Panie Josué, dlaczego?

Share on facebook
Share on twitter
04.11.2021 Warszawa
Pilka nozna
Liga Europy 2021/2022, faza grupowa
Legia Warszawa - SSC Napoli
N/z Josue Pesqueira, Matteo Politano
Foto Adam Starszynski / PressFocus

04.11.2021 Warsaw
Football
Europa League 2021/2022, group stage
Legia Warszawa - SSC Napoli
Josue Pesqueira, Matteo Politano
Credit Adam Starszynski / PressFocus

Kolejny wieczór z europejskimi pucharami i – niestety – druga porażka z rzędu. Przez dużą część meczu wydawało się, że to może być takie spotkanie jak z Leicester City. Jednak dwa błędy pomocnika mistrzów Polski przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść przeciwnika z Serie A.

Ten mecz świetnie rozpoczął się dla Legii. Już w 10. minucie Mahir Emreli ucieszył 28 tysięcy kibiców zgromadzonych na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej. Akcja rozpoczęła się od krótkiego rozegrania autu, potem Josué technicznym zagraniem wypuścił Filipa Mladenovicia, ten wpadł w pole karne i prostym zwodem nawinął Zambo Anguisse. Serb świetnie dograł do Azera, który odkleił się od obrońców Napoli i stał niepilnowany w szesnastce. 24-letni napastnik Legii lewą nogą skierował piłkę po długim słupku, nie dając żadnych szans Alexowi Meretowi. 

Pierwsza połowa była bardzo dobrze, a przede wszystkim mądrze rozegrana przez Legię. Piłkarze Marka Gołębiewskiego bronili się na własnej połowie, ale gdy przejmowali piłkę, to bardzo szybko ruszali z nią w stronę bramki rywala. Każdy piłkarz mistrzów Polski był dziś aktywny w defensywie. Szczególnie było to widać po Emrelim i Luquinhasie. Obu kojarzymy z gry ofensywnej, a jednak dziś ciężko pracowali również w odbiorze i odbierali piłkę gościom z Neapolu. 

Napoli grało cały czas tak samo. Drużyna Luciano Spalettiego była apatyczna. Nie było w grze Włochów momentu przyspieszenia, dlatego Legii dużo łatwiej było kontrolować wydarzenia na boisku. Jedynym zawodnikiem, który próbował zburzyć szyki defensywne gospodarzy był Hirving Lozano. Meksykanin kilka razy znalazł się z piłką w polu karnym Cezarego Miszty, ale dzięki dobremu ustawieniu całej obrony warszawskiej ekipy w pierwszej połowie, nie przyniosło to gola dla Napoli.

Od 46. minuty Napoli chciało ruszyć na Legię. Jednak to gospodarze stworzyli sobie kapitalną okazję, po której Yuri Ribeiro trafił w słupek. Niestety, już dwie minuty później na skutek faulu na Piotrze Zielińskim, popełnionym przez Josué, sędzia Lewrence Visser wskazał na „wapno”. Reprezentant Polski zamienił jedenastkę na gola, choć blisko zatrzymania tego strzału był Miszta.

Na kwadrans przed końcem arbiter podyktował drugi rzut karny – drugi dla Napoli i drugi sprokurowany przez Josué… Był to faul, którego nie można popełniać na takim poziomie. Portugalczyk zrobił głupią przewrotkę i oczywiście trafił przeciwnika. W tej sytuacji mógł zrobić wszystko, tylko nie to, co faktycznie zrobił. Kompletnie nieodpowiedzialne zachowanie piłkarza Legii. 

Jako, że na boisku nie było już Zielińskiego, to do „jedenastki” podszedł Dries Mertens, który dwie minuty wcześniej pojawił się na boisku. 34-latek, strzelając w środek bramki „panenką” pokonał Cezarego Misztę. Zaledwie 240 sekund po wyjściu na prowadzenie, liderzy Serie A prowadzili już 3:1. Andrea Petagna uciekł obrońcom Legii i na pustą bramkę wystawił piłkę Lozano. Ostatnie trafienie dzisiejszego wieczoru było autorstwa rezerwowego Adama Ounasa. Algierczyk najpierw oddał jeden strzał, następnie piłka do niego wróciła i po uderzeniu z woleja ustalił wynik spotkania na 4:1. 

Kluczowym momentem tego spotkania był oczywiście drugi faul w polu karnym popełniony przez  Josué. Legia po tym trafieniu kompletnie się załmała. W tej ekipie nie było już wiary, że można jeszcze ugryźć drużynę Luciano Spallettiego. Napoli, pomimo ogromnej woli walki, okazało się za mocne, choć kto wie, jak by się ten mecz skończył, gdyby nie potwornie głupi faul Josué.

Do 75. minuty Legia stawiała bardzo trudne warunki włoskiemu przeciwnikowi. Zagrała bardzo dobrą pierwszą połowę. Jednak z upływem czasu dała się za bardzo zepchnąć, choć wynik trochę zakłamuje obraz całego spotkania. Po tym, jak walczyli dzisiaj wszyscy „Legioniści” można odnieść wrażenie, że wreszcie zagrają oni z pełnym zaangażowaniem w meczu ligowym. W niedzielę na stadion przy ulicy Łazienkowskiej przyjedzie Stal Mielec. Zobaczymy, czy podopieczni Marka Gołębiewskiego tak samo zmotywują się na starcie z zawodnikami pokroju Mateusza Matrasa czy Grzegorza Tomasiewicza, jak na rywalizację z Kalidou Koulibalym, Hirvingiem Lozano i Piotrem Zielińskim. 

Na koniec należy pochwalić kibiców Legii, którzy przez całe spotkanie fantastycznie dopingowali i przygotowali świetną oprawę. To była kibicowska Liga Mistrzów!

Legia Warszawa – SSC Napoli 1:4 (1:0)

Bramki:

1:0 Emreli 10’

1:1 Zieliński 51’ (K.)

1:2 Mertens 75’ (K.)

1:3 Lozano 79’

1:4 Ounas 90’

Legia: Miszta – Johansson, Wieteska, Jędrzejczyk – Ribeiro, Josué, Slisz (Martins 71’), Mladenović – Kastrati (Muçi 67’), Luquinhas – Emreli (Lopes 80’)

Napoli: Meret – Di Lorenzo, Rrahmani, Koulibaly, Jesus – Zambo Anguissa, Demme (Lobotka 65’), Zieliński (Mertens 73’) – Lozano (Ounas 83’), Petagna (Zanoli 83’), Elmas (Politano 65’) 

Żółte kartki: Jędrzejczyk, Miszta, Josué – Elmas

Sędzia: Lawrence Visser (Belgia)

Filip Krakowczyk