Po rundzie: Pogoń Szczecin – Z widokiem na podium

Share on facebook
Share on twitter
2020.12.16 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2020/2021
Lech Poznan - Pogon Szczecin
N/z Sebastian Kowalczyk gol radosc bramka Kamil Drygas Michal Kucharczyk
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2020.12.16 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2020/2021
Lech Poznan - Pogon Szczecin
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus

Dziwna to była jesień w wykonaniu Pogoni Szczecin. Przez sporą część rundy Portowcy dość solidnie punktowali, ale oglądanie ich meczów przychodziło z trudnością. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie ciekawszym zajęciem było wywieszanie prania, niż śledzenie ich meczów. Końcówka roku przyniosła jednak odmienioną drużynę w granatowo-bordowych barwach, która wygrała cztery mecze z rzędu i zimę spędzi z zaledwie punktem straty do lidera.

NAJWIĘKSZY PLUS

Dante Ośmiornica Stipica. Chorwat spisywał się nieco słabiej po pandemicznej przerwie, teraz jednak wrócił do najwyższej dyspozycji. Wielokrotnie ratował swoim obrońcom skórę i jego interwencje sprawiły, że Pogoń ma teraz kilka punktów na koncie więcej. Taki golkiper to także większy komfort dla zawodników pierwszej lini, którzy zawsze z tyłu głowy mają, że asekuruje ich prawdziwy fachowiec. Spójrzmy na suche liczby: Pogoń w 14 meczach straciła zaledwie osiem bramek, Stipica obronił 85% strzałów i dziewięciokrotnie zachował czyste konto. Patrząc na 29-latka nie sposób też nie odnieść wrażenia, że jest ogromną wartością dodaną w szczecińskiej szatni. Wiecznie uśmiechnięty, szybko nauczył się języka polskiego, a po udanych interwencjach nie wrzeszczy na obrońców, a cieszy się niczym bramkarz na boisku piłki ręcznej. Stipica to nie tylko ogromny plus Pogoni Szczecin, ale i calej ligi, gdzie jest jednym z najlepszych, jak nie najlepszym bramkarzem.

NAJWIĘKSZY MINUS

Paweł Cibicki i Michał Kucharczyk. Trudno było zdecydować się tylko na jednego, więc „wyróżnieni” zostają obaj, ale ze wskazaniem na Szweda. Kucharczyk swoją genialną bramką z Zagłębiem Lubin nieco zamazał obraz, jaki prezentował przez całą rundę. Mocno chimeryczny, podejmował złe, a często po prostu głupie decyzje, irytował swoją postawą na boisku. Kiedy 29-latek podpisywał kontrakt z Pogonią, można było mieć nadzieję nawet nie tyle, że zostanie gwiazdą ligi, ale będzie na tyle solidnym zawodnikiem, że zagwarantuje co najmniej kilka bramek i asyst. W ostatnich czterech spotkaniach, trzy razy wchodził z ławki rezerwowych, a w jedynym rozegranym meczu od początku, musiał przymusowo wystąpić na lewej obronie.

Nieco inna sprawa jest z Cibickim, które na murawie niemal w ogóle nie obserwowaliśmy. 26-latek pojawiał się na boisku tylko w pierwszych czterech kolejkach, w których uzbierał łącznie 111 minut. Później głośno było tylko o jego problemach pozaboiskowych, przede wszystkim z hazardem. Nad Cibickim zebrały się ciemne chmury, kiedy dostał zarzuty przyjęcia sześciocyfrowej kwoty za to, że otrzyma żółtą kartkę jeszcze w czasach jego gry w Szwecji. Dodatkowo pojawiły się informacje o ogromnych długach byłego reprezentanta polskich i szwedzkich młodzieżówek. Dla Cibickiego największym wyzwaniem będzie teraz poradzenie sobie ze wszystkimi demonami i powrót do normalnego życia. W Pogoni został już skreślony i kwestią czasu jest jego odejście.

NAJWIĘKSZE ZASKOCZENIE

Damian Dąbrowski. Powrócił do najwyższej formy, jaką prezentował w Cracovii, i która dała mu przepustkę do reprezentacji Polski. Trzyma w ryzach całą drugą linię Pogoni, dobrze broni, kontroluje tempo gry i rozgrywa piłkę. W ostatnich tygodniach był niezbędny w składzie Portowców, a jego nieobecność była widoczna przede wszystkich w starciu z Górnikiem Zabrze. Niemal całkowicie wyłączył z gry Tomasa Podstawskiego, który został przyspawany do ławki rezerwowych, ale za to stamtąd ma najlepszy widok na grę starszego kolegi.

PIOSENKA NA ŻYCZENIE

Wiele razy Pogoń igrała z ogniem w tym sezonie, ale tyłek drużynie często ratował albo Dante Stipica albo świetnie grająca formacja obronna. Często ”Dumie Pomorza” sprzyjało też szczęście, i na pewno kibice ze Szczecina mają nadzieję, że wiosną uda się podtrzymać dobrą formę z jesieni. ”Portowcy” w tym sezonie mają w końcu wypłynąć na szerokie wody, czyli zająć miejsce na podium, dające start w eliminacjach do Conference League.

WERDYKT

W Szczecinie mogą z uśmiechem na ustach zasiąść do wigilijnego stołu. Pogoń zaczęła sezon od porażki z Cracovią, potem dość szybko pojawiła się epidemia koronawirusa, która dotknęła aż 30 osób z całego klubu. Portowcy mieli przymusową przerwę, która trwała aż miesiąc, po której wrócili do gry w dość nierównej formie. Słabe mecze, jak z Podbeskidziem Bielsko Biała i Wisłą Płock, mieszały się z dobrymi występami, jak z Jagiellonią Białystok czy Lechem Poznań, który był popisem podopiecznych Kosty Runjaica.

Koniec końców rok 2020 Pogoń kończy na trzecim miejscu w tabeli z taką samą liczbą punktów, jak chwalony na każdym kroku Raków Częstochowa oraz z oczkiem mniej od Legii Warszawa. W pewnym momencie człowiek musiał zmuszać się do oglądania meczów Pogoni, jednak końcówka rundy pokazała, że ten zespół, kiedy już wszyscy zawodnicy złapali zgranie i nić porozumienia, może namieszać w tabeli. Trzeba powiedzieć, że w końcu, ponieważ ostatni raz Pogoń skończyła rozgrywki na podium Ekstraklasy w sezonie 2000/01.

Łyżką dziegciu w tym wszystkim pozostaje fakt, że w ostatnich latach szczecinianie wiosną zawsze punktowali słabiej. Dlatego przed Runjaicem i jego sztabem ważne zadanie, aby jak najlepiej przygotować drużynę do walki o Mistrzostwo Polski. Niemieckiemu szkoleniowcowi powinno też zależeć, żeby Pogoń potrafiła ustabilizować formę i częściej prezentować się tak jak z Lechem czy Jagiellonią niż tak jak przeciwko Wiśle Płock.

Paweł Tanona