W tym sezonie jeszcze nikt nie pokonał „Nafciarzy” na ich terenie. Dzisiaj spróbowała Lechia, ale zespół Tomasza Kaczmarka również nie zdołał zdobyć kompletu punktów. Święta nad morzem nie będą wesołe.
Pierwsza połowa nie należała do najbardziej ekscytujących widowisk na świecie. Najważniejszym punktem tej części meczu był gol Damiana Rasaka. Pomocnik Wisły Płock f e n o m e n a l n i e uderzył zza pola karnego i zdobył kapitalną bramkę, która dała gospodarzom prowadzenie. Dusan Kuciak nie miał żadnych szans na obronę tego strzału, ale nie znajdziemy chyba na świecie ani jednego golkipera, który miałby coś do powiedzenia w tej sytuacji. „Nafciarze” otworzyli wynik już w 3. minucie spotkania, a obraz gry do końca pierwszej odsłony praktycznie się nie zmienił. Lechia starała się wyrównać, a najlepszą sytuacją, żeby to uczynić miał Flavio Paixao. Kapitan „Biało-Zielonych” trafił jednak w słupek bramki Krzysztofa Kamińskiego. Wisła co jakiś czas miała okazję, by wyprowadzić groźną kontrę, ale dobrze zachowywali się defensorzy bądź bramkarz gdańszczan.
O Matko Boska! Ależ bramki padają dziś w @_Ekstraklasa_ 🤯🤯@WislaPlockSA już od 3. minuty prowadzi z @LechiaGdanskSA! Trwa transmisja w CANAL+ SPORT 📺👌#WPŁLGD pic.twitter.com/iz6TsLD9Ce
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) December 17, 2021
Wisła prowadzi po pięknym trafieniu Damiana Rasaka. Statystyki I połowy #WPŁLGD
— EkstraStats (@EkstraStats) December 17, 2021
———————————-
1 – 1.55 ↔️ X – 3.90 ↔️ 2 – 7.50https://t.co/wFmTtsbETk pic.twitter.com/i3SgNfu3H2
Ciekawego wywiadu w przerwie meczu udzielił Jarosław Kubicki. Pomocnik Lechii powiedział, że jego drużyna „dopiero się rozkręca”. Przypominamy, że była to rozmowa po pierwszych 45 minutach, a nie po pierwszym kwadransie. Jeśli drużyna z Gdańska ma zamiar na poważnie zająć się atakowaniem rywala w okolicach 60. minuty, to ostrzegamy, że może być już wtedy za późno. Ostatnio „Biało-Zieloni” nie poradzili sobie na własnym stadionie z Jagiellonią Białystok, która również strzeliła gola jako pierwsza.
Słowa Kubickiego były jednak prorocze. Skoro zespół tak wolno przebudzał się w pierwszej połowie, to nie można było oczekiwać cudów po przerwie. Mecz w drugiej połowie był jeszcze bardziej monotonny i toczył się swoim, niespiesznym tempie. Niby atakowała Lechia, ale ich gra nie przypominała szalonej szarży, mającej na celu ukąszenie przeciwnika. „Biało-Zieloni” byli z przodu bardzo mdli, żaden zawodnik z formacji ofensywnej nie brał na siebie ciężaru rozgrywania akcji. Jedynym graczem, który zasłużył na chociaż mały plus jest Ilkay Durmus. Turek w każdym spotkaniu jest bardzo aktywny, ale jeśli partnerzy nie są tak zaangażowani, to z jakiegokolwiek animuszu nici. Co prawda goście trafili raz do siatki „Nafciarzy”, ale na pozycji spalonej był Mario Maloca, który chyba nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, że nie może stać za linią obrony Wisły, gdyż sędzia liniowy podniesie wówczas chorągiewkę. Chorwat zrobił po swojemu, ofsajd oczywiście był, a gdańszczanie starania o bramkę wyrównującą musieli zacząć od nowa.
Wisła może pochwalić się jednym z najlepszych bilansów spotkań u siebie w tym sezonie. Płocczanie są niepokonani na własnym terenie – na dziewięć spotkań wygrali aż siedem, a dwa zremisowali. Jeśli do kapitalnej formy w Płocku dojdzie w miarę podobna skuteczność w delegacjach, zespół Macieja Bartoszka może zbliżyć się do wyniku z sezonu 2017/18. kiedy pod wodzą Jerzego Brzęczka drużyna zajęła 5. miejsce. Lechia musi natomiast solidnie przepracować okres przygotowawczy, gdyż ostatnie wyniki pokazują, że do konsekwentnej walki o mistrzostwo Polski jeszcze trochę jej brakuje. Przed Tomaszem Kaczmarkiem intensywny czas analizy gry swojej ekipy.
Wisła Płock 1:0 Lechia Gdańsk (1:0)
Bramki: 3′ Rasak
Żółte kartki: Michalski, Kryvotsiuk, Tomasik, Kamiński – Zwoliński, Diabate, Maloca
Składy:
Wisła: Kamiński – Vallo, Michalski, Rzeźniczak (c) (46′ Kryvotsiuk), Tomasik – Gerbowski, Rasak, Szwoch – Jorginho (83′ Lesniak), Sekulski (77′ Tuszyński), Wolski (77′ Kolar)
Lechia: Kuciak – Kopacz (46′ Żukowski), Nalepa, Maloca, Conrado (64′ Pietrzak) – Kubicki, Gajos (77′ Kałuziński), Flavio (c) – Durmus, Sezonienko (46′ Ceesay), Zwoliński (46′ Diabate)
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
MVP: Damian Rasak (Wisła)
