Nic dwa razy się nie zdarza? Warta Poznań w poważnych tarapatach

Share on facebook
Share on twitter
2021.09.29 Grudziadz
Pilka nozna Puchar Polski sezon 2021/2022
Olimpia Grudziadz - Warta Poznan
N/z Piotr Tworek
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2021.09.29 Grudziadz
Football Polish Cup season 2021/2022
Olimpia Grudziadz - Warta Poznan
Piotr Tworek
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Jeszcze kilka miesięcy temu byli najpiękniejszą historią w PKO Ekstraklasie. Dziś serce kraje się na widok Warty, która w niczym już nie przypomina walecznego underdoga z poprzednich rozgrywek. ,,Zieloni” grają tak słabo, że aż zęby bolą na ich widok.

Na nic się zdał wypad do muzeum lotnictwa, forma ,,Warciarzy” nie poszybowała do góry w spotkaniu z Cracovią. Owszem, podopieczni Piotra Tworka odgryzali się kontrami, ale w ich akcjach brakowało i konkretnego pomysłu, jak i wykończenia. Choć momentami byli aktywniejsi od przeciwnika, to przegrali 0:2. To był ósmy mecz Warty bez zwycięstwa i piąty bez zdobyczy bramkowej (szósty wliczając porażkę z trzecioligową Olimpią Grudziądz w Pucharze Polski). 450 minut bez strzelonego gola? To już jest wyczyn.

W poprzednim sezonie Warta była rewelacją rundy wiosennej. Po kiepskiej jesieni, którą kończyli na 14. miejscu, na wiosnę eksplodowali z formą, kończąc rozgrywki na 5. miejscu, przegrywając udział w europejskich pucharach ze Śląskiem Wrocław o gorszy bilans bezpośrednich spotkań. Warta w 16 spotkaniach wiosną zdobyła 30 punktów, co było trzecim najlepszym wynikiem w lidze za Legią (35) i Rakowem (31). Strzałem w ,,10” było wypożyczenie z Holstein Kiel Makany Baku, który miał udział w 40% goli zespołu wiosną. Renesans formy przeżywał również 37-letni Łukasz Trałka, który kończył sezon z 10 punktami w klasyfikacji kanadyjskiej (3 bramki i 7 asyst). Defensywa na czele z Ławniczakiem, Ivanovem i Kielibą dawała radę, wartościowym piłkarzem na ,,szpicy” okazał się Mateusz Kuzimski. Ponadto jedną z przyczyn sukcesu Warty z pewnością była świetna atmosfera w szatni, co można było nie raz zaobserwować w mediach społecznościowych.

Z zespołu, który czarował swoją grą, pomimo wąskiej i przeciętnej kadry pozostało wielu zawodników, ale ulotniła się magia. Kopciuszek, który przez chwilę był piękną księżniczką, powrócił do pierwotnej postaci. Nie będziemy owijać w bawełnę, przewidywaliśmy w naszych przedsezonowych typowaniach, że Warta Poznań może zaliczyć falstart. Było ku temu kilka powodów.

Po pierwsze, po świetnej rundzie odszedł Makana Baku, na którego Wartę od początku nie było stać. Niemiec swoim dryblingem i szybkością robił różnicę na boiskach ekstraklasy. Warta próbowała zastąpić go Milanem Corrynem, czy Jaysonem Papeau, ale na razie bezskutecznie. Wygląda na to, że na odejściu cierpi również sam skrzydłowy, który w tureckim Göztepe nie może się na razie odnaleźć (7 spotkań, 0 goli i asyst)

Po drugie, oprócz Baku odeszli Jakub Kuzdra i Robert Janicki. O ile ten drugi na boisku pełnił marginalną rolę, tak pierwszy całkiem nieźle radził sobie na boku obrony, notując w 23 spotkaniach gola i dwie asysty. Dzięki udanym występom zapracował na angaż w greckim Volos. Przede wszystkim jednak ten duet pełnił rolę głównych ,,atmosfericiów” w zespole. Radosna atmosfera w szatni, za którą byli m.in. odpowiedzialni, przekładała się później na wyniki Warty. Niektórzy może stwierdzą, że odejście tych dwóch zawodników może nie mieć tak wielkiego wpływu na rezultaty zespołu, ale jednak nie da się ukryć, że atmosfera wytwarzana przez nich scalała szatnię, o czym w rozmowie z Jakubem Kowalikowskim wspomniał piłkarz ,,Zielonych”, Mateusz Sopoćko.

Wiadomo – kiedy jest czas na pracę, to każdy rzetelnie pracuje, ale kiedy jest pora na to, żeby się pośmiać, to naprawdę wygląda to tak, jak na filmikach. Atmosfera jest naprawdę fenomenalna.

Robert Janicki odpowiada za wybór muzyki w szatni. Ma swoje hiszpańskie czy brazylijskie nutki (śmiech). Naprawdę dobrze się tego słucha. Generalnie wszystko ”leci” z telefonu Robercika i widać, że każdemu to odpowiada (śmiech).

Po trzecie, do Warty przyszło wielu młodych, nieopierzonych zawodników, którym na razie ciężko zastąpić jest odchodzących piłkarzy 1 do 1. Szymon Czyż, Konrad Matuszewski, Jakub Sangowski, Wiktor Pleśnierowicz, Jędrzej Grobelny – żaden z tych zawodników na razie nie zachwycił w elicie. Czyż miał niezły debiut ze Śląskiem, później przepadł. Matuszewski spisuje się słabiej niż Kuzdra na boku obrony, Sangowski gra ogony, Pleśnierowicz jest kontuzjowany, a Grobelny jest drugim bramkarzem. Podobnie jak młodzieżowcy, zawodzą piłkarze zagraniczni. Milan Corryn zachwycił tylko ze słabiutkim Górnikiem Łęczna, a tak gra piach. Jayson Papeau, który nie potrafił się przebić w drugiej lidze francuskiej, w Polsce na razie wyróżnia się tylko bujną fryzurą.

W naszych przewidywaniach nie zawarliśmy jednak jednej rzeczy – tego, że dotychczasowi liderzy zespołu aż tak obniżą loty. Gdy patrzymy na pierwszy skład, dojdziemy do wniosku, że niewiele się w stosunku do poprzedniego sezonu zmieniło. Z wartościowych zawodników odeszli tylko Baku i Kuzdra. Problemem jest jednak obniżka formy wszystkich zawodników, może poza Adrianem Lisem, który próbuje ratować swój zespół z opresji świetnymi paradami, czy obrońcą, Janem Grzesikiem, który z 2 golami jest najskuteczniejszym piłkarzem drużyny:

  • Łukasz Trałka nie przypomina tego samego zawodnika, który trafił do naszej redakcyjnej jedenastki poprzedniego sezonu
  • Mateusz Kupczak też nie jest już tak pewnym punktem w środku pola
  • Michał Jakóbowski jest bezbarwny na skrzydle
  • Robert Ivanov, Bartosz Kieliba i Aleks Ławniczak popełniają proste błędy w obronie
  • Mateusz Kuzimski, który w poprzednim sezonie zdobył 7 bramek i potrafił zamienić pół-sytuacji na gola, ma na koncie tylko jedno trafienie.

Niemoc liderów przekłada się na bezzębność w ofensywie. W ostatnich pięciu spotkaniach Warta nie zdobyła bramki, co zdarzyło się jej po raz pierwszy w historii występów w ekstraklasie. Poprzedni sezon ,,Zieloni” też zaczęli źle, bo od czterech meczów bez gola, dopiero Aleks Ławniczak w 5. kolejce z Wisłą Płock zdobył premierowe trafienie dla ,,Warciarzy”. Rok temu Warta była jednak aktywniejsza w ofensywie, niż jest teraz. W meczach z Bruk-Betem, Górnikiem Zabrze, Zagłębiem, Rakowem i Cracovią, podopieczni Piotra Tworka oddali tylko 22 celne strzały na bramkę rywali, z czego 8 zostało odnotowane w starciu z ,,Miedziowymi”. To był najlepszy występ Warty w ofensywie, ale na jej nieszczęście jak z nut bronił Dominik Hładun. Poza tym spotkaniem, współczynnik xG stawia sprawę jasno – gra w zespole z Drogi Dębińskiej nie klei się i nie zapowiada się na to, że coś może się poprawić.

Klasyfikacja xG (expected goals)/ źródło: FootyStats

Sporą zagwozdkę jak ożywić ofensywę Warty będzie miał trener Piotr Tworek. To bardzo dobry fachowiec, który w Poznaniu robi wyniki ponad stan, ale nie jest cudotwórcą. Trochę współczujemy mu tego zadania, bo ,,Zielonym” brakuje playmaker’ów i w wyjściowym składzie i z ławki rezerwowych. Jeśli głównym dżokerem z ławki jest słabiutki Mario Rodriguez, to znaczy, że kadra wygląda dramatycznie. Wiemy, że Warta dysponuje jednym z najmniejszych budżetów w lidze, ale w poprzednim sezonie na zasadzie wypożyczenia ściągnęła Baku czy Żurawskiego, pokazując, że może działać efektywnie na rynku transferowym. Spore wyzwanie więc przed nowym dyrektorem sportowym, Radosławem Mozyrko, od którego postawy będzie m.in. zależeć, czy ,,Zieloni” utrzymają się w lidze. W poprzednim sezonie Robert Graf uratował skórę Warcie dobrymi zimowymi transferami, czym zapracował sobie na angaż w Rakowie Częstochowa. Teraz przed jego następcą ciężki cel powtórzenia tego wyczynu.

Pamiętajmy jednak, że do zakończenia rundy jesiennej długa droga i strata Warty do bezpiecznego miejsca, przy tak słabej grze jak teraz, może urosnąć do gigantycznych rozmiarów, których nie będzie dało się później odrobić. Do końca roku kalendarzowego ,,Zieloni” zagrają jeszcze m.in. z Lechią, Piastem, Lechem, Śląskiem czy Pogonią. Dlatego kluczowe dla Warty będzie niedzielne spotkanie z również walczącą o utrzymanie Stalą Mielec, która na razie radzi sobie całkiem nieźle i jest na 8. miejscu w tabeli. Kolejna porażka, tym razem z bezpośrednim rywalem w walce o ligowy byt, może sprawić, że nawet przy dobrych zimowych transferach, ciężko będzie poznaniakom pozostać na kolejny rok w elicie.