Nie ma stylu, jest wynik. Legia z awansem do II rundy eliminacji Ligi Mistrzów!

Share on facebook
Share on twitter
2021.07.14, Warszawa, Pilka nozna, UEFA Liga Mistrzow 2021/2022, I Runda Elimacyjna
Mecz Legia Warszawa - FK Bodo/Glimt
N/z Tomas Pekhart gol, bramka, radosc, kibice
Foto Rafal Oleksiewicz / PressFocus

2021.07.14, Football, UEFA Champions League 2021/2022, First Qualifying Round
Legia Warszawa - FK Bodo/Glimt
Tomas Pekhart gol, bramka, radosc, kibice
Credit Rafal Oleksiewicz / PressFocus

W rewanżowym spotkaniu I rundy eliminacji piłkarskiej Ligi Mistrzów, mistrz Polski pokonał Bodo/Glimt 2-0, choć poziom tego spotkania nie powalił.

W pierwszym spotkaniu podopieczni Czesława Michniewicza pokonali na wyjeździe Bodo/Glimt 3-2. Ten wynik mógłby być jeszcze lepszy, gdyby nie likwidacja przepisu o bramkach zdobytych na wyjeździe. Jeśli ta reguał nadal by istniała, drużyna z Norwegii musiałaby wygrać dwoma bramkami, a obecnie prowadzenie jedną bramką prowadziłoby do dogrywki. Mistrzowie Polski jednak nie mieli patrzeć na przepisy, a powinni zająć się dobrą i skuteczną grą na boisku.

Początek spotkania był dosyć spokojny, żadna z drużyn nie ruszyła z odważnymi atakami. W pierwszych pięciu minutach to Legioniści próbowali utrzymać się przy piłce, później inicjatywę przejęli goście. Mistrz Norwegii jednak nie potrafił tego wykorzystać, bowiem gospodarze umiejętnie się przesuwali i nie pozwalali, aby rywal wszedł z piłką w pole karne. Spokojnie było na boisku, ale nie na trybunach. Na stadionie mieliśmy sporo sympatyków Legii, którzy głośno dopingowali swoją drużynę. W 18. minucie w polu karnym „Legionistów” wślizgiem starał się strzelić Erik Botheim, ale napastnik Bodo/Glimt nie trafił w piłkę, a futbolówkę złapał Artur Boruc. Chwilę później z dystansu próbował Alfons Sampsted, ale uderzył obok bramki. Kolejne minuty to przewaga gości, jednak ci nie potrafili stworzyć sobie dobrej okazji na strzelenie gola. W 33. minucie ponownie świetną okazję miał Botheim, lecz fatalnie uderzył i piłka poleciała ponad bramką Boruca. Później do głosu zaczęła dochodzić Legia – najpierw niecelnie strzelił Luquinhas, a chwilę później w środek bramki z 16. metrów uderzył Mahir Emreli. Te dwie sytuacje napędziły Legię, która w 42. minucie objęła prowadzenie. W środku pola Emreli zagrał do Luquinhasa, Brazylijczyk ruszył lewą stroną, wbiegł w pole karne, zwiódł obrońcę i umieścił piłkę w siatce. Do przerwy Legia prowadziła z Mistrzem Norwegii 1:0.

Źródło: Twitter

Drugą połowę nieźle zaczęli gospodarze – w 51. minucie Emreli wrzucił piłkę do Bartosza Kapustki, ten zgrał ją głową do Luquinhasa, ale strzelec bramki nie zdążył do piłki. Kilka minut później Mladenovic wrzucił futbolówkę z lewej strony boiska, akcję zamykał Juranović, ale przegrał walkę z obrońcą. Później piłkarze Bodo/Glimt utrzymywali się przy piłce, ale nie mieli pomysłu na przejście defensywy Legii. Szansa pojawiła się w 70. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, głową uderzał Sebastian Tounekti, ale strzał Tunezyjczyka trafił w poprzeczkę. Siedem minut później z dystansu spróbował Andre Martins, jednak bez skutku. W 82. minucie po wrzutce z rzutu wolnego niecelnie uderzał Marius Hoibraaten. W 87. minucie Mattias Johansson spróbował wrzucić do Tomasa Pekharta, jednak piłka nie dotarła do czeskiego napastnika. Co się odwlecze, to nie uciecze, bo w doliczonym czasie gry wynik podwyższył nie kto inny niż główny snajper „Legionistów”. Johansson znów wrzucił piłkę w pole karne, futbolówka tym razem trafiła do Czecha, ten co prawda uderzył nieczysto, ale najważniejsze, że skutecznie umieścił piłkę w siatce. Legia Warszawa pokonała na własnym boisku norweskie Bodo/Glimt 2-0 i zameldowała się w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Zagra tam z estońską Florą Tallin.

Źródło: Twitter

Styl Legii nie powalił, jednak udało się awansować i to jest najważniejsze, bo grę w pucharach nie dają za styl, a za wyniki. Zresztą ostatni awans Legii do europejskich pucharów, kiedy grali w Lidze Mistrzów, też nie był wykonany w wielkim stylu. Mistrz Polski grał przeciętnie, jednak udało się awansować. Liczymy, że teraz wyniki też będą dobre, a wtedy to i może styl przyjdzie.

Legia Warszawa – FK Bodo/Glimt 2:0 (1:0)

Bramki: Luquinhas 41′, Pekhart 90+3′

(Wynik pierwszego meczu: 3:2)

Jakub Mirosławski