Niezły ligowy powrót Ojrzyńskiego. Stal odrabia 2 gole i remisuje w Lubinie

Share on facebook
Share on twitter
2020.11.21 Lubin
Pilka nozna 
PKO Ekstraklasa sezon 2020/2021
KGHM Zaglebie Lubin - Stal Mielec
N/z Petteri Forsell
Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

2020.11.21 Lubin
Football 
Polish PKO Ekstraklasa season 2020/2021
KGHM Zaglebie Lubin - Stal Mielec
Petteri Forsell
Credit: Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Pierwsze sobotnie spotkanie rozpoczęło się o 17:30, a nie tradycyjnie o 15:00. Zagłębie Lubin podejmowało Stal Mielec i to właśnie lubinianie byli uznawani za zdecydowanego faworyta tej potyczki. Mecz ten był debiutem trenera Leszka Ojrzyńskiego jako szkoleniowca Stali. Były opiekun m.in. Korony Kielce czy Wisły Płock zasiadł na ławce trenerskiej po ponad rocznej przerwie, gdy zrezygnował z pracy w Płocku z powodów prywatnych. 

Rzeczą, która na początku rzucała się w oczy, był wysoko zakładany pressing przez mielczan, ale po kilku minutach goście chyba zrezygnowali z tego pomysłu i inicjatywę przejęli lubinianie. Stal ograniczała się do kontrataków i w 13. minucie, po jednej z nich, zrobiło się trochę groźniej, gdy obrońcy „Miedziowych” blokowali dośrodkowanie Andreji Prokicia. W 17. minucie FENOMENALNE podanie do Kacpra Chodyny posłał Łukasz Poręba, a prawy obrońca Zagłębia mocnym strzałem po ziemi pokonał Rafała Strączka i zdobył swoją debiutancką bramkę w Ekstraklasie. Winą za utratę tego gola należy obarczyć Kamila Kościelnego, który w karygodny sposób złamał linię spalonego. 

Raptem kilka minut później bliski gola samobójczego był Mateusz Matras, ale na jego szczęście świetnym refleksem popisał się Strączek i przeniósł piłkę nad poprzeczką. Pierwsze pół godziny to dość wyraźna przewaga podopiecznych Martina Seveli, którzy zdecydowanie częściej byli przy piłce kreowali akcje na połowie rywali. Przypieczętowali to w 34. minucie, gdy po rzucie rożnym Zagłębia, piłkę na skraju pola karnego przejął Lubomir Guldan i w stylu najlepszych ligowych skrzydłowych, wrzucił w pole karne wprost na głowę Sasy Balicia, a Czarnogórzec pewnym uderzeniem podwyższył prowadzenie. Niespełna 5 minut później prawą stroną zaatakował Mateusz Mak i wydawało się, że z tej akcji nie może być już nic groźnego. Jednak, Adam Ratajczyk zbyt krótko wybijał piłkę z szesnastki, a do niej dopadł Maciej Domański i pięknym strzałem od poprzeczki dał gościom nadzieję. 

Pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem gospodarzy z Lubina, ale w mojej opinii prowadzenie te, z przebiegu gry mogło być wyższe, bo „Miedziowi” kontrolowali grę. Bramka, którą stracili, też była stracona tak naprawdę mocno na własne życzenie, a i z przodu powinni strzelić coś więcej.

W przerwie Leszek Ojrzyński przeprowadził dwie zmiany. Na placu pojawili się Petteri Forsell i Paweł Tomczyk, a w zeszli z niego Andreja Prokić oraz Łukasz Zjawiński. Pięć minut po przerwie do rzutu wolnego podszedł Petteri Forsell i znakomitym uderzeniem wyrównał wynik. Futbolówka jeszcze otarła się o poprzeczkę, po czym znalazła się w siatce. Fin w trzecim sezonie z rzędu trafił przeciwko „Miedziowym”. Zaliczka Zagłębia została zaprzepaszczona w niecałe 20 minut, a my znowu przekonaliśmy się o tym, jak niebezpieczne jest prowadzenie 2:0 :). 

Od tego momentu gra była bardziej szarpana, a żaden z zespołów nie umiał przejąć kontroli nad wydarzeniami boiskowymi. Pierwszym zespołem, który mógł objąć prowadzenie, była Stal, ale na nieszczęście gości, uderzenie głową Kościelnego przeleciało nad bramką Dominika Hładuna. Dobrą zmianę w drużynie Stali dał nie tylko Forsell, ale też Paweł Tomczyk, który z pewnością był aktywniejszy, niż grający w pierwszej połowie Łukasz Zjawiński. Moim zdaniem, przez 25 minut od gola na 2:2 lepszym zespołem na boisku była Stal. Zagłębie było zdecydowanie mniej konkretnie w porównaniu z pierwszą połową. Gospodarze w tym czasie nie potrafili narzucić rywalom swojej gry, co musiało być mocno frustrujące dla podopiecznych trenera Seveli. Jedyną sytuacją, którą stworzyli lubinianie w tym czasie, była akcja Patryka Szysza, gdy skrzydłowy uderzał w boczną siatkę.

W końcowy fragment spotkania weszliśmy kolejną bramkową szansą gości. Tomczyk mocnym strzałem z półwoleja zmusił Hładuna do dużego wysiłku. Golkiper drużyny z Dolnego Śląska pokazał swoje umiejętności i uratował swoją drużynę. Później swoją pierwszą okazję miał, niewidoczny dzisiaj, Filip Starzyński, ale były reprezentant Polski pomylił się dość znacznie. Mecz od 80. minuty przypominał trochę pierwszą połowę. Właśnie, trochę, bo, mimo że podopieczni trenera Seveli przeważali, to w odróżnieniu od pierwszej połowy, nie mieli z tego żadnych szans na bramkę. Przyjezdni byli mądrze ustawieni i często wysoko podchodzili pressingiem, utrudniając zadanie lubinianom. Piłkę meczową, która mogła dać Zagłębiu komplet punktów, miał Flip Starzyński. Pomocnik uderzał lewą nogą, z okolic dziesiątego metra, ale piłka przeleciała wysoko nad bramką. 

Zagłębie Lubin – Stal Mielec 2:2 (2:1)

Bramki: 17’ Chodyna, 34’ Balić – 37’ Domański, 50′ Forsell

Kartki: Simić – MakŻyro, Wróbel

Zagłębie Lubin: Hładun – Chodyna, Simić, Guldan, Balić – Poręba, Żubrowski (66’ Bashkirov) – Szysz, Starzyński, Ratajczyk (66’ Bednarczyk) – Mraz (81’ Sirk)

Stal Mielec: Strączek – Kościelny, Żyro, Czorbadżijski (80’ Sus), Flis – Martas – Mak (67’ Wróbel), Tomasiewicz, Domański, Prokić (46’ Forsell) – Zjawiński (46’ Tomczyk) 

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

Stadion: Stadion Zagłębia Lubin 

MVP: Forsell

Kuba Duda