Trener Szulczek i jego podopieczni na mecz z osłabioną Pogonią wyszli z jednym celem – za wszelką cenę nie stracić bramki. I do 90. minuty swój cel realizowali. Do trzech punktów zabrakło niewiele.
Co można powiedzieć o pierwszej połowie?
- Zrelak zmarnował sytuację sam na sam, ale nawet gdyby strzelił, to gol nie zostałby uznany z powodu spalonego
- Szymon Czyż w doliczonym czasie gry uderzył z woleja, ale groźnie wyglądało to tylko i wyłącznie dlatego, że piłka zmierzała w światło bramki.
No nie było to porywające 45 minut. Warta Poznań postawiła zasieki obronne nie do przejścia dla piłkarzy Pogoni Szczecin, mądrze przy tym kontrując gospodarzy. Szczecinianie bili głową mur i jak to zwykle bywa przy tej metodzie, nie udało im się go przebić.
Scenariusz Warty na drugą połowę? Identyczny jak w pierwszej. Bieganie za piłką, twarda i szczelna obrona oraz ograniczenie się do gry z kontry, choć trzeba przyznać, że piłkarzom z Poznania zdarzały się próby odbioru nieco wyżej niż na dwudziestym metrze od swojej bramki. Scenariusz Pogoni? Konstruowanie akcji każdym możliwym sposobem. Dośrodkowania z prawej strony, dośrodkowania z lewej strony, indywidualne akcje, próby strzałów z bliska i daleka, stałe fragmenty gry. Wszystko na nic, przy dobrze funkcjonującym monolicie w obronie Zielonych. A gdy już wydawało się, że szczecinianie zrobili wszystko tak, jak trzeba, to brakowało szczęścia. Jak w sytuacji, gdy Kamilowi Grosickiemu zabrakło kilku centymetrów, by dopaść w polu karnym do piłki po płaskim dośrodkowaniu z prawego skrzydła. Dobry strzał, który minął jednak bramkę Warty oddał także Piotr Parzyszek.
Goście z Poznania w drugiej połowie stworzyli tylko jedną okazję. Lewą stroną pobiegł Robert Ivanov, który wykorzystał niezdecydowanie Kostasa Triantafyllopoulosa i posłał piłkę wzdłuż bramki, a z bliskiej odległości do siatki futbolówkę wpakował Adam Zrelak. I gdy wydawało się, że Warta zgarnie trzy punkty, to w doliczonym czasie gry gola na wagę punktu dla Pogoni strzelił ten, który popełnił błąd przy bramce dla Warty, czyli właśnie Triantafyllopoulos
Piłkarze z Poznania mogą czuć ogromny niedosyt, gdyż cały mecz nie zanosiło się na to, by Pogoń im tego gola wcisnęła. Czy gospodarze na tego gola zasługiwali? Na pewno byli stroną przeważającą, choć ich gra w dzisiejszym meczu nie powalała na kolana. Remis Portowców oznacza, że Lech Poznań przezimuje na pozycji lidera.
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku życzymy wszystkim, którzy są w jakikolwiek sposób zaangażowani w Pogoń Szczecin i Wartę Poznań!
Pogoń Szczecin 1-1 Warta Poznań (0-0)
Bramki: 90+5′ Triantafyllopoulos – 74′ Zrelak
Żółte kartki: Stolarski – Czyż
Pogoń: Stipica – Mata (82′ Matynia), Zech, Triantafyllopoulos, Stolarski (58′ Łęgowski) – Kowalczyk, Żurawski (79′ Parzyszek) – Grosicki, Jean Carlos (79′ Fornalczyk), Kucharczyk – Zahovic (82′ Stasiak)
Warta: Lis – Kupczak, Szymonowicz, Ivanov – Grzesik, Kopczyński (46′ Ławniczak), Czyż (90+3′ Fiedosewicz), Kiełb – Papeau (87′ Burman), Czyżycki (67′ Kuzimski) – Zrelak
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław)
MVP: Robert Ivanov (Warta)
Michał Piwowarczyk