Ostatni dzwonek dla największych gwiazd. Na co stać reprezentację Polski podczas Euro 2020?

Share on facebook
Share on twitter
2021.03.25 Budapeszt
Pilka nozna, reprezentacja, eliminacje mistrzostw swiata fifa qatar 2022
Wegry - Polska 
N/z Kamil Jozwiak  gol, radosc bramka
Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

2021.03.25 Budapeszt
Football, world cup qualifiation qatar 2022
Hungary - Poland
Kamil Jozwiak  gol, radosc bramka
Credit: Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Z dużymi turniejami bywa tak, że czeka się na nie przez długi czas, a potem albo zostają na zawsze w pamięci, albo chcemy jak najszybciej o nich zapomnieć. Gdy w 1974 roku „Orły Górskiego” sięgały po brązowy medal mistrzostw Świata, to młodych kibiców obecnej kadry nie było jeszcze na świecie. W 2008 roku, kiedy Leo Beenhakker wprowadził nas pierwszy raz na Euro, to w kraju pojawiła się nadzieja na coś dużego, rzeczywistość jednak zweryfikowała nas brutalnie. Podczas ostatnich mistrzostw Europy pompowany wcześniej balonik nie pękł i ponownie cały naród żył meczami reprezentacji. Teraz przed zespołem Paulo Sousy stoi duże wyzwanie, by ponownie rozkochać w sobie kibiców po fali krytyki związanej z jego poprzednikiem.

Dla reprezentacji Polski będą to czwarte mistrzostwa Europy, w których weźmie udział. Na te pierwsze czekaliśmy blisko 48 lat i od tego momentu nie zabrakło już nas na żadnej imprezie z tego cyklu. Wyczyn, jakiego dokonała kadra Adama Nawałki na turnieju we Francji, wydaje się bardzo trudny do powtórzenia – z pewnością drużyna Sousy jest o wiele bardziej zagadkowa niż ta sprzed pięciu lat, bo mieliśmy ją okazję oglądać tylko w kilku spotkaniach. Portugalczyk będzie drugim obcokrajowcem, który poprowadzi nasz zespół na Euro. Pierwszym był Leo Beenhakker i na stałe zapisał się na kartach historii polskiej piłki, najpierw wprowadzając kadrę do mistrzostw po eliminacjach, a później zdobywając z nią pierwsze punkty. Sam występ na turnieju w Austrii i Szwajcarii był raczej do zapomnienia, więc życzylibyśmy sobie, żeby Sousa wynik Holendra przebił.

KADRA

17 maja poznaliśmy piłkarzy, którzy powalczą na mistrzostwach Europy. Na tej liście znalazło się 26 nazwisk, w tym 22 zawodników z lig zagranicznych i 4 z Ekstraklasy. Nie obyło się bez niespodzianek, bo nominacji nie dostali m.in. Sebastian Szymański z Dynamo Moskwa i Kamil Grosicki z West Bromwich Albion. Sousa nie bał się też dokonywać trudnych decyzji kadrowych jak np. posadzić Kamila Glika na ławce, czy z marszu obsadzić miejsce w bramce. Portugalczyk w ultrakrótkim czasie musiał z praktykanta stać się kierownikiem budowy, a to zadanie do łatwych nie należy. Zaryzykował, powołując graczy, których prawie nie zna jak Przemysław Frankowski, czy Jakub Świerczok, ale jak widać, obaj chcą za to zaufanie odpłacić się dobrą grą. Podobać się może to, że Sousa nie ulega presji społeczeństwa i pewnie trzyma się przy swoich założeniach.

– Trudno było podjąć tę decyzję, bo wiem, jaki on poziom potrafi prezentować. Ale emocje odkładam na bok w takich sytuacjach. Chcemy się przyjrzeć innej ścieżce rozwoju, która według mnie będzie najlepsza dla zespołu – tłumaczył selekcjoner o braku powołania Kamila Grosickiego.

Wywołało to sporą burzę w mediach, bo zwolenników „jest tyle samo co przeciwników, więc nie dało się z tej sytuacji wyjść bez szwanku. Trudno jednak dawać szansę komuś, kto sam do siebie nie chce wyciągnąć ręki.

Sporym bólem głowy dla selekcjonera z pewnością było zastąpienie kontuzjowanych zawodników, bo w ostatnim momencie wypadł Krzysztof Piątek i Arkadiusz Reca, a wcześniej Krystian Bielik i Jacek Góralski. Do tego wszystkiego oficjalnie wypadł Arkadiusz Milik, a problemy mają Dawid Kownacki i Maciej Rybus. Trzeba przyznać, że sytuacja nie wygląda ciekawie i selekcjoner być może będzie musiał zaryzykować przy doborze składu, stawiając na nieoczywiste opcje.

– Brak Krzysztofa Piątka może okazać się znaczący, bo był to do tej pory bardzo dobry zawodnik, wchodzący na zmianę i dający przewagę dla zespołu – powiedział nam Artur Wichniarek, ekspert Polsatu Sport.

Na ratunek przybyły posiłki z Ekstraklasy – optymistycznie to nie brzmi, ale Tymoteusz Puchacz i Jakub Świerczok to faktycznie piłkarze, którzy mogą dać tej kadrze jakość. Ten pierwszy od nowego sezonu będzie grał w Unionie Berlin, a zawodnik Piasta Gliwice po raz kolejny obnażył słabość naszej ligi, bo po niezbyt owocnym okresie w Bułgarii, wrócił do kraju i z marszu wykręcił świetny wynik (17 bramek, 3 asysty), a ostatnio dorzucił jeszcze trafienie w kadrze przeciwko Rosji. Patrząc na piłkarza z 2017 roku i tego obecnie, to mamy do czynienia z zupełnie innym człowiekiem, który twardo stąpa po ziemi i wie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Biorąc pod uwagę absencję Milika, to 28-latek może faktycznie dostać swoją szanse podczas turnieju, o ile nie uprzedzi go Karol Świderski, który dobrze pokazał się w ostatnim meczu z Islandią.

Fot. Rafał Rusek / PressFocus
Autorski projekt Paulo Sousy

Gdy Portugalczyk przejmował stery nad reprezentacją Polski, wielu zastanawiało się, czy jest to odpowiedni kandydat na to miejsce. Jego CV trenerskie nie powalało na nogi, choć miał w nim triumfy, to raczej nie w topowych ligach (Węgry, Izrael, Szwajcaria). Ostatnim przystankiem Sousy było Bordeaux, w którym długo miejsca nie zagrzał i rozstał się w dość niemiłych relacjach. Wielu ludzi znających tego trenera mówiło, że potrafi zbudować świetną atmosferę w szatni, przykłada uwagę do najmniejszych detali i przede wszystkim jest bardzo otwartą osobą. Wszystko z tych rzeczy faktycznie się zgadza, bo sami zawodnicy podkreślają świetne relacje podczas zgrupowania w Opalenicy.

Jeśli chodzi o drobiazgowość, to faktycznie 51-latek przykłada uwagę do drobnych niuansów m.in. zmiany w diecie zawodników, wskazówki dla chociażby Zielińskiego w kwestii poruszania się po boisku, co wiemy, że stoi u Piotrka na najwyższym poziomie. W stosunku do mediów nowy trener różni się od swoich poprzedników tym, że po prostu mówi konkretnie, a nie głosi banały typu „musimy więcej walczyć i skupiać się na własnej grze”. Bardzo ciekawie podkreślił to w swoim tekście Michał Trela z Newonce, twierdząc, że Sousa niejako edukuje polskich kibiców w kwestii piłki nożnej, dlatego warto śledzić konferencje prasowe.

Fot. Mikołaj Barbanell / Press Focus

Selekcjoner mocno testuje piłkarzy, bo w porównaniu z ostatnią kadrą powołaną przez Jerzego Brzęczka to mamy aż 11 zmian, z czego 3 wymuszone kontuzjami. Idąc dalej i patrząc na wyjściowy skład w meczu eliminacyjnym z Anglią, to wychodzi nam 6 rotacji w stosunku do ostatniego występu kadry Brzęczka z Holandią 20 listopada (przegrana Polaków 1:2). Oczywiście na Wembley zagraliśmy bez Roberta Lewandowskiego, więc założenia się trochę zmieniły, ale mimo wszystko widać, że Portugalczyk ma zupełnie inne spojrzenie na ten zespół niż jego poprzednik.

Dał szansę m.in. Michałowi Helikowi i Kacprowi Kozłowskiemu, na co, raczej, nie zdecydowałby się jego poprzednik. Widać było też, że był to swego rodzaju „otwarty casting”, bo Sousa powołał piłkarzy, o których do tej pory nie mówiło się w kontekście kadry jak np. Sebastian Kowalczyk – ciężko się spodziewać innego scenariusza, skoro czasu na testy nie zostało wiele, a wymagania się nie zmieniły.

Sousa nie czekał na rozwój wydarzeń i poszedł na loterię z myślą, że uda mu się trafić szczęśliwy kupon – czy tak się stanie, to się okaże, bo jak dotąd wykreowało się kilku ciekawych chłopaków jak np. Kozłowski lub Piątkowski, ale muszą oni udowodnić swoją wartość w najważniejszych meczach, kiedy drużyna faktycznie będzie potrzebowała ich jakości.

Napływ młodych od Michniewicza

W obecnej kadrze jest czterech zawodników z drużyny Czesława Michniewicza z mistrzostw Europy U21, jeśli dodamy do tego Kozłowskiego, Puchacza i Piątkowskiego, którzy po tamtym turnieju również byli brani pod uwagę przez obecnego szkoleniowca Legii Warszawa, to robi się nam całkiem ciekawa, młoda ekipa. Jest to promyczek nadziei na następne lata, bo faktycznie ten proces wprowadzania młodzieży do seniorskiej reprezentacji przebiega całkiem płynnie, a przecież w odwodzie jest jeszcze Robert Gumny i Sebastian Szymański. Spośród wyżej wymienionych piłkarzy brakuje jeszcze Krystiana Bielika, który przez wielu uznany został największym odkryciem tamtego turnieju, niestety „Bielon” dopiero zaczyna wracać do siebie po kolejnej ciężkiej kontuzji, ale bez wątpienia, jeśli tylko zdrowie będzie dopisywało zawodnikowi Derby County, to mamy materiał na kawał piłkarza.

Poruszanym przez wielu tematem jest oczywiście sytuacja z Kacprem Kozłowskim, który jeśli zagra na Euro, to zostanie najmłodszym debiutantem w historii tej imprezy. Nastolatek rozkręca się każdym kolejnym spotkaniem i nawet zaliczył asystę przy golu Świderskiego w meczu z Islandią. Selekcjoner od razu mówi, że wiek w kontekście gry nie ma żadnego znaczenia i jeśli sam zawodnik obroni się na treningu, to w meczach dostanie swoją szansę.

Najwięcej znaków zapytania w defensywie

Paulo Sousa już od pierwszego meczu z Węgrami starał się zrobić to, czego jego poprzednikowi nie udawało się przez całą kadencję – nauczenia drużyny wychodzenia z pressingu. Z bardzo nisko ustawionej linii defensywy przeszliśmy na grę trójką, żeby m.in. rozciągnąć wachlarz podań przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy. Za Brzęczka często kończyło się to „lufą” na Lewandowskiego, który potem musiał oddawać futbolówkę z powrotem do tyłu. Portugalczyk postanowił to zmienić i w zasadzie w jakimś stopniu udało mu się to już w premierowym spotkaniu – „playmakerem” został Grzegorz Krychowiak, który często też stawał się czwartym obrońcą i tym samym dezorganizował pressing przeciwnika, dodatkowo pojawiał się w atakach pozycyjnych na połowie rywala, otwierając wolne przestrzenie dla napastników.

Granie w trójce niesie za sobą oczywiście wiele ryzyka, bo taki system oprócz ogromnej odpowiedzialności stoperów, wymaga też sporego wkładu wahadłowych, którzy są niezbędni zarówno w ofensywie jak i defensywie. Sousa próbował już na tej pozycji kilku zawodników, ale wydaje się, że z wyjątkiem Glika i Bednarka żadnego pewniaka nie znalazł. Helik spalił się w debiucie, Piątkowski wciąż pozostaje nie do końca sprawdzony, a Dawidowicz, mimo szansy dwa dni temu, to raczej nie jest materiałem do wyjściowej jedenastki. Ciekawą opcją dla Portugalczyka wydaje się Tomasz Kędziora, który w tym sezonie rozegrał kilka spotkań w klubie właśnie w roli pół-prawego defensora w trójce. Opcji jest kilka i to może cieszyć, mniej optymistycznie wygląda to, jeśli spojrzymy na czas, bo tego w zasadzie nie ma – do pierwszego meczu pozostało 4 dni, a pytań związanych z linią defensywy nadal sporo.

– Spodziewam się bardzo podobnego ustawienia, jak w marcowych meczach eliminacji. Czyli nominalnie trzech środkowych obrońców plus jeden z wahadłowych, prawdopodobnie Bartosz Bereszyński, w niektórych fazach spotkania będzie dołączał jako czwarty obrońca. W środku boiska jestem przekonany, że Paulo Sousa oprze grę na duecie Grzegorz Krychowiak – Mateusz Klich, którzy świetnie współpracowali w towarzyskim spotkaniu z Rosją. Z gry wypadł Arkadiusz Milik, dlatego za działania w ataku pewnie będzie odpowiadał Robert Lewandowski ze wsparciem Piotra Zielińskiego.– stwierdził Maciej Łuczak z TVP Sport.

Czy to będzie turniej Piotra Zielińskiego?

Pytania związane z formą w reprezentacji zawodnika Napoli stają się już codziennością – nie ma meczu, żeby ktoś nie poruszył tego tematu. O tym, jak kapitalny sezon zaliczył Zieliński szkoda nawet wspominać, bo już raczej każdy się tego dowiedział. U nowego selekcjonera „Zielu” często jest wolnym elektronem, który ma m.in. otwierać wolne przestrzenie i tym samym robić miejsce dla napastników, żeby dograć do nich piłkę. Dodatkowo dochodzi do tego jego technika i fantastycznie czucie gry, które sprawia przeciwnikom ogromne problemy. Ze swojej roli wywiązuje się bardzo dobrze, bo chociażby z Andorą (wiadomo, nie jest to rywal z najwyższej półki) był jednym z najaktywniejszych zawodników, zaliczył 92 kontakty z piłką, podawał z dokładnością 92%, w tym zaliczył 3 kluczowe podania.

Źródło: Sofascore,com

Z Anglią jego obszar działania został mocno zawężony, co pokazuje, że Gareth Soutgate dobrze odrobił pracę domową. „Zielu” często cofał się po piłkę, szukał crossowych podań, ale nie ma się co dziwić, bo przecież graliśmy z dużo mocniejszym rywalem. Na korzyść 27-latka przemawiają jego statystyki, bo wreszcie zaczął być skuteczny i notować imponujące liczby (8 goli, 10 asyst w Serie A). Kibice zapewne liczą na podobne statystyki w reprezentacji, bo dotychczas w 57 meczach zaliczył on 7 trafień i 11 asyst. W przypadku nieobecności Arkadiusza Milika rola Zielińskiego jeszcze bardziej wzrośnie, bo prawdopodobnie dostanie więcej zadań ofensywnych od szkoleniowca, co da mu szansę na podreperowanie swojego bilansu w kadrze.

 – Zieliński miał przebłysk z Węgrami, gdzie jego świetne podanie otworzyło szansę na gola, za to z Anglią był kompletnie niewidoczny. Myślę, że jest jeszcze za mało materiału badawczego, by ocenić, jaki pomysł na tego zawodnika ma Sousa. Natomiast tak jak Adam Nawałka zbudował kiedyś w kadrze Roberta Lewandowskiego, tak chciałoby się, żeby Portugalczyk podobnie uczynił z Zielińskim – dodał Łuczak.

Kluczowy mecz otwarcia

To hasło często omawiane przez ekspertów przed wielkimi turniejami, ale faktycznie spotkanie ze Słowacją ustawi nam dalsze zmagania. Z tymi meczami otwarcia bywa u nas różnie, co pokazuje historia. Potrafiliśmy odnosić wielkie zwycięstwa jak np. podczas MŚ 1974, kiedy to wygraliśmy z Argentyną 3:2 i po tym spotkaniu wszystkie media na świecie zachwycały się grą kadry Kazimierza Górskiego. Bywały też momenty bolesne, kiedy podczas Mistrzostw Świata 2002 przegraliśmy w premierowym spotkaniu z Koreą Południową 0:2 po fatalnym występie.

Na Euro radzimy sobie również ze zmiennym szczęściem, bo dotychczasowy bilans to porażka z Niemcami, remis z Grecją i wygrana z Irlandią Północną. Teraz na przeciwko stanie Słowacja, z którą gra nam się średnio, bo 3 razy ich pokonywaliśmy, raz remisowaliśmy i czterokrotnie przegrywaliśmy. Ostatni raz mierzyliśmy się w 2013 roku, kiedy to na stadionie we Wrocławiu przy ponad 40 tysiącach kibiców musieliśmy uznać wyższość przeciwników, przegrywając 0:2 po bramkach Juraja Kucki i Roberta Maka – co ciekawe w tamtym meczu po raz pierwszy kadrę poprowadził Adam Nawałka. Od tamtego wydarzenia minęło już sporo czasu, a w reprezentacji ostało się tylko trzech piłkarzy: Lewandowski, Krychowiak, Szczęsny. Nie ma więc sensu w żaden sposób odnosić się do sytuacji z tamtych lat, tylko trzeba zacząć myśleć o przyszłości, a konkretnie o spotkaniu, które zbliża się bardzo szybkim krokiem.

Kto nowym Kapustką?

Jednym z największych zwycięzców poprzedniego Euro został Bartosz Kapustka, który momentalnie znalazł się na ustach ekspertów ze wszystkich krajów i wielu wróżyło mu świetlaną przyszłość. Wyszło niestety trochę inaczej i obecnie „Kapi” musi się skupić na grze w Legii, a nie za granicą. Przed każdym większym turniejem staramy się szukać w kadrze „czarnego konia”, który na pierwszy rzut oka wydaje się nieoczywistym bohaterem. My w tej rubryce postawiliśmy na obrońcę RB Salzburg, Kamila Piątkowskiego.

Były gracz Rakowa Częstochowa imponuje na boisku dojrzałością, szerokim obrazem gry i odwagą, która u tak młodego zawodnika nie jest często spotykana. Wydaje się to idealnie skrojony piłkarz do gry właśnie w trójce obrońców. Piątkowski oprócz wielu atutów defensywnych potrafi też znaleźć się polu karnym i oddać strzał, a także dograć piłkę niczym rasowy skrzydłowy, co pokazywał w minionym sezonie Ekstraklasy. Progres, jaki zrobił w tak krótkim czasie, jest niesamowity – jeszcze rok temu nikt by o nim nie pomyślał w kontekście Euro, a teraz możliwe, że wybiegnie w podstawowej jedenastce w meczu ze Słowacją.

– Gdy wyszedłem na boisko, zaśpiewałem hymn i czułem, że wychodzę w pierwszej „jedenastce”, to dało mi to dużo pewności siebie. Zdaję sobie sprawę, gdzie byłem jakiś czas temu i jak to poszło do przodu. Cieszę się, że dostałem powołanie od trenera. Gdy teraz przyjechałem na zgrupowanie, ta pewność siebie idzie w górę, czuję się swobodniej, niż na pierwszym. Śmiałem się wtedy, że wcześniej oglądałem chłopaków tylko w telewizji, więc było to dla mnie stresujące. Nie wiedziałem, jak zostanę przyjęty do zespołu jako młody piłkarz. Zespół mnie fajnie przyjął i jestem im też za to bardzo wdzięczny – powiedział 20-latek na konferencji prasowej.

Już w trakcie sezonu jego transfer zaklepał RB Salzburg, czyli kopalnia talentów (Haaland, Szoboszlai, Mane czy Upamecano), dobry występ na Euro może tylko pomóc mu z marszu stać się ważną częścią klubu i powoli pracować już na następny transfer.

Fot. Łukasz Sobala / PressFocus

Droga Piątkowskiego jest bardzo ciekawa, bo zaczynał w malutkim klubie UKS Szóstka Jasło, żeby później przenieść się do znienawidzonych przez każdego jaślanina Karpat Krosno. Do liceum chodził już w Lubinie, gdzie stawiał pierwsze kroki w Zagłębiu, tam się nie przebił i przyszła pora na Raków, gdzie został gwiazdą. Przed podpisaniem kontraktu z Salzburgiem zmarła mu babcia, z którą piłkarz był bardzo zżyty, mimo wszystko musiał zgrywać pozory i przed mediami uśmiechać się do zdjęć, chwilę później zadebiutował w meczu z Andorą. Ostatnie miesiące dla Piątkowskiego były bardzo udane i oby ta seria trwała podczas Euro.

Podsumowanie: Czy powtórzymy wyczyn z Francji?

O to będzie naprawdę trudno, bo kadra Sousy w zasadzie jest jedną wielką zagadką i na ten moment mamy w niej więcej niewiadomych niż pewniaków. Z pewnością zmiana szkoleniowca dała tej drużynie powiew świeżości i inne spojrzenie na piłkę, niż miał jej poprzednik. Dla takich piłkarzy jak: Lewandowski, Glik, Rybus czy Krychowiak, to jedna z ostatnich szans na osiągnięcie czegoś wielkiego z tą drużyną. To byłaby przepiękna historia, gdyby ta przez wielu „niekochana” kadra po wszelakich perturbacjach trenerskich, kontuzjach i innych zrządzeniach losu zaskoczyła i na Euro zrobiła coś wielkiego.

– Nasza reprezentacja, jej gra oraz forma są dla nas wszystkich wielką zagadką, bo mecze el. MŚ, które rozegraliśmy do tej pory najlepsze nie były. Pozytywne było to, że Paulo Sousa próbuje czegoś nowego, ustawienia na trzech obrońców po to, aby mieć większą możliwość manewru w drugiej linii oraz zagrać dwójką napastników. Nikt z nas również nie może odpowiedzieć na pytanie, czy będzie to wielki turniej Roberta. Dla nas najważniejsze, aby był to wielki turniej naszej reprezentacji, bo to nie jest sport indywidualny, a zespołowy. Dla mnie może Robert nie strzelić żadnej bramki, ale jeżeli inni będą strzelać, a my tracić mniej, niż ich zdobywać, to wszystko będzie super – tak naszą kadrę ocenia Artur Wichniarek.

Kadra Polski na mistrzostwa Europy:

Bramkarze: 1. Wojciech Szczęsny, 12. Łukasz Skorupski, 22. Łukasz Fabiański,

Obrońcy: 2. Kamil Piątkowski, 3. Paweł Dawidowicz, 4. Tomasz Kędziora, 5. Jan Bednarek, 13. Maciej Rybus, 15. Kamil Glik, 18. Bartosz Bereszyński, 25. Michał Helik, 26. Tymoteusz Puchacz,

Pomocnicy: 6. Kacper Kozłowski, 8. Karol Linetty, 10. Grzegorz Krychowiak, 14. Mateusz Klich, 16. Jakub Moder, 17. Przemysław Płacheta, 19. Przemysław Frankowski, 20. Piotr Zieliński, 21. Kamil Jóźwiak

Napastnicy: 9. Robert Lewandowski, 11. Karol Świderski, 23. Dawid Kownacki, 24. Jakub Świerczok, 

Trener: Paulo Sousa

Dominik Pasternak