Kariera Pawła Dawidowicza od odejścia z Hellasu Werona układała się naprawdę… Dziwnie. Jego kontrakt w saudyjskim Al-Hazm przetrwał zaledwie 3 tygodnie, a po pół roku bez klubu podpisał umowę z Rakowem Częstochowa. Teraz Polak wraca tam, skąd niedawno wypłynął – właśnie do Hellasu.
17-krotny reprezentant Polski grał już w klubie z Werony przez 7 lat. W 2019 roku awansował z Hellasem do Serie A i rok po roku utrzymywał się z zespołem Gialloblu w najwyższej włoskiej lidze. Najbliżej spadku był w sezonie 2022/23, gdy do wyłonienia trzeciego ze spadkowiczów potrzebny był dodatkowy mecz. W nim ekipa Dawidowicza okazała się być lepsza od Spezii z Szymonem Żurkowskim, Arkadiuszem Recą i Przemysławem Wiśniewskim w składzie.
Choć po raz pierwszy opaskę Hellasu Polak założył na rękę już w 2022, to pod koniec swojej poprzedniej przygody z tym klubem został etatowym kapitanem, wyprowadzając zespół w 8 ostatnich swoich spotkaniach w tym klubie. Późniejsze przygody Dawidowicza były nieudane – najpierw podpisał kontrakt z Al-Hazm, ówczesnym beniaminkiem Saudi Pro League, ale został on rozwiązany po zaledwie 3 tygodniach, by pod koniec stycznia trafić do Rakowa Częstochowa, w barwach którego rozegrał 12 spotkań.
Teraz 31-latek wraca do Hellasu, grającego już w tym sezonie w Serie B, by pomóc swojemu nowemu-staremu klubowi wrócić do włoskiej elity. Kontrakt Dawidowicza będzie obowiązywał do końca obecnego sezonu, a w barwach Gialloblu zagra z innym Polakiem – Kacprem Sezonienką, kupionym z Lechii Gdańsk.
Patryk Chyła/fot. Hellas Verona