3 punkty przewagi nad drugim w tabeli Górnikiem Zabrze, pozycja faworyta w każdym z pozostałych do końca sezonu spotkań i powroty po kontuzjach – można powiedzieć, że Lech Poznań w XXI wieku jeszcze ani razu nie był tak blisko obrony mistrzostwa. W majówkę Kolejorza czeka wyjazd do Lublina, przed którym dla mediów wypowiedział się trener Niels Frederiksen.
Lech przed trudnym meczem nie traci pewności siebie
Niedziela, 26 kwietnia 2026 roku bezsprzecznie zapisała się na kartach historii Lecha Poznań. Wygrana 4:0 z Legią Warszawa potwierdziła mistrzowskie aspiracje zespołu z Poznania. Patrząc tylko na terminarz może się wydawać, że najtrudniejsze już za Kolejorzem. Takie myślenie może okazać się jednak pułapką – czego tak doświadczony trener jak Niels Frederiksen jest całkowicie świadomy. – To prawda, że oni jakiś czas nie odnieśli zwycięstwa. Oczywiście przeanalizowaliśmy ich zespół i widzimy w nim dużo jakości – to jedna z tych drużyn, które zawsze starają się grać w piłkę. Mają dużo jakości z piłką przy nodze, dlatego spodziewamy się trudnego meczu – przyznał Duńczyk. Trener został także zapytany o reakcję zespołu na tak ważną wygraną – w końcu po ostatnim zwycięstwie z Rakowem Częstochowa przyszła porażka z Widzewem Łódź. – Mam nadzieję, że to się nie powtórzy. Nauczyliśmy się czegoś z tamtej sytuacji i wiemy, że niezwykle ważna w ostatnich kolejkach sezonu będzie konsekwencja w naszych występach. Nie jestem jednak nerwowy, bo widzę w naszej drużynie dużo pewności siebie, widzę piłkarzy, którzy nie mogą doczekać się gry i są gotowi do występów. Po tych dwóch zwycięstwach z Legią i Pogonią, bardzo trudnych meczach, myślę że jesteśmy w najlepszej formie w tym sezonie. Musimy jednać być pokorni, by nie przesadzić z tą pewnością i znaleźć dobry balans na ostatnie cztery spotkania.
Świetny występ z Wojskowymi zaliczył Timothy Ouma. Kenijczyk, którego forma w tym sezonie układała się w sinusoidę, wyglądał na boisku bardzo pewnie, co był dla wielu kibiców Lecha pozytywnym zaskoczeniem. – Powiedziałbym, że Ouma to nadal Ouma. Wystawiliśmy go do gry wiedząc, że jest bardzo silny i dobry w pojedynkach. Pokazał też dużo jakości z piłką, podań za linię obrony rywala. Zagrał dobry mecz, może wystąpi z Motorem, może nie, jeszcze nie zdecydowałem. Bez wątpienia zrobił jednak w ostatnim spotkaniu dobre wrażenie – docenił swojego pomocnika szkoleniowiec Kolejorza. Na boisko przeciwko Legii nie wyszedł za to inny letni nabytek mistrza Polski – Yannick Agnero. Iworyjczyk wystąpił wcześniej w 37 meczach z rzędu, jednak tylko 5 razy wychodził na boisko w pierwszym składzie. Wszystko wskazuje na to, że tego dorobku zbytnio w końcówce sezonu nie poprawi. – Mikael Ishak jest moim pierwszym wyborem na pozycję napastnika i raczej pozostanie nim do końca sezonu, a jest jeszcze za wcześnie, by mówić co będzie w kolejnych rozgrywkach. Jest dalej młodym, utalentowanym napastnikiem i bardzo ważne dla jego rozwoju jest, by grał tak dużo jak to tylko możliwe, jednak będziemy go wpuszczać na boisko wtedy, kiedy da to najwięcej drużynie, to nadal najważniejsza rzecz.
Radosław Murawski powrócił, Antonio Milić zrobi to w weekend?
W niedzielnym spotkaniu przeciwko Legii miały też miejsce dwa ważne wejścia z ławki – najpierw na murawę po 364 dniach od ostatniego meczu wszedł Radosław Murawski, a później w drużynie zadebiutował zaledwie 17-letni Hubert Janyszka. Jak się okazuje, mimo dużej różnicy w doświadczeniu obu piłkarzy, obaj zajmują ważne miejsce w ekipie Frederiksena. – Jesteśmy bardzo zadowoleni z powrotu Radka. Przebył bardzo długą i nieprzyjemną drogę, cały rok. Nie spodziewaliśmy się na początku, że tyle to będzie trwało, ale wyszło jak wyszło. Teraz jest już z nami, jest bardzo ważną częścią drużyny i nie mam zamiaru dawać mu się ogrywać w rezerwach, mam plan na niego w pierwszym składzie. A Hubert? To silny piłkarz, bardzo utalentowany. Na ten moment trenuje z pierwszą drużyną, jest częścią składu i całkiem możliwe, że znowu wystąpi – powiedział duński trener. Kluczowy dla ostatnich wyników Kolejorza był też Ali Gholizadeh – Irańczyk w ostatnich 5 spotkaniach zdobył 2 bramki i zaliczył 2 asysty. Według niektórych ekspertów to właśnie on będzie walczył o tytuł najlepszego piłkarza ligi z Bartoszem Nowakiem z GKSu Katowice. – Ali spisuje się niesamowicie dobrze od kiedy powrócił po kontuzji. Nie było go przez większość rundy jesiennej, a od powrotu jest tylko lepszy i lepszy. Drużyna ma jednak 11 zawodników i każdy jest ważny, także w pomocy czy defensywie. Ali robi co może, kreuje sytuacje, zdobywa bramki i gra dla drużyny, co jest dla mnie najważniejsze. Trzeba przyznać, że jego występy są na najwyższym poziomie i bardzo nas to cieszy.
Lech Poznań ma wszystko w swoich rękach, a jego najgroźniejszym rywalem w walce o tytuł pozostaje Górnik. Zabrzanie w sobotę grają w finale Pucharu Polski, a trener Niels Frederiksen został też zapytany, czy będzie trzymał kciuki za Górnika, by ten zdobył puchar, a Kolejorz mistrzostwo, czy jednak za Raków, którego zwycięstwo może podłamać morale zespołu z Zabrza na finiszu sezonu. – Nie chcę zabrzmieć arogancko, ale będąc totalnie szczerym… G**no mnie obchodzą inne drużyny. Skupiamy się na swoim zespole. Ani z Górnikiem, ani z Rakowem już nie zagramy, więc na pewno nie będę oglądał tego spotkania, mam lepsze rzeczy do roboty. Niech po prostu wygra lepszy – oznajmił szkoleniowiec Lecha. Na koniec Frederiksen poświęcił jeszcze chwilę na omówienie stanu zdrowia zawodników, a w szczególności środkowych obrońców. – Jeśli chodzi o Antonio Milicia, myślę że jest już gotów do gry. Musimy jeszcze zobaczyć go w treningu dziś i jutro, ale jest już z drużyną w stu procentach i chcemy, by był w pełnym treningu z zespołem. Chodzę już po tym świecie trochę czasu i wiem, że wszystko może się zdarzyć, ale powinien być gotów do gry. Skrzypa za to jeszcze nie jest gotowy. Trenuje indywidualnie, a w przyszłym tygodniu zacznie treningi z drużyną. Zdecydowaliśmy dać mu tydzień więcej dla pewności. Jest już blisko powrotu, ale z Motorem nie zagra. Reszta zawodników jest sprawna i zdrowa.
Najbliższe spotkanie Lech Poznań zagra w Lublinie z Motorem już 2 maja o 20:15. To będzie jedyny mecz PKO Bank Polski Ekstraklasy w sobotę – wcześniej tego dnia zaplanowany jest finał Pucharu Polski. W przypadku zwycięstwa Kolejorz powiększy swoją przewagę nad drugim Górnikiem Zabrze do 6 oczek.
Patryk Chyła/fot. Lech Poznań