Paulo Sousa i wyjście z drewnianych chatek

Share on facebook
Share on twitter
2021.03.27, Warszawa,
Konferencja prasowa i trening Reprezentacji Polski
N/z Trener Paulo Sousa
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus

2021.03.27, Warsaw,
Polish national team press conference and training session
Head coach Paulo Sousa
Credit Rafal Oleksiewicz / PressFocus

W jednym z pierwszych odcinków serialu “Ranczo” jest pewna fajna scena. Główna bohaterka Lucy Wilska widząc jakie problemy z alkoholem mają niektórzy mieszkańcy wsi Wilkowyje postanawia rozpocząć kampanię przeciwko pędzeniu bimbru. Przekonuje nawet księdza Kozioła, by wygłosił na ten temat kazanie z ambony. Podczas kazania pada takie zdanie: “Trzeba było kobiety z dalekiego kraju, by nam łuski z oczu zdjąć.”

Kimś takim jest dla polskiej piłki Paulo Sousa. To przybysz z kraju, który piłkarsko stoi kilka poziomów wyżej. Człowiek nieskażony polską mentalnością, podejmujący decyzje, które dla nas są czymś niewyobrażalnym. On po prostu myśli o piłce w inny sposób od większości naszych kibiców, dziennikarzy, a nawet trenerów.

Remis z Hiszpanią wywalczyliśmy nie tylko dzięki maksymalnemu zaangażowaniu każdego zawodnika na boisku. Kluczowe były także niezwykle odważne ruchy Portugalczyka.

Gra na dwójkę napastników

To był pomysł, który przed meczem wyglądał jak kiepski żart. No bo jak to tak – ze Słowacją jednym napastnikiem, a z Hiszpanią dwoma?

A jednak, ten manewr zdał egzamin. Dzięki niemu Robert Lewandowski miał pomoc z przodu w postaci Karola Świderskiego. Razem stanowili duet, który pełnił funkcję naszej pierwszej linii obrony. Zarówno “Lewy” jak i “Świder” podchodzili wielokrotnie do pressingu i utrudniali Hiszpanom rozegranie.

Co więcej, wychodząc dwoma napastnikami Sousa dał sygnał, że nie zamierza się tylko i wyłącznie bronić. Żaden polski trener nie byłby w stanie podjąć takiej decyzji. Dominowałoby raczej przekonanie, że z Hiszpanami należy murować bramkę najbardziej jak się da, i liczyć na wyjątkową nieskuteczność rywali.

A my po wczorajszym meczu możemy mówić nawet o zawodzie – w końcu swoje szanse w pierwszej połowie mieli i Lewandowski, i Świderski. Mogliśmy strzelić jeszcze więcej.

I nic z tego nie miałoby miejsca, gdyby nie Paulo Sousa.

Kacper Kozłowski – najmłodszy piłkarz w historii Euro

Wpuszczając Kozłowskiego na boisko w 55 minucie meczu Paulo Sousa pomógł zapisać się zawodnikowi Pogoni na kartach historii. Nie to jednak jest najważniejsze. Sousa nie zdecydował się go wprowadzić po to, by pobić rekord. On wprowadził go na boisko dlatego, że wierzył, że to właśnie 17-latek da mu dokładnie to, czego oczekuje.

Zmiana kulturowa

Od wczoraj bardzo dużo mówi się o tym, że to spotkanie może stać się “mitem założycielskim”, tak potrzebnym Paulo Sousie i kadrowiczom po porażce ze Słowacją.

Ten mecz jednak różni się trochę od pozostałych spotkań, które obrosły podobną legendą. Jak na mecz z tak dobrym rywalem, mieliśmy bardzo dużo odwagi. Ba, mieliśmy nawet więcej prób dryblingu, a to się nam naprawdę rzadko zdarza w takich starciach.

Należy to potraktować jako autorskie zwycięstwo Paulo Sousy, który co chwilę powtarza, jak ważne jest kontrolowanie przebiegu gry. Jak powiedział w wywiadzie dla hiszpańskiej gazety El Pais:

“Jestem przekonany, że najlepszym sposobem na rozwinięcie inteligencji zawodnika na poziomie taktycznym jest posiadanie przez niego piłki przy nodze.”

Jak widać, zamierza realizować to założenie niezależnie od przeciwnika, a przede wszystkim niezależnie od naszej mentalności. On jest od niej wolny – i to jego największa zaleta.

Paulo Sousa udowodnił wczoraj, że po prostu warto mu zaufać. Nawet jeżeli pewne decyzje personalne bądź taktyczne z pozoru wydają się niezrozumiałe, to trzeba wierzyć, że jest w nich jakaś głębsza myśl. Wierząc dajemy mu szansę na to, by wyprowadził nas wreszcie z tych drewnianych chatek, o których kiedyś mówił Leo Beenhakker. To będzie długotrwały proces, ale takie mecze, jak ten wczorajszy tylko nas ku temu przybliżają.

Tekst rozpoczął się motywem z “Rancza” to i niech się nim skończy.

Wodzu – prowadź.

Stanisław Pisarzewski