Najbardziej niepolsko grająca drużyna w II lidze

Share on facebook
Share on twitter
polkowice

34 strzelone bramki i zaledwie 12 straconych w 16 meczach to dorobek lidera II-ligi, Górnika Polkowice, który jest rewelacją rozgrywek. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia grają ultra ofensywny futbol i jak pokazali, są w tym do bólu skuteczni. Ustawienie bocznych obrońców bardzo wysoko, odważna gra w ataku oraz zachowanie przy tym szczelnej defensywy to praktyka bardzo rzadka w polskim futbolu. Ekipa Niedźwiedzia jednak uparcie brnęła w to szaleństwo i osiągnęła pożądany cel. Jak to zrobili?

Kończy się sezon 2018/19, Górnik Polkowice pod wodzą Enkeleida Dobiego wywalczył upragniony awans do drugiej ligi, deklasując przy tym swoich rywali w tabeli. Z dorobkiem 79. punktów i strzelonymi 81. bramkami zdecydowanie wygrywa całe zmagania w III lidze grupie III i wraca na trzeci poziom rozgrywkowy w Polsce. Polkowiczanie od początku prezentowali ofensywny styl gry, strzelali mnóstwo bramek i w minionych rozgrywkach byli jednym z zaskoczeń, bo w pewnym momencie pojawiła się szansa na grę w barażach do I-ligi. Nastroje jednak zostały nieco stonowane i klub pozostał szczebel niżej, notując bardzo dobry sezon. Po zakończeniu rozgrywek z klubem pożegnał się trener Dobi, a w jego miejsce przyszedł były szkoleniowiec Stali Rzeszów, Janusz Niedźwiedź, który wprowadził ten klub do II-ligi. Przygoda w Rzeszowie zakończyła się jednak przedwcześnie, bo długoletnie plany zarządu związane z 39-latkiem spełzły na niczym.

Czym charakteryzowała się Stal Rzeszów Janusza Niedźwiedzia?

Przede wszystkim chciała zdominować rywala za wszelką cenę, stwarzać sporą ilość sytuacji, i do pewnego momentu liderowała w lidze. Piętno Niedźwiedzia odciśnięte na drużynie ze stolicy Podkarpacia było widać. Później, jak w każdym zespole przychodzi kryzys – tej fazy już trener nie przetrwał i musiał pożegnać się ze stołkiem trenerskim.

– Przemyślałem swoją pracę w Stali Rzeszów i na pewno wyciągnę wnioski. Oczywiście, że utkwiło to w mojej głowie, ponieważ spędziłem w klubie prawie dwa lata. Nie można tego okresu wymazać z pamięci. Życie toczy się dalej i traktuję to jako kolejną lekcję na przyszłość – mówił w wywiadzie dla podkarpacieLIVE były szkoleniowiec biało-niebieskich.

Złe miłego początki

Los chciał, że dalsza kariera Niedźwiedzia miała być kontynuowana w Polkowicach. Tak też się stało i w sierpniu oficjalnie wtedy 38-latek objął stery w klubie z Dolnego Śląska. Początek był trudny, bo zaczęło się od porażki w Pucharze Polski z Arką Gdynia 0:5 – choć do przerwy był bezbramkowy remis, to w końcówce wyleciał z boiska Marek Opalacz i potem gra Górnika się posypała. Sezon rozpoczął się i na dzień dobry trener Niedźwiedź wrócił na stare śmieci do Rzeszowa, gdzie po zaciętym meczu jego drużyna musiała uznać wyższość rzeszowskiej Stali. Zdaniem wielu Górnik był drużyną lepszą, kreował więcej sytuacji i już wtedy ich gra mogła się podobać.

Po tym spotkaniu „maszyna ruszyła” i w kolejnych dwóch meczach Górnik wpakował swoim rywalom 6 bramek, dopisując taką samą ilość punktów na konto. Od początku imponował styl, w jakim polkowiczanie dokonywali tych zwycięstw. Trener Niedźwiedź wykorzystywał wszystkie atuty Eryka Sobkowa, który po trzech meczach już miał na koncie 2 gole oraz asystę. Przeciwnikom ciężko było znaleźć receptę na wysoko grających bocznych obrońców Fryzowicza i Azikiewicza – Moi obrońcy są ustawieni najwyżej w Polsce – mówił w rozmowie z Przemysławem Mamczakiem, Niedźwiedź. Ten pierwszy popis swoich umiejętności dał w starciu z Hutnikiem Kraków, kiedy to dwa razy miał udział przy bramkach kolegów.

Jak widać efekty dobrej pracy przed sezonem, na którą nie było dużo czasu, przyszły dość szybko. Szkoleniowiec Górnika podkreśla, że zwraca uwagę nawet na najmniejsze szczegóły, żeby poprawić jakość gry piłkarza. Dodatkowo wychodzi poza ramy polskiego rzemiosła trenerskiego, w którym często mawiało się, że trener potrzebuje pełnego okresu przygotowawczego, żeby drużyna grała futbol, jaki on od nich oczekuje. W Polkowicach na to nie było czasu, bo sezon zbliżał się bardzo szybko i sam Niedźwiedź nie miał zamiaru się tym usprawiedliwiać, twierdząc nawet, że już po kilku tygodniach drużyna powinna lepiej funkcjonować, kładąc nacisk na styl gry, jaki wymaga od swoich podopiecznych 39-latek.

Najbardziej niepolska drużyna w II lidze

Styl gry Górnika mógł zaskoczyć wszystkich, bo nie ma co ukrywać, że na poziomie drugiej ligi mecze często wyglądają słabo i jest to też „kopanina”. Nie zawsze da się grać pięknie i wygrywać, ale w Polkowicach chcą brać z życia pełnymi garściami i oprócz pokaźnej zdobyczy punktowej, dokładają do tego „niepolski” styl gry. Kto to widział, żeby prowadząc 2:0, dalej cisnąć rywala, szukać kolejnych bramek i w zasadzie do ostatnich minut nie zwalniać tempa? Od 26 września do 12 grudnia Górnik wygrał 10 meczów i 2 zremisował (bilans mógłby być jeszcze lepszy, gdyby spotkanie z Wigrami Suwałki odbyło się). Wynik imponujący, zwłaszcza że Polkowice nie są na szczycie tabeli jeśli chodzi o finanse, a i przed sezonem konia z rzędu temu, kto by wytypował, że tak po pierwszej rundzie będzie wyglądała sytuacja w ligowej tabeli. Niezwykłe jest też to, że kilku zawodników z trenerem bramkarzy łączy piłkę z pracą w kopalni. Ten fakt tylko dodaje smaczku całej historii o imponującej rundzie polkowiczan.

2 bramki i 10 asyst – tyle zebrali na swoim koncie punktów do klasyfikacji kanadyjskiej Piotr Azikiewicz oraz Karol Fryzowicz. Dla obu panów to jedna z lepszych rund w całej karierze i jak widać odważna taktyka Niedźwiedzia i duże zaufanie do tych zawodników opłaciło się. Azikiewicza w Polkowicach już nie ma. 25-latek, który strzelił gola i zaliczył 5 asyst przeszedł do I-ligowej Miedzi Legnica. Tak produktywnego bocznego obrońcę nie będzie tak łatwo w Polkowicach zastąpić.

O piłkarzy Górnika pytają kluby z wyższych lig – najgorętszym kąskiem będzie zapewne Eryk Sobków, który był jednym z najlepszych zawodników na jesień. 23-latek ma za sobą świetną rundę, okraszoną dziesięcioma trafieniami i dwoma asystami. Dużym atutem Eryka jest jego uniwersalność, bo może grać na różnych pozycjach, co daje kilka opcji trenerom.

„To są te detale”

Jeśli chcemy nauczyć zawodników gry w piłkę, to musimy kłaść nacisk na podstawy. Przyjęcie kierunkowe, podanie – wydaję się to banał dla piłkarzy, ale od tego trzeba zacząć, bo wielu zawodników, nawet na poziomie centralnym ma z tym problemy – powiedział w wywiadzie dla Weszło, Janusz Niedźwiedź, który pokazuje swój odmienny pogląd na grę w piłkę.

Atak pozycyjny w trzech podaniach? Nic bardziej mylnego, takie rzeczy mają miejsce w Polkowicach, gdzie piłkarze nie grają popularnej „tiki-taki”, tylko nowoczesny futbol, bazujący na stwarzaniu dużej ilości sytuacji i ciągłej presji na przeciwniku. Idea, jaka przyświecała 39-latkowi w Stali Rzeszów, została przełożona na Polkowice, z tym że jego drużyna jest skuteczna, a w Rzeszowie z tym bywało różnie. Samo to, że w 16. meczach strzela się 36 bramek, pokazuje, że celowniki zawodników Górnika są odpowiednio wymierzone. Problem przed sezonem był z defensywą, która w tej rundzie została odpowiednio spojona i stała się najszczelniejszą w całej drugiej lidze. Tylko w meczach u siebie polkowiczanie stracili zaledwie 8 bramek!

Pierwsze pół roku pod wodzą nowego trenera było więc bardzo udane, żeby nie powiedzieć fantastyczne. W klubie poważnie zaczęto myśleć o awansie, a i sam trener mówi, że sportowo i organizacyjnie w Polkowicach wszystko jest gotowe do gry na zapleczu PKO Ekstraklasy. Czy da się zagrać drugą tak dobrą rundę? O tym przekonamy się za parę miesięcy, ale miejmy nadzieję, że Górnik dalej będzie pokazywał się z dobrej strony, jak miało to miejsce jesienią, bo tak grających drużyn w polskim futbolu potrzeba zdecydowanie więcej.

Dominik Pasternak

Fot. Górnik Polkowice