Pekhart Show i comeback Wisły Kraków – podsumowanie niedzielnych meczów ekstraklasy

2020.03.04 Gdansk
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2019/2020
Lechia Gdansk - Legia Warszawa
N/z Tomas Pekhart
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2020.03.04 Gdansk
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2019/2020
Lechia Gdansk - Legia Warszawa
Tomas Pekhart
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Za nami ostatnia kolejka w ekstraklasie przed przerwą na reprezentacyjne granie. Legia Warszawa zdemolowała na wyjeździe Zagłębie Lubin 4:0 po czterech gola Tomasa Pekharta. We wcześniejszym spotkaniu, Wisła Kraków pokonała Stal Mielec 3:1, choć jeszcze do 75. minuty przegrywała 0:1.

Stal traci cenne punkty

Stal Mielec chciała skorzystać na porażce Podbeskidzia i odskoczyć od ,,Górali” w ligowej tabeli na 4 punkty. Wisła kolejnym zwycięstwem chciała zapewnić sobie ekstraklasowy byt. Już od pierwszych minut było widać, że obu drużynom zależy na zrealizowaniu swojego celu. W 7. minucie piłkarze ,,Białej Gwiazdy” strzelili gola, ale po trafieniu Patryka Plewki do siatki sędzia anulował bramkę, ponieważ Łukasz Burliga znajdował się na spalonym. Dwie minuty później z gola mogli cieszyć się goście. Strzał Bożidara Czorbadzijskiego fantastyczną paradą obronił Mateusz Lis. W późniejszej fazie mecz się wyrównał. Wytrzymałość poprzeczki sprawdził David Mawutor, który huknął jak z armaty, ale na szczęście dla gości nieskutecznie.

Peter Hyballa nie był zadowolony z gry swojego zespołu, bo już w przerwie wymienił Plewkę i Burligę na Szota i Żukowa. Wisła zaczęła przeważać na początku drugiej połowy, by po chwili oddać inicjatywę Stali. Mielczanie korzystali z gapiostwa krakowskiej defensywy. W 60. minucie dalekie podanie na przedpole Wisły dostarczył Petteri Forsell, a jego rodak, Albin Granlund posłał podanie wzdłuż bramki. Podania nie zdołał przeciąć Lis, a Grzegorz Tomasiewicz trafił do pustej bramki. Za jednego z winowajców gola można uznać Dawida Szota, który nie zdołał pokryć strzelca trafienia.

Po stracie gola Wisła ruszyła do ataku i w 75. minucie strzeliła wyrównującą bramkę. Yaw Yeboah chciał podać piłkę do boku, ale piłka tak szczęśliwie odbiła się od nóg jednego z obrońców Stali, że w idealnej sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Felicio Brown Forbes, który trafił do siatki. 11 minut później strzał Yeboaha zablokował ręką Marcin Flis i po obejrzeniu VAR-u sędzia wskazał na wapno. Do jedenastki podszedł Michal Frydrych, który pewnie pokonał Strączka. W końcówce meczu Wisła zadała jeszcze jeden cios. Po kontraataku Żukow rozrzucił piłkę do Savicia, a Austriak zbiegł do środka i precyzyjnie przymierzył. Wisła po piorunującym kwadransie wygrała spotkanie i ma 10 punktów przewagi nad strefą spadkową. Stal, która w głupi sposób wypuściła trzy punkty wciąż musi martwić się o to czy utrzyma ligowy byt.

Wisła Kraków – Stal Mielec 3:1

Bramki: Brown Forbes 75′, Frydrych 88′ k., Savić 90+4′ – Tomasiewicz 60′

MVP: Yaw Yeboah (Wisła)

Legia i Pekhart zmierzają po królewskie insygnia

W meczu zamykającym kolejkę Legia Warszawa ośmieszyła na wyjeździe Zagłębie Lubin 4:0. Kibice ,,Miedziowych” już po dziewiętnastu minutach wiedzieli, że jest po meczu. Efektowną klęskę mogą zawdzięczać beznadziejnej defensywie, która pozwalała legionistom, a konkretnie Tomasowi Pekhartowi na wszystko. Już w 4. minucie Czecha w polu karnym przewrócił Djordje Crnomarković, a poszkodowany z 11 metrów otworzył wynik spotkania. W 13. minucie Legia podwyższyła rezultat znów po głupocie obrońców gospodarzy. Strzał Pawła Wszołka tak dziwnie wybił Lorenco Simić, że trafił w Crnomarkovicia. Futbolówka spadła pod nogi Pekharta, a ten ustrzelił dublet. Czeski snajper nie miał jednak dosyć. Andre Martins zagrywał wzdłuż pola bramkowego, a futbolówka tak szczęśliwie odbiła się od nóg Pekharta, że wylądowała w siatce. Wracający po pięciu tygodniach przerwy Czech ustrzelił hat-tricka w 19 minut, co czyni go jednym z najszybszych strzelców trzech bramek w historii ligi.

Zagłębie prezentowało się tragicznie, a powinno przegrywać do przerwy co najmniej 0:4, ale z kilku metrów nie trafił Luquinhas. Martin Sevela był wściekły na swoich piłkarzy i jeszcze przed przerwą użył dwóch ,,wędek”. Z murawy zostali zdjęci bezproduktywni Filip Starzyński i Miroslav Stoch. Na drugą połowę nie wyszedł równie grający słabo Jakub Żubrowski. Zmiany Seveli jednak nic nie dały, bo Legia ani na chwilę nie zdjęła nogi z gazu. Cały czas dominowała i nie pozostawiła rywalowi złudzeń. Artur Boruc mógł równie dobrze wybrać się na spacer dookoła stadionu, bo i tak piłkarze ,,Miedziowych” nie stworzyliby żadnej groźnej sytuacji. W 63. minucie czwartego gola dla Legii zdobył Tomas Pekhart, który dostał ,,prezent” od Lorenco Simicia i uderzył celnie pod poprzeczkę. Tym samym Czech zapewnił już sobie koronę króla strzelców (19 goli, 10 ma drugi Jesus Imaz).

Po królewskie insygnia również zmierza Legia Warszawa, która od czasu zmiany formacji prezentuje się wręcz wyśmienicie. Choć nie było z powodu pauzy za kartki Filipa Mladenovicia, ofensywa mistrza Polski funkcjonowała bez szwanku. Dziś mogła wygrać jeszcze wyżej niż 4:0, gdyby swoje sytuacje wykorzystali Luquinhas, Gwilia czy Kapustka. Legia z 7 punktami przewagi nad drugą Pogonią prowadzi w tabeli.

Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 0:4

Bramki: Pekhart 6′ k., 13′, 19′, 69′

MVP: Tomas Pekhart (Legia)