fbpx

Niedobry remis Śląska!

Share on facebook
Share on twitter
slask

Niedzielne granie rozpoczęło się we Wrocławiu, gdzie Śląsk podjął Pogoń Szczecin. Mecz dla wrocławian był niezwykle istotny w kontekście walki o puchary.

Piłkarze Vitezslava Lavicki przed tym meczem plasowali się na czwartym miejscu. Do trzeciego Lecha tracili cztery oczka. Wciąż mieli szansę na puchary – by ją zachować musieli wygrać w niedzielę z Pogonią. Jeśli mówimy o graczach ze Szczecina należy wspomnieć, że oni o eliminacje do Ligi Europy już nie grają – zajmowali przed spotkaniem ostatnie ósme miejsce z dorobkiem 47 punktów. Podopieczni Kosty Runjaicia po wznowieniu rozgrywek wygrali zaledwie jedno spotkanie. Słabą dyspozycję gości chcieli wykorzystać gospodarze.

„Puerto dał, Puerto zabrał”

Trudno powiedzieć kto na początku spotkania dominował. W pierwszym kwadransie żaden z zespołów nie stworzył jakiejś groźniejszej sytuacji. Posiadanie piłki również było na w miarę wyrównanym poziomie.

W 20. minucie sędzia Paweł Raczkowski podbiegł do monitora, by obejrzeć powtórkę sytuacji, w której Israel Puerto pociągał za koszulkę Adama Frączczaka. Arbiter po dłuższej chwili podyktował rzut karny dla gości. Do piłki podszedł kapitan Portowców, czyli sam poszkodowany i wykorzystał jedenastkę! Matus Putnocky był niezwykle blisko wygrania pojedynku, lecz futbolówka po kontakcie z rękawicą Słowaka i tak wpadła do siatki.

Dobrą okazję do wyrównania miał Erik Exposito w 29. minucie. Hiszpan wszedł w pole karne, zostawiając za sobą obrońców, ale jego strzał obronił Dante Stipica i Śląsk z tej akcji wywalczył jedynie albo aż rzut rożny.

Jak się okazało, ten stały fragment gry miał olbrzymie znaczenie dla przebiegu meczu. Robert Pich dośrodkował piłkę w głąb pola karnego, gdzie znalazł się Puerto. Hiszpański defensor skierował głową futbolówkę do siatki, wyrównując stan meczu. Z pewnością była to dla gracza gospodarzy spora ulga, bo to on faulował Frączczaka, przez co arbiter podyktował wcześniej rzut karny.

Po tej bramce mecz znów się stał się wyrównany. Jednak tylko do 48. minuty. Niesamowitą kontrę wyprowadził Exposito. Hiszpan w decydującym momencie, gdy miał za plecami wielu rywali, podał do wychodzącego na drugiej stronie Przemysława Płachety. Szybkość, jaką dysponuje polski skrzydłowy pomogła mu w dobiegnięciu do piłki. O mało co Stipica nie złapał futbolówki, lecz gracz Śląska w porę się „ogarnął” i podkręconym uderzeniem zdobył bramkę.

Zawodnicy Lavicki strzelili gola do szatni, co w futbolu jest dużą sztuka i znacznie utrudnia grę rywalowi w drugiej odsłonie. Byliśmy ciekawi, jak zareaguje Pogoń!

Gol debiutanta!

Niecałe pięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy, Filip Marković oddał ciekawy strzał z okolic 14. metra na bramkę Stipicy. Serb dostał piłkę od Exposito i chybił jedynie o włos.

120 sekund potem swoją szansę miał Sebastian Kowalczyk. Polak uderzył głową po dośrodkowaniu Benedikta Zecha, który dzisiaj grał na prawej obronie z powodu niedyspozycji Davida Steca i Jakuba Bartkowskiego.

W minucie 60. Płacheta spróbował swoich sił z ostrego kąta. Lubambo Musonda dośrodkował w pole karne, a skiksował przy wybiciu Kononstandinosa Triantafyllopoulos. Piłka spadła przy lewym słupku bramki Stipicy, a strzał oddał właśnie 22-latek. Dobrze interweniował w tej trudnej sytuacji golkiper Portowców.

Po czterech minutach Śląsk miał fantastyczną sytuację do podwyższenia prowadzenia! Filip Marković, który w drugiej części był bardzo aktrywny, popędził prawym skrzydłem i zacentrował płasko w pole karne. Do futbolówki doszedł Erik Exposito, lecz Hiszpan uderzył „na wślizgu” obok bramki.

Śląsk więcej atakował – wyglądało jakby to gospodarze gonili wynik, bo widać, że chcieli strzelać gole. Jednak na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry, futbolówka ugrzęzła w ich siatce.

W 84. minucie zespół Trójkolorowych stracił prowadzenie! Swoją debiutancką bramkę zdobył Kacper Smoliński! 19-latek dostał podanie od Kowalczyka i z prawej strony pola karnego, z wielką siłą uderzył na bramkę Putnockiego.

Piłkarze z Wrocławia mogli sobie pluć w brodę. Mieli swoje okazje przez pierwszy kwadrans drugiej połowy. Dominowali, atakowali, momentami byli bardzo blisko gola.

Remisem zakończyło się spotkanie we Wrocławiu. Każdy zespół raz wyszedł na prowadzenie, każdy raz wyrównał. Śląsk skomplikował sobie szanse na puchary. Pocieszeniem dla kibiców może być fakt, że matematyka nadal jest z Trójkolorowymi – dalej jest szansa, nikła, ale zawsze jest.

Śląsk Wrocław 2:2 Pogoń Szczecin (2:1)

Bramki: 22′ Adam Frączczak, 29′ Israel Puerto, 48′ Przemysław Płacheta, 84′ Kacper Smoliński

Składy:

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky – Lubambo Musonda (Kamil Dankowski 74′), Israel Puerto, Mark Tamas, Dino Stiglec – Diego Żivulić, Jakub Łabojko – Filip Marković (Sebastian Bergier 80′), Robert Pich (c), Przemysław Płacheta (Damian Gąska 90′) – Erik Exposito

Pogoń Szczecin: Dante Stipica – Benedikt Zech, Konstantinos Triantafyllopoulos, Mariusz Malec, Hubert Matynia – Damian Dąbrowski, Kamil Drygas – Marcin Listkowski (Maciej Żurawski 68′), Sebastian Kowalczyk, Santerri Hostika (Kacper Smoliński 60′) – Adam Frączczak (c) (Hubert Turski 76′)

Sędzia: Paweł Raczkowski

Stadion: Stadion Wrocław

MVP: Przemysław Płacheta

Kliknij w zdjęcie, by porozmawiać z autorem o Ekstraklasie!