Mecz przyjaźni zakończony triumfem Lechii!

Share on facebook
Share on twitter
2020.11.20 Gdansk
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2020/2021
Lechia Gdansk - Slask Wroclaw
N/z Conrado Buchanelli Holz gol bramka radosc
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2020.11.20 Gdansk
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2020/2021
Lechia Gdansk - Slask Wroclaw
Conrado Buchanelli Holz gol bramka radosc
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Po niecałych dwóch tygodniach wróciła PKO BP Ekstraklasa! W piątkowy wieczór na stadionie w Gdańsku Lechia rozegrała zaległy mecz ze Śląskiem Wrocław. Po emocjonującym spotkaniu lepsi okazali się gracze Piotra Stokowca.

Jakiś czas temu koronawirus wkradł się w szeregi gdańszczan. W czwartej ekipie poprzedniego sezonu odnotowano aż 20 przypadków zarażenia chorobą COVID-19 – pozytywny wynik uzyskało 13 piłkarzy oraz siedmiu pracowników klubu. Z tego powodu Lechia zwróciła się z prośbą o przełożenie spotkania ze Śląskiem do zarządu Ekstraklasy. Pierwotnie mecz miał się odbyć 7 listopada.

Pech Pich zmartwieniem Lechii

Źródło: Twitter
Źródło: Twitter

Mecz rozpoczęli goście, lecz to gospodarze lepiej prezentowali się na początku meczu. Lechia mogła się podobać – rozgrywała piłkę po ziemi, bez niepokojącej liczby niepotrzebnych strat czy nerwowych zagrań pod nogi przeciwnika. Kibice gdańszczan nierzadko byli świadkami, kiedy ich ulubieńcy tracili gole po takich ekscesach.

Trochę ponad kwadrans po pierwszym gwizdku, piłka zatrzepotała w siatce. Lechia grała dobrze i… straciła bramkę. Na jej szczęście Fabian Piasecki, który umieścił futbolówkę między słupkami, pomagał sobie ręką, więc arbiter główny, Krzysztof Jakubik nie uznał gola.

Co się odwlecze, to nie uciecze. Kilka minut po nieuznanej bramce, Śląsk wyszedł na prowadzenie! Mateusz Praszelik, który przyzwyczaił kibiców do swojej wysokiej formy, podał do Roberta Picha, a Słowak mocnym strzałem z prawej strony pola karnego pokonał Zlatana Alomerovicia. Niemiecki bramkarz z serbskimi korzeniami powinien w tej sytuacji się lepiej zachować.

Piłkarze Lechii grali ładnie, przyjemnie dla oka, klepali, czasem zagrali na jeden kontakt, lecz to wszystko nie przyniosło im żadnych akcji. Jedyną poważną szansę na zdobycie bramki miał na początku spotkania Michał Nalepa, który niecelnie główkował. Przez kolejne 25 minut gdańszczanie nie stworzyli sobie żadnej klarownej okazji. To był i jest główny problem drużyny Piotra Stokowca. Ciężko wytłumaczyć taki stan rzeczy, jeśli spojrzymy na skład Biało-Zielonych w meczu z wrocławianami. Kenny Saief w środku, Conrado, Jaroslav Mihalik na skrzydłach, a w środku najskuteczniejszy piłkarz ligi w tym roku kalendarzowym, Flavio Paixao. Śląsk za to miał się bardzo dobrze. Solidnie bronił, groźnie atakował. Piłkarze z Dolnego Śląska byli zdecydowania strzelenia drugiego gola, aniżeli gospodarze wyrównania.

Pierwsza połowa w Gdańsku zakończyła się wynikiem 0-1. Śląsk prowadził i wyglądał o wiele lepiej od zespołu gospodarzy, którzy po dobrych pierwszych 15 minutach, w kolejnych fragmentach meczu wyglądali wręcz żałośnie. Oddali tylko jeden celny strzał na bramkę Putnockiego. Na drużynę, która przegrywała oraz goniła wynik, strasznie mało.

Źródło: Twitter

Copacabana w Gdańsku!

Premierowe minuty drugiej odsłony przypominały początek spotkania. Lechia była częściej przy piłce, starała się prowadzić grę, no i co najważniejsze – jak najczęściej zatrudniać Putnockiego. Po 10 minutach podopieczni Piotra Stokowca dopięli swego! Karol Fila płasko wrzucił w pole karne, Mark Tamas skiksował, gdyż zamiast wybić piłkę, zagrał do Conrado, a Brazylijczykowi nie pozostało nic innego jak zdobyć bramkę.

Niecałe 10 minut później kapitalną szansę na ponowne wyjście na prowadzenie miał Śląsk! Marcel Zylla, ustawiony na „szesnastce”, huknął z woleja. Na jego nieszczęście, piłka poleciała nad bramką Alomerovicia.

Tymczasem napędzony golem Conrado, z lewej stronie genialnie zacentrował do Flavio, który znajdował się w polu karnym. Portugalczyk nie zawiódł i pokonał Putnockiego, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie! W ciągu 10 minut trafili z piekła do nieba. Fani gdańszczan z pewnością byli bardzo ciekawi, jaki ich zespół będzie prezentował się po drugim strzelonym golu, gdyż w przeszłości często wtedy Biało-Zieloni oddawali inicjatywę rywalom.

W 79. minucie byliśmy świadkami kabaretu w wykonaniu sędziego Jakubika. Michał Nalepa otrzymał żółtą kartkę (!) za zagranie ręką. Tylko, że stoper Lechii rękę miał przyklejoną do własnego ciała. Obrońca gospodarzy uniknąłby kary w postaci kartonika, gdyby któryś z kolegów odciąłby mu kończynę od barku w dół. Bartłomiej Pawłowskiej ustawił piłkę przed polem karnym, uderzył najlepiej jak się dało i dał wyrównanie graczom Śląska. Uderzenie byłego piłkarza Gaziantep FK palce lizać, ale niesmak po decyzji arbitra pozostał.

Oliwa sprawiedliwa zawsze na wierzch wypływa. Conrado, który rozgrywał w piątkowy wieczór fantastyczny mecz, podał do Łukasza Zwolińskiego, a ten pokonał bramkarza wrocławian! Lechia w niecałe pięć minut po stracie bramki, ponownie wyszła na prowadzenie. Druga połowa meczu należała do brazylijskiego skrzydłowego!

Spotkanie nad morzem zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 3-2. To był szalony mecz. W pierwszej połowie to Śląsk był drużyną o dwie klasy lepsze od gdańszczan. W drugiej odsłonie to Lechia była konkretniejsza w ofensywie. Podopieczni Piotra Stokowca wykorzystali nadarzające się okazje, dzięki czemu trzy punkty zostały w Gdańsku. WKS po raz ostatni wygrał z Biało-Zielonymi w 2018 roku. W tym sezonie wrocławianie jedynie raz zainkasowali komplet oczek w delegacji (druga kolejka, wygrana 3-1 nad Wisłą w Krakowie). Vitezslav Lavicka ma o czym myśleć.

Lechia Gdańsk 3:2 Śląsk Wrocław (0:1)

Bramki: 57′ Conrado, 66′ Flavio Paixao, 82′ Łukasz Zwoliński – 20′ Robert Pich, 79′ Bartłomiej Pawłowski

Kartki: Bartosz Kopacz (Ż.), Kenny Saief (Ż.), Michał Nalepa (Ż.) – Piotr Pawelec (Ż.)

Składy:

Lechia Gdańsk: Zlatan Alomerović – Karol Fila, Kopacz, Michał Nalepa, Rafał Pietrzak – Jarosław Kubicki, Jakub Kałuziński (Kristers Tobers 90+1′), Kenny Saief (Łukasz Zwoliński 69′) – Conrado (Mateusz Żukowski 86′), Jaroslab Mihalik (Omran Haydary 85′), Flavio Paixao (c)

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky – Piotr Celeban, Israel Puerto, Mark Tamas, Dino Stiglec – Krzysztof Mączyński, Waldemar Sobota (Maciej Pałaszewski 73′) – Marcel Zylla (Bartłomiej Pawłowski 67′), Mateusz Praszelik (Piotr Samiec-Talar 76′), Robert Pich (Rafał Makowski 77′) – Fabian Piasecki (Erik Exposito 72′)

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)

Stadion: Stadion w Gdańsku

MVP: Conrado (Lechia Gdańsk)

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, by odwiedzić profil autora na Twitterze!