Pogoń zatrzymana. W starciu niemieckich trenerów lepszy Hyballa

Share on facebook
Share on twitter
2021.02.19 Krakow
Pilka nozna, PKO BP Ekstraklasa, sezon 2020/2021
Wisla Krakow - Pogon Szczecin
N/z Pilkarze Wisly, Felicio Brown Forbes, radosc po bramce na 2-0, gol, bramka
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2021.02.19 Krakow
Football, Polish top league - first level, 2020/21 season
Wisla Krakow - Pogon Szczecin
Pilkarze Wisly, Felicio Brown Forbes, radosc po bramce na 2-0, gol, bramka
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus

Już wiele razy podkreślaliśmy, że ekstraklasa nie znosi próżni i kocha niespodzianki. W końcu porażkę odnotował lider rozgrywek, Pogoń Szczecin. Pogromcą ,,Portowców” okazała się Wisła Kraków, która wygrała po ciekawym spotkaniu 2:1. W starciu niemieckich trenerów lepszy Peter Hyballa, którego drużyna powoli zapomina o walce o utrzymanie i celuje w środek stawki. Pogoń choć miała przebłyski w ofensywie, nie zagrała tak jak przystało na lidera rozgrywek.

Ekstraklasowy piątek nie rozpoczął się najlepiej za sprawą ochydnie nudnego starcia Stali Mielec z Cracovią. Na całe szczęście mecz Wisły z Pogonią nie był tylko pojedynkiem przesuwających się po murawie jednostek, a w sumie niezłym widowiskiem piłkarskim. W tym meczu była polot, fantazja, świetne tempo i piękne bramki. Wisła Hyballi znów pokazała swój ofensywny sznyt, ale tym razem odblokował się Felicio Brown Forbes. Kostarykanin w poprzednich kolejkach pudłował na zawołanie, ale w końcu naprawił swój ,,celownik”. Zanim jednak to uczynił, Pogoń ustanowiła w 26. minucie nowy klubowy rekord bez straconego gola, Z personalnym rekordem bramkarza ,,Portowców” bez wpuszczonej bramki na kartach historii klubu zapisał się Dante Stipica, który pobił wynik Bogusława Białka z lat 60. XX wieku.

5 minut po ustanowieniu rekordu w końcu Stipica musiał skapitulować, a do całej sytuacji przyczynił się nie piłkarz Wisły, a…obrońca Pogoni, Benedikt Zech. Akcja, która kosztowała ,,Portowców” pierwszą stratę bramki od 12 grudnia rozpoczęła się od fatalnego rozegrania Mariusza Malca, który zagrał w pierwszym składzie zamiast Kostasa Triantafyllopoulosa. Felicio Brown Forbes zagrał mocne dośrodkowanie w pole karne, a młodzieżowiec Piotr Starzyński tak naciskał do końca Benedikta Zecha, że austriacki defensor wpakował futbolówkę do siatki.

W doliczonym czasie gry pierwszej połowy stała się rzecz niebywała – Felicio Brown zdobył bramkę, i to jak pięknej urody! Gość w pierwszych trzech meczach rundy wiosennej nie potrafił strzelić do pustaka nawet z trzech metrów, a tu odpalił bombę z blisko 30. Defensorzy Pogoni stali jak murowani, Dante Stipica tylko przyglądał się jak piłka zmierza do siatki. Peter Hyballa złapał się za głowę, bo jego drużyna do przerwy prowadziła z liderem ligi 2:0.

Po przerwie Pogoń szybko wzięła się za odrabianie strat. W 48. minucie Alexander Gorgon, syn Wojciecha, byłego piłkarza Wisły, pięknym wolejem po długim słupku pokonał Mateusza Lisa. Winowajcą bramki można śmiało uznać Łukasza Burligę, który stał za daleko od ofensywnego pomocnika Pogoni. Bramka kontaktowa jeszcze bardziej pobudziła obie strony do działania. Przyjemnie patrzyło się na gegenpressing Wisły, ale też na ofensywne zrywy gości ze Szczecina. Sporo roboty miał Dante Stipica, który piękną paradą zatrzymał strzał Brown Forbesa, a potem bronił uderzenia Savicia czy Medveda.

Wisła w pewnym momencie zaczęła gasnąć, głównie przez ciągłe nastawienie na pressing. Pogoń nie potrafiła jednak wyrównać stanu spotkania, a większość akcji partolił Michał Kucharczyk. To był kolejny zły mecz w wykonaniu ,,Kuchego”, który psuł akcję za akcją. A to po pięknym zagraniu Zahovicia zamiast w bramkę trafił w defensora Wisły, a to po wrzutce Smolińskiego skierował piłkę w puste trybuny. A to przecież tylko wspomnienie drugiej połowy, a w pierwszej trafił w słupek, a później w Serafina Szotę. O sporym pechu może mówić Kacper Smoliński, który może po meczu być mocno zirytowany postawą Kucharczyka. Młodzieżowiec Pogoni spisał się o niebo lepiej, kreując swoim starszym kolegom okazje strzeleckie. Sporo zamieszania na skrzydle wprowadził na kilkanaście minut Mariusz Fornalczyk, który brawurowym dryblingiem zaskakiwał przeciwników. Niestety 18-latkowi zabrakło ostatniego podania, a napastnicy Pogoni, no cóż dzisiaj nie zachwycili.

Mogła podobać się za to Wisła, która wytrzymała do końca i zdobyła jakże ważne w kontekście walki o utrzymanie trzy punkty. Pod względem stylu ,,Biała Gwiazda” gra zdecydowanie lepiej niż za Artura Skowronka. Nie odpuszcza, próbuje grać bardzo ofensywnie, co dla tej przaśnej ligi jest rzadkością. Czy wygrywa, czy przegrywa, czy remisuje, to na ten moment jest gwarancją świetnego widowiska.

Pogoń przegrała pierwszy raz od siedmiu spotkań. Kosta Runjaić był dziś słabszy w starciu niemieckich szkoleniowców z Peterem Hyballą, a pojedynek przegrał złymi decyzjami kadrowymi jak np. postawieniem na Malca zamiast Triantafyllopoulosa, albo na trzymaniu na boisku Kucharczyka. Pogoń w sobotę może stracić fotel lidera na rzecz Legii Warszawa, jeśli mistrzowie kraju pokonają Wisłę Płock. Kibice ,,Portowców” mają nadzieję, że porażka z ,,Białą Gwiazdą” była tylko wypadkiem przy pracy, a nie zwiastunem słabszej gry, którą w ostatnich latach serwowali piłkarze Runjaicia wiosną.

Wisła Kraków – Pogoń Szczecin 2:1 (2:0)

Bramki: Zech 31′ sam., Brown Forbes 45+2′ – Gorgon 48′

Kartki: Burliga, Sadlok, Medved – Bartkowski, Zech, Zahović, Gorgon, Matynia

Wisła Kraków: Lis – Sadlok, Frydrych, Mehremić (39′ Szota), Burliga – Plewka – Starzyński (69′ Wachowiak), Savić, Medved (89′ Chuca), Yeboah (69′ Błaszczykowski) – Brown Forbes

Pogoń Szczecin: Stipica – Bartkowski (75′ Frączczak), Zech, Malec, Mata (83′ Matynia) – Kucharczyk, Podstawski, Drygas (62′ Hostikka), Gorgon, Smoliński (83′ Fornalczyk) – Zahović (75′ Benedyczak)

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Stadion: Stadion im. Henryka Reymana w Krakowie

MVP: Felicio Brown Forbes (Wisła Kraków)