Neapolitański dom wariatów

Share on facebook
Share on twitter
Gattuso intro

Ostatnio gra Napoli przypomina mi połączenie wszystkich filmów Patryka Vegi z ostatnim ”dziełem” Michała Milowicza ”Futro z Misia”. Jest próba do powtórzenia wyczynów z przeszłości, ale wybitnie nieudana. Mamy też fabularny chaos (nieprzewidywalne zachowanie właściciela klubu, Aurelio De Laurentiisa) oraz nieśmieszne gagi (tragiczne błędy w obronie). Gra ”aktorska” na równie niskim poziomie. Piłkarzom, działaczom i wielbicielom ”Azzurich” muszą cisnąć się na usta soczyste przekleństwa na literkę k, bo na Napoli ostatnio patrzeć się nie da. Udowodnił to ostatni przegrany mecz z Fiorentiną. Zamiast europejskich pucharów, coraz bliżej im do strefy spadkowej. Piłkarze grają bez polotu, kolejny trener jest na wylocie, a właściciel dolewa tylko oliwy do ognia. Czy jest ktoś w stanie ugasić pożar w mieście Wezuwiusza?

”Nie wracajcie do domów”

Po porażce z Fiorentiną, Napoli spadło na 11. pozycję w Serie A. Zespół, który nie tak dawno walczył ramię w ramię z Juventusem o mistrzostwo Włoch, stoczył się w oka mgnieniu. Do czołowej czwórki traci aż 14 punktów. Kibice włoskiej drużyny mają dosyć, co pokazali po ostatnim spotkaniu, gwiżdżąc i bucząc na swoich piłkarzy. Chociaż trener ”Azzurich”, Gennaro Gattuso uważa, że powinno było ich się potraktować jeszcze ostrzej:

Atmosfera w Neapolu w sobotni wieczór była napięta i nic dziwnego, że piłkarze nie chcieli tamtego dnia chodzić po neapolitańskich uliczkach. Zawodnicy Napoli stwierdzili, że przed ważnymi meczami w Pucharze Włoch z Lazio i ligowym spotkaniu z Juventusem najlepszą receptą na odrodzenie będzie kilkudniowe zgrupowanie. Ta decyzja była o tyle szokująca, że jeszcze kilka tygodni temu właśnie przez odmowę wzięcia udziału w takowym zgrupowaniu zaproponowanym przez Aurelio De Laurentiisa piłkarze zostali ukarani obcięciem pensji. W Napoli nawet na chwilę nie może być normalnie.

Jak poinformowała ”La Gazzetta dello Sport”, rzekome zgrupowanie okazało się wielką farsą. Po spędzeniu nocy w Castel Volturno i poobiednim treningu piłkarze z Neapolu zadecydowali, że trzeba je zakończyć. Decyzja zapadła podobno o czwartej nad ranem po długich rozmowach, a Gennaro Gattuso nawet nie oponował. Bajzel trwa w najlepsze, a trener i zawodnicy nie mają bladego pojęcia jak go posprzątać.

Kabaretu ciąg dalszy

źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/Aurelio-De-Laurentiis-29820013804/

Ta nieśmieszna już telenowela z udziałem Napoli trwa w najlepsze dzięki – o ironio – producentowi filmowemu i właścicielowi klubu, Aurelio De Laurentisowi. To on wydobył z otchłani klub i uczynił, że Napoli znów stało się poważanym zespołem we Włoszech i Europie. To on również sprawił, że klub stał się totalnym pośmiewiskiem w ostatnich miesiącach.

Napoli jest klubem zarządzanym w sposób dyktatorski, a piłkarze są ze wszechmiar kontrolowani. Prawa wizerunkowe to aspekt, o który najbardziej wykłócają się piłkarze związani z klubem. To De Laurentiis ostatecznie decyduje czy dany piłkarz może wystąpić w reklamie telefonu komórkowego czy nie. To taki typ szefa, który bardzo dobrze płaci, ale nie znosi sprzeciwu. Potrafi być dobrym wujkiem, ale jak ktoś wyrazi własne zdanie, szczególnie w mediach, czeka go sroga kara (najczęściej finansowa).

Przekonali się o tym nie tak dawno piłkarze, którzy sprzeciwili się dodatkowemu zgrupowaniu po meczu z Red Bull Salzburg i otrzymali spore kary finansowe. Najgłośniej protestujący, Allan i Dries Mertens dostali najbardziej ”po kieszeni”. Z resztą, jak informowała po tych wydarzeniach ”La Gazzetta dello Sport” ponoć De Laurentiis zaplanował, że niedługo jego klub przejdzie rewolucję. Buntownicy jak Mertens, Allan czy ostoja defensywy, Kalidou Koulibaly będą musieli szukać nowych wyzwań w karierze.

Apropos, nowego wyzwania. Może go też wkrótce poszukać…Gennaro Gattuso. 11 grudnia, były szkoleniowiec Milanu zastąpił na stanowisku swojego mentora, Carlo Ancelottiego. Choć Carletto awansował z Napoli do 1/8 finału, to ze względu na słabe wyniki w lidze pożegnał się ze stanowiskiem. Przyszedł nowy trener i … jest jeszcze gorzej niż było. Przez miesiąc rządów Gattuso, Napoli z pięciu meczów przegrało aż cztery, a wszystkie były firmowane koszmarną grą w obronie. Co z tego, że aż czterech obrońców (Koulibaly, Maksimović, Ghoulam, Malcuit) jest na przymusowym L4? Nie usprawiedliwia to baboli dokonywanych przez ich zastępców, Di Lorenzo czy Luperto.

To właśnie o przesunięcie tego ostatniego na środek obrony największe pretensje do Gattuso miał De Laurentiis. Mocno także zrugał szkoleniowca za ostrą krytykę piłkarzy na konferencji prasowej. Już w kuluarach plotkuje się, że gdyby Carlo Ancelotti był wolny, to De Laurentiis chętnie by go zatrudnił. Posada Gattuso wisi na cienkim włosku, a biorąc pod uwagę, że za chwilę ”Azzuri” zmierzą się z będącymi w gazie Lazio i Juventusem, to zwolnienie charyzmatycznego Włocha wydaje się więcej niż możliwe.

Ragazzi, andatavene!

Napoli nie tylko ma kłopoty w defensywie, ale i w ofensywie nie potrafi nawiązać do choćby znakomitej gry za czasów Maurizio Sarriego. Za mocne rozczarowanie można uznać transfer Hirvinga Lozano, który miał wzmocnić atak ”Azzurich”. Mocno zawodzi Fabian Ruiz, a wtóruje mu w tym jeden z liderów Napoli od lat. Lorenzo Insigne, którego fatalne wykorzystanie rzutu wolnego, doprowadziło młodego kibica ”Azzurich” do płaczu.

Napoli to przede wszystkim klub, w którym występują dwaj reprezentanci Polski, Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik. Od czterech lat bronią barw ”Azzurich” i chyba już najwyższy czas, aby zmienili miejsce pracy. Wraz z pogorszeniem formy Napoli, nasi kadrowicze również nie grają idealnie, aczkolwiek na tle innych, jako tako się wyróżniają. Obu zawodnikom kończą sę kontrakty 30 czerwca 2021 roku. Na ten moment, negocjacje utknęły w martwym punkcie, a to dlatego, że De Laurentiis twardo trzyma się swojego zdania i  nie chce zapłacić tyle, ile żądają Milik z Zielińskim.

Odejście naszych reprezentantów jest bardzo możliwe. Według mnie to będzie najlepsze dla nich rozwiązanie. Po pierwsze, ze względu bezpieczeństwa. Milik już kiedyś został okradziony z zegarka przez krnąbrnych kibiców Napoli,  a podobne zdarzenie spotkało żonę Piotra Zielińskiego, której kibole wybili szybę z auta i ukradli cenne przedmioty.

Po drugie, Polacy bez problemu znajdą zatrudnienie w klubach z lig Top 5. Można krytykować ”Ziela” za występy w reprezentacji, ale w Serie A gra regularnie i prezentuje dobry poziom. Od dawna mówi się, że Zieliński jest na celowniku Evertonu. Tam przecież pracuje teraz jego niedawny trener Carlo Ancelotti. Dla Ziela takie przejście do Premier League byłoby ciekawym wyzwaniem. Może Zielińskiemu w Evertonie ”przeskoczy coś w głowie” i w Anglii też może grać na podobnym dobrym poziomie jak we Włoszech?

Arkadiusz Milik, gdy nie jest kontuzjowany, jest jednym z jaśniejszych punktów Napoli. Polski napastnik zdobył najwięcej bramek dla ”Azzurich” w tym sezonie: w 12 meczach we wszystkich rozgrywkach strzelił 10 goli. Jeszcze niedawno plotkowało się o tym, że Milika chce Manchester United, Atletico Madryt czy Sevilla. Jeśli polski snajper utrzyma formę strzelecką i będzie zdrów jak ryba to spokojnie może trafić do jeszcze większego klubu niż spekuluje się w przypadku Zielińskiego. Na pewno De Laurentiis będzie twardym negocjatorem i tanio Polaków nie sprzeda. Ba, będzie chciał ich zatrzymać u siebie za wszelką cenę, gdyż są to wyróżniający się i wciąż młodzi.

Problem leży w tym, że Napoli jest klubem przesiąkniętym animozjami. Sezon jest już spisany na straty, pomimo, że tracą tylko sześć punktów do miejsca gwarantującego start w eliminacjach do Ligi Europy. Jednakże, biorąc pod uwagę wszystkie kontrowersje i utarczki słowne, nawet i ten cel może nie zostać zrealizowany. To klub, w którym potrzebny jest twardy reset. Najłatwiej byłoby powiedzieć, że potrzebny jest im bardziej rozsądny właściciel, ale wiemy, że nie jest to takie proste. Piłkarze się buntują, bo nie podoba im się dyktatorski styl rządzenia De Laurentisa. Kibice są wściekli, bo oczekują lepszych wyników, nowego stadionu i przede wszystkim spokoju. Każda ze stron ma dosyć i wydaje się, że ten związek nie ma prawa dłużej istnieć. Dlatego najprostszym rozwiązaniem wydaje się być letnia rewolucja kadrowa, która ma doprowadzić do całkowitego oczyszczenia atmosfery.

Tylko co jeśli, nowi piłkarze też będą się buntować przeciwko zaborczemu De Laurentiisowi? Czy w Napoli choć na chwilę kiedyś będzie normalnie?

Bartek Wieczorek – obserwuj autora na twitterze. Możesz to zrobić klikając tutaj.