Najważniejsze grupowe starcie w cieniu… skandalu. Zapowiedź meczu Polska – Finlandia

FInlandia Polska

Przed nami trzecia kolejka eliminacji do mistrzostw świata w USA, Meksyku i Kanadzie. Po marcowych zwycięstwach nad Litwą i Maltą, a także wygranej nad Mołdawią w ubiegły piątek, nasza kadra leci do Helsinek, aby zmierzyć się z najważniejszym rywalem w walce o baraże do nadchodzącego mundialu – Finlandią.

fot: Tomi Hänninen / Chilipictures

„Suomi” to jedno z państw, z którym w naszej historii graliśmy najczęściej. Tylko przeciwko Węgrom i Rumunom rozegraliśmy większą liczbę spotkań. Historia naszej rywalizacji z kadrą Finlandii sięga 1923 roku. Wtedy na Töölön Pallokenttä polegliśmy 3:5. Do późnych lat 50 XX w. mierzyliśmy się z nimi tylko w meczach towarzyskich. Pierwsze starcie „o punkty” miało miejsce podczas eliminacji do mundialu w 1958 roku. Łącznie w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata i Europy starliśmy się aż 10-krotnie. „Biało-czerwoni” z tych potyczek zwycięsko wychodzili osiem razy. Raz wygrała Finlandia, a ponadto doszło do jednego podziału punktów. Ostatni raz przyszło nam się zmierzyć z Finami 7 października 2020 roku. Na Polsat Plus Arena w Gdańsku zwyciężyliśmy 5:1 a hattrickiem popisał się Kamil Grosicki. 37-latek, który w miniony piątek zakończył reprezentacyjną karierę jest drugim najskuteczniejszym strzelcem pojedynków ze Skandynawami. W trzech rozegranych meczach zdobył aż pięć bramek – tylko o jedną mniej niż najlepszy pod tym względem Wawrzyciec Staliński.

Łączny bilans przeciwko Finom wynosi 31 mecze, w których górą okazywaliśmy się być 20 razy. Ośmiokrotnie padł remis a trzy razy po końcowym gwizdku nasi rywale cieszyli się ze zwycięstwa.

Porównując obie kadry, na papierze jedenastka reprezentacji Polski jest zdecydowanie mocniejsza. Największą gwiazdą „Suomi” jest ich bramkarz Lukas Hradecky, na co dzień występujący w Bayerze Leverkusen. Sporą jakość w ofensywie wnoszą również Oliver Antmann, Frederik Jensen oraz Joel Pohjanpalo. Istotną postacią w kadrze jest solidny Glen Kamara, który zabezpiecza środek pola. W defensywie, oprócz Hradeckiego, możemy wyróżnić kilka ekstraklasowych akcentów. Arttu Hoskonen i Robert Ivanov stanowią o sile fińskiej defensywy. W szerokiej kadrze na czerwcowe spotkania znalazł się także Benjamina Kallmana, który od nowego sezonu będzie przywdziewał barwy Hannoveru. Nie można przy tym zapomnieć o Teemu Pukkim, który również jest powołany na czerwcowe zgrupowanie, choć w tej chwili pełni funkcję trzeciego napastnika.

Selekcjonerem reprezentacji Finlandii jest Jacob Friis, który pełni tę funkcję od początku tego roku. Przedtem, 48-latek przez półtora roku pracował jako asystent Jessa Thorupa w Augsburgu. Jako samodzielny szkoleniowiec prowadził duńskie kluby, takie jak Aalborg czy Viborg, lecz nie odniósł z tymi zespołami sukcesu. Warto wspomnieć, że w Aalborgu współpracował z byłym graczem Śląska Wrocław – Patrickiem Olsenem. Duński szkoleniowiec ma również epizod w meksykańskim Tigers, gdzie przez dwa sezony współpracował z zespołem U-20.

Ostatnia forma naszych dzisiejszych rywali nie może napawać ich optymizmem. Choć na starcie eliminacji do przyszłorocznego mundialu pokonali Maltę 1:0, tak spotkania z Litwą i Holandią zakończyły się kolejno remisem 2:2 i porażką 0:2. W szczególności potyczka z „Oranje” w minionym tygodniu uwypukliła błędy w defensywie Finów. Warto zwrócić uwagę na brak komunikacji, który przejawił się przy pierwszej bramce dla Holendrów. Bardzo łatwo „Suomi” dawali rywalowi wchodzić we własne pole karne i gdyby nie solidna dyspozycja Hradeckiego w bramce, wynik mógłby być znacznie wyższy.

Zawirowania wokół naszej kadry nie uszły uwadze selekcjonerowi naszych dzisiejszych rywali. Zapytany o ocenę sytuacji w kadrze „Biało-Czerwonych” odpowiedział krótko i zdecydowanie:

„Ich wewnętrzne turbulencje zupełnie mnie nie interesują, ponieważ sami mamy dużo problemów i nie chcę tracić energii na personalne problemy rywali. Informacja o nieobecności gwiazdy Barcelony w tym tak ważnym meczu jest oczywiście interesująca i już doprowadziła do szybkiej zmiany naszej strategii„.

Finowie nie zamierzają w tym meczu składać broni. Wygrana rywalizacja z Polską może zapewnić im baraż o przyszłoroczny mundial. W Helsinkach Friis zapowiada zupełnie inne spotkanie, niż przed kilkoma dniami przeciwko „Oranje”:

Mam grupę piłkarzy o bardzo różnych charakterach i umiejętnościach i moim zadaniem jako selekcjonera i stratega jest dobrać ich do konkretnego meczu i właśnie tym się teraz zajmuję. To będzie inne spotkanie niż w sobotę z Holandią”.

Co ciekawe, Friis ma na Polaków wyjątkowy plan. Duński szkoleniowiec zamierza zastosować taktykę wziętą z… hokeja na lodzie! Natchnięty zwycięstwem na mistrzostwach świata Danii z pretendentem do tytułu – Kanadą – 48-latek na łamach gazety „Iltalehti” buduje sferę mentalną wśród reprezentantów Finlandii.

„Siła psychiczna tej drużyny rośnie z dnia na dzień i teraz już wszyscy zgadzają się ze mną, że z Holandią i Polską można zdobyć punkty, a nawet wygrać, a przykładem jest właśnie Dania, która skazana na wielobramkową porażkę poniżyła pewnych siebie utytułowanych Kanadyjczyków wprowadzając kraj w euforię”

Podsumowując, aby pokonać Finlandię na Stadionie Olimpijskim w Helsinkach, trzeba wykorzystać błędy w defensywie kadry „Suomi”. Zawirowania woków naszej reprezentacji nie powinny przysłonić potencjału i znacznie lepszej kadry.

Mikołaj Malinowski