#PolskiAkcent 20/21 – Niemcy

Share on facebook
Share on twitter
24.04.2021, xpsx, Fussball 1.Bundesliga, FSV Mainz 05 - FC Bayern Muenchen emspor, v.l. 

Robert Lewandowski (FC Bayern Muenchen) enttaeuscht traurig frustriert dissapointed

(DFL/DFB REGULATIONS PROHIBIT ANY USE OF PHOTOGRAPHS as IMAGE SEQUENCES and/or QUASI-VIDEO)

24.04.2021 Mainz
Pilka Nozna Liga Niemiecka
FSV Mainz 05 - Bayern Monachium
Foto Hasan Bratic / Sipa / PressFocus 
POLAND ONLY!!

Czas na kolejną odsłonę podsumowania sezonu w wykonaniu naszych piłkarzy poza granicami kraju. Tym razem zaglądamy do naszych zachodnich sąsiadów. Jak poszło polskim piłkarzom w Niemczech?

Bundesliga

Od kilku lat polscy piłkarze są cenieni na boiskach Bundesligi i osiągają coraz większe sukcesy rozbudzając emocje kibiców. Pobity rekord strzelecki, pożegnanie legendarnego obrońcy, najlepszy bramkarz ligi i debiuty zdolnej młodzieży. Kto zaliczy sezon do udanych, a kto ma jeszcze dużo do poprawy?

Robert Lewandowski – Bayern Monachium

Nasza wizytówka nie tylko w Niemczech, ale na całym świecie. Absolutny top wśród napastników, który z upływem lat staje się coraz skuteczniejszy. Prawdziwy koszmar obrońców w Bundeslidze. Niesamowity wynik zdobytych bramek i pobicie rekordu Gerda Müllera w iście dramatycznych okolicznościach. Polskiego napastnika nie powstrzymała kontuzja, która wyeliminowała go z czterech spotkań w końcówce sezonu. 41 bramek w 29 meczach Bundesligi, cztery hat – tricki i zaledwie cztery rozegrane spotkania bez zdobyczy bramkowej.

Lewandowski już po raz czwarty z rzędu, a szósty w swojej karierze został królem strzelców Bundesligi. Ma na swoim koncie dziewięć tytułów Mistrza Niemiec, cztery Puchary Niemiec i pięć Superpucharów. W 11 lat wygrał już z nawiązką wszystko, co w Niemczech było do wygrania. Dopisując do tego jeszcze dwa wicemistrzostwa z Borussią, przez całą swoją karierę nie zajął w Bundeslidze pozycji niższej niż druga! Ostatni krok, który pozostał mu do wykonania, to pobicie jeszcze jednego rekordu Gerda Müllera, który w tej chwili jest najskuteczniejszym piłkarzem w historii Bundesligi. Aktualnie Lewemu brakuje 88 trafień, żeby zrównać się z najlepszym strzelcem wszechczasów. Ukoronowaniem formy strzeleckiej w sezonie 2020/21 jest zdobycie pierwszego w karierze Złotego Buta.

Łukasz Piszczek – Borussia Dortmund

Kończący się sezon był ostatnim, w którym oglądaliśmy polskiego obrońcę na boiskach Bundesligi. Po 11 latach spędzonych na Westfalenstadion zadecydował się zakończyć profesjonalną karierę. Pożegnał się tak jak chciał, zdobytym trofeum w postaci Pucharu Niemiec. Nikt w Dortmundzie nie ukrywa, że stał się jedną z legend klubu. W tym sezonie Łukasz nie spędził na boisku zbyt wiele czasu. 11 spotkań i 450 rozegranych minut, to jego dorobek w ostatnim sezonie w Bundeslidze. Warto zaznaczyć, że kiedy już grał był talizmanem żółto – czarnych, którzy z nim na boisku zawsze wygrywali. Ciężko ocenić Łukasza za ten sezon, dziś można go docenić, za całokształt kariery.

Rafał Gikiewicz – Augsburg

Bez wątpienia kontrowersyjna postać o silnym charakterze. Można go kochać lub nienawidzić, ale trzeba przyznać, że za zachodnią granicą jest uwielbiany. Kochali go kibice Unionu Berlin, pokochali go również w Augsburgu. Już po pierwszym sezonie w klubie został wybrany najlepszym piłkarzem, a portal WhoScored.com umieścił go w jedenastce sezonu. Rafał wydatnie przyczynił się do utrzymania Augsburga na poziomie Bundesligi, a jego forma wielokrotnie była doceniana przez fachowy magazyn “Kicker”. Polscy kibice zapamiętają mu fakt, że regularnie powstrzymywał Roberta Lewandowskiego przed pobiciem rekordu, choć ostatecznie skapitulował. Rafał rozegrał wszystkie spotkania w pełnym wymiarze czasu. Siedem razy zdołał zachować czyste konto. Mimo udanych występów, ku jego rozczarowaniu, Paulo Sosua nie znalazł dla niego miejsca wśród powołanych na Euro.

Robert Gumny – Augsburg

Wychowanek Lecha Poznań trafił w końcu do Bundesligi, gdzie był przymierzany już sezon wcześniej. Początki nie były łatwe dla młodego obrońcy, który debiutu doczekał się w piątej kolejce i grywał raczej ogony. Miał być lekarstwem na problemy klubu z obsadą pozycji prawego obrońcy, tymczasem nie spełniał pokładanych w nim nadziei.

– Liczyłem, że zostanę podstawowym zawodnikiem, ale zostałem zweryfikowany. Nie byłem na tyle przygotowany, by grać od pierwszej minuty. Dopiero w ostatnich meczach czuję się w pełni formy fizycznej, co mam nadzieję było widać – wyjaśniał Robert na antenie Kanału Sportowego.

Faktycznie w końcówce sezonu Gumny zaczął regularniej pojawiać się w wyjściowym składzie Augsburga i w całym sezonie zaliczył czternaście występów w pierwszej jedenastce. Łącznie zagrał 24 razy, zdobył jedną bramkę i dołożył jedną asystę. Za nim sezon, w którym jego gra spotkała się z wielką ilością krytyki, a sam piłkarz sprawiał wrażenie niezaangażowanego. Czas zbierania doświadczeń już minął i jeśli 22-letni obrońca chce zaistnieć w Bundeslidze, to w nowym sezonie musi zacząć spełniać oczekiwania.

Bartosz Białek – VFL Wolfsburg

W odróżnieniu od Gumnego młody napastnik “Wilków” zbierał wiele pozytywnych ocen za swoje występy. Choć na prawdziwą szansę debiutu musiał trochę poczekać, to szybko zaczął budować swoje statystyki. W swoich pierwszych dwóch meczach dostał tylko po minucie, w trzecim przeciwko Werderowi otrzymał dziewięć i od razu wpisał się na listę strzelców. Mimo dobrych recenzji trener Oliver Glasner ostrożnie wprowadzał młodego napastnika w realia Bundesligi, wpuszczając go maksymalnie na kilkadziesiąt minut. W pierwszym składzie Bartek zagrał tylko raz, przed świętami Bożego Narodzenia w meczu z VFB Stuttgart. W styczniu dołożył jeszcze jedno trafienie w rywalizacji z Mainz.

Niestety, w końcówce sezonu 19-letni napastnik zerwał więzadła krzyżowe. Kolejny zdolny Polak, którego rozwój hamuje przez tego typu kontuzję. Za Białkiem udany, pełen cennych doświadczeń sezon. Pozostawił po sobie dobre wrażenie, będąc chwalonym za zaangażowanie. Czy grał minutę, czy trzydzieści, zawsze dawał z siebie sto procent. Gdyby nie kontuzja, sezon zdecydowanie na plus z dobrymi perspektywami na przyszłość.

Krzysztof Piątek – Hertha Berlin

Polski napastnik wciąż jest daleki od fenomenalnej formy, którą prezentował na początku przygody w Serie A. W Berlinie obiecywano sobie po nim znacznie więcej, tymczasem cały zespół zawodzi, a Piątek nie gwarantuje bramek. Polak wyraźnie męczy się w “Starej Damie”, gdzie często ma niewiele okazji na zdobycze bramkowe, a gdy już się trafiają brakuje mu skuteczności. Piątek w tym sezonie grał regularnie, choć z reguły pełnił rolę rezerwowego. Zdołał jednak strzelić siedem bramek i zaliczyć jedną asystę, a dokładnie z takim samym wynikiem w Bundeslidze, sezon zakończył grający znacznie więcej od Polaka Cordoba. Na tle kolegów z zespołu jego dorobek nie wygląda źle, lecz biorąc pod uwagę kwotę jaką na niego wydano i status gwiazdy, z jakim trafił do Berlina, jest to wynik mocno przeciętny.

Podsumowując 25-letni napastnik ma za sobą jałowy okres, przeciętna forma powoduje, że może mieć coraz większe problemy z regularną grą, a złamanie kostki, które przytrafiło mu się pod koniec sezonu, może pozbawić go szansy na zmianę otoczenia, a przede wszystkim pozbawiło wyjazdu na Euro, gdzie mógł odbudować swoją reputację. Piątek znów musi zacząć regularnie odpalać swoje pistolety.

Źródło: Eleven Sports

Marcin Kamiński – VFB Stuttgart

Sezon do zapomnienia. Trzy występy na początku rozgrywek i dwa na zakończenie. 29-letni obrońca nie cieszył się zaufaniem trenera i sezon spędził na ławce rezerwowych lub poza kadrą meczową. Wróżono mu powrót do kraju, lecz trafił do Schalke, gdzie będzie chciał odbudować formę i pomóc utytułowanej drużynie w powrocie do elity.

2. Bundesliga

Na zapleczu niemieckiej elity w ubiegłym sezonie zagrało kilku polskich piłkarzy, choć o niektórych mogliście nawet nie wiedzieć. Nikt z nich nie wywalczył promocji do Bundesligi, kilku natomiast poznało gorycz degradacji.

Dawid Kownacki – Fortuna Düsseldorf

Kolejny utalentowany napastnik, którego rozwój zahamowały kontuzje. Po niezłych początkach w Serie A stracił miejsce w Sampdorii, a w Fortunie miał w końcu udowodnić swoją wartość. Utrzymać się w Bundeslidze nie pomógł, teraz też nie dał awansu, choć to chyba jego najlepszy sezon od lat. Musiał jednak zejść na drugi poziom rozgrywkowy, żeby przypomnieć sobie jak regularnie zdobywać bramki. Początek sezonu, to tradycyjnie kontuzja, która wyeliminowała go z pięciu spotkań. Przez resztę sezonu zdrowie zaczęło dopisywać, a regularne występy przekładały się na wyższą formę. W końcówce sezonu Kownacki był już regularnie wystawiany w pierwszym składzie, za co odwdzięczał się bramkami i asystami. Siedem goli i pięć kluczowych podań to jego dorobek z całego sezonu. Został drugim najlepszym strzelcem zespołu, a w nagrodę otrzymał powołanie do reprezentacji na Euro. Dla Kownackiego był to na pewno przełomowy sezon i światełko w tunelu, że tą karierę da się jeszcze uratować.

Jakub Piotrowski – Fortuna Düsseldorf

Kolejny młody zdolny Polak w drużynie Fortuny. To pierwszy sezon byłego zawodnika Pogoni Szczecin na niemieckich boiskach. W Belgii kariery nie zrobił i liczył na regularne występy w 2. Bundeslidze. Nie zdołał jednak wywalczyć na stałe miejsca w pierwszym składzie. Kilka występów z ławki, kilka w podstawowej jedenastce, a w większości przypadków pozostawał tylko rezerwowym. Łącznie uzbierał 13 rozegranych spotkań. Nie pomógł mu koronawirus, który wyeliminował go z gry na cały miesiąc. Ostatecznie nie odnalazł w Fortunie więcej szans do gry w piłkę, co stawia sezon jako nieudany.

Adrian Stanilewicz – SV Darmstadt

Urodzony w Niemczech reprezentant Polski do lat 20. Wychowanek Bayeru Leverkusen na zaplecze niemieckiej ekstraklasy trafił przed sezonem na zasadzie transferu definitywnego. Otrzymał kilka szans na początku sezonu, choć z reguły były to wejścia na kilka ostatnich minut. Dwa razy młody pomocnik pojawił się w wyjściowym składzie, ale w obu przypadkach grał kiepsko, a Darmstadt wysoko przegrało. Po dziesięciu kolejkach bez gry nieoczekiwanie w marcu Adrian pojawił się w pierwszym składzie na mecz z Erzgebrige Aue. Rozegrał pełne dziewięćdziesiąt minut, za które zebrał pozytywne recenzje. To był jednak jego ostatni występ w sezonie, gdyż wyeliminowała go kontuzja kolana. 21- letni pomocnik nie może zaliczyć tego sezonu do udanych.

David Blacha – VFL Osnabruck

30-letni pomocnik posiadający polsko – niemieckie obywatelstwo. Całą karierę piłkarską spędził na niemieckich boiskach. Były reprezentant Polski do lat 19. Regularnie pojawiał się na boiskach 2. Bundesligi, ale nie uchronił swojego zespołu przed spadkiem. Zdobył jedną bramkę i zaliczył dwa kluczowe podania.

David Kopacz – Würzburger Kickers

Kolejny pomocnik posiadający polsko – niemieckie obywatelstwo. W poprzednim sezonie występował na boiskach naszej Ekstraklasy, ale w Górniku Zabrze kariery nie zrobił. Teraz w barwach beniaminka 2. Bundesligi był jednym z kluczowych zawodników. Regularne występy przełożyły się na trzy zdobyte bramki i sześć asyst. 22-letni pomocnik wykazywał potencjał, ale lepsze mecze przeplatał słabszymi. Zebrał jednak kilka pochlebnych opinii, które być może pomogą mu pozostać na bezpośrednim zapleczu Bundesligi i zwrócić uwagę innych klubów, bo Kickers spadli z ligi.

Martin Kobylański – Eintracht Brunszwik

Kobylański wydatnie przyczynił się do awansu swojego klubu w poprzednim sezonie. W 2. Bundeslidze beniaminek miał już o wiele trudniejsze zadanie, a polski napastnik nie zdobywał bramek z taką regularnością jak wcześniej. Grał często, lecz na zapleczu niemieckiej ekstraklasy zdobył zaledwie cztery gole, do których dopisał trzy asysty. Po tym jak w poprzednim sezonie osiemnaście razy trafiał do siatki przeciwnika, oczekiwano od niego znacznie więcej.

Źródło: Eleven Sports

Po całkiem udanym początku forma Kobylańskiego wyraźnie spadała, aż wypadł z pierwszego składu. Ponownie błysnął dopiero w 28 kolejce, kiedy w meczu z Osnabruck zdobył dwa gole i dopisał asystę. Do końca sezonu nie pomógł już swojej drużynie w zdobywaniu bramek i ostatecznie Eintracht z ostatniego miejsca, zaledwie po jednym sezonie, spadł z ligi. Bez wątpienia od kapitana zespołu i najlepszego strzelca poprzednich rozgrywek oczekiwano znacznie lepszych wyników, Kobylański zawiódł i nie może być zadowolony z kończącego się sezonu.

Łukasz Czerwiński