Pogoń lepsza na tle słabej Lechii – Portowcy umacniają się na drugim miejscu

Share on facebook
Share on twitter
2020.12.19 Szczecin Stadion Miejski im Floriana Krygiera
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2020/2021
Pogon Szczecin - Zaglebie Lubin
N/z gol radosc Michal Kucharczyk
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2020.12.19 Szczecin Stadion Miejski im Floriana Krygiera
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2020/2021
Pogon Szczecin - Zaglebie Lubin
gol radosc Michal Kucharczyk
Credit: Szymon Gorski / PressFocus

Spory krok w stronę podium! Pogoń pokonała Lechię i zwiększyła swoje szanse na zakończenie sezonu w TOP3, powiększając przewagę nad trzecim Rakowem do pięciu punktów. Podopieczni Kosty Runjaicia zaprezentowali się lepiej od rywali znad morza i mogą ze spokojną głową oczekiwać występu niektórych piłkarzy w dorosłej reprezentacji Polski.

Przewaga Pogoni

Nieźle zaczęło się to spotkanie! Oba zespoły mają realne szanse na zajęcie w tym sezonie miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach, lecz w Szczecinie nikt nie zamierzał grać zachowawczo i czekać na posunięcie rywala. Pogoń i Lechia od razu ruszyły do ataku z chęcią zdobycia bramki już na początku spotkania.

Mecz z Lechią był pierwszym spotkaniem Rafała Kurzawa w Pogoni, które rozpoczynał w wyjściowym składzie. 28-latek w pierwszych 20 minutach był aktywny, pokazywał się do gry, ale gdy miał podjąć decyzję o dośrodkowaniu czy strzale, kompletnie zawodził. Centry przeciągał, uderzenia nie trafiały w bramkę. W pewnym momencie kibice Lechii mogli odetchnąć z ulgą, gdy widzieli, że piłkarzem, który wbiegał w okolice pola karnego gdańszczan był właśnie Kurzawa, bo wiadomo było, że piłka po jego strzale obije bandę lub nawet poleci ponad bramką.

Mimo niezłego początku podopiecznych Piotra Stokowca, szybko zaczęli przeważać gospodarze. Gdańszczanie próbowali grać ustawieniem z trzema środkowymi obrońcami (Maloca, Tobers, Kopacz), lecz nie przeniosło się to na większe możliwości w ataku, iż dużo czasu spędzali na bronieniu dostępu do własnej bramki. Z przodu „nie było” ani Flavio, ani Łukasza Zwolińskiego, a jeśli dwaj główni napastnicy zespołu nie wyglądają dobrze, trudno o akcje ofensywne. Wydawało się, że dobrym wyjściem będzie wprowadzenie na plac gry Kennego Saiefa. Amerykanin wnosi do gry Lechii pozytywny impuls, a sam jest w stanie stworzyć wiele sytuacji.

Pogoń starała się zagrozić Lechii głównie ze skrzydeł. Podłączali się boczni obrońcy (Luis Mata, Jakub Bartkowski), bardzo aktywni byli również Michał Kucharczyk i Sebastian Kowalczyk, a akcję niebezpiecznym strzałem potrafił zakończyć także Adrian Benedyczak. Po pierwszej części Portowcy mieliby na koncie kilka bramek, gdyby nie jedna osoba w szeregach przeciwnika – Dusan Kuciak. Słowak mecz w mecz pokazuje, że jest numerem jeden wśród bramkarzy w polskiej ekstraklasie. W ekipie Lechii to bezapelacyjnie jeden z najlepszych piłkarzy, który wysoką formę prezentuje w każdym spotkaniu!

Pierwsza część zakończyła się bezbramkowym remisem. Lepszą drużyną zdecydowanie była Pogoń, która trochę może sobie pluć w brodę, bo spokojnie mogła prowadzić, schodząc na przerwę. Lechia potrzebowała Saiefa, bo w ofensywie gdańszczanie byli strasznie bezzębni. Spokój w środku pola gwarantował tylko Jan Biegański, a Maciej Gajos rozgrywał kolejny bardzo słaby mecz.

Źródło: Twitter

Aktywna Lechia nie ustrzegła się błędów

W drugiej części spotkania większy akces do atakowania zgłosiła Lechia, która nieśmiało zaczęła zagrażać Pogoni. Nadal popełniała sporo błędów, czasem nawet nie natury piłkarskiej (ślizganie się), ale jednak stwarzała więcej sytuacji niż w pierwszej części. W 62. minucie na murawie pojawił się Kenneth Saief, co miało zwiastować kolejne akcje ofensywne.

W końcu gol padł, ale jego autorem nie był żaden z zawodników Lechii. Piłkarze z Gdańska źle wyprowadzili piłkę, Kenny Saief próbował dryblować, żeby wyjść jakoś ze szczecińskich okowów, lecz stracił futbolówkę, a kontrą zajęli się Portowcy. Bardzo dobrze zachował się Kacper Kozłowski, który zamarkował uderzenie i wystawił piłkę Michałowi Kucharczykowi, który nie spudłował z szesnastu metrów. Pogoń dopięła swego i wyszła na prowadzenie, wykorzystując błędy indywidualne Biało-Zielonych.

Lechia próbowała jeszcze wyrównać, ale to nie był dzień podopiecznych Piotra Stokowca. W ostatnich spotkaniach Biało-Zieloni mogli się podobać, ale w piątek wyglądali gorzej na tle Pogoni. Najgorszy na boisku był zdecydowanie Maciej Gajos. Rzadko udawało mu się dobrze podać, uderzenia też niezbyt mu wychodziły. Po tym spotkaniu nie powinien już rozpocząć najbliższego meczu w podstawowym składzie.

Drugi mecz 22. kolejki PKO BP Ekstraklasy zakończył się skromnym zwycięstwem Pogoni. Portowcy zagrali lepsze spotkanie i zasłużenie pokonali Lechię. Biało-Zieloni po udanej serii zostali sprowadzeni na ziemię. Walka o pierwszą czwórkę trwa jednak nadal. Najbliższą okazję do rehabilitacji, podopieczni Piotra Stokowca będą mieć w poniedziałek 5 kwietnia, kiedy podejmą Zagłębie Lubin. Pogoń o trzecią wygraną z rzędu powalczy w Warszawie, gdzie zagrają z liderem tabeli.

Pogoń Szczecin 1:0 Lechia Gdańsk (0:0)

Bramki: 69′ Michał Kucharczyk

Żółte kartki: Dante Stipica – Kenneth Saief, Jarosław Kubicki, Maciej Gajos, Łukasz Zwoliński

Składy:

Pogoń Szczecin: Dante Stipica – Jakub Bartkowski, Benedikt Zech, Konstantinos Triantafyllopoulos, Luis Mata – Damian Dąbrowski, Sebastian Kowalczyk (c) – Rafał Kurzawa (Kamil Drygas 71′), Alexander Gorgon (Kacper Kozłowski 65′), Michał Kucharczyk (Adam Frączczak 83′) – Adrian Benedyczak (Luka Zahović 65′)

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak – Bartosz Kopacz, Kristers Tobers, Mario Maloca, Rafał Pietrzak (Kenneth Saief 62′) – Jan Biegański, Jarosław Kubicki (Żarko Udovicić 81′), Maciej Gajos – Łukasz Zwoliński, Conrado, Flavio Paixao (c)

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Stadion: Stadion Miejski im. Floriana Krygiera

MVP: Dusan Kuciak (Lechia Gdańsk)

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!