Najciekawsze decyzje Paulo Sousy przed październikowym zgrupowaniem kadry

Share on facebook
Share on twitter
2021.03.27, Warszawa,
Konferencja prasowa i trening Reprezentacji Polski
N/z Trener Paulo Sousa
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus

2021.03.27, Warsaw,
Polish national team press conference and training session
Head coach Paulo Sousa
Credit Rafal Oleksiewicz / PressFocus

Mecze z San Marino i Albanią za pasem, warto zatem przyjrzeć się bliżej niedawnym powołaniom Paulo Sousy. Oczywiście większość powołań można było wyrecytować miesiąc wcześniej, będąc przebudzonym o 3:30 w nocy i dlatego nie ma sensu omawiać powołań Lewego, czy Glika, lub kojarzących się konkretnie Portugalczykiem, Świderskim czy Buksą. My jednak przyjrzymy się jego najciekawszym wyborom.

Łukasz Fabiański

We wrześniu zrezygnował z gry z orzełkiem na piersi, więc to, że wystąpi w październiku, czyni to powołanie z automatu ciekawym, szczególnie gdy mamy do czynienia z meczem pożegnalnym, nie bójmy się tego słowa- legendy reprezentacji Polski. Mecze pożegnalne są zdecydowanie za krótkie. W ostatnich latach, gdy odbywały pożegnania Łukasza Piszczka i Artura Boruca, schemat wyglądał podobnie – wypełniony po brzegi narodowy skanduje i wiwatuje na cześć schodzącego pod koniec pierwszej połowy do bazy zawodnika. W przypadku Fabiana jednak można by zrobić wyjątek i pomachać mu ręką trochę dłużej, najlepiej do końca mundialu w Katarze (jeśli uda się awansować). Pożegnalna trasa zespołu Scorpions trwała na przykład kilka lat, dlaczego więc nie możemy przytrzymać bramkarza West Hamu nieco dłużej w obliczu wpuszczającego ostatnio wszystkiego, co się rusza Wojtka Szczęsnego.

Przemysław Płacheta

Powołanie z gatunku zagadkowych. Pomocnik Norwich zagrał w tym sezonie Premier Legue aż 0 minut. Dobra strona tej wiadomości jest taka, że klub jest czerwoną latarnią ligi i z dorobkiem 0 punktów dumnie zamyka ligową tabelę. Być może Paulo Sousa doszedł do wniosku, że skoro Płacheta nie przyłożył nogi do tak fatalnych wyników, to w takim razie jest w lepszej formie od wszystkich grających zawodników ‘’kanarków’. Dla tego powołania nie ma logicznego uzasadnienia. Być może selekcjoner chce odwdzięczyć się Przemkowi za udane Euro? A nie, to też nie przejdzie. Mówi się, że trener kadry musi widzieć więcej niż przeciętny zjadacz chleba i patrząc jedynie przez pryzmat takich czarów, można spokojnie przyjąć do wiadomości powołanie Płachety.

Krzysztof Piątek

Powracający po kontuzji zawodnik Herthy Berlin, również nie może z czystym sumieniem stwierdzić, iż wraca do kadry czysto za zasługi sportowe. Czasy, kiedy ‘’Pio Pio’’ był znaczącą postacią w kadrze są dawno za nami.  Żeby je sobie przypomnieć, należałoby cofnąć się w czasie do jego złotego ( i jedynego dobrego) sezonu 2018/19, czyli do wczesnego Brzęczka. Rozumiem, że to wyraz zaufania selekcjonera i powołanie typowo ‘’na podbudowanie’’, tak jak zrobił to na przykład Adam Nawałka w 2014 r,, kiedy to powołał niegrającego w Ajaxie Milika, a ten odwdzięczył się historyczną sztuką z Niemcami. Piątek to jednak nie Milik, mamy rok nie 2014, tylko 2021 i powołanie dawnego bombardiera dzisiaj ma charakter bardziej sanatoryjny. Być może napastnik Herthy strzeli bramkę jakiemuś piekarzowi z San Marino i obwieści wszem i wobec, że wraca do formy.

Arkadiusz Reca

W tym sezonie głównie kontuzjowany. W barwach Spezii dotychczas rozegrał zaledwie 5 minut. Nie przeszkodziło mu to jednak w dostąpieniu zaszczytu reprezentowania narodowych barw. Arkadiusz Reca dołącza zatem do rekonwalescentów, którzy popatrzą sobie na bój z Albanią z ławki rezerwowych i prawdopodobnie zaliczą przebieżkę w spotkaniu z San Marino na Stadionie Narodowym.

Brak powołania dla Sebastiana Szymańskiego

Wyróżniającemu się w tym sezonie pomocnikowi Dynama Moskwa (po 8 kolejkach 3 gole, 2 asysty) nie będzie dane wyjechać na zgrupowanie kadry. Szymański po ostatnim spotkaniu ligowym z Sochi nabawił się małego urazu, jednak jak poinformował jego menedżer Mariusz Piekarski, nie jest on groźny, co w kontekście powołań Piątka i Recy nie może być ostatecznym argumentem.

Może Sousa nie chce mieć dwóch Szymańskich w składzie, żeby nie wprowadzać niepotrzebnego chaosu? Tylko tak można wytłumaczyć ograniczoną ilość Szymańskich na październikowym zgrupowaniu. Czy warto rezygnować z zawodnika, który według Mariusza Piekarskiego miał ofertę ‘’z dobrego klubu Premier League’’? (którego to nazwy jednak nie chciał menedżer ujawnić)

*

Pomimo tych kilku wątpliwych nazwisk, należy przypomnieć, że stanowią one raczej marginalne, trzeciorzędne role w reprezentacji. Ot, pobiegają przez kilkanaście minut w ekskluzywnym sparingu przeciwko amatorom na Stadionie Narodowym.

Łukasz Cimoszko