Mateusz Sopoćko: Kluczem do sukcesu jest drużyna

Share on facebook
Share on twitter
2018.08.31 Gdansk
Pilka nozna Lotto Ekstraklasa sezon 2018/2019
Lechia Gdansk - Korona Kielce
N/z Mateusz Sopocko
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2018.08.31 Gdansk
Football Polish Lotto Ekstraklasa season 2018/2019
Lechia Gdansk - Korona Kielce
Mateusz Sopocko
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Jak wspomina swój czas w Lechii Gdańsk? Kto w szatni Warty Poznań dba o dobrą atmosferę? Jakim trenerem jest Piotr Tworek? O co gra teraz ekipa Zielonych? Zapraszamy na rozmowę z Mateuszem Sopoćko!

Czy uważa pan, że Warta Poznań to największa niespodzianka tego sezonu?

Ciężko powiedzieć. Myślę, że na pewno celem Warty na ten sezon było utrzymanie się w ekstraklasie. Dosyć szybko to zadanie wykonaliśmy. Patrząc z tej perspektywy, sądzę, że można tak nazwać tę drużynę. Duża i pozytywna niespodzianka tego sezonu.

Kto jest architektem sukcesu poznaniaków?

Uważam, że kluczem do tego sukcesu są wszyscy. Cała drużyna – to, jak ten zespół jest scalony, jak razem funkcjonuje. To daje ten największy efekt.

Proszę powiedzieć, jak wygląda atmosfera szatni w Warcie? Czy faktycznie wygląda to tak jak na filmikach w mediach społecznościowych, gdzie jest dużo śmiechu i luzu?

Wiadomo – kiedy jest czas na pracę, to każdy rzetelnie pracuje, ale kiedy jest pora na to, żeby się pośmiać, to naprawdę wygląda to tak, jak na filmikach. Atmosfera jest naprawdę fenomenalna.

Czy jest w szatni jeden piłkarz czy członek sztabu, który dba o atmosferę w zespole?

Nie. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że jest to to ważny aspekt szatni. Wszyscy po trochu dodają coś od siebie, żeby tak to wyglądało.

Na pewno pan wie, że muzyka jest ważną częścią życia szatni. Oglądając filmy z klubu, widać, że piosenki odgrywają w Warcie istotną rolę. Kto odpowiada za dobór muzyki przed lub nawet po meczach?

Głównie Robert Janicki za to odpowiada. Ma swoje hiszpańskie czy brazylijskie nutki (śmiech). Naprawdę dobrze się tego słucha.

Czyli cały zespół akceptuje wybory muzyczne Roberta?

Tak, wiadomo. Nie wiem, jak to było wcześniej, bo ja przyszedłem do Warty zimą, więc nie wiem, czy chłopaki ustalali, jakie piosenki są puszczane przed meczem. Generalnie wszystko ”leci” z telefonu Robercika i widać, że każdemu to odpowiada (śmiech).

Z kim najbardziej się pan trzyma w szatni Warty?

Przed meczami jestem w pokoju z Aleksem Ławniczakiem. Wydaje mi się, że mamy fajny kontakt i dobrze się razem dogadujemy.

Jaka jest, według pana, tajemnica sukcesu Piotra Tworka?

Myślę, że trener stworzył grupę ludzi, która dba o atmosferę w drużynie i o to, żeby ciężko i rzetelnie pracować.

Wiemy, jak Piotr Tworek reaguje na boisku czy w szatni, a jaki jest trener Warty w takich codziennych sytuacjach?

Tak jak mówiłem – kiedy jest czas na pracę, to wtedy jest powaga, koncentracja na robocie. Kiedy natomiast trzeba się pośmiać i trochę wyluzować, to też trener to wszystko dozuje i “wrzuca” do szatni.

Warta gra dobrze, ale pan gra mało. Jaka jest pańska przyszłość w zespole? Czy istnieje opcja wypożyczenia do innego klubu?

Na razie ciężko powiedzieć. Przyszedłem do klubu, który regularnie zdobywa punkty. Na początku, po przyjściu, nie wszedłem w ten rytm. Do nikogo nie mam pretensji, nawet się nie dziwię, że tak to wyglądało. Jako drużyna odnosimy duży sukces w tym sezonie i ciężko było się “wbić” do tej drużyny. Niby przyszedłem z Lechii, ale miesiąc trenowałem w drugiej drużynie, więc to też miało jakiś wpływ. Czuję się naprawdę dobrze, jestem gotowy. Czekam na więcej szans, a na pewno takie się pojawią i je wykorzystam.

Gdyby pojawiła się oferta wypożyczenia, to wolałby pan zostać w ekstraklasie czy zejść szczebel niżej, do I ligi?

Ciężko powiedzieć. Chciałbym zostać w Warcie i walczyć o miejsce w składzie.

Czy nie martwi pana to, że po sezonie nie będzie pan miał statusu młodzieżowca?

W ogóle nie zaprząta mi to głowy. Na boisku gra 11 osób, a nie tylko jedna. Nieważne, czy będę młodzieżowcem, czy nie, będę się starał o to, żeby wychodzić na murawę.

Rozegrał pan całkiem niezły sezon na zapleczu ekstraklasy w sezonie 2019/20 jako zawodnik Podbeskidzia, lecz w następnych rozgrywkach, już w barwach Lechii, nie dostawał pan za wiele szans. Był pan rozczarowany takim stanem rzeczy?

Wtedy na pewno tak. Wracałem z dosyć udanego wypożyczenia, ale tych szans nie miałem za dużo.

Jak pan wspomina swój cały czas w Gdańsku?

Na pewno to klub, który przede wszystkim dał mi szansę wejść do poważnej piłki – z juniorów przeszedłem do drużyny ekstraklasowej i miałem okazję pokazać swoje umiejętności. Za to jestem Lechii wdzięczny i zawsze będę.

Ma pan jeszcze kontakt z piłkarzami, którzy obecnie grają w Lechii?

Tak, utrzymujemy kontakt. Piłkarze trochę się porozjeżdżali, ale mam stały kontakt z niektórymi zawodnikami i zawsze życzę im jak najlepiej.

Będąc jeszcze zawodnikiem Biało-Zielonych, to z kim spędzał pan czas, na przykład na obozach?

Z “Filusiem”, czyli Karolem Filą najlepiej się dogadywaliśmy. Swego czasu był jeszcze Konrad Michalak i Kuba Arak, więc w czwórkę spędzaliśmy czas.

Zimą zdecydował się pan na transfer do Warty. Dlaczego wybór padł akurat na drużynę Zielonych?

Jest to zespół, który występuje w ekstraklasie z planem na przyszłość. Ten klub cały czas się rozwija, w zespole jest dużo młodzieży.

Do końca sezonu zostały dwa mecze. Presji o wynik podobno już nie ma – czy to prawda?

Presji o wynik nie ma, bo tak jak mówiłem wcześniej – nadrzędny cel na ten sezon został zrealizowany, ale każdy ma swoje ambicje, wszyscy będą chcieli zdobyć sześć punktów w tych spotkaniach, żeby móc nawet reprezentować Polskę w europejskich pucharach. Dlaczego nie?

Piotr Tworek nie cierpi rozmawiać o europejskich pucharach. Przeszło panu przez myśl, że jest szansa na to, aby zagrać w Europie w następnym sezonie?

Jest ku temu szansa. Mamy dwa mecze, możemy zdobyć sześć punktów. Może się tak ułożyć, że skończymy na tym czwartym miejscu. Dlaczego mamy nie marzyć? Wiadomo – różnie to może być, ale nikomu nie można zabronić marzyć. To jest taki mały cel w głowie każdego zawodnika, skoro zaszliśmy tak daleko.

Z Mateuszem Sopoćko rozmawiał Jakub Kowalikowski.

Rozmowa została przeprowadzona 6 maja.

Kuba Kowalikowski