Miedziowa bylejakość. W Lubinie nie dzieje się najlepiej

Share on facebook
Share on twitter
2021.08.15 Lubin
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2021/2022
KGHM Zaglebie Lubin - Pogon Szczecin
N/z Lubomir Guldan (Dyrektor sportowy) Dariusz Zuraw (Trener Head Coach) na lawce przed meczem
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2021.08.15 Lubin
Football PKO Ekstraklasa season 2021/2022
KGHM Zaglebie Lubin - Pogon Szczecin
Lubomir Guldan (Dyrektor sportowy) Dariusz Zuraw (Trener Head Coach) na lawce przed meczem
Credit: Tomasz Folta / PressFocus

Od dłuższego czasu w Zagłębiu Lubin nic się nie klei. Niby klub jest poukładany finansowo, ma przyzwoitą kadrę, młodych i obiecujących piłkarzy w seniorskiej kadrze, dobrze funkcjonującą akademię, ale progresu w wynikach nie widać. Można zauważyć za to coraz bardziej to kuriozalne decyzje prezesa, ściąganie ,,zagranicznego szrotu”, czy snucie planów, które na razie mają marginalne pokrycie.

Zagłębie w ostatnich tygodniach kompromituje się jeszcze gorzej niż Edward Potok na wyborach PZPN-u. Najpierw ,,Miedziowi” dostanie kolejne lanie w Płocku od miejscowej Wisły (0:4), a przed przerwą reprezentacyjną przed własną publicznością przegrali w słabym stylu ze Śląskiem Wrocław 1:3. Kibice Zagłębia na trybunach, czy w sieci podkreślają swoją niechęć do prezesa Artura Jankowskiego, który niebawem zakończy swoją misję.

Plany, które szlag trafił

Niedługo odbędzie się konkurs na nowego sternika klubu, a ustępujący prezes nie zgłosił swojej kandydatury. I słusznie, bo Jankowski niczym nie może się obronić. Strzelił sam sobie w stopę strategią klubu na następne pięć lat. Z jednej strony, cieszę się, że Zagłębie chce stawiać na młodzież. Ten zespół może mieć charakter oparty na talentach z jednej z najlepszych w kraju akademii, ale na zdrowych zasadach, bez przeginania. A tak, trener Dariusz Żuraw ma w swoim kontrakcie bzdurny zapis, że zawsze musi wystawiać czterech zawodników do 24. roku życia. Na takich ustaleniach tracą też trochę starsi jakościowi gracze np. Sasa Balić, kosztem młodszych, ale jednak słabszych jak Mateusz Bartolewski. Zresztą, w Lubinie sami nie mogą się połapać, który zawodnik zasługuje na miejsce w wyjściowym składzie, a który nie. Reprezentant młodzieżówki, Kamil Kruk i 24-letni Damian Oko, robią miejsce w składzie dla starszych i okropnie grających Lorenco Simicia i Iana Solera (więcej o tym gagatku później). Tylko przez fakt, że Simić doznał urazu na treningu przed meczem z WKS-em, Kruk wystąpił obok Solera w podstawowym składzie. Gdyby jednak nie kontuzja Simicia, młodzieżowiec znów oglądałby spotkanie z ławki. Dlaczego tak się dzieje? Czemu Dariusz Żuraw stawia ciągle na tych zawodników, którzy co rusz popełniają głupie błędy w obronie? Przecież to kupy się nie trzyma.

Gdy ponad miesiąc temu prezes Jankowski ogłosił, że klub będzie dokonywał transferów gotówkowych jedynie za zawodników do 22. roku życia, zastanawiałem się, ile czasu wytrwa sternik Zagłębia w swoich postanowieniach. Jak się okazało, wytrwał…34 dni. 20 sierpnia 2021 roku ,,Miedziowi” ogłosili zakup 25-letniego Ilyi Żhiguleva. Rosjanin trafił do Lubina za 300 tys. euro z Krasnodaru. Nic dziwnego, że kibice Zagłębia potraktowali to jak policzek w ich stronę. Kolejny raz zostali oszukani, a zapis w strategii, który miał być traktowany z respektem, został wyrzucony do śmietnika. Zresztą, to nie jedyny sprowadzony zagraniczny piłkarz powyżej 22. roku życia – na zasadzie wypożyczenia z Banika Ostrawa przyszedł 25-letni Tomas Zajić, który ma odpowiadać za zdobywanie bramek.

Obcokrajowcy w Zagłębiu to zresztą ciekawy temat – w ostatnich dwóch latach większość okazała się totalnymi niewypałami. Asmir Suljić, Matyas Tajti, Soren Reese, Djordje Crnomarković, Samuel Mraz, Rok Sirk – wszyscy zostali zapamiętani jako totalny szrot. Co ciekawe, na Tajtiego, który w ekstraklasie zaliczył 77 minut w trzech meczach, wydano 350 tys. euro. Węgier zawinął się po pół roku. Pieniądze wyrzucone w błoto.

W Lubinie nie wypalił nawet Miroslav Stoch, który odcinał kupony od dawnej popularności. Dali radę tylko Sasa Żivec, Jewgienij Baszkirow i Dejan Drazić, choć ten ostatni miał niezbyt udany poprzedni sezon. Wliczając w to jeszcze słabiutkich Simicia i Solera, aż 9 na 12 zagranicznych piłkarzy nie sprawdziło się w barwach ,,Miedziowych”. Koszmarna statystyka, która świadczy, że zarządzający klubem mają mizerną wiedzę na temat futbolu.

Jasne, Zagłębie zarobiło 5 milionów euro na sprzedaży swojego wychowanka, Bartosza Białka, ale pamiętajmy, że ówczesny trener ,,Miedziowych”, Martin Sevela musiał wyciągać młodzieżowca z rezerw, bo kompletnie nie dawał rady sprowadzany z ligi słoweńskiej Rok Sirk. Na zasadzie przypadku ,,Miedziowi” zarobili sporą sumkę pieniędzy, a szczerze powiedziawszy mogli i zainkasować więcej, gdyby Białek został w Lubinie na kolejny sezon.

Być jak…Śląsk

Mamy wrażenie, że Artur Jankowski pozazdrościł sąsiadowi z regionu. Śląsk Wrocław ma słabszą akademię niż Zagłębie, a mimo to jednak nie boi się stawiać na młodych zawodników i w dodatku ma zbalansowaną kadrę, bo w zespole jest wielu jakościowych obcokrajowców. Jacek Magiera jest trenerem, który ma rękę do młodzieży i potrafi dobrze przygotować taktycznie zespół. Dariusz Sztylka, który jest ikoną klubu jako piłkarz, świetnie odnalazł się na stanowisku dyrektora sportowego. Ma oko do znalezienia piłkarzy w Polsce, jak i za granicą. Takimi odpowiednikami 1 do 1 dla Magiery i Sztylki w Lubinie mieli być Dariusz Żuraw i Lubomir Guldan. Pierwszy to trener, który pracował z bardzo dobrą młodzieżą w Poznaniu i poprowadził klub do wicemistrzostwa kraju, a później do udziału w fazie grupowej Ligi Europy. Drugi, to prawdopodobnie jeden z najlepszych zagranicznych piłkarzy w historii klubu. Stoper, którego do dziś brakuje na murawie w Lubinie. Zagłębiu na razie jednak bardzo daleko do Śląska, a zarówno Żuraw, jak i Guldan nie radzą sobie na nowych stanowiskach.

Dariusz Żuraw na razie przypomina tego samego szkoleniowca, któremu nie wyszło kompletnie ostatnie półrocze w Poznaniu. O tym, że trener nie ma pomysłu na poprawę gry, świadczył już mecz na wodzie z Wisłą Płock, kiedy to Żuraw schowany pod parasolem, nie reagował na wydarzenia z murawy, nie zmieniając stylu gry drużyny.

Tak jak były trener Lecha nie potrafi odnaleźć się na swoim stanowisku, tak równie nieswojo czuje się Lubomir Guldan. Na razie Słowak nie sprowadził nikogo, kogo można uznać za realne wzmocnienie drużyny. Wydawało się też nam, że niegdyś świetnie grający stoper znajdzie następcę na miejsce, które zwolnił przedwcześnie kończąc karierę. Nic bardziej mylnego – najpierw wypożyczył z Lecha Poznań popełniającego błąd za błędem Djordje Crnomarkovicia, a gdy ten nie wypalił, ściągnał na jego miejsce Iana Solera, który jest jeszcze gorszy. Elektryczny w obronie Hiszpan maczał palce niemal przy każdej straconej bramce. Gdzie wynalazł go Guldan? W lidze…słowackiej. No, kto jak kto, ale akurat Słowak powinien znać jak własną podszewkę rodzimą ekstraklasę. A ściągnął podstawowego stopera z drużyny (Zemplin Michalovce), która traciła najwięcej goli w lidze.

W przeciwieństwie do Sztylki, który zanim został dyrektorem sportowym, uczył się zawodu, był także asystentem trenera, oraz szkoleniowcem młodzieżowych drużyn Śląska, Guldan poszedł w dyrektory prosto z szatni, bez wcześniejszego przygotowania. Pracy uczy się więc na żywym organizmie, często popełniając błędy. Nie da się ukryć, że Zagłębie potrzebuje kogoś bardziej doświadczonego na tym stanowisku, a nie świeżaka, który dokonuje przypadkowej selekcji.

,,Nie” dla polityki ciepłego kranu

Kibice w Lubinie stracili cierpliwość. Dało to się wyczuć po ostatnich derbach Dolnego Śląska. Fani chcieliby, żeby klub rozwijał się w taki sposób jak choćby Śląsk, który po latach bycia średniakiem z tendencjami walki o utrzymanie, w ostatnich dwóch sezonach plasował się w Top 5. Zagłębie też ma potencjał by walczyć o topowe lokaty w lidze, a wszystko to dzięki świetnej bazie treningowej, czy zdolnej akademii. Natomiast, żeby ta młodzież odpowiednio się rozwijała, potrzebna jest odpowiednia selekcja. Promowanie najlepszych jednostek, a nie dopasowanie do cudacznego schematu, w którym może grać czterech zawodników poniżej 24. roku życia. To muszą być piłkarze gotowi na granie na odpowiednim poziomie, a nie tacy, którzy grają, bo są młodzi.

Zagłębie docelowo ma być klubem o charakterze młodzieżowym, ale na razie jest nijakie. Niby jest młodzież, ale przegrywają rywalizację ze słabymi obcokrajowcami. Niby jest niezły trener, ale popełnia te same błędy co w Poznaniu. Wszystko takie jak wyniki ,,Miedziowych” w ostatnich latach, czyli mocno w kratkę, na zasadzie ,,raz wygramy, raz przegramy, raz zremisujemy”. Kibice Zagłębia mają dość polityki ciepłego kranu i żądają zmian. I słusznie, bo klub mając finansowanie od spółki państwa, powinien mierzyć wyżej niż tylko w środek tabeli. Być może nowy prezes wprowadzi w życie swoją wizję, nie opierająca się na pustych frazesach, jak to robił poprzedni sternik.