#PolskiAkcent 20/21 – Francja, Holandia, Rosja i europejska egzotyka

Share on facebook
Share on twitter
Arkadiusz MILIK of OM during the Ligue 1 match between AS Monaco and Marseille at Stade Louis II on January 23, 2021 in Monaco, Monaco. 



264233 2021-01-24   

//SVPRESS_1.0557/2101241017/Credit:VSPress/SIPA/2101241021
2021.01.24 Monaco
Pilka nozna liga francuska
AS Monaco - Olympique Marsylia
Foto VSPress/SIPA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

Czas na ostatnią odsłonę podsumowań ubiegłego sezonu w wykonaniu polskich piłkarzy występujących poza granicami naszego kraju. Tym razem zapraszamy was na wycieczkę po reszcie Europy!

Prześledziliśmy już jak biało – czerwoni radzili sobie w topowych ligach w Anglii, Niemczech i Włoszech. Teraz czas przyjrzeć się kolejnym zawodnikom, a żeby tego dokonać musimy wybrać się na wycieczkę po trzynastu krajach!

Ligue 1 – Francja

Kiedyś na najwyższym poziomie rozgrywkowym we Francji mieliśmy kilku naszych reprezentantów. W ubiegłym sezonie na boiskach Ligue 1 zadebiutowało ich zaledwie dwóch. Tylko jeden był jednak kluczowym ogniwem swojej drużyny.

Radosław Majecki – AS Monaco

Młody bramkarz zapewne znacznie więcej obiecywał sobie po transferze z Legii Warszawa. Debiutu w Ligue 1 doczekał się już w trzeciej kolejce, gdy zagrał w wygranym 2:1 meczu z Nantes. Okazało się, że to był jednak pierwszy i ostatni ligowy występ Majeckiego w tym sezonie. Resztę rozgrywek spędził na ławce rezerwowych lub poza kadrą meczową. Regularnie grał natomiast w Pucharze Francji, gdzie dotarł z Monaco do finału, w którym przegrali z PSG. Mimo braku regularnej gry dostał zaproszenie od selekcjonera Paulo Sousy na zgrupowanie w Opalenicy. Młody bramkarz, jeśli jednak chce się rozwijać, musi regularnie grać. Czas pomyśleć o wypożyczeniu.

Arkadiusz Milik – Olympique Marsylia

W przeciwieństwie do wielu innych zawodników, którzy w tym sezonie grali we włoskiej Serie A, Arek Milik ma za sobą bardzo nieudaną jesień, gdyż w Napoli nie grał wcale. W zimowym okienku transferowym z pomocą przybyła Marsylia, a polski napastnik znakomicie odnalazł się na francuskich boiskach. Choć przytrafiła mu się kontuzja, to w piętnastu rozegranych meczach zdobył dziewięć bramek. Raz zagrał także w Pucharze Francji i również wpisał się na listę strzelców. Polak grał regularnie i z reguły w pełnym wymiarze czasowym. Zewsząd zbierał pochwały za swoją grę i został okrzyknięty najważniejszym zawodnikiem Marsylii. Szczególnie błysnął w spotkaniu z Angers, w którym ustrzelił hat-tricka. Mimo, że grał tylko pół sezonu został najlepszym strzelcem Marsylii w lidze. Pomógł drużynie w zajęciu piątego miejsca, co pozwoli im na grę w Lidze Europy w przyszłym sezonie. Choć mógł to być dla niego sezon stracony, to Milik we Francji wyraźnie odżył i znów potwierdził swoją jakość.

Eredivisie – Holandia

Przez wiele lat Holandia była popularnym kierunkiem dla polskich piłkarzy. W poprzednim sezonie w kraju tulipanów zagrał tylko jeden z nich.

Paweł Bochniewicz – S.C. Heerenveen

To był pierwszy sezon 25-letniego obrońcy na holenderskich boiskach, po tym jak opuścił szeregi Górnika Zabrze. Polak z marszu stał się podstawowym obrońcą i regularnie występował w pełnym wymiarze czasowym. W całym sezonie opuścił tylko trzy spotkania. Bochniewicz zapisał na swoje konto dwie zdobyte bramki, a pierwsze trafienie zaliczył w ligowym debiucie przeciwko Willem II. Drugą bramkę na holenderskich boiskach zdobył w prestiżowym starciu wygranym przez Heerenveen z Feyenoordem Rotterdam. W nagrodę za dobrą dyspozycję otrzymał powołanie od selekcjonera Jerzego Brzęczka i zadebiutował w kadrze w meczach towarzyskich z Finlandią i Ukrainą. Nie znalazł jednak uznania w oczach nowego selekcjonera Paulo Sousy, a powołanie na Euro byłoby idealną nagrodą za dobry sezon w Holandii.

Paweł Bochniewicz/ Fot. PressFocus

Premier Liga – Rosja

Kilku polskich piłkarzy odnalazło swoje miejsce na ziemi właśnie na wschodzie Europy. Polscy piłkarze regularnie grali w swoich klubach, niejednokrotnie będąc gwiazdami zespołu. Dwóch z nich znalazło się nawet w jedenastce sezonu Premier Ligi!

Grzegorz Krychowiak – Lokomotiw Moskwa

Gwiazda Lokomotiwu i całej ligi rosyjskiej. Po odejściu z Sevilli długo szukał miejsca, w którym mógłby odbudować swoją formę. Odnalazł się dopiero w Moskwie, gdzie w barwach Lokomotiwu błyszczał nie tylko w Premier Lidze, ale także w rozgrywkach Champions League. Za świetną dyspozycję wielokrotnie nagradzano go miejscem w jedenastce kolejki, a w kwietniu otrzymał tytuł piłkarza miesiąca ligi rosyjskiej. Krychowiak w całym sezonie opuścił zaledwie cztery ligowe spotkania, a gdy już grał to przeważnie w pełnym wymiarze czasowym. W Rosji imponuje również formą strzelecką, drugi sezon z rzędu kończy rozgrywki ligowe z dziewięcioma trafieniami na koncie, a jedenastoma w całym sezonie. W nagrodę za świetną postawę w Krychowiak trafił do jedenastki sezonu stworzonej przez Opta Sports TV. Z Lokomotiwem sięgnął również po Puchar Rosji.

Maciej Rybus – Lokomotiw Moskwa

Drugi z naszych doświadczonych kadrowiczów w drużynie trenera Marko Nikolicia. W tym sezonie naszego lewego obrońcę wyjątkowo omijały kontuzje, dzięki czemu grał regularnie w pełnym wymiarze czasowym. W całym sezonie opuścił zaledwie cztery spotkania, ale choć słynie z gry ofensywnej, w tym sezonie zapisał tylko jedną zdobytą bramkę i tyle samo asyst. Co ciekawe obie statystyki zapisał w końcówce sezonu w meczu z Tambov. Podobnie jak Grzegorz może dopisać do CV zdobycie Pucharu Rosji.

Sebastian Szymański – Dynamo Moskwa

22 – letni pomocnik ma za sobą świetny sezon na rosyjskich boiskach. Były legionista od początku do końca rozgrywek wychodził w podstawowym składzie Dynama Moskwa. Opuścił tylko dwie kolejki ligowe, gdy był zawieszony ze względu na ilość żółtych kartek. Najlepsze liczby notował w rundzie jesiennej, gdy zdobył w Premier Lidze jedną bramkę i zaliczył pięć asyst. Ostatnią szóstą asystę dopisał w ostatniej kolejce sezonu w meczu przeciwko CSKA Moskwa. Swoją jedyną bramkę zdobył w dwunastej kolejce w meczu przeciwko Soczi. Za swoją świetną dyspozycję został nagrodzony miejscem w jedenastce sezonu stworzonej przez Opta Sports TV, gdzie znalazł się obok Grzegorza Krychowiaka. Dobra forma Szymańskiego wystarczyła tylko do znalezienia się na liście rezerwowej wśród powołanych na Euro. Młody pomocnik ma jednak perspektywy na świetną karierę.

Rafał Augustyniak – Ural Jakaterynburg

Były pomocnik Miedzi Legnica to taki cichy bohater poprzedniego sezonu ligi rosyjskiej. 27-letni pomocnik będąc w cieniu wyżej wymienionej trójki piłkarzy prezentował wysoką formę w barwach niżej notowanego Uralu, co zaowocowało debiutem w reprezentacji Polski i to na Wembley. Na początku sezonu chwilowo stracił miejsce w wyjściowej jedenastce, ale szybko do niej powrócił i do końca grał regularnie w pełnym wymiarze czasowym. Po powrocie do składu, co ważne, pojawiły się liczby. Augustyniak zdobył cztery bramki w sezonie, dające remis w meczach ze Spartakiem Moskwa, Krasnodarem i Akhmatem Grozny. Do tego zaliczył asystę w wygranym meczu z Ufa. Podobnie jak Szymański trafił zaledwie na listę rezerwowych zawodników Paulo Sousy w kontekście zbliżającego się Euro.

Super Lig – Turcja

Turcja to ostatnio nie tylko modny kierunek turystyczny, ale także miejsce, w którym wielu polskich piłkarzy kontynuuje swoją karierę po wyjeździe z Polski. Jak poszło biało – czerwonym w najwyższej tureckiej klasie rozgrywkowej w sezonie 2020/21?

Damian Kądzior – Eibar/Alanyaspor

Po opuszczeniu Dinama Zagrzeb nie najlepiej wiodło się polskiemu skrzydłowemu. Warto zaznaczyć, że pierwszą część sezonu spędził w hiszpańskiej La Liga, ale nie przebił się do składu Eibar. Zagrał w sześciu meczach ligowych wchodząc głównie z ławki. W podstawowym składzie zagrał tylko w swoim ostatnim meczu przeciwko Barcelonie. Do Turcji trafił w styczniu na półroczne wypożyczenie. Super Ligi jednak nie podbił. Kilka spotkań w wyjściowej jedenastce i więcej w roli rezerwowego przełożyło się łącznie na siedemnaście występów, w których zaliczył dwie asysty. Zdecydowanie najgorszy sezon Kądziora od wielu lat.

Artur Sobiech – Karagümrük

Doświadczony napastnik ma za sobą świetny sezon na tureckich boiskach. Grał regularnie w barwach beniaminka Super Ligi i zdobył dziewięć bramek w całych rozgrywkach. Ze swoim klubem pożegnał się dwoma bramkami strzelonymi w ostatniej kolejce przeciwko Denilizispor. 30 – letni piłkarz jest dostępny jako wolny zawodnik i na pewno stanie się łakomym kąskiem dla wielu klubów, gdyż wciąż jest gwarancją zdobyczy bramkowych. Tomasz Hajto domagał się nawet powołania go do kadry na Euro, choć powinniśmy tą informację traktować z przymrużeniem oka, biorąc pod uwagę fakt, że były reprezentacyjny obrońca jest agentem piłkarza.

Paweł Olkowski – Gaziantep

Prawy obrońca w ostatnich latach został nieco zapomniany przez polskich kibiców i dziennikarzy. 31-letni piłkarz ma za sobą drugi w karierze sezon na tureckich boiskach, lecz ten był dla niego dużo bardziej udany, gdyż stał się podstawowym zawodnikiem swojej drużyny. Na początku sezonu zdarzało mu się jeszcze trafić na ławkę rezerwowych, ale gdy już zaczął grać, to w zasadzie zawsze w pełnym wymiarze czasowym. W tym sezonie na czterdzieści możliwych spotkań w lidze opuścił dziewięć, czyli dokładnie tyle ile zagrał przez cały wcześniejszy sezon. Ta statystyka idealnie oddaje fakt jak zmieniła się pozycja Polaka w klubie.

Konrad Michalak – Rizespor

Polski skrzydłowy ma za sobą całkiem udany sezon na tureckich boiskach, gdzie trafił na wypożyczenie z Akhmata Grozny. Michalak w całych rozgrywkach opuścił zaledwie dziewięć spotkań, Głównie wchodził na boisko jako rezerwowy, ale dwanaście razy wybiegł też w wyjściowym składzie. Regularne występy przełożyły się na dwie strzelone bramki i sześć asyst.

Michał Pazdan – Ankaragücü

Jeszcze kilka lat temu był podstawowym zawodnikiem kadry na Euro 2016 i ulubieńcem polskich kibiców. W tym sezonie ze swoją drużyną poznał smak spadku do drugiej ligi. 33-letni obrońca sezon rozpoczął jeszcze w podstawowym składzie, później grywał już tylko co jakiś czas. Na dłużej z gry wyeliminowało go złamanie palca u nogi, po którym nie wywalczył już na stałe miejsca w pierwszym składzie. Nie pomógł mu również fakt, że zaraz po urazie, gdy wrócił do gry, otrzymał czerwoną kartkę. Za Pazdanem zdecydowanie nieudany sezon.

Daniel Łukasik – Ankaragücü

Drugi z polskich piłkarzy występujący w zespole spadkowicza z Super Lig. Był piłkarz Lechii również nie wywalczył sobie na stałe miejsca w podstawowym składzie, choć grał zdecydowanie więcej od Pazdana. Jego również trapiły kontuzje, które nie pozwoliły na dojście do optymalnej formy. Najlepszy czas miał na przełomie roku, gdy zdobył nawet dwie bramki.

Dominik Furman – Genclerbirligi

Kolejny polski piłkarz, który w ubiegłym sezonie poznał sam spadku z pierwszej ligi tureckiej. Do marca polski pomocnik w miarę regularnie pojawiał się na boisku w barwach swojego zespołu, choć nie zawsze w pierwszym składzie. Później przez dwa miesiące nie grał wcale, czego jedną z przyczyn miała być kontuzja. W maju powrócił na boisku i zagrał w dwóch meczach, jednak nie był już w stanie pomóc drużynie. W całym sezonie nie zdobył bramki i zaliczył tylko trzy asysty. W Ekstraklasie wiodło mu się lepiej.

Radosław Murawski – Denilizispor

Podstawowy zawodnik ostatniego ze spadkowiczów z Super Ligi. 27 – letni pomocnik grał regularnie, głównie w pełnym wymiarze czasowym, lecz nie pomógł drużynie w utrzymaniu ligowego bytu. Strzelił jedną bramkę i zaliczył dwie asysty. Jego kontrakt z tureckim klubem wygasł i pomocnik wraca do polskiej Ekstraklasy, gdzie będzie reprezentował barwy Lecha Poznań.

Premier Liha – Ukraina

Kiedyś przez lata w kraju naszych wschodnich sąsiadów mieliśmy Mariusza Lewandowskiego. Teraz jakość polskiego futbolu reprezentuje Tomasz Kędziora.

Tomasz Kędziora – Dynamo Kijów

Były obrońca Lecha Poznań od lat jest ważnym ogniwem klubu ze stolicy Ukrainy. W tym sezonie Polak ugruntował swoją pozycję w drużynie i zdobył z Dynamem swoje pierwsze w karierze Mistrzostwo Ukrainy. W całym sezonie ligowym 26-letni obrońca opuścił tylko jeden mecz, regularnie pojawiając się w pierwszym składzie zespołu prowadzonego przez Mircea Lucescu. Do skutecznej gry w defensywie Polak dopisał małe akcenty ofensywne, zdobywając gola i zaliczając dwa ostatnie podania.

Jupiler Pro League – Belgia

W najwyższej klasie rozgrywkowej w Belgii w poprzednim sezonie mieliśmy tylko jednego reprezentanta. Była gwiazda belgijskiej ekstraklasy w tym sezonie nie rozbłysła.

Łukasz Teodorczyk – Charleroi

Można odnieść wrażenie, że swój najlepszy czas doświadczony napastnik ma już za sobą. Przed laty był gwiazdą Jupiler Pro League, kiedy regularnie zdobywał bramki dla Anderlechtu. Po transferze do Włoch nie przebił się do składu Udinese i trafił do Belgii na wypożyczenie, by odbudować formę w kraju, w którym tak dobrze mu się wiodło. W Charleroi kariery jednak nie zrobił. Zaledwie piętnaście występów, wszystkie z ławki rezerwowych. Zaczął od kilkuminutowych epizodów, by w końcówce sezonu dostać nawet całe czterdzieści pięć minut. Łącznie niespełna 300 minut na boisku nie wystarczyło na zdobycie chociaż jednej bramki. Czarne chmury zebrały się nad dalszą karierą 30-letniego napastnika.

Superligaen – Dania

Na północy Europy również mieliśmy swoich przedstawicieli. Jak poradzili sobie polscy piłkarze w lidze duńskiej?

Kamil Wilczek – Kopenhaga

Po krótkim epizodzie w Turcji doświadczony napastnik wrócił do ligi, w której błyszczał w barwach Broendby. Zasilił jednak szeregi lokalnego rywala swojej byłej drużyny, za co spotkał się z nienawiścią ze strony fanów byłego klubu. Jak sam twierdził zdecydował się na taki ruch, żeby zostać mistrzem kraju. Tymczasem Kopenhaga skończyła sezon na trzecim miejscu, a mistrzem zostało Broendby…

33 – letni napastnik był ważnym ogniwem zespołu na początku sezonu ligowego i później już w grupie mistrzowskiej. W rundzie wiosennej stracił miejsce w pierwszym składzie i grywał tylko krótkie epizody. Łącznie w całym sezonie uzbierał dwadzieścia siedem występów, w których zdobył dziesięć goli. Odpowiednio pięć w sezonie zasadniczym i pięć w grupie mistrzowskiej. Wilczek miewał lepsze momenty, ale za nim całkiem niezły sezon.

Kamil Grabara – Aarhus GF

Młody bramkarz trafił do duńskiej Superligaen na wypożyczenie z FC Liverpool, gdzie wciąż nie miał większych szans na grę u Jurgena Kloppa. W duńskim zespole Polak stał się podstawowym bramkarzem i w całym sezonie opuścił tylko jeden mecz, już podczas rozgrywek w rundzie mistrzowskiej. Słynący z ciętego języka zawodnik sam o sobie mówił, że jest najlepszym bramkarzem ligi duńskiej. Rzeczywiście ma za sobą udany sezon, a jego ukoronowaniem były trzy obronione rzuty karne w ostatnim meczu play-off, który zadecydował o awansie jego klubu do UEFA Conference League. 22-letni bramkarz wciąż ma problemy z ustabilizowaniem formy, kiedy wydaje się, że jest już w niewiarygodnej dyspozycji, przytrafiają mu się fatalne błędy. Głównie z jego winy klub odpadł w półfinale Pucharu Danii.

Super League 1 – Grecja

Kiedyś liga grecka byłą prawdziwą areną zmagań polskich piłkarzy, dla których był to bardzo popularny kierunek. W ubiegłym sezonie tylko dwóch biało – czerwonych występowało na greckich boiskach, ale za to byli ważnymi postaciami czołowych klubów ligi.

Damian Szymański – AEK Ateny

Kontuzja Achillesa sprawiła, że polski pomocnik stracił całą rundę jesienną. Regularnie na boisku zaczął pojawiać się dopiero od stycznia i grał już do końca sezonu. Łącznie nazbierał dwadzieścia jeden występów w tym sezonie ligowym, w których zdobył trzy gole i zaliczył jedną asystę. AEK zakończył rozgrywki tuż za ligowym podium.

Karol Świderski – PAOK Saloniki

Pod względem sukcesów polski napastnik miał bardziej udany sezon na greckich boiskach, który okrasił tytułem wicemistrza kraju i zdobyciem Pucharu Grecji. Świderski grał w tym sezonie regularnie, głównie w wyjściowej jedenastce.  Pod względem bramek i asyst zdecydowanie lepszą miał pierwszą część sezonu zasadniczego, w rundzie rewanżowej częściej wchodził jako rezerwowy, ale gdy tylko wracał do wyjściowego składu, to miał udział przy zdobytych bramkach. W rundzie play-off znów był ważnym ogniwem drużyny i przyczynił się do zajęcia drugiego miejsca w lidze. Łącznie w tym sezonie ligi greckiej zagrał w trzydziestu pięciu meczach, w których strzelił jedenaście bramek i zaliczył osiem asyst. Dobra forma 24-letniego napastnika przyczyniła się do debiutu w reprezentacji i powołania na Mistrzostwa Europy.

Premier Liga – Kazachstan

Nawet w odległym Kazachstanie mamy jednego polskiego piłkarza i to w dodatku reprezentanta kraju.

Jacek Góralski – Kairat Ałmaty

W Kazachstanie rozgrywki ligowe rozgrywane są w schemacie wiosna – jesień. Tym samym jesienią 2020 roku sezon dobiegł końca, a aktualnie toczą się już nowe rozgrywki. W rundzie wiosennej Góralski nie pojawił się jeszcze na boisku ze względu na poważny uraz więzadła krzyżowego. W ubiegłym roku był jednak podstawowym zawodnikiem zespołu, który sięgnął po tytuł Mistrza Kazachstanu. Polak rozegrał szesnaście spotkań, wszystkie w pierwszym składzie, ale nie wpisał na swoje konto bramek i asyst. Życzymy Jackowi szybkiego powrotu do zdrowia.

Liga NOS – Portugalia

W lidze aktualnych Mistrzów Europy również znalazł się jeden zawodnik z naszego kraju, który był ważnym punktem swojego zespołu.

Paweł Kieszek – Rio Ave

Doświadczony bramkarz powrócił do Portugalii po krótkiej przygodzie w Hiszpanii. Były bramkarz FC Porto tym razem związał się z Rio Ave, gdzie z marszu stał się pierwszym bramkarzem. Zagrał z portugalskim klubem w kwalifikacjach do Ligi Europy. W całym sezonie ligowym rozegrał wszystkie spotkania w pełnym wymiarze czasowym, aż jedenaście z nich zakończył z czystym kontem. Mimo dobrej postawy polskiego bramkarza, jego zespół musiał walczyć w barażach o utrzymanie w lidze, które przegrał z FC Arouca i spadł do drugiej ligi.

Premiership – Szkocja

Kiedyś chętniej oglądaliśmy spotkania ligi szkockiej, gdyż Polacy odgrywali w nich główne role. Jednak wciąż mamy tam swoich reprezentantów.

Maksymilian Stryjek – Livingston

Po kilku latach spędzonych w Anglii młody bramkarz postanowił zbudować swoją karierę w lidze szkockiej. Na początku sezonu pełnił funkcję rezerwowego, ale dostał szansę w meczu z późniejszym mistrzem Glasgow Rangers i zachował w debiucie czyste konto. Do pierwszego składu powrócił w październiku ponownie w meczu z Rangers i grał regularnie prawie do końca sezonu zasadniczego. Livingston dostało się do grupy mistrzowskiej, w której Stryjek opuścił tylko pierwszy mecz z Celtikiem. Łącznie w swoim debiutanckim sezonie w szkockiej Premiership 24-letni bramkarz rozegrał dwadzieścia dwa mecze, w których dziewięć razy zachował czyste konto. Jego zespół dotarł do finału Pucharu Ligi, lecz przegrał, a Polak oglądał ten mecz z ławki rezerwowych. Warto śledzić dalszy rozwój kariery polskiego bramkarza.

Patryk Klimala – Celtic Glasgow

W tym sezonie na szkockich boiskach pojawiał się jeszcze Patryk Klimala, który w lutym zamienił Glasgow na Nowy Jork. Zdążył jednak rozegrać w Premiership siedemnaście spotkań, w których zdobył trzy bramki. Mimo udanego początku sezonu były napastnik Jagielloni z biegiem czasu tracił miejsce w składzie i grał niewiele, co było powodem zmiany barw klubowych.

Liga 1 – Rumunia

Czas na kolejny przystanek w naszej wycieczce po Europie. Tym razem zatrzymamy się w Rumunii, gdzie grało dwóch polskich piłkarzy.

Grzegorz Sandomierski – Cluj

Sandomierski już po raz drugi wyjechał do Europy z Jagielloni Białystok. Tym razem trafił do Rumunii, gdzie ma za sobą drugi sezon. W zakończonych właśnie rozgrywkach polski bramkarz częściej pojawiał się na boisku, ale nie był pierwszym wyborem trenera Giedriusa Arlauskisa. W całym sezonie 31-letni bramkarz zagrał w lidze rumuńskiej jedenaście razy i pięciokrotnie zachował czyste konto. Może czuć się pełnoprawnym Mistrzem Rumunii.

Janusz Gol – Dynamo Bukareszt

Były reprezentant Polski na swoją drugą zagraniczną przygodę piłkarską udał się do Rumunii. W pierwszych kolejkach był podstawowym zawodnikiem Dynama, jednak później grywał w kratkę, często nie podnosząc się z ławki lub będąc poza kadrą meczową. W meczach grupy spadkowej ponownie stał się ważnym ogniwem zespołu, opuścił dwa spotkania, a w siedmiu rozegrał pełne dziewięćdziesiąt minut. Łącznie w całym sezonie zagrał w dwudziestu czterech meczach, w których zanotował trzy asysty. Doświadczony pomocnik trzyma poziom.

Fortuna Liga – Słowacja

Na koniec zestawienia przeniesiemy się do najwyższej klasy rozgrywkowej naszych południowych sąsiadów, w której świetnie radzi sobie dwóch utalentowanych polskich piłkarzy.

Dawid Kurminowski – MSK Zilina

Idealnym podsumowaniem sezonu w wykonaniu byłego napastnika Lecha Poznań będą słowa: Król Strzelców. Młody napastnik regularnie grał w barwach słowackiego zespołu i nie opuścił w lidze żadnego meczu. Łącznie w sezonie zasadniczym, grupie mistrzowskiej i fazie play-off zagrał trzydzieści cztery razy i zdobył dwadzieścia bramek. 22-letni napastnik został królem strzelców, a jego klub dostał się do rozgrywek Conference League. Łakomy kąsek dla klubów z naszej rodzimej Ekstraklasy, ale sam Dawid chyba już mierzy wyżej niż powrót do Polski. Zresztą, napastnik Żyliny znalazł się na radarze klubów z Belgii i Holandii.

Jakub Kiwior – MSK Zilina

Drugi z młodych polskich piłkarzy występujący w utytułowanym słowackim klubie. 21-letni obrońca również był podstawowym zawodnikiem Ziliny w ubiegłym sezonie. Rozegrał trzydzieści spotkań w rozgrywkach Fortuna Ligi i prawie za każdym razem był na boisku w pełnym wymiarze czasowym. Oprócz pracy w defensywie zdobył jeszcze dwie bramki i przy trzech asystował.

Zakończony już sezon 2020/21 był bardzo udany dla wielu polskich piłkarzy występujących w ligach europejskich. Nie ustrzegli się oni gorszych chwil, lecz większość grała regularnie i była ważnymi ogniwami swoich zespołów. Warto zaznaczyć, że na europejskich boiskach pojawia się coraz więcej młodych i utalentowanych biało – czerwonych, którzy są przyszłością naszej piłki. Wiele wskazuje, że za rok w tym zestawieniu pojawi się jeszcze więcej nazwisk.

Łukasz Czerwiński