Piotr Starzyński: Wiśle brakuje szczęścia

Share on facebook
Share on twitter
2021.03.05 Krakow
Pilka nozna, PKO BP Ekstraklasa, sezon 2020/2021
Wisla Krakow - Gornik Zabrze
N/z Piotr Starzynski
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2021.03.05 Krakow
Football, Polish top league - first level, 2020/21 season
Wisla Krakow - Gornik Zabrze
Piotr Starzynski
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus

Jakim trenerem jest Peter Hyballa? Jak wspomina swój debiut? Na kim się wzoruje? Z kim się trzyma w szatni Wisły? Zapraszamy na rozmowę z młodym talentem Wisły Kraków, Piotrem Starzyńskim!

W najbliższą sobotę Wisła zmierzy się z Legią. Jak podchodzicie do tego spotkania?

Na pewno wiemy, że to będzie bardzo trudny mecz. Legia walczy o mistrzostwo (oficjalnie została mistrzem w środę 28 kwietnia, rozmowa była przeprowadzana 27 kwietnia przyp.red.), nie zlekceważy nas, ale z pewnością będziemy walczyć o trzy punkty w tym spotkaniu.

W ostatnich meczach Wisła zawodzi. Jak pan myśli – z czego to wynika?

Wydaje mi się, że w tych meczach nie wyglądaliśmy źle, moim zdaniem graliśmy fajnie. Po prostu brakuje nam szczęścia, zwłaszcza w sytuacjach podbramkowych.

Jakim trenerem jest Peter Hyballa?

Jest trenerem bardzo wymagającym. Ja osobiście bardzo szanuję trenera Hyballę, ponieważ to właśnie on dał mi szansę i wprowadził mnie do ekstraklasy. Pokazał mi jak to wszystko wygląda w profesjonalnym futbolu. Bardzo mu za to dziękuję.

Wiemy, jak Peter Hyballa zachowuje się na boisku, jak reaguje na boiskowe wydarzenia. A jak Niemiec zachowuje się w relacjach bezpośrednich, codziennych?

Trener bardzo często żartuje, rozmawia z zawodnikami. Dużo to daje piłkarzom.

Czy trener Hyballa stara się już komunikować z szatnią po polsku?

Tak, pojedyncze słowa już wplata w zdania.

Czy sądzi pan, że Niemiec jest dobrym mentorem dla młodych zawodników?

Tak, wydaje mi się, że tak. W przeszłości pracował z młodzieżą, więc wie, jak podejść do tej grupy zawodników.

Czy zauważył pan jakieś niestandardowe metody treningowe, których używa niemiecki trener?

Na pewno zdziwiłem się intensywnością ćwiczeń, gdy pierwszy raz przyszedłem na trening. A tak to wszystko jest w porządku i oby tak dalej.

W tym sezonie grał pan na różnych pozycjach, głównie w bocznych sektorach. Proszę powiedzieć – na którym skrzydle najlepiej się pan czuje?

Najlepiej czuję się na prawym skrzydle, ale mogę zagrać na każdej pozycji, na którą mnie trener wystawi. Myślę, że to nie wygląda źle.

Z którym zawodnikiem Wisły najlepiej się pan dogaduje?

Najlepiej dogaduję się z Łukaszem Burligą. Dobrze ze sobą współpracujemy.

Zbiera pan bardzo pozytywne oceny za swoją grę. Czy jest pan typem piłkarza, który przegląda wpisy na swój temat, czy jednak skupia się tylko na grze?

Skupiam się tylko i wyłącznie na grze. Wiadomo, że kiedy zobaczę gdzieś swoje nazwisko, to nieraz wejdę i zobaczę, co inni o mnie myślą, ale staram się nie szukać informacji na swój temat.

W ostatniej kolejce Wisła rozgrywała derby Krakowa z ekipą Cracovii. Czy czuł pan atmosferę świętej wojny, mimo że na trybunach nie było kibiców?

Tak. To były moje pierwsze derby i dało się odczuć, że to właśnie święta wojna. Nie powiem, że to nie było stresujące, bo było, ale dałem jakoś radę.

Jakie są pańskie sposoby na radzenie sobie ze stresem? Czy bardziej doświadczeni piłkarze pomagają tym młodszym przed spotkaniami tej rangi?

Przed meczem dostałem dużo wsparcia od bardziej doświadczonych zawodników. To bardzo mi pomogło w tym spotkaniu.

Fot. Krzysztof Porębski / PressFocus

Czy ma pan swojego piłkarskiego idola, którego stara się naśladować?

Na dwóch piłkarzy zwracam szczególną uwagę. Są to Leo Messi oraz Sadio Mane.

Dlaczego akurat ta dwójka?

O Leo Messim nie muszę chyba mówić, bo to najlepszy piłkarz na świecie, a w Sadio Mane imponuje mi jego pewność siebie. Nie boi się podejmować ryzykownych decyzji i dobrze mu to wychodzi.

Czyli w starciu Cristiano Ronaldo vs Leo Messi staje pan po tej drugiej stronie?

Tak.

Ma pan okazję przebywać na co dzień z Jakubem Błaszczykowskim. Jak dużo daje jego obecność – zarówno w szatni Wisły, jak i na boisku?

Myślę, że daje bardzo dużo. Szczególnie młodym zawodnikom. Widać, że Kuba grał na najwyższym poziomie. Stara się nam pomagać – podpowiada na boisku, mówi, co było dobrze, co możemy zrobić lepiej.

Jak został pan przyjęty, gdy wchodził do zespołu?

Sądzę, że zostałem przyjęty bardzo fajnie. Zagrałem kilka dobrych meczów, dzięki czemu pewność siebie była wtedy wyższa. Zawodnicy z klubu wtedy mi pomagali.

A czy musiał pan przejść ten słynny chrzest, który muszą przechodzić nowi młodzi zawodnicy w drużynie?

Nie, nie przechodziłem żadnego chrztu.

Kto w szatni Wisły odpowiada za dobrą atmosferę?

Myślę, że wszyscy tworzymy dobrą atmosferę, a głównie pieczę nad nią trzymają bardziej doświadczeni zawodnicy, którzy są w Wiśle już dłuższy czas.

Fot. PressFocus

Zadebiutował pan w spotkaniu przeciwko Piastowi Gliwice, które Wisła przegrała 3-4. Z pewnością nie wspomina pan dobrze tego meczu, mimo że były to pańskie pierwsze chwile na poziomie ekstraklasy.

Na pewno to nie był debiut marzeń. Wszedłem na boisko, sprokurowałem rzut karny, którego nie powinno być, jednak nie załamałem się i pracowałem dalej.

Czy ma pan ulubioną ligę, w której chciałby pan kiedyś zagrać?

Wybrałbym ligę angielską lub niemiecką.

A ulubiony klub?

Liverpool.

Czyli stąd ta sympatia do Sadio Mane?

Tak (śmiech).

Z Piotrem Starzyńskim rozmawiał Jakub Kowalikowski.

Kuba Kowalikowski