Miesiąc miodowy za Wisłą Kraków. Lekka zadyszka, czy początek kryzysu?

Julius Ertlthaler plays during the game between Wisla Krakow and Odra Opole in Krakow, Poland, on September 13, 2025. This is a Betclic 1 Liga, Polish football first league match at Henryk Reyman Municipal Stadium. (Photo by Marcin Golba/NurPhoto via Getty Images)

fot: Getty Images

Dwa pierwsze miesiące rywalizacji w Betclic 1. Lidze były dla kibiców „Białej Gwiazdy” niczym bajka, w ramach której z każdym kolejnym tygodniem pisał się nowy, piękny scenariusze. Po świetnych wynikach, na początku września przyszła jednak drobna obniżka formy, która lekko zachwiała pozycję zespołu Mariusza Jopa – hegemona, pewnie zmierzającego ku powrotowi do PKO BP Ekstraklasy. To początek kryzysu Wisły, czy tylko drobne turbulencje w drodze do upragnionego celu?

Rekordowy początek

Odkąd Wisła spadła do 1 ligi, jedynie w sezonie 2022/23 krakowianie byli w sytuacji, gdy po siedmiu kolejkach górowali w tabeli. W obecnej kampanii już od początku „Wiślacy” zamierzali się odkuć po pechowych barażach, w których w półfinale musieli uznać wyższość Miedzi Legnica.

Efektem był ofensywny styl gry od pierwszej kolejki, który znalazł przełożenie również na wyniki. W pierwszych sześciu kolejkach Wisła wygrała wszystkie pojedynki, w których łącznie zdobyła aż 27 bramek. Popisy strzeleckie z Stalą Mielec (4:0), ŁKS-em Łódź (5:0), Zniczem Pruszków (7:0), czy ze Śląskiem Wrocław przy Reymonta (5:0), tylko wpłynęły na wyobraźnie kibiców „Białej Gwiazdy” o autostradzie do Ekstraklasy.

W międzyczasie Mariusz Jop zaczął stawiać na zawodników wyróżniających się w akademii, przez co szansę w pierwszej drużynie dostali Maciej Kuziemka oraz Jakub Krzyżanowski, choć warto wspomnieć, że lewy obrońca Wisły w minionej kampanii przebywał na wypożyczeniu w Torino. Obaj tę szansę wykorzystali i na dobre zadomowili się w pierwszym składzie zespołu z Krakowa. Szczególnie na wyróżnienie zasługuje Kuziemka, który początek sezonu notuje jak z nut. Dotychczas zdobył dwa gole oraz zaliczył sześć asyst.

Świetnie sezon rozpoczął Angel Rodado, który w lidze zdobył 11 bramek. Strzałem w dziesiątkę okazało się być ściągnięcie z GKS-u Tychy Juliusa Ertihalera, który oprócz liczb (3 gole i 3 asysty) ma ogromny wpływ na grę ofensywną Wisły.

Co ciekawe, podobne statystyki krakowianie wykręcali za najlepszych czasów w najwyższej klasie rozgrywkowej. W sezonie 04/05 po dziewięciu spotkaniach ich dorobek wyniósł 23 punkty, czyli o oczko więcej niż w obecnej kampanii.

Koniec miesiąca miodowego

Pod koniec sierpnia „Biała Gwiazda” górowała w tabeli, mając już pięć punktów przewagi nad resztą stawki. Dodatkowo przewaga aż dziesięciu punktów nad ostatnim, szóstym miejscem, dającym prawo startu w barażach, tylko dodawała optymizmu. Jednak w końcówce rzeczonego miesiąca przyszło pierwsze zawahanie formy.

29 sierpnia odbyło się spotkanie z Miedzią Legnica, czyli klubem, który w poprzednim sezonie ani razu nie przegrał z Wisłą, a w dodatku eliminując drużynę Mariusza Jopa w półfinale baraży o Ekstraklasę. Przysłowie „trafiła kosa na kamień” trafiło na podatny grunt, gdyż „Wiślacy” polegli 0:2, ponosząc pierwszą porażkę w lidze. Wykorzystanie błędów komunikacyjnych rywali w defensywie oraz atutu własnego boiska pozwoliły „Miedziance” na sensacyjną wygraną z liderem.

Po przerwie reprezentacyjnej, podczas której „Wiślacy” gładko wygrali w sparingu z Puszczą Niepołomice 4:1, przyszło spotkanie z Odrą Opole. Można było się zastanawiać, czy potknięcie z Miedzią było tylko wypadkiem przy pracy. Jednak przy Reymonta, Wisła ledwie zremisowała z kolejunym mniej renomowanym rywalem, dwukrotnie będąc zmuszona do odrabiania strat. Wówczas wiele błędów nawarstwiło się, w konsekwencji oddziałując negatywnie na końcowy wynik spotkania. Dwie poważne pomyłki w obronie prowadzące do utraty bramki, nieskuteczność, brak przyspieszenia akcji, wiedząc, że przeciwnik gra nisko ustawioną linią defensywy.

Podobna sytuacja nastąpiła tydzień później w meczu z Górnikiem Łęczna, choć tym razem w ostatnich minutach udało się Wiśle zdobyć trzy punkty. Również w tym spotkaniu zawiódł aspekt komunikacji wśród defensorów przy bramce Bartosza Śpiączki, lecz w ostatnim kwadransie, bramki Rodado i Grujcicia odwróciły losy rywalizacji na korzyść Wisły.

W meczu pucharowym z Odrą Bytom Odrzański, Mariusz Jop przeprowadził aż 11 zmian względem spotkania w Łęcznej. Mimo świeżej kadry, czwartoligowiec był bliski sprawienia sensacji. Ponad 30 strzałów na bramkę Bartosza Szafera nie wystarczyło Wiśle do objęcia prowadzenia aż do 80. minuty gry. Tak samo, jak przed kilkoma dniami, w końcówce goście trafili do siatki, tym razem dzięki duetowi Kuziemka-Rodado. Warto jednak zaznaczyć, że wiele do powiedzenia miał w tym spotkaniu wspomniany Szafer – bramkarz Odry – który kilkukrotnie uchronił gospodarzy z Bytomia Odrzańskiego od straty gola.

Lekka zadyszka, czy początek kryzysu?

Nie od dziś wiadomo, że 1 liga jest jedną z najbardziej nieprzewidywalnych lig na świecie. Mimo rewelacyjnego początku Wisły należy pamiętać, że w przeszłości było wiele zespołów, które w pierwszych kilku kolejkach sezonu dominowały, aby ostatecznie nie awansować do Ekstraklasy.

Zespół Mariusza Jopa nadal ma świetną średnią punkową na mecz (2,44). Wciąż prowadzi w tabeli, mając 22 punkty po dziewięciu spotkaniach, w tym punkt nad drugim Śląskiem Wrocław, który rozegrał o dwa spotkania więcej. Najwięcej goli strzelonych (32) i druga najmniejsza ilość straconych (10) wcale nie deprecjonuje „Białej Gwiazdy” w kontekście bezpośredniego awansu – nawet mimo ostatnich wyników. Dalej „Wiślacy” dominują, tworzą sytuacje pod bramką przeciwnika, lecz głęboka defensywa rywala często przeszkadza ofensywnie grającemu zespołowi w rozwinięciu skrzydeł.

Sam trener Wisły zaznaczał przed meczem z Górnikiem Łęczną:

Możemy budować różne narracje. Patrzeć nie na dwie ostatnie kolejki, tylko wszystkie osiem, które za nami. My do każdego meczu przygotowujemy się optymalnie. Nie trzeba nakładać dodatkowej presji i stwarzać wrażenia, że jest jakiś kryzys. Według mnie kryzysu nie ma.

Obecna obniżka formy, to znak dla sztabu szkoleniowego, aby poprawić pewne aspekty w grze, by niedługo ponownie wejść na zwycięską ścieżkę. 1 liga jest wymagająca, ciężko o ofensywną grę, więc styl Wisły, choć pasuje do Ekstraklasy, często jest i będzie weryfikowany przez gorsze drużyny, specjalizujące się w grze z kontry. Natomiast świetny początek sezonu i wizja gry Jopa sprawiają, że mimo drobnej zadyszki cały czas „Wiślacy” są murowanym faworytem do bezpośredniego awansu.

Mikołaj Malinowski