Marek Wadas: Na papierze każda formacja Polaków wygląda lepiej

Share on facebook
Share on twitter
sweden

W ostatnim grupowym meczu na EURO zmierzymy się z reprezentacją Szwecji. Wielu kibiców spodziewa się ciężkiego meczu. Nie sposób się z nimi nie zgodzić, bowiem podopieczni Janne Anderssona może i nie mają gwiazd światowego formatu, ale poprzez swoje zgranie tworzą solidny zespół. Poprosiliśmy Marka Wadasa, założyciela portalu “Futbol po Skandynawsku”, o przedstawienie swoich poglądów przed tym meczem.

EURO za pasem. Większy głód turnieju można odczuć w Szwecji czy w Polsce?

– W Polsce początkowo “bum” było zdecydowanie większe niż w Szwecji, ale teraz chyba jest to na równym poziomie. Kraj Trzech Koron z dnia na dzień zaczyna coraz bardziej przeżywać zbliżający się turniej i ekscytacja będzie tylko rosnąć.

Jak kibice zareagowali na kontuzję Zlatana Ibrahimovicia, która jak wiemy wyeliminowała go na kilka tygodni? Przypomnijmy, że nie grał on w eliminacjach do EURO.

– Wiadomo nie od dzisiaj, że Szwecja jest zakochana w Zlatanie. Niemniej mundial w Rosji pokazał, że życie bez “Ibry” istnieje i nie było jakiejś wielkiej rozpaczy. Wiadomo, pojawił się zawód, bo jednak to wciąż zawodnik wielkiej klasy. Jednak kibice wierzą, że bez niego również wykręcą dobry wynik.

Skoro jesteśmy przy urazach. W reprezentacji Polski zmuszeni pauzować są Bielik, Góralski, Milik, Piątek i Reca. Cała piątka miała duże szanse na znalezienie się w szerokiej kadrze. Jak pod tym względem wygląda sytuacja w reprezentacji Szwecji?

– Są problemy. Wciąż nie wiadomo, czy podstawowy lewy obrońca, Ludwig Augustinsson, zagra w pierwszym meczu EURO. Rezerwowi obrońcy też mają nie po drodze ze zdrowiem, przez co dowołano dwóch dodatkowych defensorów na wszelki wypadek. Pontus Jansson też niedawno doznał kontuzji, a wszystko wskazywałoby na to, że będzie grać w pierwszym składzie. Czas absencji jest jeszcze nieznany. Nie jest kolorowo, ale nie ma co bić na alarm. Na sam turniej większość z nich powinna być gotowa.

W kadrze na turniej znalazło się czterech przedstawicieli szwedzkiej pierwszej ligi. Wydaje się, że to mało, bo Allsvenksan z pewnością są mocniejszymi rozgrywkami niż Ekstraklasa, a u nas powołana na turniej jest podobna liczba zawodników z rodzimego podwórka. Czy któryś z tej czwórki graczy może być ważną postacią reprezentacji „Trzech Koron”?

– Ważnymi ogniwami na pewno będą Sebastian Larsson oraz Mikael Lustig. Ten pierwszy ma na koncie 126 występów w reprezentacji, jest kapitanem zespołu oraz wytypowano go do wykonywania “jedenastek”. Drugi to prawy obrońca, bez którego selekcjoner nie wyobraża sobie zespołu. Mimo wieku i konkurencyjnego Emila Kraftha, najpewniej to on będzie wyborem numer jeden podczas EURO.

Kto jest największym nieobecnym wśród powołanych? W Polsce to Kamil Grosicki i Sebastian Szymański. A w Szwecji?

– Zdecydowanie Jesper Karlsson z AZ Alkmaar. 22-letni atakujący zaliczył świetny pierwszy sezon w Eredivisie. Większy poziom niż w Allsvenskan nie był dla niego problemem i bardzo dobrze odnalazł się w nowych realiach. Zdobył 11 bramek oraz 9 asyst, został wybrany do najlepszej jedenastki sezonu całej ligi, a jego trafienie z Venlo stało się internetowym hitem. To jednak nie wystarczyło, by selekcjoner powołał go na Mistrzostwa Europy.

Na którego zawodnika Polska będzie musiała najbardziej uważać?

– Jest ich kilku, ale ja stawiałbym na Alexandra Isaka z Realu Sociedad. Alex zdobył w lidze 17 bramek, tym samym stając się najskuteczniejszym Szwedem w historii La Liga podczas jednego sezonu. Wcześniejszy rekord należał do Ibrahimovicia. 39-latek w barwach Barcelony 16-krotnie trafiał do siatki. Co więcej, ostatnim zawodnikiem U-21, któremu udało się zdobyć 17 bramek w jednym sezonie ligi hiszpańskiej był Sergio Aguero w 2009 roku. Bardzo ruchliwy snajper, szybki, obdarzony nietuzinkową techniką użytkową i świetną skutecznością – polscy obrońcy mogą mieć z nim spore problemy.

W jakiej formacji nasza reprezentacja jest mocniejsza od szwedzkiej?

– To bardzo trudne pytanie. Na papierze każda formacja Polaków wygląda lepiej, ale Szwecja to niezwykle zgrany kolektyw, który raczej nie będzie podchodził do nas z dużym respektem.

A z czego kojarzą nas kibice w Szwecji? Postrzegają nas jako solidny zespół czy coś w stylu Lewandowski i reszta świata?

– Postrzegają nas jako solidny zespół, ale zdają sobie sprawę, że to Lewandowski może być ich katem. Kibice spodziewają się raczej wyrównanego spotkania i liczą, że to Szwedzi ostatecznie przechylą szansę zwycięstwa na swoją stronę.

Jak skomentujesz powołanie Andreasa Granqvista? Widziałem na jego Instagramowym profilu mema z filmu „Nietykalni”, gdzie widać jak selekcjoner Szwedów ciągnie na wózku 36-letniego stopera.

– Powołanie za zasługi. Od niemal roku “Granen” zagrał tylko trzy pełne spotkania i obecnie jest w drugoligowym Helsingborgs IF. Stąd też nawiązanie do “Nietykalnego”. Powołanie tłumaczy się kwestiami atmosfery w zespole, ale każdy wie, że Granqvist na EURO nie zasłużył. Mimo że w Rosji był kluczowym elementem niemałego sukcesu, jakim było dotarcie do ćwierćfinału.

Jakiego meczu się spodziewasz? Kto będzie faworytem?

– Spodziewam się dużo walki, ale trudno przewidzieć mi rezultat. Stawiam na bramkowy remis, to będzie niezwykle wyrównane starcie. A przynajmniej żywię taką nadzieję.

KAROL SIEMEK