„Gramy w pucharach…” w rytm hitu Gali „Freed From Desire”, wybrzmiewało na trybunach przy ulicy Łazienkowskiej w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu, aż Marcel Wędrychowski strzelił gola w Szczecinie. Na szczęście Marcel Wędrychowski nie gra w Rangersach i owa przyśpiewka może wybrzmiewać w Białymstoku przynajmniej do grudnia, a kto wie być może i do Stycznia? No może tylko początek tej przyśpiewki.
Białostoczanie do Glasgow lecieli z jednobramkową zaliczką z pierwszej potyczki przeciwko trzeciej drużynie ubiegłego sezonu ligi Szkockiej. Stan dwumeczu szybko wyrównał się za sprawą gola z rzutu karnego, strzelonego przez Lawrence’a Shanklanda po tym jak ręką w polu karnym zagrał Yuki Kobayashi. Do przerwy gra toczyła się pod dyktando Szkotów jednak nie potrafili oni bardzo zagrozić bramce Sławomira Abramowicza. Jagiellonia starała się ogryzać gospodarzom. Po jednym ze strzałów w wykonaniu Jesusa Imaza piłka trafiła w obramowanie bramki oraz jedną dogodną sytuację zmarnował Nik Prelec. Słoweniec jednak dopiął swego i w 65 minucie wykorzystał świetne dośrodkowanie z lewej strony Andersa Klynge i podopieczni Adriana Siemieńca ponownie objęli prowadzenie w rywalizacji.
Zawodnicy Jagi świetnie się bronili, a próby Szkotów doprowadzenia do remisu w dwumeczu spalały na panewce. Dzięki czemu po ostatnim gwizdku greckiego sędziego Vasiliosa Fotiasa to Polski zespół mógł świętować awans do rundy play-off eliminacji do Ligi Europy. Co za tym idzie na pewno zobaczymy Jagiellonię Białystok w fazie ligowej jakichś rozgrywek europejskich. W ostatniej rundzie eliminacji na Adriana Siemieńca i jego piłkarzy czeka, Gruzińska Iberia 1999 Tibilisi. Bez dwóch zdań to nasz zespół będzie przystępował do tej rywalizacji w roli faworyta. Na portalu Transfermarkt cała drużyna gruzińska wyceniana jest na 6,1 mln euro. To niewiele więcej niż sam Sławomir Abramowicz.
Zatem patrząc na klasę przeciwnika należy wymagać od Jagi awansu do fazy ligowej Ligi Europy, a gdy ten cel się powiedzie to przyśpiewkę „Gramy w pucharach, Legia się nie zakwalifikowała… nanananana” powinniśmy móc usłyszeć przynajmniej do stycznia przyszłego roku. Jest to też trzeci z rzędu awans do fazy ligowej europejskich pucharów w wykonaniu Białostoczan. Adrian Siemieniec udowadnia, że jest jednym z najlepszych Polskich trenerów obecnie, a wszelkie trudności czy odchodzący z klubu istotni piłkarze nie stanowią dla 34-latka problemu w osiąganiu dobrych wyników.
Wojciech Jaśkowiak