Odrodzenie Lechii i kolejne punkty beniaminka. Podsumowanie ekstraklasowej soboty

Share on facebook
Share on twitter
2021.02.20 Gdansk
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2020/2021
Lechia Gdansk - Gornik Zabrze
N/z Flavio Paixao gol bramka radosc
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2021.02.20 Gdansk
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2020/2021
Lechia Gdansk - Gornik Zabrze
Flavio Paixao gol bramka radosc
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Za nami wszystkie sobotnie spotkania 18. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Zmobilizowana przez kibiców Lechia Gdańsk wygrała drugie spotkanie z rzędu, tym razem pokonując Górnik Zabrze 2:0. Jeszcze niedawno gdańszczanie byli na ,,cenzurowanym”, kiedy to odpadli w Pucharze Polski z Puszczą Niepołomice, a w lidze byli bliżej strefy spadkowej niż pucharowej. Teraz do 3. miejsca tracą zaledwie dwa punkty. Serię czterech spotkań bez porażki kontynuuje Podbeskidzie Bielsko-Biała. ,,Górale” zremisowali z Jagiellonią Białystok 1:1.

Wsparcie kibiców popłaca

Jeszcze nie tak dawno Piotr Stokowiec znajdował się na ,,gorącym krześle”, a gra gdańszczan była ostro krytykowana. Wystarczyło wtargnięcie kibiców, motywacyjna przemowa i voila – Lechia zaczęła grać jak z nut. ,,Biało-Zieloni” pewnie wygrali z Górnikiem Zabrze 2:0 po bramkach Macieja Gajosa i Flavio Paixao. Formacja ofensywna zagrała koncertowe spotkanie. W pierwszej połowie łatwo z przeciwnikami radzili sobie Kenny Saief i Joseph Ceesay, choć to nie oni wpisali się na listę strzelców. W 25. minucie Amerykanin przedarł się skrzydłem, podał Flavio Paixao, a snajper Lechii zamiast strzelać wyłożył futbolówkę Gajosowi, który bez problemu wykończył koronkową akcję gdańszczan.

Lechia bawiła się z przeciwnikiem jak chciała, a jeszcze przed przerwą trafiła na 2:0. Akcję wypracował Joseph Ceesay, który najpierwośmieszył Stefanosa Evangelou, później oddał strzał, który odbił przed siebie Martin Chudy, ale dobitka Flavio Paixao była już celna. Defensywa Górnika rozjeżdżona niczym walec, kompletnie nie popisała się przy tej sytuacji. Dowodem na to jak słabo spisywali się zabrzanie w pierwszej połowie, jest fakt, że w przerwie Marcin Brosz dokonał trzech zmian.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Poza jedną poważną sytuacją Kubicy (który zamiast trafić w bramkę, skierował futbolówkę na aut) Górnik był tłem dla Lechii. W 64. minucie wynik na 3:0 powinien podwyższyć świetnie dysponowany tego dnia Ceesay, ale Szwed zaliczył ,,pudło kolejki” myląc się w tak banalnej sytuacji.

Kluczową postacia środka pola Lechii był 18-letni Jan Biegański, który szybko pokazał, że jest najlepszym młodzieżowcem gdańskiej ekipy. Jego otwierające podania (palce lizać!) łatwo znajdowały adresatów. Zwycięstwo z Górnikiem ma jednak dla lechistów słodko-gorzki smak. Z jednej strony, wskoczyli na 5. miejsce w tabeli, a do trzeciego Rakowa tracą tylko dwa punkty. Z drugiej, w meczu z walczącą o utrzymanie Stalą Mielec zabraknie z powodu pauzy za kartki – Kopacza i Saiefa, a i niewykluczone, że w następnej kolejce nie będą grali Nalepa i Kubicki, którzy opuszczali murawę z urazami. Jeśli chodzi o Górnika – mecz totalnie do zapomnienia i raczej podkreślający, że zabrzanie nie będą walczyć o topowe lokaty w lidze.

Lechia Gdańsk – Górnik Zabrze 2:0 (2:0)

Gajos 24′, Flavio Paixao 42′

MVP: Kenny Saief (Lechia)

Poukładane Podbeskidzie, niestabilna Jagiellonia

Wciąż rękawicy nie składa Podbeskidzie Bielsko-Biała, które w rundzie wiosennej nie zaznało jeszcze goryczy porażki. ,,Górale” mogą czuć jednak niedosyt, bo powinni byli spotkanie na własnym stadionie wygrać. Bielszczanie rozpoczęli mecz świetnie od bramki Rafała Janickiego w 13. minucie. Kto by się spodziewał, że tak krytykowany za wcześniejszą grę w innych klubach stoper nagle stanie się szefem defensywy Podbeskidzia. Nie tylko trzyma obronę w ryzach, ale stara się rozgrywać, podłączać do akcji ofensywnych. To była jego druga bramka dla bielszczan w odstępie kilku tygodni.

Gol po stałym fragmencie gry tylko pobudził gospodarzy do lepszej gry, a goście wyglądali na takich, którzy zapomnieli wyjść z szatni. Do przerwy nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Michala Peskovicia. Kluczowym momentem meczu była niewykorzystana sytuacja Karola Danielaka, który zamiast precyzyjnie przymierzyć, posłał futbolówkę hen w Beskidy.

Jagiellonia w tym sezonie jest klubem strasznie niestabilnym. Uwielbia grać w kratkę, raz super, raz kiepsko, raz średnio – dziś było to trochę w stylu Dr. Jekyll i Mr. Hyde. Piłkarze w żółto-czerwonych strojach pokazali się z lepszej strony w drugiej połowie, będąc bardziej aktywnymi w polu karnym przeciwnika. Po strzale Bojana Nasticia piłka trafiła w słupek, ale już kilka minut później po strzale Bartłomieja Wdowika Michal Pesković musiał wyjmować futbolówkę z siatki. Najpierw uderzył Paweł Olszewski, bramkarz ,,Górali” na tyle niefortunnie odbił piłkę, że ta wpadła pod nogi młodzieżowca ,,Dumy Podlasia”, który zdobył debiutancką bramkę w ekstraklasie.

Jagiellonia poszła za ciosem i kilkanaście minut później na 2:1 po uderzeniu z dystansu i rykoszecie Janickiego gola strzelił Ariel Borysiuk. Szymon Marciniak po sprawdzeniu sytuacji na VAR-ze nie uznał bramki, gdyż Maciej Makuszewski znajdował się na pozycji spalonej. Koniec końców, Podbeskidzie podzieliło się punktami z Jagą i jeśli ktoś ma pluć sobie w brodę to białostoczanie. Podopieczni Roberta Kasperczyka mogą się cieszyć, że przetrwali atak ofensywny Jagi w drugiej części gry i zdobyli punkcik, jakże potrzebny w walce o utrzymanie. Na 12 możliwych punktów w czterech kolejkach ,,Górale” zdobyli 8. To świetny wynik, biorąc pod uwagę to, że w rundzie jesiennej zdobyli ich zaledwie 9.

Jagiellonia zaś stoi w miejscu, i to nie od kilku tygodni, a od roku. Nie widzimy żadnej różnicy w grze Jagi po objęciu posady trenerskiej przez Bogdana Zająca. Mamy do czynienia z jedną wielką sinusoidą, z której nic konkretnego nie wynika. Przeplatywanie zwycięstw i remisów z porażkami na dłuższą metę nic nie da.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Jagiellonia Białystok 1:1 (1:0)

Janicki 13′ – Wdowik 53′

MVP: Rafał Janicki (Podbeskidzie)