Najlepsi z najlepszych – jedenastka debeściaków sezonu 2020/2021

Share on facebook
Share on twitter
17.04.2021 Belchatow
Pilka nozna
PKO Ekstraklasa 2020/2021
Rakow Czestochowa - Lech Poznan
N/z Marcin Cebula, gol, bramka, przewrotka
Foto Adam Starszynski / PressFocus

17.04.2021 Belchatow
Football
PKO Ekstraklasa 2020/2021, polish top division
Rakow Czestochowa - Lech Poznan
Marcin Cebula, gol, bramka, przewrotka
Credit Adam Starszynski / PressFocus

Za nami koniec sezonu 2020/2021 rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Poznaliśmy mistrza, pucharowiczów, jak i spadkowicza, więc czas na nasze podsumowania. Zaczynamy od wyróżnienia tych, którzy brylowali i zachwycali na boiskach naszej ligi. Redakcja PolskaPiłka.pl wybrała jedenastkę najlepszych z najlepszych, czyli debeściaków minionego sezonu.

BRAMKARZ

Dante Stipica (Pogoń Szczecin) –  Opoka Pogoni Szczecin. Chorwat zachował 17 czystych kont i miał ponad 80 procentową skuteczność obron. W tym sezonie został pokonany tylko dwudziestokrotnie. Oczywiście strata tak niewielkiej ilości bramek nie jest tylko jego zasługą, jednak swoimi świetnymi interwencjami ratował ,,Portowców” kilkanaście razy. Miał fenomenalną rundę jesienną, w czasie której puścił tylko 8 goli.

BOCZNI OBROŃCY

Filip Mladenović (Legia Warszawa) – Najlepszy transfer Legii w tym sezonie. Spełnił wszystkie oczekiwania kibiców stołecznego zespołu po przejściu z Lechii Gdańsk. Ba, wygląda nawet lepiej na boisku niż za czasów gry w biało-zielonych barwach. Podobnie jak Josip Juranović, błyskawicznie wpasował się do systemu gry z trójką obrońców. Serb w tym sezonie ma magiczne liczby: 7 goli i 6 asyst, co czyni go drugim najskuteczniejszym strzelcem Legii. Był jednym z ważniejszych elementów układanki Michniewicza. Mladenović jest bezapelacyjnym kandydatem do miana najlepszego obrońcy sezonu 2020/2021, a może i poważnym pretendentem do bycia najlepszym piłkarzem całego sezonu.

Josip Juranović (Legia Warszawa) – Chorwat ma za sobą bardzo dobry sezon. Początki były dość trudne, gdyż zmagał się  z problemami zdrowotnymi, jednak później odpalił. W niedawno zakończonym sezonie, strzelił jedną bramkę i zanotował 7 asyst. Świetnie sprawdził się w formacji z trójką obrońców, zarówno jako prawy wahadłowy, jak i prawy środkowy obrońca. Juranović, najprawdopodobniej pojedzie z kadrą Chorwacji na Euro 2020, i kto wie, być może nawet zagra w podstawowej ,,11”.

ŚRODKOWI OBROŃCY

Benedikt Zech (Pogoń Szczecin) – Austriak jest bohaterem drugoplanowym sukcesu Pogoni. Ktoś zapyta: jakie on ma statystyki. Odpowiemy: ma zero goli i zero asyst. Jednakże był on liderem tej genialnej defensywy ,,Portowców”. Z kwartetu obrońców Pogoni, to właśnie Zech prezentował najrówniejszą formę. Niczym skała był nie do przejścia dla zawodników przeciwnej drużyny. W pełni zasłużył na miejsce w naszej jedenastce, jak i na miejsce  w jedenastce sezonu PKO BP Ekstraklasy.

Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa) – Już wiemy, że w następnym sezonie ekipa czerwono-niebieskich, będzie musiała sobie radzić bez tego utalentowanego obrońcy. Pojawiały się obawy, że Raków sobie nie poradzi bez Tomasa Petraska, który wypadł na początku sezonu z powodu kontuzji. Generalnie, cała linia defensywna Rakowa poczyniła duży postęp. W zeszłym sezonie po 30 spotkaniach Raków miał stracone 43 gole, w tym po 30. kolejkach rywale pokonali bramkarza Rakowa tylko 24 razy. Duży wpływ na taki wynik miała postawa Piątkowskiego, który nie tylko świetnie wyglądał w obronie, ale przede wszystkim w ofensywie robił różnicę. Strzelił dwa gole i zanotował trzy asysty, co jest dobrym wynikiem, jak na środkowego obrońcę.

POMOCNICY

Łukasz Trałka (Warta Poznań) – Nieoczywisty wybór w naszej jedenastce, ale jednak zasłużony. Zarówno on jak i Warta Poznań sprawili nie lada zaskoczenie. Warta, biedna jak mysz kościelna, uciera nosa bogatszym zespołom i kończy sezon w górnej ósemce. Podobnie jest z Łukaszem Trałką – zagrał na nosie krytyków. Po odejściu z Lecha, wszyscy mówili, że pomocnik, albo skończy karierę, albo będzie grał w niższych ligach. Przez chwilę łączył grę w pierwszoligowej Warcie z prowadzeniem magazynu ligowego ,,Liga PL” na Kanale Sportowym. Po sensacyjnym awansie do ekstraklasy, Trałka postanowił zagrać jeszcze jeden sezon w ekstraklasie. I to była wyśmienita decyzja – 3  gole i 6 asyst w 28 meczach pomogły Warcie w zrealizowaniu czegoś co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niemożliwe, a więc pewnego utrzymania w lidze. Pomimo 37 lat na karku, Łukasz Trałka jest wyróżniającym się środkowym pomocnikiem i jest  jednym z architektów sukcesu drużyny Piotra Tworka.

Marcin Cebula (Raków Częstochowa) – Nikt się nie obrazi, jeżeli napiszemy, że Marcin Cebula to piłkarz z odzysku, zbudowany przez “polskiego Jurgena Kloppa”, czyli oczywiście Marka Papszuna. Sezon temu spadł z ekstraklasy do I ligi z Koroną Kielce. Wszyscy wiedzieli, że Cebula szybko znajdzie zatrudnienie w ekstraklasie, ale wydawało się, że będzie tylko cennym uzupełnieniem składu, żadnym kluczowym zawodnikiem. Piłkarskie życie napisało jednak inny scenariusz. Cebula bardzo dobrze wprowadził się do Rakowa, został ustawiony na ,,dziesiątce”. Nie jest uzupełnieniem składu, a jego ważnym elementem. Liczby Cebuli w tym sezonie, w porówaniu do poprzedniego sezonu robią wrażenie:

  • Sezon 2020/2021 w Rakowie: 6 goli, 7 asyst w 24 meczach
  • sezon 2019/2020 w Koronie: 2 gole i 1 asysta w 26 meczach

Obecny sezon jest najlepszym w seniorskiej karierze Marcina Cebuli. Można wręcz stwierdzić, że w Rakowie odblokował swój potencjał piłkarski, który zawsze w nim drzemał. Bazując na wyżej wymienionych statystykach widać progres w grze Cebuli. Bez jego świetnej postawy Raków na stulecie klubu nie zdobyłby Pucharu Polski i wicemistrzostwa kraju. Strzelał ważne i efektowne gole, jak chociażby ten z Lechem Poznań, kiedy popisał się kapitalnym strzałem z powietrza. 

Ivi Lopez (Raków Częstochowa) –  Kolejny piłkarz wicemistrza Polski. Bez wątpienia najlepszy piłkarz Rakowa. Hiszpan w tym sezonie strzelił siedem goli i zanotował cztery asysty. Strzelał ważne gole, jak chociażby w finale Pucharu Polski. Głównie dzięki niemu klub z Częstochowy na 100-lecie istnienia zdobył pierwsze w swoich dziejach trofeum. Hiszpan miał wnieść z marszu piłkarską jakość z boisk La Liga, i słowa dotrzymał. Z miejsca stał się gwiazdą ekstraklasy. Bez jego liczb ciężko byłoby sobie wyobrazić Raków na ligowym podium. Jasne, miał też na początku wiosny zniżkę formy, ale w najważniejszych momentach sezonu nie zawiódł.

Luquinhas (Legia Warszawa) – Liczby Brazylijczyka w lidze nie rzucają na kolana (3 bramki, 5 asyst), jednak 82%  celnych podań i 65% wygranych pojedynków robią wrażenie. Był faulowany niezliczoną ilość razy, czym wypracowywał sytuacje strzeleckie kolegom z drużyny. Sprawdził się w systemie gry z dwójką “dziesiątek”. Dobrze współpracował z Kapustką i Pekhartem. Czasami głupieje pod bramką przeciwnika i może gdyby popracował nad skutecznością w tym aspekcie, to jego liczby wyglądałyby lepiej. Mimo wszystko, Brazylijczyk swoją przebojowością i ogromnym wpływem na grę Legii zasłużył na miejsce w naszej jedenastce sezonu.

NAPASTNICY

Jakub Świerczok (Piast Gliwice) – Najlepszy piłkarz Piasta Gliwice w sezonie 2020/2021. Strzelił 15 goli w 23 spotkaniach, oddał 71 strzałów, 31 celnych, co daje w sumie 43% skuteczności. Te liczby mogły być jeszcze większe, gdyby nie to, że w meczu z Wisłą Kraków zmarnował dwie stuprocentowe sytuacje + rzut karny. Właściwie tylko za ten jeden występ można poważnie skrytykować napastnika ,,Piastunek”. Gdyby nie jego postawa w innych spotkaniach, Piast nagle nie włączyłby w walkę o europuchary. Miejsce w jedenastce debeściaków należy mu się jak psu buda.

Tomas Pekhart (Legia Warszawa) – Najlepszy napastnik ekstraklasy w minionym sezonie. 22 bramki w 25 meczach. Czech jest odpowiedzialny za 47 procent strzelonych goli przez Legię. Te dane robią wrażenie. 10 bramek padło po strzałach głową, 7 po rzutach karnych. Ale to też nie jest tak, że Czech jest napastnikiem jednowymiarowym. U Czesława Michniewicza Pekhart rozwinął skrzydła i strzelił najwięcej goli w swojej karierze. Bez jego trafień Legia miałaby 19 punktów mniej. Śmiało można stwierdzić, że bez Czecha, “Legioniści” nie byliby w tym miejscu, w którym są.

ZMIENNICY

Zmiennikiem Dante Stipicy został Frantisek Plach, który ma za sobą równie wyborny sezon co Chorwat, oczywiście jeśli o chodzi o ilość i procent obron. Nie udało mu się z Piastem zająć 4. pozycji w lidze, choć przez dłuższy czas to Słowak wraz z Jakubem Świerczokiem ciągnął ,,Piastunki” za uszy.

W obronie wybieraliśmy między Jakubem Czerwińskim z Piasta, a Robertem Ivanovem z Warty, ale postawiliśmy na Fina, który pod nieobecność Bartosza Kieliby był liderem poznańskiej defensywy, która finalnie zajęła 5. miejsce w lidze. Na boku obrony Jakub Bartkowski z Pogoni, który wygrał zaciętą rywalizację z Kacprem Chodyną z Zagłębia.

W środku pola postawiliśmy na Filipa Starzyńskiego z Zagłębia Lubin. Jasne, popularny ,,Figo” miał swoje lepsze i gorsze chwile w tym sezonie, ale dzięki jego liczbom (7 goli, 8 asyst), ,,Miedziowi” przez dłuższy czas pozostawali w grze o europejskie puchary. Nie mogło na ławce rezerwowych zabraknąć lidera w klasyfikacji asyst, Mateusza Szwocha, który po odejściu Dominika Furmana z Wisły Płock, stał się prawdziwym liderem ,,Nafciarzy”. Gdyby nie on, Wisła miałaby ogromne kłopoty z utrzymaniem.

Makana Baku to zdecydowanie najlepszy transfer zimowego okienka. Dzięki niemu Warta z drużyny walczącej o utrzymanie, przeobraziła się w ekipę, która tylko gorszym bilansem bezpośrednich spotkań przegrała walkę o europejskie puchary. Na ławce rezerwowych znalazł się także trzeci w klasyfikacji kanadyjskiej, Jesus Imaz, który był jedynym jasnym punktem Jagiellonii Białystok w mijającym sezonie.

Kilku zawodników, którzy spisali się z bardzo dobrej strony nie znalazło się w naszej kadrze debeściaków, ale uznaliśmy, że warto ich wyróżnić ciepłym słowem. Do takich piłkarzy zaliczamy Damiana Dąbrowskiego z Pogoni Szczecin, czyli lidera środka pola ,,Portowców”, Andre Martinsa z Legii i Frana Tudora z Rakowa Częstochowa, którzy często byli niedoceniani przez swoją rolę na boisku. Warto docenić Patryka Szysza z Zagłębia, który w końcu odpalił, a także Jesusa Jimeneza, który momentami przypominał jednego z najlepszych piłkarzy w lidze. Na koniec wyróżnienie dla Krzysztofa Mączyńskiego, który wrócił po kontuzji i niespodziewanie wprowadził Śląsk Wrocław do europejskich pucharów.

Grafika: Dominik Standa

Redakcja PolskaPiłka.pl