Pięć wniosków po październikowym zgrupowaniu reprezentacji Polski

Share on facebook
Share on twitter
2021.06.10 Gdansk
Pilka nozna Konferencja Prasowa oraz Trening Reprezentacji Polski
N/z Paulo Sousa
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2021.06.10 Gdansk
Football Polish Press Conference and Training
Paulo Sousa
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Październikowe mecze przyniosły odpowiedź na kilka pytań, nad którymi głowiliśmy się od poprzedniego zgrupowania czy rozesłania powołań. To drugie zgrupowanie z kolei, po którym możemy być zupełnie usatysfakcjonowani wynikami kadry. Styl czy wybory personalne mogą również cieszyć oko kibica. Czy dzięki temu jesteśmy w stanie Sousie zaufać w większym stopniu?

1. Na zero z tyłu. W końcu.

Najwięcej zarzutów wobec kadry Paulo Sousy (poza obecnością na meczach polskiej Ekstraklasy) jest związanych z grą defensywną. Swoją jedyną bramkę w eliminacjach strzeliło nam San Marino, a tylko jeden mecz z pierwszych jedenastu zakończyliśmy z czystym kontem. W tej chwili mamy za sobą całe zgrupowanie podczas, którego w obu meczach nie straciliśmy bramki. Choć w meczu z San Marino kolejna strata byłaby kompromitacją, to z Albanią należało się spodziewać, że Szczęsny może mieć pełne ręce roboty. Nic z tych rzeczy, obrona w składzie Dawidowicz, Glik, Bednarek nie dopuściła do żadnej dobrej sytuacji Albańczyków, dość powiedzieć, że pierwszy celny strzał na polską bramkę został oddany w 88 minucie i nie był specjalnie groźny.

2. Konsekwencja

Paulo Sousa od samego początku oficjalnie poinformował, kto będzie numerem jeden w naszej bramce. Po kilkunastu meczach z dużą pewnością można też dostrzec, których zawodników ceni selekcjoner, a jedenastka, która wybiegła wczoraj na boisko w Tiranie raczej nikogo nie zszokowała.

Portugalczyk stawia na zawodników, którzy się sprawdzili, nie ma w tym jednak nielubianej hierarchii opartej o dawne „zasługi”.

Miesiąc temu w spotkaniu z Anglią sprawdził się Puchacz? To jest pierwszym wyborem na lewe wahadło i nie ma kombinowania z przestawianiem innych zawodników.

Dawidowicz w tym samym meczu nie popełnia błędów i zdaje egzamin przeciwko wybitnym napastnikom? To on w decydującym meczu z Albanią jest dopełnieniem Glika i Bednarka i gra kolejne bardzo dobre zawody.  

3. Będzie życie po Lewandowskim

Ciężko wyobrazić sobie moment gdy Lewego zabraknie w naszej kadrze. Możliwe jest, że zawodnika o takiej reputacji w barwach reprezentacji Polski nikt z nas już nie doczeka. Mecze takie jak ten wczorajszy gdy kapitanowi nie idzie, a w których dominujemy i ostatecznie wygrywamy pokazują światełko w tunelu.

Należy wierzyć, że za kilka lat brak Lewandowskiego to nie będzie zapaść, a młodsze pokolenie kreatorów czy napastników jest w stanie w jakimś stopniu zastąpić napastnika Bayernu. Wczoraj „Lewy” był niedokładny, kilka razy spowolnił akcję, a przy akcji bramkowej (choć to nie zarzut) nie było go nawet w polu karnym i nieadekwatna jest stara śpiewka o absorbowaniu obrońców. Wiele drużyn z drugiego szeregu jak Szwajcaria czy Dania buduje swą jakość opartą o kolektyw i walkę. W motywacyjnych odprawach Paulo Sousy, których fragmenty są pokazane we vlogach na kanale Łączy Nas Piłka widać, że rozumie on istotę wspólnoty drużyny zarówno na boisku jak i poza nim. Można przypuszczać, że właśnie o taką zawziętość i waleczność Sousie będzie chodzić w kolejnych miesiącach pracy.

4. Tłok w środku pola

Od pierwszych meczów środek pola reprezentacji polski krystalizuje się i obecnie wyjściowym ustawieniem jest trójka Krychowiak – Moder – Zieliński. W pierwszej połowie piłkarze Krasnodaru i Brighton byli chaotyczni, a lepsze zagrania przeplatali gorszymi. Paulo Sousa dość szybko zaczął szykować zmianę a Klich zastąpił Modera już w przerwie. Nowo wprowadzony zawodnik z początku prezentował się równie kiepsko, aż do 77 minuty, w której posłał genialne przeszywające podanie, które na gola zamienił Świderski.  

Bogactwo środka pola pozwala nam, zostawiać zawodnika regularnie grającego w Premier League na ławce bez szokowania opinii publicznej. A przecież na boisku nie pojawił się Kozłowski, którego talentu Sousa jest wielkim fanem. Linetty nie mógł zagrać ze względu na kartki, na trybunach wylądował bohater meczu z Anglią Damian Szymański. Wciąż kontuzjowani są m.in. Góralski czy Bielik. W taktyce Portugalczyka znajduje się miejsce tylko dla 3 graczy środka pola i o ile pomór pomocników, jaki zdarzył się przed wrześniowym zgrupowaniem sie nie powtórzy to nie ma potrzeby szukania na siłę miejsca w kadrze dla Sebastiana Szymańskiego, który po prostu nie pasuje do koncepcji Sousy.

Fot. Rafał Rusek / PressFocus

5. Nos do zmian

Gdy kolejny raz rezerwowi wygrywają mecz  nie można mówić o jeszcze jednym łucie szczęścia a raczej o sposobie na rozstrzyganie meczów dzięki odpowiednim roszadom w trakcie meczu. W ciągu 13 meczówza kadencji Sousy rezerwowi strzelili 12 goli i zaliczyli 6 asyst z 32 bramek łącznie zdobytych przez nasz zespół. Dodatkowo wpuszczenie Świderskiego przed Piątkiem jest niekonwencjonalnym rozwiązaniem. Gol i asysta rezerwowych bardzo dobitnie pokazuje nos do zmian selekcjonera, ale też, ile możliwości ma trener mogąc w obecnych czasach wykorzystać aż 5 zmian i wymienić większą część podstawowego składu.

Kiedyś zmian nie dokonywano  aż tak raptownie i trudniej było pełnić rolę skutecznego jokera. Niemniej skuteczność zmienników u Sousy jest zdumiewająca. Z drugiej strony, może gdyby podstawowy skład był inny to nie trzebaby ratować się zmianami tylko od początku moglibyśmy stwarzać realne zagrożenie.

Antoni Janas