Poliglota, ulubieniec dziennikarzy, pewny siebie strateg – czego możemy spodziewać się po nowym selekcjonerze reprezentacji Polski?

Share on facebook
Share on twitter
Gladbach, Germany 16.02.2016, Europa League, round of 32, 1st leg, Borussia Moenchengladbach - ACF Fiorentina, Cheftrainer Paulo Sousa (ACF) vor dem Anpfiff.                     
16.02.2017 Moenchengladbach
Pilka nozna, UEFA Liga Europy
Borussia Moenchengladbach - ACF Fiorentina
Pixathlon / Sipa / PressFocus 
POLAND ONLY!!

Wczoraj poznaliśmy nazwisko następcy byłego już selekcjonera reprezentacji Polski, Jerzego Brzęczka. 49-latka zastąpił rok starszy Portugalczyk, Paulo Sousa. Wybór dla wielu mógł się wydawać nieoczywisty, bo nie jest to wielkie nazwisko w środowisku trenerskim, ale sama postać dawnego zawodnika m.in. Juventusu daje nadzieję na to, że nasza drużyna znów zacznie grać dobrze w piłkę i nie przyniesie wstydu na dużej imprezie. Czym będzie się charakteryzowała kadra prowadzona przez Sousę?

Rozpoczynamy nowy rozdział w historii reprezentacji Polski, w której pojawia się kolejny trener zagraniczny. 50-letni Paulo Sousa był wybitnym piłkarzem i co do tego nie ma wątpliwości – wygrana Liga Mistrzów z Borussią Dortumund i Juventusem oraz mistrzostwo Włoch, to tylko kilka z jego klubowych sukcesów. W kadrze Portugalii Sousa rozegrał 51 spotkań i uczestniczył w trzech dużych imprezach. Karierę zakończył szybko, bo w wieku 31-lat, na skutek nękających go kontuzji. Zdecydował się na pracę trenera i jego pierwszym przystankiem było prowadzenie drużyny Portugalii U-16, a następnie rola asystenta w pierwszej reprezentacji. Młody trener zbierał doświadczenie od wielu fachowców i starał wypracować swój indywidualny styl gry, który będzie charakteryzował drużyny przez niego prowadzone.

Na początek dostał szansę w Anglii, a konkretnie w Queens Park Rangers, gdzie walczył na poziomie Championship. Wytrzymał tam 7 miesięcy, a następnie został zwolniony i przeniósł się do ligowego rywala Swansea City ( 1 sezon ze średnią 1,5 pkt na mecz) a następnie do Leicester ( 88 dni, średnia 1,17 pkt na mecz). Później zaczęło się jego tournée po różnych krajach, zaczynając od Węgier, gdzie doprowadził Videoton do zwycięstw w dwóch Superpucharach oraz jednym Pucharze ligi. Swoją podróż kontynuował w Izraelu, obejmując Maccabi Tel Awiw, z którym wygrał ligę i został mistrzem kraju.

 Kolejnym medalem w gablocie Sousy był ten za mistrzostwo Szwajcarii, zdobyte z FC Basel w sezonie 2014/15. Warto zauważyć, że w Bazylei zrobił świetny wynik, wyprzedzając na koniec sezonu drugie Young Boys aż o 12 oczek. Już wtedy widać było, że jest to trener, który nie boi się wyzwań i chce się ciągle rozwijać. Po tułaczce w nieco słabszych klubach przyszedł czas na powrót do Włoch, które świetnie kojarzył jako piłkarz, bo przecież grał w Juventusie, Interze czy Parmie.

Fot. PressFocus

Przejął stery we Fiorentinie, z którą pracował równo 740 dni i trzeba zaznaczyć, że do dziś nikt nie powtórzył wyniku, jaki osiągnął we Florencji. W tym czasie trenował on takich piłkarzy jak: Josip Ilicić, Ante Rebić, Federico Chiesa czy Federico Bernardeschi. Dobrze tego czasu nie mogą wspominać Jakub Błaszczykowski oraz Bartłomiej Drągowski, którzy nie zyskali sympatii w oczach Portugalczyka. Następnym krokiem były Chiny, czyli przyszła pora na zarobienie pieniędzy i poznania nowego miejsca. Po raz kolejny długo miejsca nie zagrzał i zdecydował się na przenosiny do Girondins Bordeaux, i tej przygody dobrze wspominać nie może, bo jego drużyna zdobywała mało bramek, a co za tym idzie mało punktów. Jego pożegnanie z ekipą z Francji też odbiło się dość szerokim echem w mediach, na skutek różnych zapisów w kontrakcie oraz ewentualnych powiązań z transferami graczy.

Czy zaczniemy grać na trzech obrońców?

Pewnie już wiele osób przeczytało, że Sousa preferuję właśni taki styl gry. Jednak warto zauważyć, że jego podejście jest mocno plastycznie i w trakcie meczu często dochodzi do rotacji między zawodnikami. Portugalczyk lubi piłkarzy wszechstronnych, którzy dają dużo w ofensywie, ale potrafią także bronić. Dużą rolę w takim systemie będą odgrywać wahadłowi, dlatego pozycja Kamila Grosickiego może budzić wątpliwości.

Wiemy, że o ile popularny „Turbo” potrafi dać dużo z siebie w ataku, tak już z powrotem jest duży problem. Szczególnie wtedy, gdy za jego plecami biega Arkadiusz Reca, który również ma zapędy ofensywne i w klubie jest wystawiany wysoko. Próbę gry trójką z tyłu próbował już wprowadzać Adam Nawałka, ale wtedy zakończyło się to totalnym fiaskiem i w sumie wydawało się, że zawodnicy sami nie wiedzą, jak mają grać. Taki wariant to dobra informacja dla naszych obrońców, spośród których przynajmniej jeden nie pojedzie na Euro. Bez wątpienia pewni gry mogą być Sebastian Walukiewicz, Jan Bednarek i Kamil Glik, ale kto zajmie to ostatnie miejsce? Chętnych jest kilku – głównym faworytem jest Paweł Bochniewicz z Heerenven, w Hellasie Verona od deski do deski gra Paweł Dawidowicz, ale nowy selekcjoner z pewnością zainteresuje się Kamilem Piątkowskim z Rakowa Częstochowa, który mógłby pasować do stylu portugalskiego szkoleniowca.

 Prawdą jest, że drużyny Sousy nie zawsze grają efektownie, co było widać w Bordeaux. Żyrondyści wyglądali bardzo słabo w ataku i wszelkie statystki obnażały ich niemoc w ataku. Sam trener apelował o sprowadzenie solidnego napastnika, którego de facto nie dostał, a pokazywał już, że potrafi wykreować w drużynie prawdziwego lisa pola karnego (Kalinić we Fiorentnie, Embolo w Bazylei czy Nikolić w Videotonie). Teraz wydaje się, że problem rozwiąże się sam, bo z przodu będzie miał najlepszego piłkarza na świecie, czyli Roberta Lewandowskiego, z którym szybko musi złapać wspólny język, by nie powtórzyła się sytuacja z kadencji Brzęczka. Sousa kładzie nacisk na płynne przechodzenie między formacjami. Z tym miał duży problem w drużynie żyrondystów, gdzie ten aspekt się w ogóle nie kleił.

Wie, jak to jest być „niekochanym”

Prezes Zbigniew Boniek podkreślał, że trener Brzęczek był mocno szykanowany w mediach i wielokrotnie krytykowany za styl, jaki prezentuje reprezentacja. Nie miał on łatwego życia i sam tytuł serialu na związkowym kanale ŁNP „Niekochani”, albo raczej „Niekochany” dobitnie pokazuje, że Brzęczkowi nie było po drodze z mediami. Sousa miał podobną sytuację – z Bordeaux odszedł znienawidzony, a przychodząc do Fiorentiny, musiał liczyć się z „serdecznym” przywitaniem przez kibiców, nienawidzących Juventusu. Kilkukrotnie na trybunach kibice wywieszali transparenty i dogryzali swojemu trenerowi, ten jednak z uporem maniaka brnął w swoje i pokonywał kolejne przeciwności losu.

Klub pod jego wodzą wskoczył nawet na fotel lidera Serie A i ciężko sobie nawet teraz wyobrazić, by obecna Fiorentina mogła ten wynik powtórzyć.

To nie jest facet, który od razu się otwiera, pokazuje wszystko na zewnątrz. Jest trochę jak kot. Nie mówi wiele, ale kiedy coś mówi, to potrafi celnie i mocno zdiagnozować problem. Jeśli chodzi o osobowość to umiejscowiłbym go gdzieś między ostrym José Mourinho, a miłym Jürgenem Kloppem – mówił o swoim koledze Rui Jorge w rozmowie dla portalu interia.pl.

Fot. Rafał Oleksiewicz/PressFocus

Sousa jest osobą z bardzo specyficzną osobowością, jest niezwykle uparty, ambitny i inteligentny. Za wszelką cenę chce osiągnąć wyznaczony cel i czasem ta jego determinacja prowadzi do frustracji, z której nic dobrego nie wynika. Posługuje się biegle kilkoma językami i zapewne szybko podejmie naukę naszego.  Dużą przewagą nad Jerzym Brzęczkiem jest to, że Portugalczyk jest bardzo otwartą osobą i szybko potrafi nawiązać dobry kontakt z piłkarzami. Wiemy, że czasu nie będzie miał zbyt dużo, dlatego ta cecha jest szczególnie ważna w przypadku tego selekcjonera. Praca w klubie mocno różni się od tej w reprezentacji, stąd szybkie i często ryzykowne decyzje będą nieuniknione. 50-latek, jak zapewnia prezes Boniek śledzi polską kadrę i wie sporo o naszej piłce, pozostaje więc wierzyć, że swoje nauki przekuje w sukces. Jeszcze przed zatrudnieniem Sousy wiele osób go zwalniało, bo nie jest to Klopp, czy inny Guardiola. Jednak warto zaznaczyć, że obecnie żaden polski trener nie ma takiego doświadczenia jak 50-latek.

Trudny początek

Pierwsze spotkanie z piłkarzami Sousa zaliczy 3. marca na zgrupowaniu poprzedzającym mecz eliminacyjny do Mistrzostw Świata z Węgrami. Sytuacja niesłychanie ciężka, bo drużyna odbędzie max 2 treningi i zagra piekielnie ważny mecz w kontekście walki o awans. Czy już wtedy będziemy mogli zobaczyć pierwsze efekty nowej wizji? Ciężko powiedzieć, bo teoretycznie Brzęczek swój najlepszy mecz rozegrał zaraz po przyjściu do kadry z Włochami, kiedy to gra naszej reprezentacji przez dłuższy czas mogła się podobać. Jego następca nie ma czasu na testowanie graczy, ani na zbytnie eksperymentowanie. Trzeba podjąć ryzyko, ale takie, które przyniesie pożądany efekt w postaci zwycięstwa. Osobowość Portugalczyka może mieć w tej sytuacji duże znaczenie, bo jednak potrafi on spajać „do kupy” rozsypany zespół, a taki bez wątpienia pozostawił jego poprzednik.

Dominik Pasternak