Na koniec wygrał futbol! Czy to było najlepsze Euro od lat?

Share on facebook
Share on twitter
2021.06.23 Petersburg
Pilka nozna Mistrzostwa Europy UEFA Euro 2020
Szwecja - Polska
N/z Bramka gol radosc Robert Lewandowski
Foto PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

Pięć lat długiego oczekiwania na mistrzostwa Europy, później miesiąc oderwania od rzeczywistości przed ekranem telewizora, ale dziś emocje już opadają. Teraz na chłodno pojawia się pytanie, czy warto było czekać tyle czasu? Czy to było najlepsze EURO, jakie mieliśmy okazję oglądać?

Tuż przed startem turnieju wszyscy skarżyli się na brak atmosfery mistrzostw, ciężko było poczuć, że zbliża się długo wyczekiwana impreza reprezentacyjna. Kiedy jednak rozległ się pierwszy gwizdek tego turnieju, to wszyscy daliśmy się ponieść emocjom. I choć nie da się zapomnieć o tym, że niesmak turnieju rozbitego po całej Europie pozostał. Przecież nie było w porządku, że jedni musieli podróżować setki lub tysiące kilometrów, a inni prawie całe mistrzostwa grali na własnym podwórku. Najważniejsze, że UEFA przyznała się do błędu i była to jednorazowa historia, a ostatecznie i tak wygrała piłka nożna, bo przez całe mistrzostwa oglądaliśmy futbol w najlepszym jego wydaniu.

W piłce nie ma już słabeuszy

Wielu przeciwników miał pomysł powiększenia mistrzostw Europy do 24 zespołów! Przecież teraz prawie każdy może się zakwalifikować, poziom i ranga turnieju na tym ucierpią… Nic bardziej mylnego!

Kolejne zespoły, które według wielu “ekspertów”, nie miały prawa zaistnieć na tych mistrzostwach, podbijały serca kibiców, rywalizując na równi z najlepszymi. W tym przypadku warto wspomnieć najpierw reprezentację Węgier, która o mało nie wyszła z grupy śmierci, w której przecież nie miała ugrać nawet punktu. Madziarzy skutecznie napsuli krwi Portugalii, Francji i Niemcom, których prawie wyeliminowali z turnieju, lecz zabrakło im kilkunastu minut…

Znakomicie zaprezentowały się również Czechy i Ukraina, które dotarły do ćwierćfinału turnieju, gdzie większym faworytom nie dane już było zagrać. Pierwszy raz w historii z grupy wyszła reprezentacja Austrii i w 1/8 finału skutecznie napsuła krwi późniejszym mistrzom Europy. W fazie grupowej dobre wrażenie pozostawili po sobie Szkoci, Walijczycy czy nawet debiutanci z Macedonii Północnej.

Na największe brawa zasługują piłkarze Szwajcarii i Danii, którzy odpadli odpowiednio w ćwierćfinale i półfinale. Szwajcarzy w pokonanym polu pozostawili przecież mistrzów Świata z Francji, a mało zabrakło, żeby zagrali w półfinale kosztem Hiszpanii.

Piękne bramki i cudowne interwencje

Tylko trzy bezbramkowe remisy w 51 meczach świadczą o fakcie, że te mistrzostwa obfitowały w bramki. Był to pod względem skuteczności rekordowy turniej – 142 strzelone gole dały średnią ponad 2,5 bramki na mecz! Piłkarze nie poszli jednak tylko w liczbę, ale zadbali także o jakość tych trafień. Od samego początku oglądaliśmy mnóstwo wyjątkowej urody bramek, ale przecież strzelcy wcale nie mieli tak łatwo. Mimo dużej liczby goli, również bramkarze stawali na wysokości zadania i popisywali się znakomitymi interwencjami. Liderami w tej klasyfikacji okazali się Yan Sommer i Kasper Schmeichel.

Źródło: Twitter

Topowy poziom meczów

Na palcach można policzyć spotkania, które przyprawiały nas o ziewanie i zmuszały do zaparzenia mocniejszej kawy. Przed turniejem obawiano się, czy przemęczeni trudnym sezonem zawodnicy, będą w stanie zaimponować nam poziomem podczas EURO. Aktorzy regularnie stawali na wysokości zadania, a my z zapartym tchem oglądaliśmy kolejne mecze turnieju. Zwroty akcji, piękne gole, odrabianie start, dogrywki i rzuty karne, czyli wszystko to, co kochają kibice, towarzyszyło nam aż do wielkiego finału.

Wiek to tylko liczba

Czy mistrzostwa Europy przyniosły nam nowe piłkarskie objawienia? Oczywiście, jak każdy turniej rangi mistrzowskiej i ten wykreował wielu nieoczywistych aktorów. Kilku młodych zawodników pokazało się europejskiej publiczności, ale wielu innych, mających już status gwiazdy, zdecydowanie zawiodło. EURO 2020 pokazało nam, że wyjątkowy talent i młodość, to jeszcze nie gwarancja sukcesu. W cenie wciąż pozostaje rutyna i doświadczenie, które pozwoliło na zostanie gwiazdami turnieju dla takich zawodników jak Cristiano Ronaldo, Leondro Bonucci, czy Giorgio Chellini.

Rekordy! Rekordy! Rekordy!

Euro 2020 zapisze się w mistrzowskiej historii, również ze względu na kilka nowo ustanowionych rekordów. O tym z największą liczbą strzelonych bramek już wspomnieliśmy, ale też Cristiano Ronaldo stał się najskuteczniejszym strzelcem w historii mistrzostw Europy (14 bramek). Portugalczyk wystąpił również w rekordowej liczbie turniejów EURO (5).

Kolejnym absolutnym rekordem strzeleckim okazały się bramki samobójcze, których na tym jednym turnieju padło więcej niż łącznie na wszystkich poprzednich EURO.

Źródło: Twitter

Bramkarz reprezentacji Anglii, Jordan Pickford, wyrównał rekord Ikera Casillasa, pod względem liczby meczów na zero z tyłu (5). Dla odmiany nasz bramkarz, Wojciech Szczęsny, stał się pierwszym bramkarzem, który strzelił samobójczą bramkę na mistrzostwach Europy.

Inny rekord zapisał na swoje konto Kacper Kozłowski. Piłkarz Pogoni Szczecin i reprezentacji Polski stał się najmłodszym piłkarzem, który kiedykolwiek wystąpił na mistrzostwach Europy.

Źródło: Twitter

Zatem czy był to najlepszy turniej? Wszyscy musimy zdecydowanie przytaknąć, bo długo będziemy wspominać mecze i wydarzenia, które miały miejsce na europejskich stadionach, a o każdym z nich może powstać jeszcze wiele kolejnych artykułów. Łzy radości, ale także te smutku, a wręcz przerażenia i dramatycznej walki o ludzkie życie. Klęski faworytów, historyczne zwycięstwa czarnych koni turnieju, błysk geniuszu jednych, a także kryzys formy innych zawodników. Szalone końcówki meczów, dogrywki i rzuty karne, przez które regularnie zarywaliśmy noce. Choć nasza reprezentacja za długo na scenie nie przebywała, to i „Biało-Czerwoni” zapewnili nam niesamowitą huśtawkę emocjonalną i ostatecznie możemy się cieszyć, że też byliśmy częścią czegoś wielkiego. Już nie możemy się doczekać kolejnego Euro. Na szczęście na turniej w Niemczech poczekamy tylko trzy lata.

Łukasz Czerwiński