Już wczoraj z dobrej strony na boiskach zaplecza niemieckiej Bundesligi pokazali się Mateusz Żukowski i David Kopacz, którzy rozpoczęli sezon ligowy od zdobytych bramek dla swoich drużyn. Po nich świetnie zaprezentowali się za to ci, którzy pilnowali, by bramek padło jak najmniej – Jakub Zieliński i Marcel Lotka.
Wczorajszy dzień zdecydowanie był wielki dla 18-letniego Zielińskiego. Jako że Kamil Grabara jest postrzegany przez VFL Wolfsburg jako zawodnik do wytransferowania z klubu, a Timon Wellenreuther leczy uraz, to właśnie nastolatek został na ten moment pierwszym bramkarzem Wilków. Wychowanek Jaguara Gdańsk dobrze odpłacił się za zaufanie trenerowi Tobiasowi Stroblowi i obronił wszystkie 3 celne strzały, w tym bardzo groźne uderzenie Naatana Skytty. Spadkowicz z Bundesligi bezbramkowo zremisował to spotkanie, a Jakub Zieliński zaliczył niezwykle udany debiut w zielono-białych barwach.
Dziś swojego polskiego bohatera miał też beniaminek 2. Bundesligi, Energie Cottbus. Zespół z Chociebuża wrócił na drugi poziom rozgrywkowy po 12 latach przerwy i od razu zagrał u siebie z jednym z faworytów do awansu – drużyną Hannover 96. Między słupkami gospodarzy stanął Marcel Lotka, który po raz pierwszy w swojej karierze wygrał rywalizację o miejsce w bramce – wcześniej nie udało mu się to w Hercie Berlin, Borussii Dortmund i Fortunie Dusseldorf. 25-latek wykorzystał jednak swoją szansę wręcz perfekcyjnie – młodzieżowy reprezentant Polski obronił 8 strzałów rywala, a uderzenie Kolji Oudenne sparował w tak ekwilibrystyczny sposób, że z miejsca stało się ono viralem w mediach społecznościowych. Fani Energie Cottbus zgodnie uznali, że Lotka zagrał jak Manuel Neuer jak za najlepszych lat, a sam Polak został przez wiele portalów nazwany piłkarzem meczu, który gospodarze zwyciężyli 3:1.
Patryk Chyła/fot. IMAGO