problem w tym, że Karol był cieniem zawodnika z Genui, a Torino notowało fatalne wyniki. Marco Giampaolo został zwolniony, a nowym szkoleniowcem został Davide Nicola, który nie widział dla Linettego miejsca w pierwszym składzie. 26 – letni pomocnik od stycznia grywał nieregularnie i jedynie wchodząc z ławki. W pierwszym składzie wybiegł tylko w feralnym meczu z Milanem, który zakończył się porażką 0:7. Mimo fatalnej drugiej części sezonu, w przeciwieństwie do Sebastiana Walukiewicza, Karol Linetty otrzymał powołanie na Euro.

Paweł Dawidowicz – Hellas

Cichy bohater sezonu. Podczas, gdy od początku rozgrywek wszyscy zachwycali się formą Sebastiana Walukiewicza, równie dobrą, jeśli nie lepszą dyspozycję prezentował Paweł Dawidowicz. Różnica polega na tym, że 26-latek grał regularnie przez cały sezon, choć nie zawsze w pierwszym składzie. Zainteresowanie piłkarzem pojawiło się dopiero, gdy niespodziewanie otrzymał powołanie do reprezentacji. Wcześniej, lekko zapomniany talent polskiej piłki, po cichu wykonywał świetną pracę w Hellasie, gdzie najpierw przyczynił się do awansu do Serie A, a teraz pomógł drużynie w zajęciu wysokiego dziesiątego miejsca. Formę byłego piłkarza Lechii i Benfiki dostrzegł selekcjoner Paulo Sousa, który najpierw powołał go na marcowe zgrupowanie i dał mu zagrać w meczu z Andorą, a teraz powołał piłkarza na Euro. Dawidowicz bez wątpienia może być zadowolony z zakończonego niedawno sezonu.

Arkadiusz Reca – Crotone

Były zawodnik Wisły Płock może stać się specjalistą od spadków z Serie A. Lewy obrońca drugi sezon spędził na wypożyczeniu z Atalanty, gdzie nie mógł przebić się do składu i drugi raz spadł z ligi. Najpierw było SPAL, a teraz to samo spotkało Arka w Crotone. Mimo degradacji z ligi sam Reca ma za sobą najlepszy sezon na włoskich boiskach. Był podstawowym zawodnikiem swojej drużyny i jak na wahadłowego zapisał całkiem dobre statystki. Dwie zdobyte bramki i siedem asyst, to rezultat, który wstydu nie przynosi. Arkadiusz Reca miał udział przy dziewięciu z czterdziestu pięciu bramek zdobytych w tym sezonie przez Crotone. Podobnie jak większość biało – czerwonych najlepsze liczby wykręcał w pierwszej części sezonu. Z wyjazdu na Mistrzostwa Europy wyeliminowała go kontuzja kolana. Dużo wskazuje, że Reca zostanie na kolejny sezon w Serie A, gdyż jego dobrą formę doceniła Genoa i podobno zabiega o pozyskanie Polaka.

Łukasz Skorupski – Bologna

Polski bramkarz ma już wyrobioną markę we Włoszech i od lat trzyma stabilny poziom w Serie A. Specjalista od rzutów karnych, który w tym sezonie powstrzymał chociażby uderzenie Ciro Immobile w meczu z Lazio. W tym sezonie 30-letni zabrzanin czterokrotnie zachował czyste konto. Jeśli tylko był zdrowy, regularnie występował w pierwszym składzie. Dopiero w końcówce sezonu dostał dwa mecze odpoczynku. Zawsze w cieniu innych polskich bramkarzy, choć tym razem wszystko wskazuje na to, że uda mu się pojechać na pierwszy w karierze turniej rangi mistrzowskiej.

Nicola Zalewski – Roma

Nadzieja polskiej piłki. 19 –letni pomocnik zaliczył debiut w Serie A w meczu z Crotone i od razu zanotował asystę. Niech to będzie dobry wstęp do dalszej kariery.

Źródło: Eleven Sports

Serie B

Prawdziwa armia polskich piłkarzy gra na co dzień na boiskach włoskiej drugiej ligi. Większość klubów z biało – czerwonymi w składzie w tym sezonie uplasowała się w górnej części tabeli, a nasi zawodnicy byli ważnymi postaciami swoich drużyn. Niewiele słyszeliśmy o nich na co dzień, więc sprawdźmy kto grał w Serie B i jak sobie radził w zakończonym właśnie sezonie.

Szymon Żurkowski – Empoli

Młody pomocnik kilka lat temu był bohaterem głośnego transferu z Górnika Zabrze do Fiorentiny, jednak nie przebił się do składu Violi. Na wypożyczeniu w Empoli nabiera obycia z włoskim futbolem i choć na początku sezonu opuścił kilka spotkań, to z biegiem czasu grał regularnie i dostawał coraz więcej minut. Zdobył dwie bramki, lecz na jego kocie zabrakło wymaganych od pomocnika asyst. Może sobie jednak wpisać w CV mistrzostwo Serie B. Nie wiadomo czy swoją postawą przekonał sztab Fiorentiny by dać mu szansę, czy też Empoli zdecyduje się na przedłużenie wypożyczenia. 23-latek na pewno marzy o tym by w końcu grać regularnie na poziomie Serie A.

Paweł Jaroszyński – Pescara/Salernitana

Pierwszy z trzech piłkarzy świeżo upieczonego wicemistrza Serie B. Piłkarz Genoi pierwszą cześć sezonu spędził na wypożyczeniu w ligowym spadkowiczu Pescarze, by zimą wrócić do Salernitany, w której grał również sezon wcześniej. Okazało się to kluczową decyzją, gdyż dzięki temu mógł cieszyć się z wicemistrzostwa ligi i awansu na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Czy piłkarz zagra w przyszłym sezonie w Serie A? Jeśli Genoa nie zdecyduje się na danie szansy polskiemu wahadłowemu jest duża szansa, że zagra właśnie w beniaminku, gdzie czuje się dobrze i cieszy się zaufaniem. 26 – letni obrońca w tym sezonie rozegrał 32 mecze będąc podstawowym zawodnikiem w obu klubach. Nowa alternatywa dla kadry na lewym wahadle?

Patryk Dziczek – Salernitana

Kolejny młody pomocnik ogrywający się na wypożyczeniu w zespole wicemistrza Serie B. Wypożyczony z Lazio Rzym Dziczek nie mógł w tym sezonie ustabilizować swojej pozycji w drużynie. Czasami wychodził w podstawowym składzie, czasami dostawał kilka minut wchodząc z ławki albo w ogóle nie pojawiał się na boisku. Do dramatycznych wydarzeń z jego udziałem doszło w lutym, gdy podczas meczu z Ascoli polski piłkarz zasłabł na boisku. Po pobycie w szpitalu okazało się, że 23-letni piłkarz doznał ataku epilepsji. Od tamtej pory nie pojawił się już na boisku. Sezon zakończył więc z piętnastoma występami na poziomie Serie B.

Tomasz Kupisz – Salernitana

Trzeci z polskich muszkieterów w zespole wicemistrza Serie B. Doświadczony pomocnik od lat występuje na włoskich boiskach. W tym sezonie regularnie reprezentował barwy swojej drużyny występując w trzydziestu jeden spotkaniach, w których zdobył trzy gole i zaliczył dwie asysty.

Marcin Listkowski – Lecce

Dla byłego piłkarza Pogoni Szczecin, był to pierwszy sezon poza granicami naszego kraju. 23 – letni pomocnik od początku sezonu regularnie dostawał szansę gry w nowym klubie. W szesnastu meczach zaliczył dwie asysty. W styczniu nabawił się kontuzji, która wyeliminowała go z gry do końca sezonu.

Mariusz Stępiński – Lecce

Polski napastnik od kilku lat utrzymuje równą formę na włoskich boiskach. Były snajper m.in. Ruchu Chorzów do Lecce trafił na wypożyczenie z grającego w Serie A Hellasu Verona. Przez cały sezon był podstawowym zawodnikiem drużyny, dla której zdobył dziewięć bramek i dołożył trzy asysty, Pomógł klubowi w awansie do play – off, ale ostatecznie nie udało się awansować do Serie A.

Filip Jagiełło – Brescia

Kolejny polski piłkarz ogrywający się na zapleczu włoskiej piłki będąc na wypożyczeniu. 23 – letni pomocnik ma za sobą bardzo udany sezon, w którym regularnie pojawiał się na boisku. W całym sezonie z powodu kontuzji opuścił tylko dwa pierwsze mecze. Regularne występy byłego piłkarza Zagłębia Lubin przełożyły się na bardzo dobre statystki. Na boiskach Serie B zdobył sześć bramek i zaliczył pięć ostatnich podań. Czas na powrót do Genoi i szansę w Serie A?

Jakub Łabojko – Brescia

Podobnie jak Jagiełło były piłkarz Śląska Wrocław był podstawowym zawodnikiem włoskiej drużyny. Choć częściej pojawiał się na boisku z ławki rezerwowych, to regularne występy przełożył się na jedną zdobytą bramkę i asystę. Jak na pierwszy sezon poza polską ligą to całkiem dobra pozycja wyjściowa.

Przemysław Szymiński – Frosinone

Kolejny Polak mający za sobą udany sezon na boiskach Serie B. Polski obrońca był podstawowym zawodnikiem swojej drużyny. Opuścił tylko kilka spotkań, a gdy już grał to przeważnie w pełnym wymiarze czasowym. Oprócz solidnej gry w defensywie 26-letni obrońca dołożył jeszcze dwie zdobyte bramki i tyle samo asyst.

Piotr Parzyszek – Frosinone

Były napastnik Piasta na kolejną zagraniczną przygodę wybierał się jako gwiazda i jeden ze skuteczniejszych strzelców naszej ligi. Swój pierwszy sezon w Serie B zakończył z dorobkiem pięciu bramek, co z nóg nie zwala, ale wstydu też nie przynosi, zwłaszcza kiedy weźmiemy pod uwagę, że Parzyszek grał regularnie, ale częściej wchodził do gry jako rezerwowy.

Thiago Cionek – Reggina

Były reprezentant Polski przed sezonem zamienił SPAL na Regginę i od początku stał się podstawowym obrońcą swojego klubu. W całym sezonie rozegrał 29 spotkań, z czego większość w pełnym wymiarze czasowym. Zdobył jedną bramkę. Doświadczony obrońca ma już wyrobioną markę na włoskich boiskach i wciąż utrzymuje stabilny poziom.

Adam Chrzanowski – Pordenone

22 – letni obrońca, który do Serie B trafił przed sezonem z Lechii Gdańsk. Póki co ligi nie podbił, a najwięcej szans otrzymywał w środku sezonu. Łącznie rozegrał trzynaście spotkań, z czego dziewięć w wyjściowej jedenastce. Pierwsze doświadczenia zebrane, teraz liczymy na więcej.

Sebastian Musiolik – Pordenone

Klubowy kolega Chrzanowskiego, który również przed sezonem trafił do Pordenone z naszej Ekstraklasy, na wypożyczenie z Rakowa Częstochowa. Polski napastnik regularnie pojawiał się na boisku w rozgrywkach Serie B, zdobywając sześć bramek i dokładając trzy asysty.

Łukasz Czerwiński