Patryk Szysz Show! Zagłębie lepsze od Górnika Łęczna

Share on facebook
Share on twitter
szysz

Drugą kolejkę Ekstraklasy rozpoczęliśmy meczem w Lubinie. Miejscowe Zagłębie podejmowało beniaminka z Łęcznej. Obie ekipy nie wygrały tydzień temu swoich meczów, ale styl preferowany przez obu szkoleniowców dawał nadzieje na dobre widowisko. Ostatni piątek lipca i 26 stopni Celsjusza. Co mogło pójść nie tak?

Trener Żuraw postanowił zrobić trzy zmiany w ofensywie. Wychowanek Górnika Łęczna, Patryk Szysz zagrał na szpicy, a za jego plecami pojawił się Erik Daniel. Po raz pierwszy od grudnia 2020 widzieliśmy Sasę Żivca w podstawowej jedenastce. Korekty w składzie miały przynieść bramki. No i na pierwszą nie czekaliśmy za długo, bo w 22. minucie napastnik „Miedziowych” oddał strzał z kilkunastu metrów, wcześniej robiąc efektywny zwód. Dla Szysza była to pierwsza i pewnie nie ostatnia bramka w tym sezonie.

Jeśli 23-latek nadal będzie się tak rozwijał, to transfer za granicę jest kwestią czasu. Górnik miał mało argumentów. Do czasu, aż „Zielono-Czarni” podchodzili do stałych fragmentów gry. Właśnie w ten sposób zdobyli gola wyrównującego. Swoje miejsce w polu karnym znalazł Przemysław Banaszak, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego skierował piłkę do siatki.

Były trener Lecha Poznań miał dziś nosa. Żivec nie chciał być gorszy od swojego młodszego kolegi i pięknie przymierzył zza szesnastki. Wrócił stary, dobry Słoweniec. Przy obu straconych bramkach więcej mógł zrobić Maciej Gostomski, ale na usprawiedliwienie golkipera łęcznian trzeba powiedzieć, że przy obu strzałach był lekko zasłonięty. Goście próbowali odpowiadać jedynie dośrodkowaniami. Te były różnej jakości, ale jak już było celne, to Krykun nie potrafił go skutecznie wykończyć. To pewnie dlatego, że gra głową nie jest jednym z atutów Ukraińca mierzącego 175 centymetrów wzrostu. Patryk Szysz dał o sobie przypomnieć jeszcze w końcówce spotkania, uderzając prawą nogą pod poprzeczkę. Tutaj Gostomski nie miał już szans.

To był znakomity występ 23-letniego napastnika. Kto wie? Może ewentualny transfer dojdzie do skutku jeszcze tego lata? Były zawodnik Górnika Łęczna mocno się rozwinął. Co do podopiecznych Kamila Kieresia – nie pękali, ale pokazali zdecydowanie za mało, aby myśleć o wywiezieniu choćby punkty z Lubina. Festiwal zdobywania goli zza szesnastu metrów dobiegł końca. Oby więcej meczów z takimi pięknymi bramkami.

Zagłębie Lubin – Górnik Łęczna 3:1 (1:1)

Zagłębie Lubin: Hładun – Chodyna, Šimić, Soler, Bartolewski – Poręba (89. Dudziński), Baszkirow – Daniel (57. Wójcicki), Starzyński, Żivec (75. Podliński) – Szysz

Rezerwowi: Bieszczad – Kruk, Balić, Wójcicki, Łakomy, Ratajczyk, Dudziński, Hinokio, Podliński

Górnik Łęczna: Gostomski – Szcześniak (88. Tkacz), Baranowski, Midzierski, Leândro – Michał Mak, Gol (88. Cierpka), Kalinkowski, Krykun (71. Jagiełło) – Śpiączka (88. Rymaniak), Banaszak (76. Wojciechowski)

Rezerwowi: Nowaczek – Pajnowski, Jagiełło, Rymaniak, Goliński, Cierpka, Wojciechowski, Dziwniel, Tkacz

Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków)

MVP: Patryk Szysz (Zagłębie Lubin)

Karol Siemek