Niedziela z ekstraklasą? Nudna. Nic się nie działo

Share on facebook
Share on twitter
rejs

Nie rozpieścili nas piłkarze ekstraklasy w niedzielne popołudnie. Zarówno w Grodzisku Wielkopolskim, jak i w Lubinie nie działo się zbyt wiele. Choć widowisko z udziałem Zagłębia i Cracovii było momentami znośne, to i tak nie poderwało nas z krzeseł. Wygląda na to, że dobry wybór podjęli kibice piłkarscy, którzy zdecydowali przełączyć się na El Clasico, starcie Manchesteru United z Liverpoolem, czy derby Łodzi.

Paździerz w Grodzisku. Warta nadal bezzębna

Na stadionie Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski byliśmy świadkami meczu o tzw. 6 punktów – grająca słabo w ostatnich dwóch miesiącach Warta Poznań grała ze Stalą Mielec, która nieoczekiwanie wylądowała w środku stawki. Cel ,,Zielonych” przed meczem był jasny – zwyciężyć, aby zmniejszyć straty do ostatniego bezpiecznego miejsca w tabeli. Niestety nie udało się go zrealizować, a to głównie sprawka, jak to określił na konferencji pomeczowej trener Piotr Tworek ,,najbardziej defensywnej linii ataku w lidze”.

Najbardziej aktywnym zawodnikiem w ofensywie Warty był…środkowy obrońca, Bartosz Kieliba, który przypłacił spotkanie rozciętym łukiem brwiowym. Zupełnie odcięty od piłek był Kuzimski, słabo działała para skrzydłowych Jakóbowski-Rodriguez, niemrawy występ zaliczył Szymon Czyż. ,,Warciarze” kontynuują tym samym niechlubną serię 6 spotkań bez zdobyczy bramkowej. Licznik aż piszczy z wrażenia – 540 minut bez strzelonego gola, ostatnie trafienie odnotowane 27 sierpnia w meczu z Jagiellonią! Ostatnie zwycięstwo Warty? Też dawno temu, bo 6 sierpnia z Górnikiem Łęczna 4:0.

O ile Warta może być wściekła z dzisiejszego wyniku, tak Stal może być zadowolona. Piłkarze Adama Majewskiego odnotowali czwarty mecz z rzędu bez porażki i nie wyglądają na zespół, który będzie walczył o utrzymanie. Jasne, nie wygrali jeszcze w tym sezonie na wyjeździe, ale tabela mówi wyraźnie – 9. miejsce, 16 punktów, 8 oczek przewagi nad strefą spadkową.

Czy był to jednak udany mecz w wykonaniu mielczan? Niekoniecznie. Dziś sprawiali wrażenie drużyny pogodzonej z remisem. Oczywiście, mieli dwie groźne sytuacje w wykonaniu bezaprzeczalnie najlepszego gracza zespołu, Mateusza Maka, ale tylko na tyle było ich stać. Warto też dodać, że Stal znów zagrała kiepską drugą połowę. Właściwie poza ostatnim meczem z Zagłębiem, ,,Biało-niebiescy” nie istnieją w drugich 45 minutach, o czym świadczy jedna paskudna statystyka – 0 strzelonych goli w ostatnim kwadransie gry.

Sędzia największą ,,gwiazdą” meczu w Lubinie

Spotkanie w Lubinie także nie stało na najwyższym poziomie. W pierwszej połowie najjaśniejszą gwiazdą meczu był Dominik Hładun, który obronił mocny strzał z dystansu Michała Rakoczego, a następnie uchronił zespół przed potencjalną bramką samobójczą autorstwa Kamila Kruka. Po przerwie, niemal identyczna sytuacja wydarzyła się po stronie Cracovii. Matej Rodin był o krok od strzelenia samobója, ale bardzo dobrze interweniował Lukas Hrosso. Przez 60 minut spotkanie było totalnym paździerzem, aż do potężnej bomby Filipa Starzyńskiego. Kapitan gospodarzy huknął mocno z dystansu, a bramkarz ,,Pasów” nie miał nic do powiedzenia. Kilkanaście minut później ,,Figo” mógł zdobyć podobną, drugą bramkę z dalszej odległości, ale tym razem golkiper Cracovii spisał się na medal, efektownie zbijając futbolówkę na słupek.

Cracovia po raz kolejny pokazała, że jest zespołem, którego warto nie lekceważyć w końcówce. Matthias Hebo Rasmussen, który kilka minut wcześniej trafił w słupek, w 87. minucie spotkania wykorzystał zamieszanie w polu karnym rywali i pokonał Hładuna.

Pomimo emocjonujących ostatnich 30 minut, widowisko w Lubinie nie zaliczymy do najbardziej udanych. Głównie też przez postawę sędziego Bartosza Frankowskiego. Arbiter skradł ,,show” podejmując dwie kontrowersyjne decyzje, naszym zdaniem błędne. Najpierw w pierwszej połowie nie podarował drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartki Kamilowi Krukowi, który bez pardonu przerwał nieźle zapowiadającą się akcję ,,Pasów”. W drugiej połowie arbiter z Torunia nie dopatrzył się faulu Panticia na van Amersfoorcie, który powinien skutkować jedenastką dla podopiecznych Michała Probierza.

Cracovia kontynuuje serię sześciu meczów bez porażki i wskoczyła na 6. miejsce w tabeli. Do zajmującej 3. miejsce Lechii Gdańsk traci już jednak sześć oczek, a do liderującego Lecha dziesięć. Zagłębie ma tylko jeden punktów mniej od ,,Pasów”, ale zajmuje dopiero 11. miejsce w tabeli.

Redakcja PolskaPilka.pl

Fot. Rejs (screen)