Fiorentina jest jednym z najbardziej „polskich” klubów we Włoszech. W historii drużyny z miasta renesansu grało do tej pory sześciu Polaków, w tym najnowszy nabytek Violi Krzysztof Piątek. Postanowiliśmy prześledzić losy zawodników z naszego kraju, którzy mieli okazję przywdziać purpurowy trykot.
Florencja. Stolica Toskanii, kolebka mody, sztuki i pasjonującej historii. To tutaj ponad 500 lat temu rodził się renesans. Pierwsi artyści epoki odrodzenia za miejsce swojej twórczej pracy obrali miejscowość położoną przy rzece Arno. Miasto Leonarda da Vinci szczególnie upodobali sobie polscy piłkarze. W tym okienku transferowym nowym zawodnikiem Violi został Krzysztof Piątek, stając się szóstym zawodnikiem z naszego kraju, który podpisał kontrakt z Fiorentiną. “Pio” wraca do Włoch po prawie dwuletniej przerwie, w czasie której występował w niemieckiej Herthcie. Transfer do drużyny Vincenzo Italiano jest dla 26-latka szansą na odbudowanie formy i udowodnienie kibicom swoich umiejętności, o których niektórzy mogli zapomnieć przez okres jego gry w Bundeslidze. Dzisiaj jednak nie skupimy się stricte na Piątku, a na Polakach, którzy w przeszłości reprezentowali fioletowe barwy toskańskiego zespołu.
Artur Boruc
Obecny bramkarz Legii Warszawa w 2010 roku jako pierwszy Polak w historii podpisał kontrakt z Fiorentiną. 30-letni wówczas Boruc zamienił Celtic, z którym trzykrotnie sięgnął po mistrzostwo Szkocji, na ekipę Violi, która za swojego nowego golkipera musiała zapłacić dwa i pół miliona euro. Broniąc filetowych barw, rozegrał 64 mecze, zachowując czyste konto w 24 z nich, co daje prawie 40% spotkań bez straty bramki. Co ciekawe, na ligowy debiut musiał poczekać aż do listopada, gdyż w pierwszych dziewięciu kolejkach Serie A w sezonie 2010/11 bramki Fiorentiny strzegł Sébastien Frey, a reprezentant Polski czekał na swoją kolej na ławce. Pod koniec października dostał jeszcze szansę w Pucharze Włoch, notując swój oficjalny debiut jako zawodnik Violi. Drużyna Sinisy Mihajlovicia pokonała wówczas drugoligowe Empoli. Zebrał wtedy dobre opinie, a włoskie gazety bardzo chwaliły jego premierowy występ. Wydawało się, że trener nadal będzie stawiał na będącego w równie dobrej formie Freya, ale Serb wybrał Polaka. Boruc do końca sezonu był pewnym punktem zespołu. Mecze, w których nie było go między słupkami można policzyć na palcach jednej ręki.
Boruc we Florencji rozegrał dwa pełne sezony. Jego drużyna ligi nie podbiła, albowiem najpierw uplasowała się na dziewiątym miejscu, tracąc w całych rozgrywkach 44 gole, a rok później skończyła na 13. pozycji z liczbą 43 straconych bramek.
– Artur był dobrym bramkarzem, przyszedł do klubu po świetnym okresie w Celticu. Grał w dwóch trudnych sezonach dla Fiorentiny, ale często gwarantował dobre wyniki. – mówi nam Massimo Cervelli, wiceprezydent muzeum Fiorentiny.
Rafał Wolski
Kolejnym polskim akcentem w toskańskim fiolecie był Rafał Wolski. Zimą 2013 roku po młodego pomocnika warszawskiej Legii zgłosiła się Fiorentina, płacąc stołecznemu klubowi niecałe trzy miliony euro. Gdyby nie poważna kontuzja, przez którą zawodnik stracił całą jesień, kwota byłaby pewnie wyższa. Mówiło się o pieniądzach rzędu nawet 3,5/4 milionów euro. Przejście do ligi włoskiej po tak długiej przerwie od grania było nie lada wyzwaniem, które odbiło się Wolskiemu czkawką. W całym sezonie 2012/13 rozegrał raptem 30 minut w spotkaniu ostatniej kolejki Serie A przeciwko Pescarze. Wiosną również miał problemy ze zdrowiem, ale głównie nie łapał się do składu ze względu ma braki kondycyjne i piłkarskie. Młody rozgrywający dopiero w kolejnych rozgrywkach miał zaliczyć prawdziwe wejście do włoskiego futbolu.
Grał więcej, ale oczekiwań nie spełnił. W sezonie 2013/14 rozegrał tylko 14 spotkań, w których zdobył jedną bramkę. Potem już w barwach Violi nie wystąpił. Był notorycznie wypożyczany – formy szukał we włoskim Bari (siedem meczów bez bramki ani asysty), belgijskim Mechelen (28 spotkań, dwa gole, dwie asysty) i Wiśle Kraków (14 meczów, cztery bramki, dziewięć asyst). Latem 2016 roku Lechia Gdańsk zapłaciła Fiorentinie 500 tysięcy euro i Wolski pożegnał się z Toskanią.
Przygodę obecnego zawodnika Wisły Płock we Florencji należy oceniać negatywnie. Wolski rozegrał w barwach Violi 16 spotkań, w których strzelił tylko jednego gola oraz zanotował dwie asysty. Wyjeżdżał z Polski jako utalentowany zawodnik, ale nie spełnił pokładanych w nim nadziei, przez co po jakimś czasie wrócił do ojczyzny.
– Przyjście Rafała Wolskiego do Fiorentiny wiązało się z dużymi oczekiwaniami. W sezonach 2012/12 i 2013/14 Viola zajęła czwarte miejsce w lidze, a Wolski wyróżniał się swoimi umiejętnościami technicznymi. Potem jednak Polak się pogubił i skończył swoją przygodę w Toskanii jako anonimowy zawodnik. – twierdzi Cervelli.
– Moim zdaniem, w chwili, gdy Rafał Wolski podpisał kontrakt z Fiorentiną, był jeszcze za młodym zawodnikiem na poziom Serie A. – dodaje włoski dziennikarz Gianni Ceccarelli.
Jakub Błaszczykowski
Letnie okienko transferowe w 2015 roku chyli się ku końcowi. Jakub Błaszczykowski wie, że musi znaleźć sobie nowy klub, bo w Borussii Dortmund Thomasa Tuchela o miejsce w składzie będzie niezwykle ciężko. Wśród zainteresowanych wymienia się m.in. angielskie Arsenal i Liverpool, a najbardziej zdeterminowane do pozyskania reprezentanta Polski są hiszpański Betis oraz włoska Fiorentina. Ostatecznie skrzydłowy wybiera grę w Serie A, opuszczając Bundesligę pierwszy raz w karierze.
Przygodę Błaszyczkowskiego we Florencji można określić mianem epizodu. 36-latek spędził w Toskanii jeden sezon, gdyż klub nie zdecydował się go wykupić z Borussii. W barwach Violi 36-latek rozegrał 20 spotkań, w których zdobył dwie bramki i zanotował trzy asysty. Pobyt reprezentanta Polski we Fiorentinie przypadł na okres, kiedy trenerem tego zespołu był znany i (nie)lubiany Paulo Sousa. Obaj panowie nie wspominają dobrze tej współpracy, iż w pewnym momencie narodził się między nimi konflikt, który zmienił ich relację do końca przygody Błaszczykowskiego we Włoszech. Poszło o… reprezentację Polski. Sousa nie wyraził zgody na wyjazd skrzydłowego na zgrupowanie kadry z powodu problemów zawodnika ze stopą. Piłkarz jednak się uparł, stwierdził, że reprezentacja jest najważniejsza, przez co portugalski trener przestał stawiać na niego w meczach Serie A.
Wypożyczenie do Fiorentiny miało być dla Błaszczykowskiego szansą na odbudowę formy po kontuzji i powrót do dobrej dyspozycji. Tak się nie stało, a wrażenia po pobycie reprezentanta Polski we Florencji są nienajlepsze.
– Błaszczykowski grał w Fiorentinie w sezonie 2015/16, kiedy trenerem Violi był Paulo Sousa. Przybył po fenomenalnych latach w Borussii Dortmund. Zachowywał się jak profesjonalista, ale nie wniósł do drużyny nic szczególnego. Przebywał w futbolowym świecie, którego po prostu nie znał. – mówi Cervelli
– Niestety, ale nie uważam, że polscy zawodnicy przeżywali we Fiorentinie dobre momenty. Wynikało to z tego, że praktycznie wszyscy przybywali w trudnych dla klubu sezonach i grali we Florencji jedynie sezon lub dwa (z wyjątkiem Drągowskiego i Żurkowskiego). Na pewno więcej spodziewaliśmy się po Błaszczykowskim, który jednak po przyjściu do Włoch zaczął być trapiony przez różne kontuzje. – opowiada Gabriele Fredianelli – dziennikarz włoskiego portalu SportChianti.
– Błaszyczkowski przybył do Florencji latem 2015 roku. Sezon zaczął dobrze, ale kontuzja odniesiona w meczu reprezentacji Polski wpłynęła na resztę jego pobytu we Fiorentinie. – dodaje Ceccarelli.

Bartłomiej Drągowski
Latem 2016 roku młodym golkiperem Jagiellonii interesowało się sporo zachodnich klubów. Mówiło się o takich firmach jak Real Madryt, Chelsea, Benfica czy Juventus. Ostatecznie 19-letni wówczas zawodnik wybrał Włochy, ale nie Piemont, a Toskanię, podpisując tym samym kontrakt z Fiorentiną. W swoim pierwszym sezonie w barwach Violi rozegrał tylko jedno spotkanie w Serie A – w ostatniej kolejce rozgrywek 2016/17 stanął między słupkami w meczu z Pescarą (2:2). Zbierał również szlify w drużynie juniorskiej, w której występował na poziomie Primavery oraz w największym młodzieżowym turnieju na świecie rozgrywanym w toskańskim mieście Viareggio. W starciach pucharowych często grał u boku innego Polaka, Adama Chrzanowskiego, który w tym czasie przebywał na wypożyczeniu w zespole Fiorentiny do lat 19.
W kolejnym sezonie Drągowski nadal grał rzadko. Był co prawda w kadrze pierwszej drużyny, ale na szanse zaprezentowania swoich umiejętności na murawie musiał niejednokrotnie długo czekać. Pierwszym wyborem trenera Stefano Piolego był wówczas Marco Sportiello. Jak to często bywa w przypadku młodych zawodników, potrzebne było wypożyczenie do słabszego klubu, w którym ów piłkarz zacznie grać regularnie i rozwinie swoje umiejętności. Zimą 2019 roku Drągowski został wypożyczony do Empoli, w którym rozegrał 14 spotkań, notując trzy czyste konta. Był jednym z najjaśniejszych punktów ekipy Azzurich, która nie zdołała utrzymać się we włoskiej elicie. O zakończeniu rozgrywek w strefie spadkowej zadecydował gorszy bilans meczów bezpośrednich z Genoą, która mając tyle samo punktów na swoim koncie (38), zajęła ostatnie miejsce gwarantujące byt w kolejnym sezonie.
Drągowski jednak w Serie A został. Świetny okres w Empoli zaprocentował później w Fiorentinie. W sezonie 2019/20 polski golkiper został „jedynką” w bramce Violi, którą jest do teraz. Z każdym kolejnym rokiem 24-latek spisuje się na włoskich boiskach coraz lepiej. Jakiś czas temu mówiło się o zainteresowaniu znacznie większych klubów niż Fiorentina. Podobno pozyskanie bramkarza sondowało BVB.
Obecnie Drągowski powoli wraca do formy po kontuzji. W tym sezonie rozegrał tylko pięć meczów w Serie A. Resztę opuścił z powodu urazu uda.
– Bartłomiej Drągowski jest jednym z najlepszych bramkarzy w Serie A. Solidny między słupkami, dysponuje fenomenalną szybkością reakcji, potrafi wybronić strzał w sytuacjach, które wydają się nie do obrony. Ostatnio miał ciężką kontuzję, ale wkrótce wróci do gry. Jest jeszcze bardzo młody w swojej roli. Może poprawić grę nogami i wyjścia do wysokich piłek. Myślę, że jest jednym z najlepszych Polaków w lidze włoskiej, ale obecnie lepszym od niego jest tylko Piotr Zieliński. – uważa Massimo Cervelli.
– W ciągu dwóch pierwszych sezonów jako „jedynka”, Drągowski dawał drużynie jakość z tyłu. Nawet mimo tego, że przeplatał kilka bardzo dobrych występów z tymi, w których popełniał oczywiste błędy. Niestety kontuzja, którą niedawno wyleczył może sprawić, że straci miejsce w bramce. Teraz numerem jeden jest Pietro Terracciano, który prezentuje się bardzo dobrze. Patrząc jednak na jego nadal młody wiek, na pewno jest jednym z najbardziej interesujących polskich zawodników we Włoszech w ostatnich latach. – chwali Polaka Fredianelli.- Drągowski jest jednym z najlepszych bramkarzy w Europie. Niestety, pierwszą część sezonu stracił przez kontuzję. Teraz będzie musiał wywalczyć sobie powrót do pierwszego składu. – mówi Ceccarelli.

Szymon Żurkowski
Były zawodnik Górnika Zabrze kontrakt z Fiorentiną podpisał w styczniu 2019 roku. Na pół roku został wypożyczony z powrotem na Śląsk, a latem zameldował się we Florencji. W barwach Violi rozegrał jak dotąd tylko dwa mecze. Wszystko za sprawą jego drugiego włoskiego domu, jakim jest Empoli. Purpurowy klub często wypożycza swoich piłkarzy właśnie do oddalonego o niecałe 50 kilometrów Empoli, gdzie ci mogą liczyć na regularną grę i stawiać coraz pewniejsze kroki w Serie A. Drągowski jest idealnym przykładem tego, że pobyt na Stadio Carlo Castellani może przynieść świetne efekty w przyszłości. Żurkowski również nie może narzekać na swoją aktualną formę. We wszystkich rozgrywkach 24-latek rozegrał dla Azzurich 53 mecze, zdobył siedem bramek (w tym cztery w obecnym sezonie Serie A) oraz zanotował trzy asysty (dwie w obecnym sezonie). Pomocnik zbiera kapitalne oceny za swoją grę, co potwierdza poniższa wypowiedź Massimo Cervelliego:
– Szymon Żurkowski spędza już drugi rok na wypożyczeniu w Empoli. Włodarze Fiorentiny zdecydowali się go wypożyczyć, żeby dojrzał piłkarsko i rozwinął się na pozycji środkowego pomocnika. Szymon ma duże możliwości fizyczne i techniczne. W tym sezonie gra bardzo dobrze, strzelił już nawet cztery gole.
– Żurkowski na wypożyczeniu w Empoli potwierdza, że swoją świetną formę. Niewykluczone, że latem wróci do Fiorentiny i otrzyma szansę w barwach Violi. – wtóruje mu Ceccarelli.

Adam Chrzanowski*
Na koniec wspomnimy o piłkarzu, który w pierwszej drużynie Fiorentiny nigdy nie grał, ale swego czasu przebywał w młodzieżowym zespole toskańskiego klubu. Pod koniec sierpnia 2016 roku Adam Chrzanowski, wówczas zawodnik Lechii Gdańsk, został wypożyczony do drużyny Violi do lat 19. Podczas jednego sezonu, który spędził we Włoszech, rozegrał w fioletowych barwach aż 26 spotkań. Najwięcej rzecz jasna w Primaverze, w której w sezonie 2016/17 młodzieżowa Fiorentina zajęła drugie miejsce. Jak wspomnieliśmy wcześniej, młody polski stoper występował również w prestiżowym juniorskim turnieju wraz z Bartłomiejem Drągowskim. Jego epizod we Florencji nie zwrócił jednak uwagi kibiców Fiorentiny, którzy często nie wiedzą o kim mowa, gdy wymówi się nazwisko „Chrzanowski”.
Jak poradzi sobie Piątek?
Krzysztof Piątek wraca do Włoch, żeby odbudować swoją formę, którą dawno temu zgubił, a której w trakcie pobytu w Berlinie nie zdołał odnaleźć. Półwysep Apeniński to miejsce, w którym 26-latek czuje się dobrze, co potwierdzał kilka lat temu, strzelając gole dla Genoi czy Milanu. Debiut w purpurowych barwach „el Pistolero” ma już za sobą. Piątek dostał szansę w meczu Pucharu Włoch przeciwko Napoli, które drużyna Vincenzo Italiano wygrała 5-2. Były napastnik Herthy swoją przygodę we Florencji rozpoczął najlepiej jak mógł, czyli oczywiście od zdobycia swojej premierowej bramki w koszulce Violi. Teraz kibice Fiorentiny czekają na pierwszego gola na boiskach Serie A.
– Transfer Piątka był doskonałym ruchem. Teraz Vincenzo Italiano ma na ławce świetną alternatywę dla Dusana Vlahovicia. Jestem przekonany, że trener Fiorentiny zdoła przywrócić Piątkowi jego formę z czasów Genoi, dzięki czemu fani Violi będą mogli podziwiać „Pistolero Viola”. – twierdzi Gianni Ceccarelli.
– Wszyscy we Florencji mają nadzieję, że Piątek znów będzie strzelał w Serie A, tym razem w barwach Fiorentiny. Kiedy grał w Genoi, był jednym z najbardziej pożądanych napastników w Europie. Teraz ma szansę wrócić na wysoki poziom. Tym bardziej, że w tym sezonie Fiorentina wygląda bardzo dobrze w ofensywie. Inna sprawa, że może być mu trudno wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie, ponieważ Vincenzo Italiano ma jeszcze do dyspozycji Dusana Vlahovicia, Jose Callejona, Nico Gonzáleza czy nowo sprowadzonego Jonathana Ikoné. – opowiada Gabriele Fredianelli.
– Wszyscy kibice Fiorentiny mają nadzieję, że Krzysztof Piątek znów będzie nazywany „il pistolero”, tak jak było to, gdy grał w Genoi. To naprawdę zabójczy napastnik, swego czasu zadziwił wszystkich ekspertów swoimi umiejętnościami. Inną nadzieją, którą żywią fani Violi jest to, że zostanie najskuteczniejszym Polakiem w lidze, właśnie dzięki bramkom zdobytym w purpurowej koszulce. – sądzi Cervelli
"PUM PUM PUM" 🗣️
— ACF Fiorentina English (@ACFFiorentinaEN) January 16, 2022
Piatek's first Fiorentina goal 🔫#ForzaViola #Fiorentina #ACFFiorentina #NapoliFiorentina pic.twitter.com/yZsrRio8TS
Jest o co walczyć, gdyż klub ze Stadio Artemio Franchi ma apetyt na zajęcie miejsca w pierwszej szóstce. Do piątego Juventusu traci sześć punktów, a trzeba pamiętać, że ma do rozegrania mecz więcej niż ekipa z Piemontu. Walka o miejsce premiowane udziałem w europejskich pucharach będzie zatem niezwykle emocjonująca!