Miesiąc prawdy w Legii Warszawa

Share on facebook
Share on twitter
27.10.2019 Warszawa
Pilka nozna
PKO Ekstraklasa 2019/2020
Legia Warszawa - Wisla Krakow
N/z Zyleta, oprawa, sektorowka, flaga, barwy klubowe, race, pirotechnika
Foto Adam Starszynski / PressFocus

27.10.2019 Warszawa
Football
PKO Ekstraklasa 2019/2020, polish top division
Legia Warszawa - Wisla Krakow
Zyleta, oprawa, sektorowka, flaga, barwy klubowe, race, pirotechnika
Credit Adam Starszynski / PressFocus

Czesław Michniewicz mimo doskonałych wyników w Europie siedzi na jednym z gorętszych krzeseł w Ekstraklasie. Przepychanka słowna pomiędzy nim a prezesem klubu Dariuszem Mioduskim trwa już od kilku miesięcy. Wzajemne wbijanie sobie szpilek stało się niejako tradycją w retoryce obydwu Panów. Odbija się to na rozmowach dotyczących przedłużenia kontraktu Michniewicza, który wygasa wraz z końcem sezonu.

W Warszawie aktualnie trwa „zimna wojna”, a każda ze stron ma w niej swoje racje. Michniewicz awansował do Ligii Europy przerywając tym samym ciąg kompromitacji pucharowych Stołecznego Klubu, jednak zdobycz punktowa Legii w Ekstraklasie wygląda lekko mówiąc miernie. Reforma UEFA sprawiła, że z punktu widzenia polskiego klubu tylko pierwsze miejsce w lidze pozwala na zadawalającą przygodę pucharową. Awansować do Ligii Konferencji z innego miejsca nie jest wcale tak prosto. Dobrze obrazują to tegoroczne wyniki Rakowa Częstochowa, który mimo świetnej piłkarskiej postawy i żelaznej defensywy nie był w stanie awansować do fazy grupowej tych rozgrywek. Dlatego trudno się dziwić narastającemu zaniepokojeniu w biurach przy ulicy Łazienkowskiej.

Legia wciąż ma poważne problemy finansowe i tylko pieniądze z „Europy” są w stanie wyciągnąć klub na prostą. Jeśli Michniewicz nie zacznie w ciągu najbliższego miesiąca zdobywać punktów, to jego posada zacznie wisieć na włosku, nawet jeśli wyniki w Lidze Europy będą zadawalające. Ostatnie zdjęcia uśmiechniętego Mioduskiego z byłym trenerem Legii Stanisławem Czerczesowem tylko podgrzewają atmosferę wśród kibiców i budzą domysły u dziennikarzy.

Sam Michniewicz nie ucisza spekulacji często podkreślając, że zawód trenera jest niestały i liczy się tylko tu i teraz. Najbliższe mecze dadzą nam odpowiedz na to, czy trener znajdzie sposób na wyjście z kryzysu i czy uda mu się tchnąć nowe życie w liderów Legii z poprzedniego sezonu. Dużo jest bowiem racji w tym, że przyczyny słabego punktowania klubu ze stolicy powinniśmy doszukiwać się w dołku formy takich zawodników jak Pekhart, czy Mladenović. W zeszłym sezonie ci dwaj piłkarze stanowili o sile Legii, dziś o jej słabości. Jeśli jednak Michniewicz znajdzie sposób by ich odblokować to wydaje mi się, że przegoni część czarnych chmur znad swojej osoby.

Przez większość sezonu oglądaliśmy dwie Legię. Tą, która pokazała siłę w Europie i tą, która raziła słabością na domowym podwórku. Jeśli Michniewicz tego nie zmieni to bardzo prawdopodobne, że będziemy świadkami wielkiego powrotu trenerskiego. Już ptaszki ćwierkają, że może go zastąpić Czerczesow, który dostał specjalne zaproszenie na mecz od prezesa Mioduskiego.

Przed Michniewiczem i jego zespołem wielkie wyzwanie, które zaczyna się już dziś o 18:45 w Warszawie. Dobry wynik w meczu z „Lisami” może oczyścić trochę atmosferę i natchnąć piłkarzy. Porażka po słabej grze zaś może nasilić kryzys. Przed dzisiejszym meczem mamy dużo znaków zapytania. Nie tyle co do wyjściowego składu, tylko co do całego projektu budowanego przez Michniewicza. Zaufania i czasu nie ma za dużo, a presja na wyniki rośnie z każdym spotkaniem. Brak mistrzostwa może dla Legii oznaczać kolejną wyprzedaż i pogłębić jej kłopoty finansowe. Limit błędów się wyczerpał i teraz czas iść albo na szczyt, albo na dno. Nie ma innych opcji.

Ignacy Zieliński