Moda na ekstraklasę – letnie okienko pod znakiem powrotów!

Share on facebook
Share on twitter
DSC_2290

Tegoroczne okienko transferowe wprost obfituje w wielkie piłkarskie powroty! Wielu piłkarzy obrało polski kierunek, wracając tam, skąd wypłynęli na szerokie wody. Oto nasza jedenastka zawodników, którzy z powrotem zameldowali się w ekstraklasie.

„O drogę nie pytam, nie pytam nikogo, bo ja drogę lubię długą, długą (…) Wracam do siebie”. Tak śpiewał zespół „Sorry Boys” w swoim hicie „Wracam”. Ta piosenka idealnie odzwierciedla nastawienie kilkunastu piłkarzy, którzy tego lata, z różnych stron, przywędrowali do polskiej ekstraklasy. O drogę nie pytają, bo znają ją bardzo dobrze. Wracają do siebie, bo tutaj grali i dzięki dobrej formie w rodzimych rozgrywkach, mogli wyjechać w świat.

Grzegorz Sandomierski

Polski golkiper na obczyźnie był przez półtora roku. Zimą 2020 roku opuścił Jagiellonię na rzecz rumuńskiego Cluj. Rozegrał w ekipie „Biało-Purpurowych” w sumie 14 spotkań, w tym jedno w Lidze Europy. Broniąc barw „Kolejarzy”, Sandomierski dwukrotnie zdobył mistrzostwo Rumunii.

Jego nową drużyną został Górnik Zabrze. W ekipie Jana Urbana najprawdopodobniej będzie w bramce numerem jeden, ponieważ jego rywalami będą dwaj młodzi golkiperzy – 22-letni Daniel Bielica, któremu zapewne powierzona zostanie rola rezerwowego oraz 21-letni Paweł Sokół. Martin Chudy, który bronił w zeszłym sezonie, odszedł z klubu w połowie czerwca po tym jak jego kontrakt nie został przedłużony.

Sandomierski w szczycie swojej formy może być naprawdę solidnym wzmocnieniem. Wyczyny Chudego może być trudno pobić, tym bardziej, że 31-latek czołowym golkiperem ligi w poprzednich sezonach raczej nie był.

Barry Douglas

To jeden z głośniejszych powrotów tego okienka. Lech Poznań stanął na wysokości zadania i uraczył swoich kibiców prawdziwą transferową bombą! Na Bułgarskiej znowu zameldował się Barry Douglas. Szkot bronił barw Kolejorza w latach 2013-2016, po czym ruszył na podbój Europy. Najpierw grał w Turcji, a potem przeniósł się do Anglii, gdzie zadomowił się na dłuższy czas. Najwięcej meczów rozegrał w Leeds United (44), z którym wywalczył awans do Premier League.

Douglas to zawodnik w kwiecie wieku. Nie jest za stary, ale nie brakuje mu doświadczenia. Doskonale zapełni dziurę na lewej obronie, która została po Tymoteuszu Puchaczu, który od nowego sezonu będzie grał w Bundeslidze. Ponadto, swoje umiejętności będzie mógł przekazać młodszym zawodnikom, których w Poznaniu z pewnością nie brakuje.

Na ten moment to transfer-marzenie. Douglas prezentuje umiejętności, których w ekstraklasie nie spotyka się często. Jeśli wszystko będzie w porządku z jego zdrowiem, powinien rządzić w tym sektorze boiska.

Michał Pazdan

Transfer Jagiellonii Białystok również robi olbrzymie wrażenie! Na Słoneczną powraca piłkarz, który właśnie w barwach Jagi zaliczył niesamowity progres i zaczął otrzymywać regularne powołania od selekcjonera reprezentacji Polski, Adama Nawałki. Dobra forma na Podlasiu i coraz lepsze występy z Orzełkiem na piersi zaowocowały transferem do Legii Warszawa. Zimą 2019 roku Pazdan po raz pierwszy w karierze wyjechał z Polski i na ponad dwa lata zagościł w Turcji.

Teraz wraca do Białegostoku. Solidny stoper jest bardzo potrzebny Jagiellonii, która w ostatnim sezonie zajęła przedostatnie miejsce w klasyfikacji straconych bramek (gorsi byli tylko piłkarze Podbeskidzia). Trener Ireneusz Mamrot ma prawdziwe bogactwo w tej strefie boiska, bo oprócz Pazdana, na środku obrony mogą grać także: Ivan Runje, Błażej Auustyn, Bogdan Tiru, Dawid Szymonowicz, Bartosz Kwiecień, Israel Puerto i kilku juniorów. Wydaje się jednak, że były piłkarz Ankaragucu miejsce w podstawowej jedenastce ma zapewnione.

Pazdan to gwarancja solidności. Ponadto, grał kiedyś w Jagiellonii, więc jest związany z miastem i kibicami, co również pomoże mu w dobrych występach. 33 lata to nie jest jeszcze wiek na kończenie kariery. Być może nowy nabytek Jagi gra o ostatni zagraniczny transfer w życiu, więc trener Mamrot powinien mieć z niego wiele pożytku.

Adam Hlousek

Powrót Adama Hlouska do polskiej ligi to jedyny transfer w tym zestawieniu dokonany przez beniaminka. Czeski obrońca kilka lat temu, broniąc barw warszawskiej Legii, był jednym z najlepszych bocznych defensorów ligi. Łazienkowską opuścił na rzecz Victorii Pilzno. W zespole z Doosan Arena furory jednak nie zrobił i w sierpniu ubiegłego roku został wypożyczony do FC Kaiserslautern. Teraz zgłosiła się po niego Termalica, a Hlousek ma pomóc „Słoniom” w utrzymaniu się w ekstraklasie.

O miejsce na lewej stronie defensywy Hlousek powalczy z Marcinem Grabowskim, młodym obrońcą, który w tym sektorze boiska grał przez cały sezon 2020/21 na zapleczu ekstraklasy. Czech powinien przypomnieć sobie, jak grał w najlepszych swoich momentach w Legii, a wtedy obrońcy Bruk-Betowi będzie zazdrościć cała liga.

Janusz Gol

35-latek wyjechał z Polski rok temu, kiedy pokłócony z władzami Cracovii nie widział dla siebie miejsca w drużynie „Pasów”. Jego nowym domem została Rumunia. Pobyt w Dinamo Bukareszt był jednak bardzo bezbarwny. Gol rozegrał 27 spotkań dla stołecznego zespołu i zanotował trzy asysty. „Czerwone psy” zakończyły sezon na 12. miejscu z dorobkiem 31 „oczek” i trzypunktową przewagą nad miejscem, które oznaczało udział w barażach o utrzymanie.

Po pomocnika zgłosił się beniaminek ekstraklasy, Górnik Łęczna. 35-letni zawodnik zapewne będzie pierwszym wyborem trenera Kieresia, gdy ten będzie kompletował środek pola na kolejny mecz. Janusz Gol to nie tylko niezłe jak na ekstraklasę umiejętności, ale także olbrzymie doświadczenie, które może przekazać młodszym zawodnikom. Spodziewamy się, że transfer byłego gracza Cracovii to dobra inwestycja dla drużyny, której nadrzędnym celem będzie utrzymanie w elicie.

Dani Quintana

Pamiętacie jeszcze tego zawodnika? Dani Quintanta wyjechał z Polski w 2014 roku. Zostawił wówczas Jagiellonię dla arabskiego Al-Ahli Dschidda. Pobyt w Dżuddzie nie był jednak dla niego zbyt udany, bo zagrał tylko w 7 spotkaniach i zdobył jedną bramkę. W kolejnej drużynie radził sobie już zdecydowanie lepiej – w najlepszym azerskim klubie, Karabachu Agdam, pięciokrotnie sięgnął po mistrzostwo, raz triumfował w pucharze krajowym, a w sezonie 2015/16 był najlepszym strzelcem ligi. Zimą 2020 roku zdecydował się na egzotyczny ruch, a mianowicie przeniósł się do Chin. Tam zagrał w 14 spotkaniach, w których strzelił 4 gole. Od 1 stycznia pozostaje wolnym zawodnikiem.

Fani Jagiellonii mają miłe wspomnienia z hiszpańskim pomocnikiem. W swoim najlepszym sezonie w Polsce (2013/14) zdobył aż 15 bramek. Dawna dyspozycja może jednak tak szybko nie nadejść. Quintana ma gigantyczne zaległości, skoro od 1 stycznia nie zagrał w żadnym spotkaniu. Piłkarz potrzebuje meczów, a samo trenowanie nie buduje formy. Ciekawe, jak hiszpański gracz będzie spisywał się w swoich pierwszych występach w żółto-czerwonej koszulce.

Dominik Furman

29-latek nie ma szczęścia do zagranicznych klubów. Dominik Furman prezentuje wysoki poziom w ekstraklasie, co owocuje transferem do lepszej ligi, ale tam pomocnik albo nie gra, albo czuje, że niepotrzebnie opuszczał ojczyznę. Teraz było podobnie. Dobry sezon 2019/20, w którym zawodnik zdobył siedem bramek, skusił włodarzy Genclerbirligi Ankara. Jak to w Turcji bywa, były obietnice, z których jednak wiele nie wyniknęło. W rozmowie z Przeglądem Sportowym Furman przyznał, że już po dwóch tygodniach pobytu w Turcji zrozumiał, że podjął złą decyzję. Odbudować spróbuje się, a jakże, w Płocku.

Furman będzie liderem w środku pola. Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. Inni pomocnicy dopełnią drugą linię i Wisła będzie mogła pochwalić się bardzo dobrym duetem czy tercetem pomocników. Bardzo możliwe, że 29-latek będzie także wykonywał rzuty karne, jak to było w poprzednich latach. Transfer Dominika Furmana to bardzo dobry ruch płocczan, na którym dużo skorzystają.

Damian Kądzior

Transfer, jakiego dokonał Piast, wywarł spore wrażenie na wielu osobach. O Damiana Kądziora walczył również Lech, ale to klub z Gliwic był gotowy wyłożyć na skrzydłowego większe pieniądze. Taka determinacja powinna się „Piastunkom” opłacić, bo 29-latek prezentuje wysokie umiejętności, dzięki którym drużyna Waldemara Fornalika znów może włączyć się do walki o podium ekstraklasy.

Kądzior opuścił Polskę w 2018 roku, kiedy odszedł z Górnika Zabrze do Dinama Zagrzeb. W Chorwacji przeżył bardzo dobry okres – dwukrotnie został mistrzem i zapracował sobie transfer do jednej z najlepszych lig w Europie – rok temu został zawodnikiem hiszpańskiego Eibar. Miał godnie reprezentować nasz kraj w niezbyt łaskawej dla Polaków lidze, ale prawie w ogóle nie grał, przez co zimą musiał poszukać sobie nowego klubu. Zgłosił się po niego turecki Alanyaspor, w którym grał więcej, ale miał problemy z liczbami. Drużyna z Super Lig nie chciała wykupić Polaka z Eibaru, za to Kądzior nie zamierzał zostawać na Estadio de Ipurua. Miał ofertę z węgierskiego Ferencvarosu, ale zdecydował się na powrót do ekstraklasy.

Kądzior z pewnością będzie miał wysokie notowania u trenera Fornalika. Pozostali skrzydłowi nie prezentują podobnego poziomu, więc w pierwszych spotkaniach sezonu powinniśmy regularnie oglądać 29-latka w podstawowym składzie. Nie wiemy, jakie liczby w Piaście zanotuje reprezentant Polski, ale na tę chwilę wygląda to na naprawdę solidny transfer.

Artur Sobiech

31-letni napastnik wraca do Polski po półtora roku nieobecności. Zimą 2020 zamienił Lechię na tureckie Karagumruk. Nad Bosforem radził sobie bardzo dobrze – w 52 meczach dla ekipy ze Stambułu strzelił 16 goli. Z Fatih wywalczył awans do najwyższej dywizji, gdzie forma go nie opuściła. Teraz ma zdobywać bramki dla Lecha.

W Poznaniu o miejsce w składzie będzie ciężko. Trener Maciej Skorża ma do dyspozycji Mikaela Ishaka, Arona Johannssona i właśnie Sobiecha. Liczba tylu klasowych napastników zastanawia, skoro Lech w nadchodzącym sezonie będzie grał tylko na frontach ligowym i pucharowym. Ostatnim razem, gdy nowy nabytek Kolejorza grał w polskiej ekstraklasie, w 18 meczach zdobył sześć bramek. Wtedy o grę rywalizował z Flavio Paixao. Ciekawe, ile razy Sobiech trafi do siatki w tym sezonie, gdy rywali jest więcej.

Piotr Parzyszek

Gra 27-latka w Piaście Gliwice mogła dawać powody do myślenia, że Parzyszek wyjedzie do niezłego zachodniego klubu i tam będzie kontynuował dobrą passę. Po zespole Waldemara Fornalika, jego pracodawcą zostało włoskie Frosinone, które występowało w zeszłym sezonie na zapleczu Serie A. Urodzony w Toruniu napastnik rozegrał 28 spotkań, strzelił tylko 5 goli i wraca do Polski, żeby ponownie zwrócić na siebie uwagę lepszych firm.

Parzyszek załata dziurę po Adrianie Benedyczaku, który powędrował w stronę, z której 27-letni przyszedł do Pogoni. „Portowcy” powinni bardzo skorzystać na tej transakcji, ponieważ młody napastnik nie prezentował ponadprzeciętnego poziomu – w pierwszej drużynie strzelił tylko 3 gole, a Parzyszek to gwarancja pewnej jakości. W mistrzowskim sezonie Piasta były piłkarz Frosinone zdobył 12 bramek i znacznie przyczynił się do historycznego osiągnięcia gliwiczan. Teraz podobne cele mają w Szczecinie – o pierwszym miejscu głośno się nie mówi, ale wszyscy wiedzą, że w drużynie Kosty Runjaicia jest wszystko, aby powalczyć z Legią o ligowy triumf.

Marko Kolar

Chorwat wybitnym napastnikiem nigdy nie był. Ponadprzeciętny sezon zdarzył mu się raz w karierze – na przełomie 2018 i 2019 roku, jako zawodnik Wisły, strzelił 12 goli i postanowił wyjechać z ekstraklasy. Obrał kierunek holenderski, a jego nowym pracodawcą zostało FC Emmen. 26-latek grał w większości spotkań, ale zdobył tylko 5 bramek. Lepsza liga szybko go zweryfikowała, więc tego lata poszukał angażu w ekstraklasie. Jego usługami zainteresowała się Wisła, ale ta z Płocka.

Kolar o miejsce w wyjściowym składzie będzie rywalizował głównie z Patrykiem Tuszyńskim. Wydaje się, że większe notowania u trenera Bartoszka będzie mieć Chorwat – jest młodszy od 30-latka, a Wisła ma szansę wytransferować go do zagranicznego klubu za niezłe pieniądze. Były napastnik FC Emmen raczej nie zostanie królem strzelców, ale nie zdziwimy się, jeżeli znowu trafi mu się szczęśliwy sezon, w którym strzeli więcej niż 10 goli, a za rok odejdzie do innego zachodniego klubu.

Tak prezentuje się nasza jedenastka zawodników, którzy wrócili w tym oknie transferowym do ekstraklasy. Zaryzykujemy, że taka ekipa mogłaby powalczyć o jedno z pierwszych miejsc w ligowej tabeli, bo piłkarze, którzy z powrotem zawitali do Polski, mają naprawdę niezłe umiejętności.

Fot. Wisła Płock

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!